Ksiazki czytac okazji nie mialem, ale po obejrzeniu tego filmu z gory zakladam, ze ja sprofanowano. i niech nikt nie pisze, ze nie maja racji ci, ktorym ksiazka przypadla do gustu, a film nie.
Tylko raz mialem okazje przekonac sie, ze film jest lepszy od ksiazki (Cztery Pory Roku: Wiosna Nadziei - Skazani Na Shawshank S.Kinga), a i to tylko dlatego, ze to byla 'tylko' nowela, a nie pelnoprawny utwór.
I jesz\cze jedno: skoro to jest mini-serial - ja to obejrzalem 'dzieki' torrentom i tam byla tylko jedna opcja do pobrania, a nie np iles-tam odc., wiec zakladam, ze te 85 minut co obejrzalem to nie byla cala produkcja?
Owszem. Książka (swoją droga bardzo polecam) została sprofanowana tak, że gorzej się chyba nie dało. A skoro obejrzałeś 85 minut filmu, to widziałeś połowę. Nie wiem tylko którą, ale to bez znaczenia, bo obie są beznadziejne.
Co do porównania książka-ekranizacja to ja jestem w stanie przywołać jeden przypadek gdy film podobał mi się bardziej. Malowany welon. W tym jednym przypadku Filmowe zakończenie bardziej przypadło do gustu mojej romantycznej naturze. Poza tym zdarzały się drobne zmiany względem książek w fabule różnych filmów, które uważałam za uzasadnione i ubogacające, ale raczej mi się nie zdarza skreślać książki, bo film był lepszy.
W tym wypadku sądzę, że każdy komu książka Le Guin się podobała, będzie tym filmem zdruzgotany. Ja jestem.
ja znam jeszcze jeden przypadek. Był kiedyś taki dość sentymentalny film "Podaj dalej" na podstawie książki bodajże o tym samym tytule. Ekranizacja jak dla mnie była lepsza niż literacki pierwowzór. Literatura może nie potężnego formatu, ale co przykład to przykład :)