Nie potrafię zrozumieć jak mozna zrobic tak durny, naiwny i pusty film. Świetna obsada zmarnowana przez niedacznego reżysera beznadziejną fabułą, scenariusz poziomu Barbi pomysł narracji, ktory jest kompletnuie bez sensu. Cóż, mój stosunek dla Pana Allena był neutralny ale teraz już nie jest. Dokumentny gniot.
Co masz na mysli mowiac durny? naiwny to napewno nie jest ani pusty. Poprostu ciezko Ci pojac te uczucia bo niestety Polska jest na tyle zakompleksionym krajem ze nie widuje sie takich scen w dniu codziennym, mowiac krotko nie okazujemy swoich uczuc w taki sposob jaki to sie robi w Hiszpaniu czy chociazby Francji (no coz inny styl zycia inne zachowania). Moim zdaniem nie zrozumiales filmu, albo jak wyzej nie mozesz pojac ze nie wszystko w nim jest naiwne, puste i durne.
Co masz na mysli mowiac durny? naiwny to napewno nie jest ani pusty. Poprostu ciezko Ci pojac te uczucia bo niestety Polska jest na tyle zakompleksionym krajem ze nie widuje sie takich scen w dniu codziennym, mowiac krotko nie okazujemy swoich uczuc w taki sposob jaki to sie robi w Hiszpaniu czy chociazby Francji (no coz inny styl zycia inne zachowania). Moim zdaniem nie zrozumiales filmu, albo jak wyzej nie mozesz pojac ze nie wszystko w nim jest naiwne, puste i durne.
Według Ciebie. Według mnie jest naiwny i pusty. O uczuciach tu nie mówmy bo film jest farsą rzeczywistości. Po prostu taka historyjka na wieczór. To moje zdanie. Film nie ma puenty, żadnej refleksji. Jeśli ma, a jej nie załapałem to poproszę. A tak nawiasem, nie lubie kiedy ktoś mówi co ma mi sie podobać, a co nie, co zrozumiałem, a czego nie zrozumiałem. Każdy ma prawo do własnej oceny i Tobie też takiego prawa nie odbieram. To właśnie typowo polskie... butne.
Oczywiscie masz prjego zdania. Swoją drogą jestem zaskoczony tak duzym odzewem na mój post! No i tat dużą rzeszą fanów. Może powinienem sięgnąc po inne filmy Allena...
Widać jakie mądre osoby uwielbiają ten film.
Puenta, Pointa (fr. point - kropka, czyt. płęta)
CZYTAJ a NIE pisz!
Tak film POWINIEN mieć puentę i skłaniać do refleksji.
Każdy gatunek może mieć puentę i "6897" dno.
Ten jest płytki [czyt. bez puenty]. Zero akcji. Ludziom kasa poprzewracała w głowie, film dla ludzie przesiadujących latami w Psychiatryku. Oglądnęłam go, aby stwierdzić czy rzeczywiście Allen ma ciągle gówniane filmy. I stwierdziłam, że owszem ma.
Po obejrzeniu filmu, a raczej "dobiciu" do końca, miałam ochotę powiedzieć właśnie "tragedia". Jak na Woody'ego to film bardzo słaby. Co mi się podobało? Obsada w postaci Penelope Cruz no i Scarlett, sama Barcelona no i muzyka. Gdzie w tym filmie głębia? Pointa? Poza tym jeżeli europejczyk nie pojmie postępowania hiszpana, to amerykanin tym bardziej. Więc to kiepski sposób tłumaczenia tego, czemu ktoś nie zrozumiał filmu. Taki trójkąt miłosny. Mało tego. Dzielenie (a raczej wymienianie) się facetem z przyjaciółką. Bardzo oryginalny pomysł, nie ma co. Wyobrażałam sobie ten film trochę inaczej przede wszystkim bez wątku ex-nadal-nie-ex żony, który był kluczowy. Może romans z dwiema kobietami na raz, które nie byłyby niczego świadome byłby lepszym pomysłem. Jak dla mnie nie i jeszcze raz nie. Może nie durny, ale ambitny na pewno nie.
Zgadzam się z Tobą sionas- historyjka na wieczór to dobre ujęcie tego
filmu.
Może szkoda i tego wieczoru :)
Czy opisywanie perypetii związanych z uczuciami i namiętnościami różnych osobowości i kultur w scenerii stolicy Katalonii jest dla Ciebie aż tak puste ? Film ma swoje wady i nie należy do wybitnych ale jest inteligenty, scenariusz jest na swój sposób przemyślany a gra Penelope Cruz godna oklasków.
Ten film mógłby być niewątpliwie dobry gdyby był dobrze wyreżyserowany. A według mnie został opowiedziany bez polotu, naiwnie i nierealnie. O gustach sie oczywiście nie rozmawia. Mi film się nie podobał. Penelope świetna, jak zwykle. Ale rólka malutka.
tak tak zgadzam się, lepiej ogladac mega-gnioty gdzie jest masakra, strzelanka, flaki, gluty, mięsnie, amerykanska gadka albo horror w stylu blondyna ucieka przed potworem, subtelne filmy o "niczym" jak VCB juz sie nie licza
Hmm, nie napisałem, ze takie filmy oglądam. Polecam Volver, 7 dusz, Doubt, Elegy. Stare, nowe ale to kino które doceniam i lubię.
Ten film nie trafia do mnie zupełnie b wedłgu mnie, podkreslam według mnie, jest wybitnie naiwny i błachy. Nie lubie takich filmów. Nie ma oczym dyskutować po tm filmie. Nie podoba mi się też nie docenienie roli Hall bo na plakatach widnieje głównie Penelope, która ma najmniejszą rolę.
"Wybitnie naiwny i błaHy"... Chciałbym tak widzieć ten film, ale jest to niezwykle trudne. Jak dla mnie naiwne były bohaterki - Vicky i Cristina. A samo zakończenie i ostateczny ton dość gorzki. Mówiąc błaHy masz może na myśli, że żadna konkluzja z tego filmu nie płynie. Bo to prawda. Z miłosnych relacji rzadko kiedy płynie konluzja, co nie umniejsza wagi podejmowanego tematu. Sam Woody od dawna próbuje nam to pokazać.
Zadzam się. Nie ukrywam jednak, że irytycję u mni spowodował fakt, że jeszcze zanim film się ukazał mnóstwo osób na forach już okreslało go mianem arcydzieła bo to Allen i takie gwiazdy no musi być rewelacja i w świecie Almodovara i... szkoada gadać. "fani" nie dopuszczają do siebie myśli, że ich "mistrz" mógłby nakręcić słaby film. Oczywiście gusta są różne. Jak dla mnie Allen jest kompletnie przereklamowany. Łącznie z muzyką. Nikt nie zwróciłby na touwagi no ale to Woody no to fantastycznie. No i cóż. Pozdrawiam.
Z filmów które Ci się podobają wygląda na to że masz niezłe wyczucie (choć o gustach się nie dyskutuje) i trudno oprzeć się wrażeniu że dużą role w Twojej ocenie odgrywają uprzedzenia do Allena a skupiasz się na tym co ktoś powiedział o filmie, że to sławny Allen zamiast sama na spokojnie zastanowić się nad nim obiektywnie.
Jak dla mnie film jest niezwykle realny i w żaden sposób nie naiwny. Nie daje co prawda odpowiedzi na żadne pytanie i choć jest opowiedziany w trochę "lekceważący" sposób to jednak daje do myślenia.
Jeszcze jedna uwaga o Penelope. Jej wartość polega na tym że potrafi pokazać klasę nie tylko grając główna rolę w Volverze ale również w małej drugoplanowej rólce jak ta gdzie nie ma dużo "czasu" na pokazanie swoich możliwości a jednak udaje jej się stworzyć niezapomnianą rolę.
Uprzedzenie pojawiło się gdy wszyscy na forach nie widząc filmu okreslali go arcydziełem podczas gdy ja film widziałem miesiąc wcześniej (no cóż zrobić, tak to już jest :)) i się bardzo zawiodłem. Stąd moja irytacja.
Ja wiem jedno Vicky Cristina Barcelona jest dwa razy lepsza niż film zmierzch któremu dałeś 9\10.
Według Ciebie. W swojej klasie Zmierzch jest bardzo dobry. Porównywanie obu filmów jest conajmniej niemądre. To zupełnie odmienne gatunki. Black metal będziesz porównywać z jazzem? Dla mnie VCB to nudny i płytki wywód niemającego pomysłu kończącego się reżysera. Ale to moje zdanie.
Nie którzy ludzie uważa że Woody Allen jest nudny a prawda jest taka że jego filmy są dla ludzi inteligentnych. Widocznie ich nie rozumiesz.
Nie każdemu musi się film podobać, ale żeby od razu 1 dawać? Ja uważam, że ŻADEN film na 1 nie zasługuje, bo zawsze trzeba tę jedynkę zachować dla gorszego filmu, który się w przyszłości obejrzy ;P
A co do filmu, to jak dla mnie jest on genialny. Genialni aktorzy, genialna muzyka... fabuła też :)
No skoro film jest dla ludzi inteligentnych, to wszystko wyjaśnia. Tylko plebs uwaza, ze ten film jest kiepski, bo go nie zrozumial. Dzieki, miszczu, ze wyjasniles nam zawilosci allenowych pomroczności.
Wiesz, inteligentnie to trzeba jeszcze umieć obrazić :) Film jest według mnie słaby i płytki. Nie odbieram Ci prawa do innego odbioru tego filmu. Ale stwierdzenie że jesli komuś się nie podobał to nie jest inteligentny jest zwykłym prostactwem. Na forum możesz sobie oczywiście takie tezy pisać bo nic Ci za to nie grozi. Ale face to face nikomu być tak nie powiedział bo byś w pysk dostał ot co.
Mnie ten film kompletnie rozczarował. I odniosłam wrażenie, że Allen
bardzo chciał go zrobić w stylu Almodovara, co mu zupełnie nie wyszło.
Możliwe, że ten sam temat w ujęciu hiszpańskiego reżysera byłby
genialny, na pewno płynąłby z niego jakiś morał.
Z kolei narrator, który wykładał wszystko jak kawę na ławę, to pomysł
dla głupich widzów? żeby na pewno zrozumieli:D
Niektórym się własnie ten pomysł podobał z tym narratorem. Mnie wybitnie irytywał, komentarze narratora w stylu: "A teraz kot je karme, smakuje mu." mnie wnerwiały i były kompletnie niepotrzebne, to jakiś bezsensowny pomysł. Miało być ciekawie no ale WEDŁUG mnie nie wyszło. Pamiętajmy jednak że każdy ma prawo do własnego zdania. Po to jest forum by dyskutować.
Żeby dyskutować o filmach. Nie o ludziach i jeszcze w nieskończoność ich obrażać bo ktoś ośmielił się powiedzieć, że film Allena jest nudny i bez serca. Więcej dystansu.
O to ciezko, dyskusje na tym forum czesto koncza sie inwektywami i epitetami pod adresem konkretnych osob. No co zrobic. Nie lubimy kiedy ktos sie z nami nie zgadza.
To jest film o miłosci i seksie. Nie zrozumiałes go z wiadomych przyczyn... Jak sie czegos nie zna to się tego nie rozumie. Film GENIALNY!!!
:) sposób prowadzenia dialogu wydaje mi się poziomu liceum. Jak sie nie ma argumentów to zawsze można spróbować kogoś obrazić. Jeśli Epoka lodowcowa jest dla Ciebie arcydziełem to raczej nasze gusta są na odległych biegunach. Seksu to w tym filmie jest jak karpi w wiśle a o miłości to owszem, w (według mnie) najbardziej bezsensowny sposób jaki można wymyśleć. Fabuła dno. To jest moje zdanie i bynajmniej nie mam zamiaru nikogo obrazać jeśli m a inne zdanie tak samo jak nie sądziłem ze tyle osób odpowie na moją opinie co jest dla mnie zaskoczeniem.
Hm.. Przecież ja nikogo nie obrażam. Co było obrażające w mojej poprzedniej wypowiedzi? (że nie zrozumiałeś filmu? To jest obrażające?)
Mało seksu w tym filmie? Przecież on ocieka seksem!! Było go pełno w dialogach, podtekstach. Nie miałam na myśli pornografii!! Po raz kolejny udowadniasz to, co napisałam w poprzedniej wypowiedzi. A może dla Ciebie film o seksie to "Gorące Blondynki 4"? Hm?
Ja go dostrzegam prawie w każdej scenie "Vicky..". Mężczyźni wielu rzeczy nie zobaczą jak im się nie pokaże "dosłownie". No cóż.. tak to już jest. :)
Zdecydowanie Woody Allen jest dla dojrzałych odbiorców, i potwierdzasz po raz kolejny, dlaczego film do Ciebie nie trafił. (tylko nie obrażaj się, kiedyś dojrzejesz :)
Odnośnie Epoki Lodowcowej.. Nie wiem co ma piernik do wiatraka, bo przecież to zupełnie inne kino, ale skoro prowokujesz mnie abym wypowiedziała się ten temat to Ci powiem, że film rozbawił mnie prawie do łez, dlatego uważam go za arcydzieło. I z pewnością nie oceniałam ani obsady, ani fabuły. Dziwne, że nie potrafisz odróżniać śmiesznych bajek, od świetnych filmów Woody Allen'a. Poza tym nie powinieneś argumentować się ocenami moich innych filmów, bo nie masz pojęcia czym się kierowałam oceniając je.
Pozdrawiam
Twoje półinteligentne próby dalszego zirytowania mnie spełzną na niczym bo
liczę się ze zdaniem osób na poziomie. Poziom nielubianej, brzydkiej
frustratki seksualnej nie jest dla mnie platformą do dyskusji. Życzę
powodzenia, każdemu się w końcu kiedyś uda :). (seks to takie coś co robi
mężczyzna z kobietą, daj adres mailowy to Ci dokładnie opiszę lub poszukaj
na sieci)
Po prostu nie masz już co powiedzieć, dlatego jedyne co Ci pozostało to pseudo wyśmianie mnie, prowokacja i obrażanie.. Zwiędła Ci pałka stary. Heh.. Szczeniak jesteś i tyle. Ps. Nie grzeją mnie Twoje epitety. :D
Ten film jest o naiwności kobiet, a także o miłości i zakochaniu oraz wątpliwościach wierności i zdradzie. Czy w obecnych czasach, aby film został uznany za dobry to musi opisywać życie jakiś patologicznych środowisk, najlepiej w krajach Trzeciego Świata? Narracja na początku mogła drażnić ale później okazała się świetnym, dowcipnym pomysłem i bardzo pasowała do klimatu całego filmu. Skoro Allen żyje w świecie bogatych Amerykanów z Nowego Jorku to dlaczego ma w swoich filmach pokazywać losy biednych Polaków z Opola? Fabuła nie jest naiwna, tylko ukazuje naiwność z niezwykłym polotem. Sądzę, że to co jest w tym filmie pokazane dotyczyło ogromnej liczby osób wśród nas, a prawie każdego kto żył w stałym związku. Nie mówię tu o zdradzie tylko o samych chociaż wątpliwościach. Jak dla mnie to 7/10.
Hmm, film o miłości, zdradzie, zakochaniu jak najbardziej. Każdy ma inny odbiór tego filmu. Mój jest taki, że film jest banalny, błachy, nierealny. Oczywiście to moje subiektywne zdanie. Tobie się podobał. Mi się podobał Duchess jesli mówimy o emocjach. To jest film, który stoi dwie półki wyzej od VCB. Lub nawet 7 dusz, choć niezwykle przewidywalny, czego nie lubię. Może powieniem sięgnąć po inne pozycje Allana ale ten film mnie kompletnie zniechęcił...
Woody Allen zawsze robił świetne filmy. Jeżeli Tobie się nie podobał to szkoda, bo to naprawdę dobry film. Oczywiście nie jest to najlepszy film Allena, bo wiadomo raz są gorsze, raz lepsze. Jednak jeżeli Vicky Christina... uważasz za nudny i irytujący film, a Zmierzch oceniasz 9/10... Każdy by pomyslał, że ma do czynienia z jakimś fanem/fanką Zmierzchu zupełnie nie znającym się na filmach. Dlatego nie dziw się jeżeli ktoś Cię atakuje. Nie ma co porównywać Zmierzchu do Vicky.., bo Zmierzch przy tym filmie wypada strasznie blado. Może po prostu nie rozumiesz tego filmu, albo nie podoba Ci się taki gatunek, ale polecam inne filmy Allena.
cały według mnie film jest nierealny. Koleś podchodzi do dziewczyn w restauracji i proponuje otwarcie seks we troje i przelot samolotem i juz. Lecimy. Dajcie spokój. Akurat faktu nierealności bym się tak bardzo nie czepiał bo filmy z założeniami są filmami tak? Wymyslonymi historiami, więc nie przesadzajmy. Ale scenariusz mi się nie podobał i sposób wyreżyserowania. Ten film ni ma konkluzji. Wszyscy silą się na opisywanie tego filmu (ni nie wszyscy ale sporo) mianem genalnego lub choć dobrego i opisują, że jest o miłości, namiętności itd. Na tak wiele opinii nie znalazłem jeszcze ani jednego podsumowania, refleksji, o co tak naprawdę chodziło reżyserowi, co chciał osiągnąć tym filmem. Jakaś puenta właśnie. Jest?
Jej... Jak Ty mało jeszcze wiesz i przeżyłeś. Jeśli takie rzeczy są Twoim zdaniem nierealne to właśnie mi przypominasz jednego bohatera naszego filmu.. Męża Vicky. Normalnie wykapany. Heh.
He he, wiesz, rozumiem, że Harlequin i tak dalej. No ale rozumiem, że aż
Cię kręci by mi odpisac :). Czekam z niecierpliwością!
hmm co ma Zmierzch do tego filmu? Bardz często ludzie na forum dyskutują o sposobie oceniania filmów na portalach. Skala jest jedna bez podziału na gatunki więc oceniamy tak jak możemy. W swoim Zmierzch mi sie podobał. Stawianie go w rzędzie do oceny z VCB jest delikatnie mówiąc nie porozumieniem. Wiesz, ja słucham starej Sepultury czy Morbid Angel, a za chwilę puszczę sobie wiosnę Vivaldiego lub Clannad a może nawet techno. To i to muzyka ale zupełnie odmienne gatunki. W swoim gatunku jednak pełen sukces. Stwierdzenie że skoro Zmierzch mi się podobał to się nie znam na filmach może spowodować tylko usmiech na mojej twarzy. Pozdrawiam
Moniia co ma piernik do wiatraka? Także się z autorem posta nie zgadzam ale kompletnie nie rozumiem co ma wspólnego z jego opinią na temat "Vicky Cristina Barcelona" jego ocena innego filmu? Trochę to był atak ad personam.
sionas, trudno się nie zgodzić z Tobą, że ten film jest banalny i dość błahy ale to raczej było zamierzone. Widziałem do tej pory tylko dwa filmy Allena i oba nie były arcydziełami ale w fajny sposób ukazywały to co miały ukazać. Co do nierealności to nie będę się wypowiadał, bo nie mam pojęcia jak wygląda świat naprawdę bogatych ludzi oraz artystów. "Duchess" nie widziałem więc się nie wypowiem :)
oj, oj, oj polecam Pania Keire w tej roli (choc zdania sa podzielone). A także Pana Ralpha. Kapitalny film. Moze musze siegnac po inne filmu Pana Allena.
Byłam wczoraj i nie zgodzę się ani trochę z autorem tematu.
Może jako wielbicielka talentu Allena nie jestem obiektywna,ale dawno film nie wprowadził mnie w tak dobry nastrój.
świetna obsada, ciekawa historia, piękne zdjęcia, idealnie dopasowana muzyka i właśnie pomysł z narracją,moim zdaniem,świetny, bo narrator opowiada o tym z pewną groteską.
Kolejny raz zachwyciłam się filmem Allena.
Oczywiscie masz prjego zdania. Swoją drogą jestem zaskoczony tak duzym odzewem na mój post! No i tat dużą rzeszą fanów. Może powinienem sięgnąc po inne filmy Allena...
sionas ma racje i jest jescze kilka dobrych obiektywnych ocen
allen ma marke wiec potrafi nawet gowno sprzedac
wszyscy pisali wznioslym tekstem ja dla odmiany napisze krotko
opryskliwe ale merytorycznie
jak widze normalne rzesza kalkeirow...
jaki moze byc film allena - no genialny oczywiscie...;]
buhaha...
zawsze mnie zaskakuje az taka duza ilosc klakierow
film allena jest poprawnie zrobiony i ma genialnych aktorow
z tkaimi aktorami to kazdy zrobi niezly film ... z przecientych rezyserow..
gra aktorska bardozdoba nie ulega watpliwosci zdjecia tez ale to nie sztuka w dzisiejszych czasach...
ale tkai film powinien miec dobra fabule to nie jest transormers film gdzie gra aktorow wystarcza...
to dla mnie jest jedynie glupia komedia w fajnej scenerii z dobra gra...
NABIJAC SIE Z ZEPSUTEGO SWIATA MOZNA I TO JEST NORMALNE ALE NA LEPSZYM POZIOMIE...
zaskoczyl mnie allen ze tkai niski poziom zaprezentowal...
schemat filmu... 1 koles bizmesmen gra nudnego kolesia 2 drugi koles gra artyste troche nieuidacznika i lovelasa 2 przyjacilki graja jedna naiwna i płytka ta ktora zdradza meza i ma rozterki na poziomie nastolatki... i nabrala sie na wielka milosc koles sie niezle zabawil
druga jest szczera ze soba lubi seks wygode i fajne samochody i kolesi ktorzy ja zdobywaja w sposo maloschematyczny ...
i teraz niespodzianka....
slaby poziom tylko dlateog ze to ukazanie w banalny sposob starego schematu egzystencjalnego + za dobra zabawe i ukazanie naiwnosci kobiet i facetow... groteska ale na slabym poziomie...
szokiem nie jest przecietny film bo mozna go obejrzec jest niezly
szokiem jest dla mnie nazywanie go genialnym i rewelacyjnym
film bez zadnych wartosci i konkluzji genialny? buhaha
ale co sie dziwic w dobie "cyfrowej fotografii" i poziomu polityki...
podobnym dobrym filmem byl "Mroczny przedmiot pożądania" tyle ze tamten dramat choc prawie komediodramat
ale przynajmniej mial poziom a nie
ukazywanie przez allena poziomu dostosowanego do ogolu
prawie jak taniec z gwiazdami...
co tam w fabule bylo rewelacyjnego? osiemieszenie naiwnej kobiety ktora zachowuje sie jak nastolatka ktora nie wi czy wybrac pieniadze czy romans czy drugiej ktora jest zwyczjana laska szukajaca przygod
czy facetow lovelasow szukajacych dobrej wygodnej zabawy? ;]
czym sie to rozni od wchodzenia do pubu i pytnaia ktora idze na seks
to pachnie bmw skora i komora ;]
od allena oczekuje sie znacznie wiecej ale ostanio poziom opada,...na swiecie w sztuce coz sztuka przetrawania coraz trudniejsza kryzys...
;]
jeden wielki plus za gre vicky i cristiny
"NABIJAC SIE Z ZEPSUTEGO SWIATA MOZNA I TO JEST NORMALNE ALE NA LEPSZYM POZIOMIE..." ?
Jakoś nie wydaje mi się, żeby Allen "nabijał sie z zepsutego świata". Ten film jest raczej opowieścią o różnych odmianach miłości. Allen nie nabija się z bohaterów, raczej przygląda się im z życzliwa uwagą.
Zgadzam się, że to nie jest wielkie kino. Ale i tak obejrzałem z przyjemnością.