Najpierw zapragnęła uszczęśliwiać ludzi, oddała dziadkowi pudełko z pamiątkami, później zaczęła ganiać za jakimś facetem... Moim zdaniem, to wszystko nie trzyma się kupy. Końcówka rozczarowująca. Ale daje 6 bo miejscami był zabawny, muzyka dobra, aktorstwo na poziomie (mimo irytujących min Amelii) i ładna sceneria.
Cóż, wszyscy "Amelię" kochają i się nią nad wyraz zachwycają. Ja ją lubię, ale nic więcej.
Podoba mi się sama postać marzycielki nie pasującej do brzydkiego, złego świata. Dużej dziewczynki, która zbiera rzeczy dla innych bezwartościowe , ma nad wyraz rozwiniętą wyobraźnię i chce sprawiać innym radość. Oraz tej wyobraźni owoce, jak lampka.
Podoba mi się humor "Amelii": śmieszne gry słów, absurdalne sytuacje (rybka-samobójca), niezapomniany Krasnal :)
Podoba mi się gra którą Amelia prowadzi z nieznajomym.
Podoba mi się przesłanie (kazdy dziwak znajdzie swoją dziwaczkę i na odwrót :)), które jest jak podłączenie do ładowarki.
Ale
niestety
Nie podoba mi się nadmiar lukru. Za słodko. Przez to mdło.
Nie podoba mi się scena z orgazmami (po co? po co? czy ktoś mi powie po jaką cholerę?). To jak wrzucanie czegoś bardzo niesmacznego do klarownej, pysznej zupy.
nie podoba mi się, że hipohondryczka i maniak którzy wcale się nie znają muszą uprawiać seks w toalecie. Jakby nie mogli iść do kina :P Czy tak się ludzie poznają ze sobą? Bzykając się w toalecie? Miłość to nie seks, seks to nie miłość. A tu się wszystko miesza.
Nie podoba mi się nienormalny wręcz optymizm Amelii, bo przez to staje się ona nienaturalna. Ona bez przerwy się uśmiecha. Nawet wtedy gdy każdy normalny człowiek dostałby już czkawki i odgryzł głowę stojącemu obok, ona się łagodnie szczerzy. I człowiek ma ochotę nią potrząsnąć, żeby "zaskoczyła".
Miły film. Promieniuje nadzieją i szczęściem. Ale z lekka egzaltowany i miejscami błe.
Ja najpierw strasznie się zawiodłam. Wszędzie słychałam tylko same achy i ochy, że to taka ciepła, romantyczna komedia, więc spodziewał się nie wiadomo czego i po skończeniu filmu pomyślałam: "To już"? o__O Wydał mi się potwornie przerysowany, dziwny i bez sensu. Ale muzyka mi się podobała, więc zdarzało mi się czasami słuchać, po jakimś miesiącu doszłam do wniosku, że nie jest aż tak okropny i w końcu dałam 8/10. Generalnie ciekawy. Są niedociągnięcia i udziwnienia, ale jest na pewno oryginalny, więc... Czy ja wiem? Podoba mi się.
Po pierwszym obejrzeniu dałabym i 6, ale po kolejnych telewizyjnych lookach jego wartość spada, jeszcze kilka razy obejrzę (za dużo powiedziane - natknę się na niego) i dam 1 oraz zwymiotuję. Ten film chyba powstał dla żartu, biorąc pod uwagę Delicatessen. Rozumiem - kino z gatunku szklanka do połowy jest pełna - lubię takie kino, ale aż tak przysładzać? Że niby Amelia taka słodka? A kto się perfidnie mści na ograniczonym umysłowo sprzedawcy? Że niby mu się należało? I czy miłości wyrazem musi być natychmiastowy skok do łóżka?
no właśnie to mnie zupełnie rozczarowało. tyle się z nim bawiła w to dzwonienie z budki telefonicznej itp., a jak się w końcu znaleźli to jedna scena w łóżku, jakimś motorkiem pojeździli po mieście i koniec.