Słowem wstępu napiszę że VCB to jeden z najlepszych filmów Allena- aktorska perełka. Ale ja nie o tym- otóż nurtuje mnie pytanie: Dlaczego VCB sklasyfikowano jako melodramat? Czy ktoś może udzielić mi sensownej odpowiedzi?
W sumie masz racje:) Mi tez nie pasuje na melodramat. W sumie nawet nie wiem dokładnie do jakiego gatunku go sklasyfikować, obyczajowy, może romans, chociaż też nie za bardzo. A tak wracając do twojego pytania możemy ten "melodramat" interpretować w sposób taki, iż nie skończył się sielankowo. Bohaterki przeżyły romantyczna, niespełnioną miłość i jednocześnie również same siebie nie spełniły;)
napewno nie jest to melodramat, bardziej bym sklasyfikowała na obyczaj. Bez względu na to,bardzo dobry film. Polecam!
No tak, na pewno nie było modelowego happy endu, ale dramat, czy wręcz melodramat kojarzy mi się z tragicznym zakończeniem, a do takiego dużo jednak w VCB brakowało. "Film obyczajowy" czy "Romans" to rzeczywiście najbliższe filmowi określenia:)
Zakończenie jest Allen'owskie. Czyli jak to mówi mój kolega o nim: "Coś jest, ale czegoś nie ma".
Perełka - no dobre. Obyczajowa szmira to właściwe określenie dla tego filmu. Najlepszych filmów... - chyba nie wiesz co piszesz.