w tym filmie nic nie jest trafione , zdziwilem sie ze rezyserowal to oslawiony Lynch bo albo nie czytal on ksiazki albo jego poziom rozumienia powiesci Herberta jest na zerowym poziomie.
JEDYNE co w tym filmie bylo trafione, malutki drobiazg, Sting w roli mlodego harkonnena byl zgodny z moimi wyobrazeniami ;)
a film jedna wielka T R A G E D I A
już pod innym tematem napisałam, że jak dla mnie, za obsadę, poza Stewartem, oczko w górę w ogólnej ocenie filmu.