Wreszcie trochę powiewu świeżości w świecie animowanych megaprodukcji dla całej rodziny. Świat ten stawał się już zatęchły i zaczynał zjadać swój własny ogon.
"Odlot" to wbrew pozorom naprawdę odważny film. Po raz pierwszy głównym bohaterem jest starzec - z wszystkimi tego konsekwencjami: niedołężność (fakt, że momentami po prostu wyparowywała), zgryźliwość, stare przyzwyczajenia, sztuczna szczęka etc.
Po raz pierwszy głównym bohaterem jest Azjata (nie liczę skośnookiego chłopca z "Epoki Lodowcowej").
Po raz pierwszy w tego typu filmie pojawiają się takie wątki, jak przemijanie, śmierć, poronienie/bezpłodność, brak ojca etc.
Do tego film autentycznie wzrusza i bawi - i to w większości nieco staroświeckim humorem, a nie parodiami popkultury, które zaczynają już być nieco męczące w tym gatunku. Trzeba też wspomnieć o dobrej animacji (spotęgowanej dodatkowo efektami 3D). Prawdziwy odlot!
W pełni popieram...
Kolejna z produkcji, po obejrzeniu której wyszedłem z kina z zadowoleniem na twarzy. Seans filmowy, dzięki któremu człowiek zaczyna się zastanawiać nad tym co zostawia za sobą każdego dnia, jak te niezrealizowane marzenia mogą nam kiedyś uwidocznić, że brakło tego jednego - jedynego właściwego spojrzenia na świat. Niesamowita bajka, a początkowa retrospekcja głównego bohatera... mistrzostwo... aż łezka kręci się w oku... gorąco polecam