- film ma pewne wartości, ale żeby je wyłowić trzeba przejść przez te wszystkie durne strzelaniny, a to w moim przypadku było dużym samozaparciem. Forma westernu do przyjęcia przeze mnie i atrakcyjniejsza to Pat Garrett i Billy Kid.
Musisz obejrzeć "but manitou" !!! Tam strzelaniny nie są tak durne i z
pewnością "przejdziesz przez nie z minimalnym samozaparciem" a przy okazji
wyłowisz wszystkie wartości.
Co to znaczy najlepiej wykonane strzelaniny?
Dla mnie choćby nie wiem jak one byłyby wykonane to tylko strzelaniny, mało atrakcyjna forma filmowej sztuki, a szczególnie w takiej ilości jak w tym westernie.
Ciekawe ile np.kobiet dotrwało do końca tego filmu.
W odpowiedzi do mądrali z postu wyżej "Stanleya Hartmana" - jak chcesz być bardziej inteligentny to spróbuj się wykazać w inny sposób, bo zdanie jest napisane poprawnie.
Druga część zdania odnosi się do przejścia przez ...coś (czyli doświadczenia czegoś !!!), a nie do samych durnych strzelanin, a doświadczenie takie może być dużym samozaparciem, aby dotrwać do końca filmu.
Tylko widzisz forma westernu zaproponowana w Pat Garret & Billy The Kid to... nie western. Przynajmniej nie typowy western - więcej tu ballady niż klasycznego westernu. Jeśli chcesz oglądać prawdziwe westerny i wnerwiają Cię przy tym strzelaniny to chyba źle wybrałeś sobie gatunek gdyż te są jego nierozerwalną częścią ;)
Ten też nie jest typowym westernem z taką ilością rzezi. Nie wszystkie też się skupiają głównie na strzelaninie i to nienaturalnej moim zdaniem, a stworzonej dla lepszego efektu, aby zrobić frajdę miłośnikom takich scen.
W młodości lubiłem ten gatunek filmowy, ale myślę że z wiekiem się z tego wyrasta. Jednak dużo lepiej pamiętam takie westerny jak np.“W samo południe”, “Butch Cassidy and The Sundace Kid”,”Biały Kanion”,”Rzeka Czerwona”-48r. i te ewentualnie jeszcze raz z przyjemnością obejrzę bez samozaparcia.
cyt. "Ciekawe ile np.kobiet dotrwało do końca tego filmu."
Pewnie niewiele, gdyż nie jest to film dla bab i pedałów.
Nie przeżywaj tak chłopcze, to tylko film - przez takie wypowiedzi nie staniesz się bardziej męski.
"Dla mnie choćby nie wiem jak one byłyby wykonane to tylko strzelaniny, mało atrakcyjna forma filmowej sztuki, a szczególnie w takiej ilości jak w tym westernie."
Ale pamiętaj że nad tymi strzelaninami też musiał się ktoś napracować. Do takich strzelanin też trzeba mieć głowę żeby ułożyć fajną choreografię itp. Chociaż tu denerwował mnie trochę montaż nie których scen tej jednak trzeba przyznać że choreografia strzelanin w tym filmie jest bardzo dobra, scena na moście wgniata w fotel jest szybka, efektowna, trzyma w napięciu, mistrzostwo po prostu. Po za tym tak ja ktoś napisał. Sceny z użyciem ówczesnej broni palnej są w takich filmach bardzo ważne i one po prostu muszą być.
"Ciekawe ile np.kobiet dotrwało do końca tego filmu."
Pewnie więcej niż dotrwało bakterii na moim naskórku podczas oglądania tego filmu :)
Byłem zaskoczony po obejrzeniu, tymi scenami, ich wysokim poziomem. Generalnie westerny mnie nudza, ale ten film był dla mnie spora niespodzianką. Strzelaniny rewelacja. Kto nie lubi może przecież obejrzeć titanica teletubisie itp.
marrekf: "film ma pewne wartości (...)"
Stwierdził z wyższością user marrekf, pomstując w duchu nad niewybrednym gustem "plebsu".
marrekf: "(...) żeby je wyłowić trzeba przejść przez te wszystkie durne strzelaniny, a to w moim przypadku było dużym samozaparciem."
Cierpię razem z Tobą. W takich chwilach wszyscy jesteśmy marrkamif.
Na necie znalazłem kiedyś recenzję tego filmu, której fragment tak zapadł mi w pamięć, że zapisałem go na dysku. Brzmi on następująco:
"Of course, the film is “about” a lot more than violence, America, Vietnam, and the Sixties. It’s about growing old, about having and losing a sense of place in one’s world, about values, about loyalty, about beauty, and, ultimately, about learning—or failing to learn—what it means to be a human being".
strzelanina to moment, w ktorym film osiaga orgazm! strzelanina to kwintesencja kina! pod warunkiem jednak, ze jest przedstawiona stylowo i z dbaloscia o strone formalna, wlasnie tak, jak u Peckinpaha, Leonego, czy (czasami) Woo; ostatnio ta sztuka zanika i wspolczesne kino akcji oferuje tylko pseudowidowiskowe pif-paf bez polotu i artyzmu... o tempora....
Być może nudziły Cię dlatego, że nie jest to typowy western. Ten film to antywestern, podobnie jak większość filmów Peckinpaha. Zrodzony z fascynacji kontrkulturową formą filmową, która wykorzystywała ikonografię i sztafaż westernu do polemik z tradycją gatunku, a także z mitami zadomowionymi w amerykańskiej historii i z powszechnym- dzięki literaturze, kinematografii i tv - obrazen Zachodu jako rajskiego ogrodu.Poza tym warto wspomnieć, że chcąc konkurować z cieszącymi się wówczas coraz większą popularnością tzw. spagetti- westernami, kręconymi głównie przez Sergio Leone, Peckinpah czy inni twórcy antywesternów chociażby Richard Brooks w swoich "Zaowodowcach" musieli dać dużą porcję strzelaniny. I to takiej gdzie wyglądała ona bardzo realnie. Cóż takie były wówczas gusta publiczności amerykańskiej.