na tytuł patrzyłam z zaciekawieniem lsle na tym sie skończyło. Film jekt nieudana proba stworzenia z głownego bohatera czegoś na wzor harego pottera i jeszcze bardziej nieudanym zabiegiem wprowadzenia napięcia i tajemnicy z władcy pierścieni. gdyby mi nie było żal słów na ten film czy serial czy co tam to powrzucałabym na niego niekulturalnymi słowami.. nie traćcie czasu nawet żeby to ściągnąć lepiej przeczytać książke albo obejrzeć dobranocke założe sie ze bedziecie mieć zdecydowanie lepszy wieczor :)
Owszem nie powiem że ten film mnie w jaki kolwiek sposób powalił ale Kristin
Kreuk jest jeszcze piękniejsza wiec fajnie!!!! :D:D
a czytalas serie o Ziemiomorzu Ursuli K. Le Guin? to jest cos znaczinie lepszego od Hp czy WP w kazdym razie nalezy pamietac ze film NIGDY nie oddaje tego co ksiazka:) heh Kristin to dobra aktorka szkoda ze znana glownie z seriali:) pozdrowionka
nie wiesz dziewczynko co mowisz, nie wszystko mozna porownywac z wladca i harry...to jest ziemiomorze i to calkiem niezle zrealizowane, na pewno warte obejrzenia...poza tym jest danny glover i piekna izabela rosselini..i to na tyle ..a ty idz spac ...
No sie z tobą nie zgodze. Ziemiomorze jest warte przeczytania, ale moim zdaniem to coś (film czy serial) to lepiej nawet nie dotykać.
P.S. Przeczytałem całe ziemiomorze, a filmu oglądać się nie dało. Koniec.
ROTFL! Jak przeczytalem, ze ziemiomorze jest wzorowane na potterze to juz mi wystaczylo ;) Jak Le Guin pisala ta serie to Rowling nie wiedziala jeszcze pewnie co bedzie robila w zyciu ;) Co najwyzej moglo byc na odwrot...
Michau debilu w tym poście nie jest napisane że się Ursula na Rowling wzorowała. Ale potter na ekran wszedł wcześniej i ten wypierdek co tu gra Geda jest robiony na filmowego potera. Wtórny analfabetyzm się kłania nisko.
Czarnoksięznik z Archipelagu to moja ulubiona ksiązka generalnie, czytam ją sobie dla przyjemności średnio co pół roku, więc podszedłem do ekranizacjis ceptycznie. I dobrze, bo gdyby nie sceptyzm chyba bym w ogóle tego syfu nie przetrwał. Koszmar! Pomijając zupełnie zbędne duże zmiany w fabule (już po prostu wszystko wrzucili wszystko co mogli), to po prostu wszystko w tym filmie jest wypaczone i bez polotu. Głęboka przyjaźń Geda (kurwa, czemu u diabła zamienili prawdziwe imię z użytkowym? Praw autorskich nie dostali czy jak!?) i Vetcha to tutaj pretekst do comic reliefu, mroczne grobowce autanu to teraz radosne słoneczne miejsce, gdzie małe dziewczynki uczą się strzec nienazwanych (okazuje się że to panda Obcych ze skrzydłami) a główną kapłankę nie wybiera się na zasadzie reinkarnacji Pożartej, ale poprzez kurwa PISEMNY EGZAMIN! (pardon za słownictwo ale naprawdę..) Cień to umalowany na biało koleżka, magii najwięcej jest na Roke, potem właściwie się nie pojawia. Czarnoksiężnicy są tu pokazani jako wyrostki (to chyba żeby zwabić nastoletnią publiczność, ale nie można się pozbyć przeświadczenia że ged to po prostu jakiś gnojek), a pierścień Erreth Akbego zastępuje talizman, który bohaterowie mają od samego początku tylko o tym nie wiedzą. Rozpacz. Danny Glover tym bardziej filmu nie ratuje, bo zachowuje się i gra jak żałosna pierdoła (wizerunku dopełnia to abstrakcyjne wdzianko). Tenar faktycznie jest ładniutka, ale widzimy ją za rzadko i ma na sobie za dużo ubrania.
Generalnie dla fana jest to absolutny koszmar, a i dla zwykłego widza moim zdaniem nie ma do zaoferowania nic interesującego.
Jak można było zrobić takiego gniota w oparciu o takie genialne teksty...
Obejrzałem ten mini serialek i w pełni popieram zdanie poprzednika
O K R O P N E. Wyobraźcie sobie że kupiliście za cieżko zarobione pieniądze takie 4 odcinki Herkulesa albo wojowniczki Xeny. Bo do niczego pod względem realizaji nie można tego porównać.
Nic tylko się pociąć. Taki film tylko może odstraszyć potencjalnych czytelników książki.
KOBIETO.... !!! ANNNO CZY JAK MASZ NA IMIE! odwołuję się do twojego tematu.... czy musisz być taka pusta? A pomyślałaś o tym że sama powieść jest fajna tylko ze producenci wszystko spiepszyli....
ZIEMIOMORZE TO NIE JEST COŚ NA WZÓR HARREGO CZY WŁADCY PIERŚCIENI ...
ZIEMIOMORZE BYŁO PIERWSZE...
Truskawko czy jak Ci tam, zanim zaczniesz kogoś krytykować - pomyśl..., Ziemiomorze NIE było pierwsze!!! Czarnoksiężink z Archipelagu - rok 1968r (wcześniej w 1964 roku pierwsze opowiadanie o Ziemiomorzu), natomiast Władca pisany przez wiele lat, wydany w latach 1954-55, czyli jak łatwo policzyć 10-9 lat PRZED Ziemiomorzem!!! Uprzedzając odpowiedź: nie ujmuje niczego Ziemiomorzu (świetne książki...) ani nie twierdze, że są na czymś wzorowane! Po prostu przypominam pewne fakty...
do ravb1
"Hobbit:Czyli tam i z powrotem" z 1937 roku, był pierwszy;)
Parafrazujac Claptona " Przed Tolkienem nie było nic, po nim były już tylko
wypociny" i to by było na tyle.Bo Mistrza Tolkiena nikt nigdy nie pobije ani nawet nie zbliży się do jego poziomu;]
Film jest ogolnie niezly nie wiem czego sie spodziewalas po nisko budżetowej produkcji czgos na miare WP w gwiazdorskiej opsadzie i z efektami spedjalnymi za miliony dolarow? Dla mnie 7 poniewaz w odruznieniu od niekturych produkcji ktore podobno byly przebojami nie uspil mnie. A propo WP tez by mogli skrucic moze by sie mniej dluzyl.
oj nie przesadzaj, widac ze film mial nie za duzy budzet, ale efekty specjalne to nie wszystko. Fabula byla calkiem niezla, nawet mnie wciagnelo. Tylko szkoda ze nie mieli pieniedzy zeby podrasowac grafikei i inne efekty pzodrawiam ;]
Nie stawiajcie Czarnoksiężnika ponad WP bo to jest glupota WP byl jedna z najbardziej rewolucyjnych powiesci, nie ujmujac nic czarnoks..... ktory jest tuz po WP.
Moim zaniem film bardzo fajny. Cociaż oczywistym jest że nie każdy lubi tego typu filmy. Pozdrawiam:-)
Chyba jestem jedną z niewielu, której się podobało... xD Może w końcu przeczytam książkę xD (wybaczcie ale to taki nawyk... zawsze jakimś trafem oglądam film, potem czytam książkę. N.p.: HP, Rozważna i Romantyczna... ale jak na razie nic na tym nie tracę.) Film jak dla mnie był fajny... Acha i jeszcze jedno NIE OBRAŻAĆ MI TU SHAWNA ASHMORA BO SĄ TU LUDZIE, KTÓRZY GO LUBIĄ!!! (czyt. ja xD) To na tyle pozdro ;)
Czytając książke przez pryzmat adaptacji.... bardzo współczuję...
Ja mam bardzo często odwrotnie i jest to ta lpesza kolejność. Bo najpierwa kalekę a potem zdrowego... horror...
ja mam to samo zazwyczaj ogladam najpierw film a potem czytam ksiazke ale uwazam ze to dodaje ksiazce uroku bo film zazwyczaj okazuje sie gorszy od ksiazki tzn nie ze od razu przestaje lubic film poprostu ksiazka ma swoj inny specyficzny urok i jednak wyraza wiec niz fillm
jezli chodiz o ziemiomorze to tez najpierw obejrzalam film potem przeczytalam ksiazki i stwierdzam z przykroscia ze film mimo iz przed przeczytaniem uwazalam ze jest super to jednak traci duzo przede wszytskim kompletna zmiana fabuly gdyby nie ogolny zarys, imiona i nazwy to ciezko byloby tu dostrzec cos z ksiazek ale to sklania zarazem do traktowania filmu jako zupelnie innej opowiesci
film raczej stawia na mila historyjke do tego tez zabawna w ktorej oczywiscie jest szczesliwe zakonczenie i wszystko wskazuje na to ze ged i tenar zyja sobie dalej szczesliwie i nic wiecej sie nie dzieje
ksiazka natomiast sklania do przemyslen i to bardzo; widzimy ( szczegolnie w 1 cz.) zmiane bohatera jak dorasta i tego niestety w filmie nie widac
aha no i sprawa gl. bohatera ja tez lubie nawet shawna ashmora ale do roli geda ksiazkowego nie pasuje do tego ktory jest w filmie( ze tak powiem "lekkiego" w sumie bez glebszych problemow psychicznych czy fizycznych) pasuje
ok rozpisalam sie mam nadzije ze ktos to bedzie czytal ale chyba jeszcze sobie to zamieszcze jako odzielny temat :) z moimi przemyslenia i w sumie radami co do filmu :) zeby traktowac go jako zupelnie odmienna historie
pozdrawiam :)
Według mnie ten film sprawia wrażenie, że scenariusz był pisany na podstawie jakiegoś streszczenia książki i to dość marnego. Ja rozumiem, że można, a nawet czasem trzeba, zmienić pewne szczegóły dotyczące fabuły czy bohaterów, ale w tym przypadku to już przesada.
Chyba jedna z najgorszych adaptacji fantasy pod względem fabuły.
"Według mnie ten film sprawia wrażenie, że scenariusz był pisany na podstawie jakiegoś streszczenia książki i to dość marnego." - o właśnie, odniosłem identyczne wrażenie!
Tak, książka jest nietuzinkowa, możliwości do interpretacji filmowej są według mnie niezliczone, ale ekranizacja mizerna niestety... Taka jakaś pozbawiona przesłania, dramaturgii, ukrytego sensu... Nie powiem, że beznadziejna, ale zachwycać, to na pewno ona nie zachwyca...
Szkoda, że ktoś tak spaprał sprawę, szkoda...
Podejrzewam, że jak LeGuin zobaczyła pierwszy raz ten pseudo-film, to powiedziała coś w stylu tego co Sapkowski po obejrzeniu adaptacji jego Wiedźmina...
"(...) chciałam uciec z kraju..."
Okropne - to prawda. Za to książka - cudo. Po przeczytaniu poczułam że mój ukochany Władca Pierścieni jest poważnie zagrożony na swoim niedoścignionym jak dotąd pierwszym miejscu i choć zdetronizowany nie został, to teraz musi dzielić się chwałą z Ziemiomorzem. Ten film jednakże z prawdziwym Ziemiomorzem nie ma nic wspólnego.
Długo, naprawdę bardzo długo powstrzymywałam się od komentarzy do tego "dzieła", bo bałam się, że zdominuje je niecenzuralne słownictwo. Ale myślę,że mninęło już wystarczająco dużo czasu, od kiedy miałam nieszczęście trafic w telewizji na "Ziemniomorze"
Właściwie wszystko co chciałabym napisac na jego temat zostało już w tym temacie powiedziane. Podpisuję się rękami i nogami pod stwierdzeniami, że produkt kanału Sci-fi jest OKROPNY i szkoda na niego czasu.
Chciałam też wziąc w obronę załozycielkę tematu: anię_74, bo widzę, że zaszło tu nieporozumienie i doczekała się kilku niepotrzebnych komentarzy. Jej nie chodziło, że książka jest wzorowana na Potterze czy Włodacy, ale że film był na nich wzorowany; tzn na ich ekranizacjach. Ja odniosłam podobne wrażenie np: szkoła na Roke jako żywo przypominała mi Hogward z filmów o Harrym.
Co do zarzutów czy też usprawiedliwień tej produkcji, że miała mały budżet i niepodrasowane efekty specjalne. Rozumiem, że amerykańskie produkcje przyzwyczaiły nas do spektakularnych efektów i gwiazd z najwyższej półki, ale przecież to nie zawsze idzie w parze z jakością gry aktorskiej czy samej fabuły. Moim zdaniem w ekranizacji twórczości Urszulki najważniejszą sprawą jest wyważenie i specyficzny nastrój, który jest tak wyraźny w jej książkach. A wprowadzenie widza w świat tajemnic, surowej i prostej ( wcale nie rozdmuchanej) magii i refleksji nad własną śmiertelnością wcale nie potrzebuje milionów dolarów, ale wizji scenarzysty i reżysera. To wszystko można osiągnąc o wiele mniejszymi środkami. W końcu to filmowcy - powinni się na tym znac.
Ale faktycznie, najłatwiej zwalac winę na niski budżet. Wybaczyłabym twórcom kiepskie efekty specjalne, gdyby naprawdę chcieli przekazac nam coś tym filmem.
Po trzecie: wkurza mnie stwierdzenie, że pani Krisin jest śliczniutka i że za mało było jej na ekranie. Może i jest sliczniutka, ale czy oprócz urody, łzawych oczek i rozedrganych usteczek potrafi pokazac nam coś więcej na ekranie?
Może już czas, zeby się otrząsnęła z wizerunku herioiny seriali dla nastolatków i zaczęła byc aktorką z krwi i kości? (przepraszam to osobista dygresja)
I ostatnie. Wypowiadało się tu wielu wielbicieli Władcy Pierścieni ( ja też nim jestem), ale oni są w o wiele lepszej sytuacji niż wielbiciele Le Guin, bo Peter Jackson dał im całkiem dobrą ekranizację. I pomijając wszystkie zarzuty po jej adresem, tę trylogię naprawdę DA się ogladac z przyjemnością, a "Ziemiomorze"... Szkoda słów.
No tak. I wyszło, że jednak nie mogę jeszcze bez emocji podejśc do tego tematu. Ale się wyżyłam i już mi lepiej.