"Historia przemocy" to jeden z tych filmów, którego jakoś ciągle nie mogłem obejrzeć. Najpierw spóźniłem się na ostatnie seanse w kinach, później umknął mi w kodowanych kanałach i dopiero po 4 latach od premiery obejrzałem go w jednej z komercyjnych stacji. Trochę obawiałem się przesadnej brutalności - już sam tytuł zapowiada nam, że nie będzie miło - jednakże ciekawość, doborowi aktorzy oraz intrygująca historia przeważyły.
Nie wiem czy też tak macie, ale ja przy nielicznych obrazach, już po kilku minutach od rozpoczęcia seansu czuję, że oglądam coś wyjątkowego. Że trwający film nie jest kolejną zwykłą produkcją, tylko jest czymś więcej, czymś wyjątkowym. I tak też czułem przez kilkanaście pierwszych minut "Historii przemocy". Świetne zdjęcia, rewelacyjna praca kamery, spokojne wprowadzanie w klimat i powoli rosnące napięcie. Do tego rewelacyjni Hurt, Harris i dobrzy Bello i Mortensen. Niestety jednak po pierwszym zachwycie, moje zainteresowanie zaczęło powoli maleć i tak opadało, aż do napisów końcowych.
Niestety rozczarował mnie ten film. Nie jest to całe szczęście jedynie brutalny thriller ale całkiem wyważony dramat. Sęk jednak w tym, że samych wniosków płynie z niego niewiele i gdybym chciał dokładniej opisać o czym, prócz przemocy i zrywaniu z przeszłością była ta historia, to miałbym całkiem spory kłopot. Drugi problem z "Historią przemocy" jest taki, że niewiele z niej zostaje po seansie dla widzów, ani jeśli chodzi o drastyczniejsze sceny, które są ukazane w wyjątkowo obojętny sposób, ani jeśli chodzi o wnioski płynące z historii rodziny Stallów. Wydaje mi się, że gdyby twórcy (co ciekawe obraz ten został nakręcony na podstawie komiksu) skierowali tą opowieść w trochę innym kierunku, bardziej zwykłym i codziennym , to byłaby ona znacznie lepsza.
7/10
Zgadzam się w 100% z Twoją wypowiedzią. Nie oglądałam filmu od samego początku, ale to nie przeszkodziło mi w zrozumieniu całości. Pierwsze sceny, które widziałam bardzo mnie wciągały, myślałam, że to ambitna historia z dreszczykiem emocji. Jednak im bliżej końcówki jest coraz gorzej. Dostajemy brutalną papkę, która zaczyna przeważać ( przez to film stał się irytujący ) i kilka bezsensownych scen ( między innymi seks na schodach ). Końcówka była aż przesadnie łzawa, przesycona dramatyzmem( to chyba miało wzruszyć, ale mnie zniesmaczyło ). Według mnie ten film jest po prostu kiepski.