mialem duze nadzieje co do Obcego...niestety sie zawiodlem. Efekty jak na te czasy naprawde niezle, sam pomysl oczywiscie rewelacyjny (perspektywa kosmicznego tasiemca co pozniej opuszcza zywiciela - genialna)lecz bylo pare tematow co poprostu tak mnie irytowaly ze niesposob bylo wysiedziec. naprzyklad uganianie sie za tym pieprzonym kotem, no ludziee, jak masz swiadomosc ze na statku jest obcy drapieznik ktory krwawi kwasem twoim ostatnim zmartwieniem jest pierdolony kot (tak owszem nie lubie kotow ;))
a to ze film ma juz pare swoich latek nieczyni go arcydzielem i bezkrytyczne podchodzenie do "klasykow" przez kinomanow jest czasem troche zenujace, nie chce tu nikogo obrazac ale... postarajcie sie obejrzec ten film z choc odrobina produktywnej krytyki.
Pozdro dla fanow dobrego kina
Powiem Ci tylko: żałuj, że nie zobaczyłeś tego filmu w kinie, gdy miał premierę w Polsce na początku lat 80-tych. Wtedy to było przeżycie.
Czegoś tak strasznego wówczas w życiu nie oglądałem.
Właśnie o tym mówię , nikt kto nie pamięta tego specyficznego hmm klimatu - nie zrozumie że w tym filmie chodzi o coś więcej :)
Ech widać , że albo młody jesteś albo po prostu nie zrozumiałeś przekazu . Ale przecież masz prawo do swojej opinii :)
Faktycznie, każdy ma prawo do swojego osądu tego filmu. Ale ja nie muszę się z tym zgadzać, dlatego autorowi tematu mówię stanowcze NIE.
Bez wchodzenia w szczegóły; film ma wielkie stado fanów, jest juz
klasykiem, jest świetnie zagrany, i co najważniejsze - ma to "coś" co
trzyma w napieciu przy ekranie.
Dodam jeszcze, ze lubię fantastykę, i życzyłabym sobie żeby współczesne
filmy były choć w połowie tak dobre jak "Obcy". Niestety, większość to
tzw."gniotus pospolitus" i dziełka te nie są godne aby stać z nim na jednej półce.
PS 1. Wybacz, ale jako ze pokochałam ten film od pierwszego obejrzenia
krytycznie spojrzenie u mnie w tym przypadku jest absolutnie wykluczone ;)
PS 2. A kotuś byl śliczny i szkoda go zostawić na pożarcie temu śliniącemu się przystojniakowi z kosmosu ;)
Tak - lubię koty, wszystkie. Psy tez ;)
Zgadzam się praktycznie z każdym słowem autora. Obcy to naprawdę porządny film, można powiedzieć wręcz, że dobry, z ciekawym pomysłem, niezłym klimatem i świetnymi efektami specjalnymi jak na tamte lata(rzekomo, jestem zbyt młody, żeby móc sam to osądzić, poza tym nigdy nie były one dla mnie rzeczą kluczową przy ocenie jakiegokolwiek filmu, nie jara mnie to) jednak pozostają pewne ale. Gra aktorska raczej na najwyższym poziomie nie jest, do tego te nielogiczne zachowania bohaterów typu "dotknę sobie jajo", "pójdę poszukać kicia" czy "jak prawdziwy bohater wejdę w kanał wentylacyjny z prowizoryczny miotaczem ognia, żeby ukatrupić gada", to wszystko psuje nastrój grozy, ponieważ zwyczajnie zaczyna śmieszyć(jest to bolączka naprawdę wielu horrorów, niestety). Ogólnie co całkiem niezłe kino rozrywkowe, możliwe, że coś przełomowego ale jakby miał to oceniać tak na dzień dzisiejszy to 7/10.
Nie przestraszyłeś się ani przez chwilę? nie bałeś się? naprawdę?
Frajda w tym filmie polega na 'baniu się', to horror, nie na efektach,
całe SF jest potrzebne tylko jako scena, tło wydarzeń.
Tu nie chodzi o oglądanie Obcego (patrzenie się na Obcego), jaki on
straszny, jaki on wstrętny, jakie efekty, super..., ale o grozę!
Najlepsze efekty to atmosfera, to cisza i kapiąca woda, to wiszące
łańcuchy, dziwne kształty pojazdów w sztolni, wreszcie cień obcego,
który widać kiedy Lambert ładuje butle, to głos odliczający czas do
wybuchu statku...
To kino inne niż Gwiezdne Wojny (które można lubić za coś zupełnie
innego). To nie sam 'Obcy' budzi strach, ale świadomość że jest, tam,
gdzieś, w ciemnym korytarzu, w zakamarkach, mrocznych trzewiach Nostromo.
'Smaczki' na które warto zwrócić uwagę a których próżno szukać np.
w Gwiezdnych Wojnach, a nawet w 'dokrętkach' Obcego:
- śniadanie po przebudzeniu; swobodne rozmowy wprowadzające nas w
sytuację, krytyka potraw, papierosy!
- rozmowa w korytarzu z syczącą instalacją - Ripley, Parker i Brett
- 'poród' Obcego (fantastyczny pomysł)
- Brett szukający kota w sztolni, kapiąca woda i łańcuchy, Brett
zdejmuje czapkę i obmywa sobie twarz
- sparaliżowana paniką Lambert (wcześniej cień Obcego; pod koniec sceny
możemy go zobaczyć)
Ciekawe czy można by nakręcić 'Obcego' bez Obcego?
Swietny post! Dziekuje.
Mi przypomina ten film inne dzieło : "Siedem". Znajomi stwierdzili ze przydługawy i nudny. Możliwe. Scen przemocy w sumie jest niewiele/jak na współczesne filmy/ sporo "dłużyzny". Mimo to film obejrzałam z zapartym
tchem i czas zleciał nie wiadomo kiedy.
Tu podobnie. Obcego w sumie widzimy przez kilka mgnień, ale sama świadomość
ze gdzieś tam eis czai wywołuje niemiłe dreszcze ;)
Film jest świetny, i takich "smaczkow" jak je nazwałeś, ma całą masę.
PS. A ta scena w sztolni, kapiaca woda, lancuchy...jedna z moich
ulubionych. Zawsze siedzę wtedy jak na szpilkach ;)
Kot przeszkadzał im w przeszukiwaniu statku wykrywaczem ruchów przez co
ktos musiał go złapać jeśli faktycznie chcieli dopaść obcego.
Owszem nie każdy stary film jest arcydziełem biorąc np "Obcy z głębin" ale
film Ridleya Scotta ja zaliczam do arcydzieła mimo, że zobaczyłem go
pierwszy raz dopiero jakieś 5 lat temu
Masz prawo do swojego zdania, ale ten film zweryfikowała już historia i jest to film WYBITNY. Twoje szczekanie niczego nie zmieni.
jak nie podoba ci się ten film to szkoda mi ciebie.
Jak to ktoś napisał idź sobie obejrzeć takie arcydzieła jak High school musical albo hanna Montana i nie wypowiadaj się na temat obcych bo to arcydzieło.
Żenujące jest to, że bierzesz się za krytykę filmu, który obejrzałeś w 2009 roku, gdzie od czasu jego emisji minęło kilkadziesiąt lat. Podczas których powstało wiele produkcji o podobnej tematyce, którymi przesiąknęła Twoja głowa. Jeżeli bierzesz się za ocenianie filmów to oceniaj te, które możesz aktualnie zobaczyć w kinie.