Oczekiwałem o wiele więcej od tego filmu, przynajmniej 9/10.ale rozczarowałem się i tylko 7/10.Fabuła filmu jest nijaka, nudna , trudno się połapać o co chodzi, gdyż trochę jest bez sensu. Oprawa muzyczna jest zbyt nachalna, nie tworzy klimatu dla filmu. Aktorstwo ,poza głównym bohaterem ,jest nijakie. Na uwagę zasługuje wizja świata,silne przerysowanie biurokracji. Jednak groteska w tym filmie mogłaby być mocniejsza .Elementy humorystyczne są za słabo wyeksponowane przez co prawie niedostrzegalne. Ciekawy wątek starszych pań które odmładzają sie poprzez chirurgię plastyczną: jedna z nich staje się ponętną 20latką, a druga umiera w wyniku kolejnych operacji.
Panie ale Pan marudzisz, aż żal normalnie i wstyd - fabuła nijaka? Surrealizm wymaga pomieszania form, film jest tego modelowym przykładem. Cóż, ostatecznie, to wszystko kwestia gustu;)
Ten film jest genialny i daje mu z czystym sercem 10/10, jeśli ktoś nie jest w stanie połapać się o co chodzi, to problem w jego rozumowaniu a nie w filmie. pozdrawiam
"Oczekiwałem o wiele więcej od tego filmu, przynajmniej 9/10.ale rozczarowałem się i tylko 7/10." to daj mu 9 i sie nie zawiedziesz.
"jednak oczekiwałem CAŁKOWICIE innego filmu, toteż byłem zawiedziony gdy jednak nie doczekałem się moich wytworów wyobraźni ;]"
Dobry żart, hehehe.
Pamiętam, oglądałem ten film w kinie. PRL, a tu antyutopia. Zachwycaliśmy się z przyjacielem, a 2-3 lata później nadaremnie szukaliśmy tego na kasecie video. Ale fakt - podczas projekcji było około 100 osób, z czego większość wyszła w połowie. Do końca dotrwało tylko kilka osób. Zatem to dobrze o Tobie świadczy - nawet jeżeli film Ci się nie spodobał, przynajmniej obejrzałeś go do końca (tak wnioskuję z tego, że oceniasz). Dla mnie ARCYDZIEŁO, zwielokrotnine przez kontekst - komunisyczna Polska po stanie wojennym coś niecoś przypominała świat przedstawony przez Terry'ego Gilliama.