No proszę was!! co to ma być?!?!?! jeżeli to jest na podstawie książki, to ja nie wiem, czego oni to brali, bo są takie nieścisłości, że głowa mała!!! i niech mi tu nikt nie wylatuje z tekstem, że film nie musi się zgadzać z książką, bo wtedy traci sens przekładanie książki na ekran!! gorąco polecam przeczytać książkę "Anioły i Demony", by w pełni zrozumieć, co autor miał na myśli.
prosze cie, nie zaczynaj z "co autor mial na mysli" - ta ksiazka to zwykly szmalawiec, czytadlo dobre do zabijania czasu poczekalni w przychodni, w auobusie czy tez w kiblu. autor piszac to myslal "wysmaze jakies wypocinty, okrasze to odrobina tajemnic na poziomie przedszkolaka i zarobie na tym kupe kasy". ekranizajca akurat w pelni to oddaje.
nir odpisywac zamykam temat ale nie zmakne bo nie umiem zamknac wiec nie zamkne zamykajac siezakien nie mie miease zamke
spieprzyli sprawe i tyle. jak dla mnie od momentu z helikopterem wszystko było już do bani... masakra. mogli to zrobić naprawdę dużo lepiej. zwłaszcza zastanawiał mnie fakt jak uda im się na filmie przedstawić jak Landgon spadal z helikoptera do wody i przeżył...teraz już wiem. byli za ciency i nie sprostali temu, aby to pokazać...
w helikopterze poza kamerlingiem był Langdon... ale nieścisłości jest naprawdę bardzo dużo. takich rażących. film do bani.
W ZUPEŁNOŚCI SIĘ Z TOBĄ ZGADZAM.
Takich zmian nie widziałam od dawna.
Ado tego wycięcie jednej z postaci.
Przykro się patrzy na to,że autorzy filmu utwierdzają człowieka ,ze jest to na podstawie książki.
uważam ,że tym,którzy nie czytali książki film może się spodobać.
ale ci co czytali zawiodą się i to bardzo.
ekranizacja tej bardzo dobrej<moim zdaniem książki> jest zepsuta do szpiku kości.
Tym co nie widzieli filmu proponuję przeczytać książkę ,bo warto!
Pozdrawiam.
Oj tak jest baardzo bardzo często ,że czytam książkę, jest wciągająca, interesująca i w ogóle, robią film, idę do kina z wizją jak wyobrażam sobie ten film. Okazuje się, jak zwykle z resztą, że niewiarygodnie się zawodzę. To nie to, że mam jakieś wygórowane ambicje co do filmu albo coś, ale uważam, że jeżeli reżyser i scenarzysta biorą na tapetę jakąś książkę to nie jest to scenariusz oryginalny tylko adaptowany, wiec do cholery jasnej, to nie jest jakaś ich własna wizja, że daje się im prawo zmieniać to wszystko co jest w książce i na co liczy ta część widowni, która książkę przeczytała...
Film jak dla mnie ujdzie. Spodobać się może komuś kto książki nie przeczytał. Ale jeśli ma zamiar przeczytać to niech zacznie od książki, a nie od filmu bo się zniechęci...
obraz nędzy i rozpaczy. płakać mi się chciało patrząc jak spieprzyli świetną (wg mnie) książkę. od początku zraziło mnie to, że ciało swojego współpracownika (a powinien być OJCEM) znalazła Vittoria, a nie dyrektor CERN-u. później było już tylko gorzej. pierwsze minuty i już wiedziałam, że nie będzie to nic dobrego, ale obejrzałam do końca wyklinając pod nosem: "co oni do cholery z tym zrobili?!"
4/10
o nie! pracownik cernu nie był jej ojcem! jak można tak zniszczyć ŚWIETNĄ KSIĄŻKE! książki w których giną ojcowie są świetne! filmy w któych giną współpracownicy są denne!
lol... zarówno film jak i książka to gnioty, a w przypadku filmu po prostu wyszło to na wierzch, pogódźcie się z tym