Typowy odpad. Żle zrealizowany, gra "aktorów" też pozostawia wiele do życzenia. Wyć się chce i tylko najcierpliwsi dotrwają do końca, tylko po jaką cholercie się mordować.
Bo miał to być taki właśnie odpad.
Ja osobiście do końca 'dotrwałam'. Mnie od razu wciągnął dzięki swemu mrocznemu klimatowi. Nie jest to typowy 'hicior', który ma się każdemu spodobać przez efekty, grę czy wesołe kolory. To film z przesłaniem, zrealizowany specjalnie dla wybranego grona widzów.
Film nie jest dla wszystkich. Po prostu.
Dokładnie. Dla fanów Świetlickiego (i przede wszystkim znawców jego twórczości) to pozycja obowiązkowa. Ja w "Małżowinie" widzę teksty Marcina i nieco Mistrza z całego tryptyku powieści kryminalnych pana Świetlika
Zainteresowałem się tą pozycją tylko ze względu na Smarzowskiego. Dotrwałem do końca (w tym przypadku to trafne określenie) z tego samego powodu, także ze względu na krótki czas trwania; gdyby jednak reżyserem i scenarzystą nie był Smarzowski, to wyłączyłbym to coś po niecałych 10 minutach. Uważam "Wesele" i "Dom zły" za jedne z najlepszych polskich filmów jakie kiedykolwiek powstały; wierzyć się nie chce, że ten sam człowiek kilka lat wcześniej stworzył taką "Małżowinę".