Na rany boskie, czy zwyczajny dwunastolatek bylby w stanie ten film obejrzec i zrozumiec? W sumie pytanie retoryczne, ale ilosc niedomowien i tematyka to sa tematy przeznaczone dla doroslych (czy tez dojrzalych) widzow i nastolatkom takich filmow sie raczej nie puszcza (wylaczajac geniuszy, jakim np. mogl byc w tym wieku juz Bergman;).
A sam film - oczywiscie wielka klasa artystyczna. Zimny, odpychajacy, tak jak zimnym czlowiekiem jest glowny bohater - poszukujacy Boga w swiecie pastor Ericsson (znowu wielki Bjornstrand). Dla niego nie ma Boga, bo nie ma zadnych przeslanek, zadnych dowodow na jego istnienie. Nie ma oparcia w wierze, ktora sklada sie z powtarzajacych sie co tydzien w kosciele, odprawianych przezen rytualow.
Kapitalny jest juz sam poczatek, kiedy pastor odprawia msze sw.; nie ma praktycznie ludzi, ktorzy nie zajmowaliby sie w miedzyczasie czyms innym, traktujac msze jako kolejny, bezcelowy w zasadzie obowiazek.
Znowu wiele refleksji, choc brakowalo mi w niektorych momentach zastosowania muzyki - czyzby Bergman odrzucal jej zastosowanie jako srodek zbyteczny do podkrecenia nastroju?
Tak. Bergman uważał, że traktowanie muzyki w filmie na równi z obrazem jest barbarzyństwem.
Tak powinien chyba powiedziec o teatrze. No, ale w końcu to on był jedynym w swoim rodzaju filmowcem, więc można mu to wybaczyc. Chociaż ja wolę, kiedy w tle jakaś nutka pogra:]
W kategoriach wiekowych dokładnie nie chodzi raczej o samo zrozumienie odbiorcy, lecz to czy obraz który ogląda nie jest dla niego nieodpowiedni z powodu drastycznych bądź erotycznych scen.Tak przynajmniej mi się wydaję.Ale co prawda, to prawda.Bergmana czasami rzadko który dorosły rozumie, a co dopiero przeciętny 12-latek.
Ty jełopie, w kategoriach wiekowych nie chodzi o "rozumienie filmu", tylko o przemoc, seks, wulgaryzmy itp.
Icek, najwyraźniej wszystkie rozumy zeżarłeś, skoro wyzywasz resztę od jełopów:] Następnym razem puknij się widelcem w czoło...