Film jest dosć szokujacy w pewnych momentach, ale gra aktorów jak dla mnie nieznanych bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Film polecam z czystym sumieniem.
Bardzo długo szukałam tytułu tego filmu, bo utkwił mi w pamięci na zawsze.
Bardzo dobrze pokazano jak obrzydliwe podejście mieli kiedyś wychowawcy do dzieci (a i często dzisiaj nie jest ono lepsze) - traktowano tych chłopców jak przedmioty! Jestem przeciwna karom fizycznym i uważam, że powinni ten film obejrzeć wszyscy ludzie, którzy psioczą na zaostrzenie przepisów przeciwko biciu dzieci. Jeszcze naszych dziadków, a często i rodziców traktowano w szkole właśnie w ten sposób. Gdy usłyszałam opowieść o szkole 30-letniej koleżanki która pochodzi z malutkiej wsi, dosłownie mnie zatkało. Wydawać by się mogło, że już w czasach naszego dzieciństwa nikt nie odważyłby się tak traktować dzieci - tyle się mówi o przemocy, molestowaniu, etc. A ona uświadomiła mi, że takie rzeczy działy się jeszcze 20 lat temu i to nie w ukryciu, ale były na porządku dziennym - wiedzieli o tym rodzice i dyrekcja, lecz nie reagowali, ponieważ sami w ten sam sposób "wychowywali" swoje dzieci. Film jest straszliwie wstrząsający wizualnie, ale uważam że dobrze zrobiono pokazując to wszystko w taki realistyczny sposób. Najwyraźniej
przesłodzone tvn-owskie dramaty nie działają, więc trzeba sięgnąć po silniejsze środki..
Jesli chodzi o rzeczy, które mam do zarzucenia twórcom, to po pierwsze (poruszana już tutaj) szablonowość niektórych postaci i samej fabuły. Franklin jest nieskazitelny jak łza, ksiądz to czysty psychopata a dzieci są niczym z "Olivera Twista "- takie to wszystko miejscami aż za bardzo propagandą zalatujące.
Niepotrzebnie też moim zdaniem wprowadzono wątek hiszpański, poniewaz w ten sposób wytworzyła sie opozycja "konserwatyści - liberałowie", a polityki w takim filmie nie potrzeba.
Nie rozumiem też, dlaczego nie mogli ukazać postaci chociaz jednego dobbrego i odważnego księdza. Tacy istnieją przecież, ale najwyraźniej twórcy zależało zeby wszyscy duchowni byli tutaj przedstawieni jako godni pogardy i wstrętu (nawet ci, którzy sami nie krzywdzą dzieci, są zbyt tchórzliwi by im pomóc). W ten sposób krytyka złego wychowania i przemocy wobec dzieci przeistoczyua się w krytykę duchowieństwa szkół prowadzonych przez księży, a chyba nie o to powinno tutaj chodzić.
Tego rodzaju zabiegi mogą spowodować, że osoby konserwatywne odrzucą film jako przeładowany propagandą i antyklerykalizmem - przecież wtedy odrzucą tez jego przesłanie, więc nie zmienią swoich poglądów na temat kar cielesnych. Przez drastyczne przerysowanie twórca od razu pozbawił się uwagi połowy odbiorców. Nie trzeba było.