Na filmwebie od:
13 sierpnia 2006
1481
62
2683
13

Keodred

nie podano imienia i nazwiska

Rankingi

dodający:
- październik -
7739 pkt. #535 wszech czasów [-1]

Podobieństwo

? %
Poziom Waszego podobieństwa nie jest znany. Zaloguj się.

blog

RSS
  • TOP ścieżek dźwiękowych

    Od jakiegoś czasu powstawała u mnie osobista lista najlepszych ścieżek dźwiękowych. A powstała długo, bo trudno było wybrać tylko setkę. Z jednej strony jest wiele filmów, które zasługują na zaakcentowanie ich obecności w takim zestawieniu, z drugiej są tytuły, z których na liście znaleźć mogłoby się po kilka, kilkanaście utworów. Starałem się zachować balans pomiędzy nimi. W liście oprócz filmów postanowiłem umieścić też kilka seriali oraz gier - muzyka komponowana do nich, chociaż twórcy są mniej znani, jest równie świetna co muzyka filmowa i bez nich dane gry, seriale, nie miałby tego samego klimatu. Jest jeszcze grupa zespołów, która specjalizuje się tworzeniem muzyki do zwiastunów filmowych - dwa najlepsze z tych zespołów również znalazły miejsce w moim zestawieniu. W liście nie znalazły się piosenki - starałem się unikać wokalu, ponieważ wtedy na pewno nie zmieściłbym się w setce pozycji z wybranymi ścieżkami dźwiękowymi. Być może kiedyś zrobię kolejne zestawienie utworów (i piosenek tym razem), które nie załapały się na pierwszą listę. Na razie jednak zapraszam wszystkich i życzę miłego czytania... I słuchania przede wszystkim :)

    Miejsce 100: Western Station John Baker, Jim Hedges, Burke Trieschmann (Gex 3: Deep Cover Gecko)

    Miejsce 99
    : Pursuit David Arnold (Sherlock)

    Miejsce 98: Finale Hans Zimmer (The Lone Ranger)

    Miejsce 97: Kingdom Dance Alan Menken (Tangled)

    Miejsce 96: Into the Forest Aaron Zigman (Bridge to Terabithia)

    Miejsce 95: Iron Man 3 Brian Tyler (Iron Man 3)

    Miejsce 94: Psychological Recovery… 6 Months Hans Zimmer (Sherlock Holmes)

    Miejsce 93: What Shall We Die For Hans Zimmer (Pirates of the Caribbean: At World’s End)

    Miejsce 92: Up is Down Hans Zimmer (Pirates of the Caribbean: At World’s End)

    Miejsce 91: Furious Angels Rob Dougan (Matrix Reloaded)

    Miejsce 90: Earth to Asgard Patrick Doyle (Thor)

    Miejsce 89: Theme from Schindler’s List Itzhak Perlman (Schindler’s List)

    Miejsce 88: Sunafukin No Tabachi Pierre Kartner, Sumio Shiratori, Shigeharu Shiba, Naoko Asari (Tanoshî Mûmin Ikka)

    Miejsce 87: Warpath X-Ray Dog (Trailer Music)

    Miejsce 86: A-Team Theme Peter Carpenter, Philip Giffin (A-Team)

    Miejsce 85: Sovngarde Jeremy Soule, Julian Soule (The Elder Scrolls V: Skyrim)

    Miejsce 84: Gravity Steven Price (Gravity)

    Miejsce 83: End Titles Hans Zimmer, James Newton Howard (Batman – Begins)

    Miejsce 82: Durin’s Folk Howard Shore (The Hobbit: The Desolation of Smaug)

    Miejsce 81: Mhysa Ramin Djawadi (Game of Thrones)

    Miejsce 80: Thor Kills Destroyer Patrick Doyle (Thor)

    Miejsce 79
    : Bilans Kwartalny Wojciech Kilar (Bilans Kwartalny)

    Miejsce 78: Asgard Brian Tyler (Thor – The Dark World)

    Miejsce 77: There is a God in You Ramin Djawadi (Clash of the Titans)

    Miejsce 76: Land of Shadow Audiomachine (Trailer Music)

    Miejsce 75: Obrona Zbaraża (Polonez Husarii) Krzesimir Dębski (Ogniem i Mieczem)

    Miejsce 74: Rock House Jail Nick Glennie-Smith, Harry Gregson-Williams, Hans Zimmer (The Rock)

    Miejsce 73: Hedwig’s Theme John Williams (Harry Potter and the Sorcerer Stone)

    Miejsce 72: General Kota and the Control Room Duel Mark Griskey (Star Wars; The Force Unleashed)

    Miejsce 71: Main Title Ramin Djawadi (Game of Thrones)

    Miejsce 70: Barbarian Horde Hans Zimmer (Gladiator)

    Miejsce 69: Glory of Cyrodiil Jeremy Soule (The Elder Scrolls IV: Oblivion)

    Miejsce 68: Finale and End Credits Jeremy Soule (Star Wars: Knights of the Old Republic)

    Miejsce 67: Pacific Rim Main Theme Ramin Djawadi (Pacific Rim)

    Miejsce 66: StarGate – Ark of Truth Opening Theme David Arnold (StarGate)

    Miejsce 65: Michief Managed! John Williams (Harry Potter and the Prisoner of Azkaban)

    Miejsce 64: Battle of the Heroes John Williams (Star Wars: Revenge of the Sith)

    Miejsce 63: Pieśń Heleny (Instrumentalna) Krzesimir Dębski (Ogniem i Mieczem)

    Miejsce 62: The Battle of Endor II John Williams (Star Wars: Return of the Jedi)

    Miejsce 61: Parth Galen Howard Shore (The Lord of the Rings: The Fellowship of the Ring)

    Miejsce 60Ending Theme Song Miyuki Homareda (Harvest Moon: Back to Nature)

    Miejsce 59: Dragonborn Jeremy Soule, Julian Soule (The Elder Scrolls V: Skyrim)

    Miejsce 58: Main Titles Danny Elfman (Corpse Bride)

    Miejsce 57: Kings of the Past Hans Zimmer (The Lion King)

    Miejsce 56: Navras Don Davis, Juno Reactor (Matrix Revolutions)

    Miejsce 55: Phoenix Rises John Powell (X-Men: The Last Stand)

    Miejsce 54: Winter Theme Miyuki Homareda (Harvest Moon: Back to Nature)

    Miejsce 53: The Asteroid Field John Williams (Star Wars Empire Strikes Back)

    Miejsce 52: Ocean of Memories James Horner (Titanic)

    Miejsce 51: Barbossa is Hungry Klaus Badelt (Pirates of the Caribbean: A Curse of the Black Pearl)

    Miejsce 50: Davy Jones Hans Zimmier (Pirates of the Caribbean: Dead Man’s Chest)

    Miejsce 49: Wings of Kynareth Jeremy Soule (The Elder Scrolls IV: Oblivion)

    Miejsce 48: X-Files Theme Mark Snow, Ken Templin (X-Files)

    Miejsce 47: Wind Guide You Jeremy Soule, Julian Soule (The Elder Scrolls V: Skyrim)

    Miejsce 46: Birth of Penguin, part 1 Danny Elfman (Batman Returns)

    Miejsce 45: Birth of Penguin, part 2 Danny Elfman (Batman Returns)

    Miejsce 44: A Princess Javier Navarette (Pan’s Labyrinth)

    Miejsce 43: Spectres in the Fog Hans Zimmer (The Last Samurai)

    Miejsce 42: Khazad-Dûm Howard Shore (The Lord of the Rings: The Fellowship of the Ring)

    Miejsce 41: Kremlin with Anticipation Michael Giacchino (Mission: Impossible – Ghost Protocol)

    Miejsce 40: Into Eternity Brian Tyler (Thor – The Dark World)

    Miejsce 39: The Godfather – Waltz Nino Rota (The Godfather)

    Miejsce 38: End Credits – Raiders March John Williams (Indiana Jones and the Last Crusade)

    Miejsce 37: Hero’s Return X-Ray Dog (Trailer Music)

    Miejsce 36: Suite from X2 John Ottman (X-Men 2)

    Miejsce 35: Test Drive John Powell (How to Train Your Dragon)

    Miejsce 34: Valhalla Viking Victory Jerry Goldsmith (13th Warrior)

    Miejsce 33: Theme from Mission Impossible Adam Clyton, Larry Mullen Jr. (Mission: Impossible)

    Miejsce 32: Victory Celebration – End Title John Williams (Star Wars: Return of the Jedi)

    Miejsce 31: Cloud Atlas Finale Tom Tykwer, Johnny Klimek, Reinhold Heil (Cloud Atlas)

    Miejsce 30: SHERLOCKED David Arnold, Michael Price (Sherlock)

    Miejsce 29: Overture Andrew Lloyt Webber (The Phantom of the Opera)

    Miejsce 28: The Magnificent Seven Theme Elmer Bernstein (The Magnificent Seven)

    Miejsce 27: Lonely Shepherd Gheorghe Zamfir (Kill Bill Vol. 1)

    Miejsce 26: The Battle Harry Gregson-Williams (The Chronicles of Narnia: The Lion, The Witch and The Wardrobe)

    Miejsce 25: Love Theme from Godfather Nino Rota (Godfather)

    Miejsce 24: Battle of the Bewilderbeast John Powell (How to Train Your Dragon 2)

    Miejsce 23: Conquest of Paradise Vangelis (Conquest of Paradise)

    Miejsce 22: A Lannister Always Pays His Debt Ramin Djawadi (Game of Thrones)

    Miejsce 21: A New Hope and End Credits John Williams (Star Wars: Revenge of the Sith)

    Miejsce 20: Reichenbach Ballad David Arnold (Sherlock)

    Miejsce 19: Moonlight Serenade Klaus Badelt (Pirates of the Caribbean: A Curse of the Black Pearl)

    Miejsce 18: Requiem for a Dream Clint Marshall, Kronos Quartet (Requiem for a Dream)

    Miejsce 17: I’m Maximus Decimus Denirius Hans Zimmer (Gladiator)

    Miejsce 16: Star Wars and the Revenge of the Sith John Williams (Star Wars: Revenge of the Sith)

    Miejsce 15: Forbbiden Friendship John Powell (How to Train Your Dragon)

    Miejsce 14: Like a Dog Chasing Cars Hans Zimmer, James Newton Howard (The Dark Knight)

    Miejsce 13: Unbroken Road Jeremy Soule, Julian Soule (The Elder Scrolls V: Skyrim)

    Miejsce 12: The Lighting of the Beacons Howard Shore (The Lord of the Rings: The Return of the King)

    Miejsce 11: Bible Study Marco Beltrami (3:10 to Yuma)

    Miejsce 10: Across the Stars John Williams (Star Wars: Attack of the Clones)

    Miejsce 9: Over the Hill Howard Shore (The Hobbit: An Unexpected Journey)

    Miejsce 8: Here Comes the King X-Ray Dog (Trailer Music)

    Miejsce 7: The Road Goes Ever On... Pt 1 Howard Shore (The Lord of the Rings: The Fellowship of the Ring)

    Miejsce 6: Duel of the Fates John Williams (Star Wars: The Phantom Menace)

    Miejsce 5: The Imperial March John Williams (Star Wars: Empire Strikes Back)

    Miejsce 4: The Battle of the Pelennor Fields Howard Shore (The Lord of the Rings: The Return of the King)

    Miejsce 3: Jurassic Park Theme John Williams (Jurassic Park)

    Miejsce 2: Call of Magic Jeremy Soule (The Elder Scrolls III: Morrowind)

    Miejsce 1: The Force Theme John Williams (Star Wars: A New Hope)
  • Gra o tron


    W ciągu ostatnich kilku lat można było zaobserwować w kulturze masowej zwiększone zainteresowanie tematyką Wikingów. Wymienić można opartego na staroangielskim poemacie Beowulfa w reżyserii Roberta Zemeckisa, skierowaną do młodszej widowni animację Jak Wytresować Smoka ze studia DreamWorks czy adaptację komiksu Marvela Thor, czerpiącego również z mitologii nordyckiej. Nic więc dziwnego, że w dobie seriali również telewizja doczekała się produkcji osadzonej w tym klimacie. W marcu 2013 roku stacja History zaczęła emisję swojej produkcji pt. Wikingowie.
    Jest to rzecz o Ragnarze Lothbroku (w tej roli Travis Fimmel), ambitnym żeglarzu i wojowniku, który chce popłynąć na zachód, do Anglii, w przeciwieństwie do innych Wikingów łupiących wybrzeża Bałtyku. Udoskonala sposoby nawigacji a także przy pomocy przyjaciela, szkutnika Flokiego (trudny do rozpoznania Gustaf Skarsgård) buduje szybszy i bardziej wytrzymały okręt. Wbrew woli swojego władcy, jarla Haraldsona (Gabriel Byrne), potajemnie zbiera załogę i wyrusza na własną wyprawę. Rozpoczyna tym samym nową epokę w historii ekspansji Wikingów, dokonuje przełomowego odkrycia, ale i rozpętuje poważny konflikt.

    Jak wspomniałem, za realizację serialu odpowiedzialny jest kanał History, specjalizujący się w produkcjach dokumentalnych. Nie dziwi się fakt, że w Wikingach mamy zgodność z historią, bardzo szczegółową scenografię, odwzorowanie architektury z VIII wieku, wierzeń i obyczajów mieszkańców Skandynawii. Dla widza, który powierzchownie wie, kim Wikingowie byli, wszystko przedstawione w serialu zapewne jest nowe i dopracowane w najdrobniejszych szczegółach. Jednak prawdziwy miłośnik kultury nordyckiej dopatrzy się kilku nieścisłości, uproszczeń i powielania niektórych powszechnych, aczkolwiek nieprawdziwych opinii o tamtych czasach. Jednak są to szczegóły i na tle całości można na nie przymknąć oko. Cieszy fakt przedstawiania jakże bogatej mitologii nordyckiej, omawianie znaczenia przyrody, przywołanie symboliki liczb czy przybliżanie mentalności skandynawskich wojowników.

    Historię poznajemy z kilku punktów widzenia, śledząc losy różnych, ciekawych postaci. Głównym bohaterem jest oczywiście Ragnar i to jego oczyma obserwujemy podoboje i bitwy. Dziewięć odcinków pierwszej serii serialu dzieje się na przełomie lat 793-794, czyli latach, w których Wikingowie naprawdę dopłynęli do angielskiego wybrzeża i zaczęli grabić nabrzeżne osady i klasztory. W miarę postępu akcji Ragnar przechodzi metamorfozę. Jest postacią dynamiczną, która staje się bardziej bezlitosna w miarę jak zyskuje szacunek i wspina się w hierarchii społeczeństwa. Pokazuje, jak obsesja i władza wpływa na człowieka. Nawet jego żona, Lagertha (Katheryn Winnick), twierdzi, że największym niebezpieczeństwem dla niego jest on sam. Inną postacią jest Rollo, starszy brat Ragnara. Poznajemy go jako bardziej brutalnego i nieokrzesanego z rodzeństwa, z czasem jednak na wierzch wychodzą inne jego cechy. Wielki potencjał do rozwinięcia ma motyw jego zazdrości o sławę, jaką zdobywa jego brat, podczas gdy on, pomimo, że jest starszy, pozostaje w cieniu. Konflikt zaostrza się również w relacji głównego bohatera z jego władcą. Jarl jest człowiekiem starszym, mniej chętnym na podróże w nieznane. Niechętnie przyjmuje propozycje wyprawy do Anglii, woląc łupić znane mu ziemie nad Bałtykiem. Jeszcze gorzej przyjmuje wiadomość, że wyprawa okazała się nad wyraz owocna a młody dowódca zyskał szacunek wśród jego ludu. W zaistniałej sytuacji Haraldson widzi nie tylko nieposłusznego poddanego, ale i przyszłego rywala o swój tron. Bardzo ciekawą postacią jest również mnich, Anglik Athlestan (George Blagden), pojmany przez Ragnaraka podczas pierwszej wyprawy, której celem było złupienie klasztoru w Lindisfarne. Oszczędzony podczas rzezi, która się rozpętała, trafia do niewoli i zostaje przewieziony do Skandynawii. Tam dochodzi do ciekawego zderzenia kultur, gdzie młody katolicki mnich znajduje się wśród obcych, wyznających Odyna i inne nordyckie bóstwa. Jego wiara zostaje wystawiona na próbę. Uczy się i poznaje zwyczaje ludu, który go pojmał. Właśnie z jego perspektywy widz najpełniej może zrozumieć, czym dla Wikingów był honor, ile znaczyła gościnność i jak istotny był honor wojowników.

    Wokół serialu narosła opinia, że jest to swojego rodzaju Gra o Tron osadzona w VIII wieku. Obecnie panuje moda na seriale, które dość dosadnie pokazują brutalność i nagość, a ich bohaterowie nie są dobrzy i nieskazitelni. Czy jednak porównanie tych dwóch seriali jest słuszne? Jeśli chodzi o tematykę, jak najbardziej. Starcie młodego Ragnara z jarlem Haraldsonem, czy innymi jarlami, a nawet jego kontakty i polityka z królami pokazuje, że sprawa władzy jest jednym z dominujących elementów historii, a poszczególne trony nie raz zmienią właściciela. Wśród postaci także brak tych dobrych. Większość ma jakieś grzechy na sumieniu, a jeśli już się zmieniają, to raczej w negatywnym sensie. Nawet Athlestan z czasem porzuca ideały, które przyświecały mu jako młodemu mnichowi. Pod innymi względami serialowi bliżej jednak do produkcji historycznej. Owszem, historia dotyczy krwawych najazdów, grabieży i gwałtów i chociaż są one ukazane, to wiele z tych scen jest zasygnalizowanych symbolicznie, bez zbędnego emanowania brutalnością i pokazywaniem hektolitrów krwi wypływających z ekranu, jak mają w zwyczaju produkcje z Hollywood.

    Serial wciąga. Losy przygotowania do pierwszej wyprawy, zwłaszcza, że odbywała się ona w konspiracji, śledzi się uważnie. Historia, chociaż nie jest skomplikowana, nie nudzi. Problem zaczyna się pod koniec serii (mniej więcej od siódmego odcinka), gdzie wprowadzono nowe wątki, niezwiązane z główną osią fabuły i można by je uznać za zapychanie czasu emisji. Ale sądzę, że jest to po prostu nawiązanie nowych motywów, które zostaną rozwinięte przy następnej serii. Bo niewątpliwie opowieść o Ragnarze, jego bracie oraz pozostałych bohaterach ma potencjał, by opowiedzieć ją dalej. Niecierpliwie czekam na premierę drugiej serii, by znowu zobaczyć długie łodzie Wikingów na ekranie. Rozwinięcie losów bohaterów może spokojnie konkurować z innymi produkcjami, jednocześnie pokazując coś nowego, a zarazem ucząc o realiach epoki wczesnego Średniowiecza.

  • Pustkowie po Tolkienie



    Rok temu dane nam było powrócić do Śródziemia. Peter Jackson, reżyser wielokrotnie nagradzanej i ciepło przyjętej przez fanów twórczości Tolkiena trylogii "Władca Pierścieni", ponownie zajął się ekranizacją prozy Mistrza z Oksfordu. "Hobbit: Czyli tam i z powrotem", trzystustronicowa książka, dzięki której Tolkien dał się poznać szerszej publiczności, przez scenarzystów i wytwórnię została uznana za materiał wystarczający na zrealizowanie drugiej trylogii, tym razem prequeli do historii Wojny o Pierścień. Po "Niezwykłej Podróży" na ekranach kin zagościło "Pustkowie Smauga" (tytuły nie mają za wiele wspólnego z nazwami rozdziałów, są po prostu twórczą inwencją wytwórni/tłumaczy).

    Historia, jak to już stało się tradycją w serii filmów o Śródziemiu, zaczyna się od retrospekcji. W znanej wszystkim gospodzie "Pod Rozbrykanym Kucykiem" (przed którą przewinął się równie dobrze znany wszystkim pijak z marchewką) Gandalf Szary (w tej roli Ian McKellen) namawia Thorina (Richard Armitage) na zorganizowanie misji do Ereboru i odzyskania ojczyzny. Sama ta scena pokazuje, że pierwowzór zostanie mocno rozbudowany, by można było zrobić z niego prawie trzygodzinny film. Im bardziej akcja idzie do przodu, tym bardziej widz dziwi się, że pominięto sceny z i tak cienkiej książki, zastępując je absurdalnymi, nic nie mającego wspólnego z oryginałem, sekwencjami. Osoba, która zna książkę, albo przynajmniej widziała trylogię "Władca Pierścieni" zdziwi się, dlaczego nagle zwykli orkowie mogą spokojnie przemieszczać się w środku dnia, przy świetle słonecznym. Niedorzeczne było również starcie z oddziałem Bolga (Lawrence Makoare) w Esgaroth. W sytuacji, w której kilkunastu krasnoludów przekradało się po cichu ulicami miasta, straże zjawiły się od razu. Ale już kilkudziesięciu krzyczących i walczących orków nie ściąga niczyjej uwagi, wesoło więc hasają i demolują miasto. Wątpię też, czy nad pisaniem scenariusz czuwał jakikolwiek znawca twórczości Tolkiena, pozwalając na wprowadzenie wątku krasnoludzko-elfickiego romansu. Nielogiczności pojawiają się także w stosunku do wcześniejszych filmów. W "Drużynie Pierścienia" Gandalf jest zdziwiony powrotem Saurona oraz Nazguli i dopiero odkrywa jego plan. Tymczasem z Czarnoksiężnika (Nekromanty) z "Niezwykłej Podróży" w "Pustkowiu Smauga" zrobił się już wróg otwarcie nazywany Sauronem. Sądziłem, że ten wątek będzie pokazany bardziej subtelnie, tylko sugerując, że Czarnoksiężnik to Władca Pierścieni. Cóż, pozbawia to jego postać jakiejkolwiek tajemniczości… I tym samym sensu pojawienia się.

    Akcja filmu toczy się dynamicznie. Już od pierwszych scen kontynuowane są wątki z pierwszej części, m.in. pościgu Azoga (Manu Bennett) za krasnoludami. A dalej jest jeszcze więcej przygód – znane z książki starcie z pająkami w Mrocznej Puszczy czy spław beczek do Długiego Jeziora. Są także wspomniane już przeze mnie nowe sekwencje, opowiadające, co działo się w innym miejscu (wątek Gandalfa udającego się do Dol Guldur) lub całkowicie wymyślone przez scenarzystów. Akcja nie zwalnia już do ostatniej minuty filmu i to dosłownie. W przeciwieństwie do wcześniejszych części, gdzie nawet po tragicznym finale (chociażby pożegnanie Boromira) filmy był ładnie zamykane pozytywnymi akcentami (Aragorn wyruszający na odsiecz hobbitom czy Sam pocieszający Froda), zakończenie "Pustkowia Smauga" jest dosłownie urwane. Widz nawet nie jest świadom, że ogląda ostatnie ujęcie, gdy nagle wszystko kończy się, pozostawiając lekki niesmak.

    Omawiając inwencje scenarzystów trzeba wspomnieć o postaciach, ponieważ w tej części pojawia się kilku nowych bohaterów. Pierwszego przedstawiono nam Beorna (Mikael Persbrandt) – zmiennokształtnego mieszkającego w dolinie Wielkiej Rzeki. Jego wątek został zmieniony i bardziej dopasowany do rozbudowanej w filmie historii. Podobnie sprawa ma się z Bardem (Luke Evans) z Esgaroth. Zmiany dotyczące obu postaci nie rażą jednak bardzo w oczy. Najwięcej kontrowersji budzą elfowie z Mrocznej Puszczy. Postać Thranduila (Lee Pace) chciano rozbudować, nadać mu większe znaczenie, niż odgrywał z książce. Czy jednak udało to się zrealizować? Według mnie zmiany są widoczne (nawet wizualnie) ale nie wnoszą nic, co wpływałoby specjalnie na historię. Dwie kolejne postaci to Tauriel (Evangeline Lilly) i znany wszystkim z poprzednich części Legolas (Orlando Bloom). Za powstaniem bohaterki takiej jak Tauriel przemawiała mała ilość kobiecych postaci w serii. Wizualnie, w starciach jej postać wypada bardzo efektownie, dorównując Legolasowi w jego popisach oraz pojedynkach (tu drobna uwaga - w filmie jest o wiele więcej przemocy niż w książce i jest to moim zdaniem najbrutalniejsza odsłona serii). Fabularnie natomiast wplątana jest w nieudolny, sztuczny i bezsensownie wprowadzony wątek romansu. Do tego jako zwykły kapitan zwiadowców ma za wiele do powiedzenia, nawet w stosunku do królewicza elfów. I skoro już o Legolasie mowa – postać, która diametralnie różni się od tej przedstawionej z "Władcy Pierścieni". Brakuje mu elfickiego chłodu, jest bardziej ekspresywny, jeszcze bardziej skuteczny  w walce. Wyglądałoby na to, że jego postać się rozwinęła. Jest tylko jeden mały szkopuł – rozwinęła się w prequelach, czyli chronologicznie wcześniej, co wygląda bardzo niedorzecznie. Jako królewicz jest mniej dostojny niż we wcześniejszych filmach i bardziej barbarzyński jako wojownik. W połączeniu z jego mocno podrasowanym wyglądem (ekipy od charakteryzacji i od efektów specjalnych starały się odmłodzić aktora o dobre dziesięć lat, co niekoniecznie wyszło na dobre) postać ta wypada najsłabiej wizualnie, a także pod względem gry aktorskiej.

    Charakterystycznym elementem filmów o Śródziemiu są kompozycje Howarda Shore’a. Jego skoczny motyw towarzyszący Hobbitom, energiczna muzyka przygrywająca przygodom Drużyny Pierścienia, czy ciężkie akordy podkreślające grozę armii Uruk-Hai, zna każdy kinoman. "Niezwykła Podróż" spełniła oczekiwania – dostaliśmy stare, dobrze znane i wpadające w ucho melodie w połączeniu z nowymi kompozycjami. W "Pustkowiu Smauga" czegoś zabrakło. Nie mówię, że ścieżka dźwiękowa jest zła, ale wypada najsłabiej w całej serii. Jest kilka nowych, godnych uwagi utworów –żywy  motyw przewodni Tauriel, nastrojowa melodia w Esgaroth czy przywodzącą na myśl złoto, kosztowności i cenne przedmioty muzyka budująca napięcie przed pojawieniem się Smauga. Zabrakło jednak więcej dynamiczniejszych melodii, zwłaszcza, że w filmie akcja nie zwalnia tempa. Na próżno widz wyczekuje charakterystycznego motywu Kompanii Thorina. Tak samo nowej piosence, "I see fire" Eda Sheerana, daleko do ponadczasowego "May it be" Enyi czy świetnego "Song of Lonely Mountain" Neila Finna.

    Po wymienieniu wszystkich wad filmu warto też omówić jego dobre strony. Jak na film fantasy przystało, efekty specjalne są pierwszorzędne. Zachwycająco dopracowany w najdrobniejszych szczegółach ork Azog wygląda i porusza się jak żywy. Wygenerowana cyfrowo panorama na Miast na Jeziorze, Esgaroth, jest chłodna, ale zarazem piękna. Osada stylizowana na wikiński port rybacki ma w sobie coś urokliwego i oryginalnego. Oszałamiające wrażenie robią podziemne sale Samotnej Góry. Skarbiec, kuźnie, korytarze i kopalnie w Ereborze zachwycają. Zwłaszcza krasnoludzkie warsztaty – widać, że za projekt i opracowanie odpowiadali ludzie, którzy znają się na rzeczy. Sala z wielkimi piecami na gaz ziemny zachwyca pomysłowością i dopracowaniem w najmniejszych szczegółach. Tak samo przepełniony złotem skarbiec - widok stosu skarbów jest przytłaczający. Skoro już poruszyłem kwestię Samotnej Góry nie mogę zapomnieć o samym smoku. W poprzedniej części filmu Smaug był pokazany tak, by nie zdradzać za wiele z jego wyglądu. W materiałach promocyjnych również go poskąpiono, starając się jak najdłużej utrzymać jego wizerunek w tajemnicy, budując element niespodzianki dla widza (wrażenie po pierwszym zwiastunie było nieprzychylne, na szczęście twórcy posłuchali głosu fanów i poprawili wygląd smoka – efekt jest o wiele lepszy). Świetnie animowany i zdubbingowany Smaug (głos i "mimika" Benedicta Cumberbatcha) przykuwa uwagę przez sporą część filmu i stanowi jedną z jego najmocniejszych stron.

    Pod względem postaci najciekawiej znów wypada Thorin Dębowa Tarcza – już w "Niezwykłej Podróży" postać ta została świetnie rozbudowana. Ostatni dziedzic Samotnej Góry rozwija się coraz bardziej. W postaci zagranej przez Richarda Armitage’a widać wpływ cierpienia, którego doświadczył jego lud oraz niemożność pogodzenia się ze stratą ojca. Zaczyna również balansować blisko granicy obsesji na punkcie odzyskania dziedzictwa, im bardziej zbliża się do swojego królestwa. Zmęczony ale i pełen determinacji jest postacią o wiele ciekawszą i bardziej dramatyczną niż inny królewicz na wygnaniu – Aragorn. W przypadku Dębowej Tarczy wybory nie są tak proste, oczywiste a brzemię, jakie musi znosić władca pozbawiony królestwa i korony dopełnia tragedii postaci. Widać to szczególnie w scenie, w której trafia do komnaty pełnej zwłok krasnoludów zmarłych z głodu i niedotlenienia.

    Podsumowując, "Pustkowie Smauga" wypada najsłabiej z całej serii. Jako film fantasy spisuje się jednak dobrze. Efekty specjalne, plenery i przygoda. Wszystko podane w najlepszej formie. Aktorzy, z wyjątkiem Orlando Blooma, również stanęli na wysokości zadania. Prawie trzygodzinny seans nie nudzi, a wizualnie zachwyca. Widać, że w przeciągu ostatnich dziesięciu lat efekty specjalne poszły do przodu i nowe części serii o Śródziemiu nadążają za tymi zmianami (zwłaszcza biorąc pod uwagę tendencję do produkcji 3D – sekwencja spływu w beczkach jest robiona specjalnie pod tą technologię i wypada bardzo dobrze i efektownie). Jednak w tym pięknym i baśniowym opakowaniu czegoś zabrakło. W wielu miejscach wypełnione jest na siłę, przez co pozostaje pustka. A raczej pustkowie. Najbardziej boli brak magii i klimatu Śródziemia znanych z poprzednich filmów. Brakuje prostoty opowieści, konsekwentnego prowadzenia fabuły, spójności między częściami i ducha wykreowanego przez Tolkiena świata, zawartego nawet w poprzednich częściach. Widać to szczególnie w scenie, w której trafia do komnaty pełnej zwłok krasnoludów zmarłych z głodu i niedotlenienia.
  • Zobacz całego bloga

recenzje (13)

W ciągu ostatnich kilku lat można było zaobserwować w kulturze masowej zwiększone zainteresowanie tematyką Wikingów. Wymienić można opartego na st ... więcej

Rok temu dane nam było powrócić do Śródziemia. Peter Jackson, reżyser wielokrotnie nagradzanej i ciepło przyjętej przez fanów twórczości Tolkiena try ... więcej

Jeżeli spytam o bohatera mitu, filmu czy też książki, który w niezwykły sposób trafia do obcej krainy, odkrywa w sobie nadludzką moc, ratuje piękną ... więcej

wszystkie recenzje
Keodred Online
Na filmwebie od:
13 sierpnia 2006
"Baśnie oferują fantazję, uzdrowienie, ucieczkę i pociechę, a więc wszystko to, co bardziej jest potrzebne dorosłym niż dzieciom" J.R.R. Tolkien Najwyższe... miejsce w rankingu: 3 (01.XI.2008 i 02.III.2009) Najwięcej punktów w miesiącu: 2136 (III.2009), poprzedni: 1488 (II.2009) Najwyższe miejsce na koniec miesiąca: 13 (III.2008) ??.XI.2006 => Założenie konta 09.III.2007 => Godzina 15:08, pierwszy napisany post :) 30.I.2008 => Pierwsze dwa punkty :) (Za obsady do "Beowulfa" dodane na początku grudnia 2k7) 11.VI.2008 => Pierwsza zaakceptowana recenzja (3:10 do Yumy) 29.VI.2008 => 93 punkty w ogóle, 39 w tym miesiącu - Takie odwrócone liczby :) 01.VII.2008 => 173. miejsce w rankingu (moja ulubiona liczba:) oraz 100 punktów 07.VIII.2008 => 173 punkty na filmwebie :) 16.X.2008 => 300 punktów 1.XI.2008 => Stało się, Pierwszy Łeb! 30.XI.2008 => Rekord dodawania w miesiącu - 392 punktów 09.XII.2008 => Tysiąc punktów 22.II.2009 => Drugi Łeb!! 28.II.2009 => Rekord dodawania w miesiącu - 1488 punktów 26.III.2009 => 5000 punktów 31.III.2009 => Rekord dodawania w miesiącu - 2136 punktów 14.IX.2009 => 5555 punktów 03.IV.20010 => 6666 punktów 01.11.2013 => 7300 punktów) więcej