Na początku film przyznam nie zwrócił mej uwagi, oglądałam gdyż zaczełam, jednak po przeszło 20 minutach zaczełam go doceniać. Niecodzienna fabuła, 3 częsci układanki, koniec dał wielce do myślenia, no i oczywiście genialnie zagrana rola przez Ryana , film godny uwagi. Po obejrzeniu nasuwają się pytania.
A zna może ktoś podobne filmy?
Ja niestety nie doczekałem tych 20 minut. Po prostu mnie znudził , a może byłem nazbyt zmęczony na jakieś filozoficzno-podtekstowe wypociny ...
Zmuliło mnie i wyłączyłem, jakoś nie wciągający był ten początek.
Nie miałem dnia na ten film ? A może jest najzwyczajniej w świecie głupi?
Jak będę spragniony rozumnej rozrywki to sięgnę po dobrą książkę SF , bo nawet jak ten film coś zawiera, to źle zostało to zrealizowane.
(ale nie doczekałem końca więc nie przesądzam, to po prostu moje skromne zdanie)
film nudny! pierwsze 30 minut na 1.5/10, kolejne na 6, kolejne na 3, koncowka na 2
spodziewalem sie czegos lepiej posklejanego, historii bardziej dopracowanej... a tutaj zostalo zastosowane spoiwo typu chemia: "nie rozumiesz czegos, to wez to na wiare"
interpretacji filmu moge na szybko przytoczyc conajmniej 3, a po chwili zastanowienia pewnie i z 10 kolejnych by sie znalazlo
wniosek: film niesprecyzowany, niekonkretny, nielogiczny (choc wielu zarzuci mi "brak zrozumienia") i w ogole niefajny
3/10 za druga historie i ciekawy kontrast postaci damskich (szkaradna szczupla manipulatorka i nad wyraz atrakcyjna puszysta przyjaciolka ze szczerym podejsciem)