Lady From Burton World offline

  • Lady_From_Burton_World
  • ostatnio zalogował(a) się o 0:20, 21 marca 2010
  • (Warszawa, Polska)
  • dodaj do ulubionych

    Hans Landa: Ahhh! That's a bingo!... Is that the way you say it? "That's a bingo?"

    Aldo Raine: You just say "bingo".

    Hans Landa: BINGO! How fun! But, I digress. Where were we?

    :DD

    ♥ ♥ ♥

    "When the outside temperature rises
    And the meaning is oh so clear
    One thousand and one yellow daffodils
    Begin to dance in front of You - Oh Dear
    Are they trying to tell You something
    You're missing that one final screw
    You're simply not in the pink My Dear
    To be honest You haven't got a clue

    I'm going slightly mad
    I'm going slightly mad
    It finally happened - happened
    It finally happened - ooh oh
    It finally happened
    I'm slightly mad
    Oh Dear..."

    LOVE "dys" ;pp ;]

    ♥ ♥ ♥

    "Why do I believe in You
    You're destroying my world
    Hold nothing back
    Give me all there is
    I want it all..."

    "The Fallen Priest" <3

    ♥ ♥ ♥

    Na jednym z koncertów w Montrealu (najprawdopodobniej 26-1-1977) Brianowi spalił się wzmacniacz.
    Przerażony zaczął coś przy nim grzebać, przestawiać i jeszcze bardziej panikować.
    Freddie siedział przy pianinie i według planu - jego mikrofon miał być wyłączony.
    Brian w końcu do niego podbiegł i powiedział o usterce, na co Freddie półgłosem:
    "Po prostu poskacz sobie i udawaj że grasz - te bałwany i tak nie zauważą różnicy".
    Mikrofon był włączony.
    Sala wybuchnęła śmiechem. ;)

    ♥ ♥ ♥

    Brian May- "Gdybyście mogli mieć cokolwiek co jest na tym świecie, co to by było?"

    Fani- "Freddie Mercury!"

    (fragment koncertu z roku 2005, zapowiedź piosenki "I want it all", gdzie widzowie mieli odpowiedzieć "Wszystko"...)

    ♥ ♥ ♥

    "Chcesz złota? Chcesz pieniędzy? Chcesz w ryj?! Jasiu, co to znaczy ryj? No...to jest to, co ona ma między kołnierzykiem a peruką! Faktycznie ryj!" - Kabaret Potem (love ;* ;))

    ♥ ♥ ♥

    Fejwority w TEMACIE WOLNYM :D

    ♥ ♥ ♥

    Czarny charakter ;p

    Kompletnie nieodpowiedzialna (czytaj- zamiast uczyć się chemii po raz setny gapi się na "Live at Wembley")

    Specjalistka w graniu... na nerwach ;p

    Uparta (pomimo protestów całej rodziny i kota codziennie ogląda teledysk do "I'm going slightly mad" tylko po to, by na koniec westchnąć- genialne... ;))

    Niezdecydowana (wybór nowego avatara zajmuje jej cały dzień, a ze sklepów wychodzi tylko wtedy, gdy ekspedientka pogania miotłą ;p)

    Z poczuciem humoru (fryzura Willego Wonki wzbudziła w niej tak niepohamowaną radość, że sok powszechnie przeznaczony do picia wylądował na dywanie ;p)

    Oryginalna (po kupnie pięknej ramki z pięknym obrazkiem, obrazek wylądował w pięknym koszu, a jego miejsce zajął piękny Freddie ;p - to samo planuje zrobić z kolejną ramką i pięknym Burtonem ;))

    Trochę roztrzepana (czytaj- pół dnia szukała opaski, którą miała na głowie ;))

    Najzupełniej normalna.

    Nawet jeśli myślicie, ze jest inaczej ;p.

    WIEM. Opis powinien być w miarę konkretny i krótki, ale ja taaaaaaak lubię pisać, szczególnie takie głupoty ;). Szczególnie wtedy, kiedy trzeba się uczyć geografii ;p


    Na avatarze...no więc to jest taki...Gary Oldman :P

    ♥ ♥ ♥

    "Prawdziwy talent nigdy nie zginie mój drogi."
liczba punktów: 0 (5),  jak zdobyć?



Życie Holly Golightly (Audrey Hepburn) toczy się od przyjęcia do przyjęcia, na których pojawia się w towarzystwie dużo bogatszych mężczyzn. Pozornie bezproblemowe zmienia się, gdy do tej samej kamiennicy wprowadza się Paul Varjak (George Peppard) - początkujący pisarz, utrzymywany przez kochankę.
Holly podbija Jego serce, jednak nie jest łatwo oczarować kogoś, dla kogo miłością w życiu jest...sklep Tiffany'ego...

* * *

  Postanowienie noworoczne, by „obejrzeć jak najwięcej starych, dobrych filmów” zaczęłam wypełniać z niebywałą wręcz skrupulatnością. Najpierw „Przeminęło z Wiatrem”, które od pierwszej chwili stało się jednym z moich ukochanych filmów. Teraz osławione „Śniadanie u Tiffany'ego”- zdecydowanie najbardziej znany film z Audrey Hepburn.
  O czym właściwie jest „Breakfast at Tiffany's”? Trudno odpowiedzieć na to pytanie jednoznacznie. Na pewno opowiada o miłości, jednak nie w stylu ponadczasowych romansów, ani głupawych komedii romantycznych. To raczej lekko melancholijna, urocza opowiastka o dążeniu do szczęścia najróżniejszymi, nie zawsze odpowiednimi drogami. Holly jest tak naprawdę osobą samotną. Nie snuje planów, nie urządza mieszkania, nie nadaje kotu imienia, potrzebuje jedynie wolności, a w chwilach złego nastroju odwiedza sklep Tiffany'ego. Nie zamierza wiązać się z nikim, kto nie mógłby zapewnić jej dostatniej przyszłości. Z drugiej strony to wszystko może być jedynie pozą. Holly nie wydaje się, przynajmniej mi, osobą do końca szczęśliwą. Być może po prostu nie ma innego pomysłu na życie, niż ciągła ucieczka.
  Pierwszą kandydatką do roli Holly Golightly była Marilyn Monroe- tak widział to Truman Capote, autor książki, na podstawie której nakręcono film. Producenci jednak zdecydowali inaczej, obsadzając subtelną Audrey Hepburn w roli „dziewczyny do towarzystwa”. Wybór okazał się więcej niż trafiony. W pierwszej chwili nie mogłam wręcz uwierzyć, że Hepburn nie otrzymała Oscara za tą, niezwykłą rolę. Holly jest niesamowicie charakterystyczną i dopracowaną postacią. Wydaje się wręcz, że Audrey doskonale rozumie swoją bohaterkę i identyfikuje się z Nią. Powiedzmy sobie szczerze- Holly to materialistka, która zarabia na życie w sposób raczej nie zasługujący na pochwałę. Mimo to Audrey bez problemu oczarowuje widzów i już po pierwszych minutach filmu czuje się do jej bohaterki sympatię, czy nawet...chęć naśladowania jej roztrzepania, gadatliwości i lekkiego podejścia do życia. Holly nie przejmuje się niczym, nie zwraca uwagi na to, czy coś wypada, czy nie, czy wejście przez okno do cudzego mieszkania w szlafroku nie jest przypadkiem niegrzeczne. Audrey kreuje szaloną indywidualistkę, kogoś, kogo po prostu nie sposób nie podziwiać.
  Tym samym Hepburn przyćmiła nieco swojego, filmowego partnera- Georga Pepparda. Paul Varjak zarabia na życie w podobny do Holly sposób i nie zamierza rozstawać się ze swoją „dekoratorką”, dopóki nie poznaje uroczej sąsiadki. Trudno jednak stwierdzić czego tak naprawdę chce od życia. Z jednej strony romans jest dla Niego wygodnym rozwiązaniem, z drugiej- ciąży mu fakt, że utrzymuje go kobieta.
  Ciekawymi epizodami w całej historii byli mąż Holly- Doc Golightly (Buddy Ebsen) i 2-E (Patricia Neal). Scena, w której Doc wraca samotnie do domu wzbudziła u mnie niemal łzy, chociaż nie był on przecież szczególnie sympatycznym bohaterem.
  Mówiąc o „Śniadaniu u Tiffany'ego” trudno nie wspomnieć również o wspaniałej „Moon River” w wykonaniu Audrey (kto by ją podejrzewał o taki, dobry głos :)). Piosenka słusznie zgarnęła Oscara, ponieważ, wg,mnie, idealnie oddaje nastrój całej opowieści- nieco melancholijny, subtelny, ale optymistyczny.
  Film kończy się happy endem. Nie byłabym jednak w stu procentach pewna, że Holly i Paul będą żyć razem długo i szczęśliwie. Nie zapominajmy o niezależności dziewczyny i nawyku do wygodnego życia u obojga. Scena w deszczu, choć niezwykle romantyczna, nie zamyka tej historii całkowicie. Trudno mi przyjąć do wiadomości, że przewrotna Holly nagle urządzi mieszkanie i nada kotu imię...

Ocena- 9/10 (i nie dbam o to, że jest być może zawyżona ;P).


Holly Golightly (Audrey Hepburn)





Obejrzane- 15.01.2010

* * *




Moon river
Wider than a mile
I'm crossing you in style someday
Old dream maker
You heart breaker
Wherever you're goin', I'm goin' your way

Two drifters
Off to see the world
There's such a lot of world to see
We're after the same rainbows end
Waitin' round the bend
My Huckleberry friend
Moon...
River...
... and me...



::: WOLNY :::
Merry Christmas Kitty Style by icedance4eve r
Merry Christmas Kitty Style by icedance4eve r
Christmas ghost by YagaK
Christmas ghost by YagaK
Messy Christmas Wallpaper Pack by dianar87
Messy Christmas Wallpaper Pack by dianar87
Christmas Party by minnesotamut t
Christmas Party by minnesotamut t
! TEMAT ZAMKNIĘTY !


Oh my friends it's been a long hard year
But now it's Christmas
Yes it's Christmas
Thank God it's Christmas...” <3





Wesołych Świąt wszystkim Scrooge'om, którzy ich nie obchodzą, Kevinom, którzy są sami w domu podczas nich i "szczęśliwcom", którzy kolejny rok będą użerać się z nieznośną rodzinką...
od Lady from Burton World


Jeśli ktoś ma ochotę ponarzekać na Boże Narodzenie, złożyć mi lub nie mi życzenia, albo po prostu napisać coś od siebie- śmiało ;p.

P.S. Galeria=deviantART, więc przepraszam wszystkich autorów tych pięknych zdjęć, za umieszczenie ich tu bez pytania...
Wiem. To okropne.
Ale te zdjęcia są naprawdę przecudowne, a ja takich tworzyć nie umiem :/...






::: WOLNY :::

Oczywiście na miejscu pierwszym...
Oczywiście na miejscu pierwszym...
...Johnny Depp
...Johnny Depp
Dla tych oczu i kości policzkowych wybaczamy nawet papierosy ;p
Dla tych oczu i kości policzkowych wybaczamy nawet papierosy ;p
No i na gitarze jak gra...mmm ;)
No i na gitarze jak gra...mmm ;)
Zobacz więcej zdjęć [128] »

♥  ♥

Ponieważ chwila wytchnienia przyda się każdemu postanowiłam stworzyć tu coś na kształt galerii, ze zdjęć, których muszę się w końcu pozbyć ;).

Nie jest to żaden nowatorski, błyskotliwy pomysł, przejaw mojej inteligencji, czy kolejna, napuszona recenzja...ot, coś dla pań i panów może też ;).

Coś dla oka...

i ucha ;)



♥ Z dedykacja dla panów...wszystkich ;))

"You are there when I'm a mess
Talk me down from every ledge
Give me strength, boy you're the best
You're the only one who's ever
Passed every teeeeest...!!!

Ain't no other man (woo)
That can stand (yeah), up next to you (next to you, oh yeah, yeah alright)
Ain't no other man
On the planet, does what you do (ooh oh)
You're the kinda guy (you're the kinda guy a girl will find)
A girl finds, in a blue moon
You got soul (yeah), you got class (yeah)
You got style (ohh oh yeah), with your badass
Ain't no other man it's true (ooh)
Ain't no other man but you..."



::: WOLNY :::


TEMAT WOLNY/KSIĘGA GOŚCI





~`*~` Favourite, part I ~`*~`






















































Lady spieszy z pomocą...
...bo każdy ma w swoim otoczeniu pOkEmOnA ;PP


TU też WARTO zajrzeć :).



By Queen/Freddie Mercury *_*









By "Inglourious Basterds" *_*









By Tim Burton *_*










Favourite, part II

QUEEN<333, FREDDIE<333, "ed wood", "BĘKARTY WOJNY"<333, soundtrack do "bękartów wojny", czarne komedie, absurd, the beatles, nirvana, ennio morricone "rabia e tarantella", brad pitt, brian may, DEPP<333, melanie laurent jako shosanna dreyfus, fotografia, sobotnie poranki :D, BURTON<333, reklamy heyah ;PP, bryn christopher "the quest", michael keaton jako batman, QUENTIN TARANTINO <333, "przeminęło z wiatrem", michael jackson, vintage, lata 40-te i 50-te, francja, język francuski, "pulp fiction", surrealizm, dali, hans zimmer, rozmowy z sensem i bez ;p, CHRISTOPH WALTZ JAKO HANS LANDA <333, dawne bajki disneya, koty!, red special, "pretty young thing", retro, muzyka, KINO<333, "i'm going slightly mad", wyobraźnia, allo allo, vanessa paradis, komediodramaty, moulin rouge!, soundtrack z "moulin rouge!", "fever" beyonce, marilyn monroe, patrick dempsey, stare filmy, język angielski, nick perito "the green leaves of summer", roger taylor, soundtrack z "piratów z karaibów", "śniadanie u tiffany'ego", czarny&biały&niebieski&szary, pisanie, "rozmowy nocą", aguilera, hrabi&potem, rysunkowe wydanie burtona, giulia y los tellarini- "barcelona", DIALOGI Z "INGLOURIOUS BASTERDS" <333, "love buzz" nirvany, "the fallen priest", "vincent", john lennon, humor z filmów tarantino, burtonowski klimat, "rzymskie wakacje", helena bonham carter, helena jako marla singer, "fight club", jean reno, edward nożycoręki, gary oldman, coco chanel, "if a song could get me you", "GREY'S ANATOMY"<333, ellen pompeo jako meredith grey, "inni", "i'm sorry" brendy lee, johnny depp z gitarą, biografie, dawne piosenki black eyed peas, soundtrack do "czekolady", "gnijąca panna młoda", "miasteczko halloween", "up is down", john deacon, "vicky cristina barcelona", soundtrack do "vicky cristina barcelona"<3, heath ledger, heath jako ennis del mar, "jeździec bez głowy", edward norton, "to właśnie miłość", hugh grant ;p, popieprzone forum deppa ;DD, DANNY ELFMAN <333,jack nicholson jako joker, audrey hepburn, "smooth criminal", zarwane noce, "being for the benefit of mr.kite", kurt cobain, kate winslet, aretha franklin "think", william fichtner, "upiór w operze", "sweeney todd", helena jako mrs.lovett, depp jako ed wood/ichabod crane/william blake/sweeney todd, "tajemnica brokeback mountain", beyonce, bryan adams, alan rickman, głos rickmana <3, duffy, siachnięci z forum dżona ;PP, clarck gable jako rhett butler, "THAT'S A BINGO!" <3 ;D, lady from burton world...





::: ♫::: Nowy "nabytek", czyli czego słucham nałogowo od dni paru ;)


Michael Jackson- "I Wanna Be Where You Are"



"You don´t have to worry cause i´m coming
Back to where I should have always stayed
And it´s enough love for me to stay..."


The Beatles- "Being For The Benefit Of Mr. Kite!"



"...the celebrated Mr. K.
Performs his feat on Saturday at Bishopsgate
The Hendersons will dance and sing
As Mr. Kite flys through the ring don't be late..."


Michael Jackson- "P.Y.T"



" I Want To Love You
Pretty Young Thing
You Need Some Lovin'..."







::: :::  Coś na poprawę humoru- Kabaret Potem- "Jaś i Małgosia" ;)









Quentin&Mistrz ;D

" I Could Try With The Waltz
I Could Try Rock’N'Roll..." ;DD




Bridget Von Hammersmark



Brad Pitt is a BASTERD



Deppo ;P
Dla tych tam siachniętych z Jego forum ;DD.

_______________________________________




Coś pięknego :DD

Freddie Mercury
Freddie Mercury
Marilyn Monroe
Marilyn Monroe
Johnny Depp
Johnny Depp
Brian May
Brian May
Zobacz więcej zdjęć [25] »

Na wstępie chciałabym zaznaczyć, że poświęciłam się dla Was. Poświęciłam się dla Was i ograniczyłam liczbę cytatów w tym temacie, ponieważ ja osobiście uwielbiam te różne powiedzonka sławnych, ale kogoś mogą one nudzić, może komentuje tylko z grzeczności, albo dla zabicia czasu... i będzie musiał to przeczytać, żeby mieć jakieś pojęcie, prawda? No właśnie. Dlatego wybrałam sobie tylko te naj naj najulubieńsze (oczywiście pomijając te, które pojawiły się we wcześniejszych tematach) i mam cichą nadzieję, że może jeden, może dwa spodobają się też Wam? Ale nie będę Was już zanudzać, przejdźmy do konkretów, bo ja tak mogę pisać i pisać i nic z tego nie wyniknie ;p...

* * *

♥ Freddie Mercury
"Nikt mnie nie kocha do końca. Rozstania są bardzo bolesne. Cały jestem w bliznach. "

________________________________ :::________________________________

♥ Penelope Cruz
"Pewnego dnia poszłam na spacer z tatą i ktoś wrzasnął z przejeżdżającego samochodu: „Kocham cię!”. A za chwilę ktoś inny krzyknął: „Dziwka!”. Wtedy zrozumiałam, że jestem sławna. "

________________________________ :::________________________________

♥ Kurt Cobain
"Nie jestem idolem!!! Jestem człowiekiem, który robi to, co lubi... "

________________________________ :::________________________________

♥ Johnny Depp
"Byłem naprawde zaskoczony, bo laury za całokształt dostaje się zwykle przed śmiercią, jako nagrode za dorobek życia. Pomyślałem nawet, że może ktoś tam wie coś, czego ja nie wiem, to znaczy, że dzisiaj odbiorę tego Cezara, a jutro, fru!- pójdę do piachu. "

________________________________ :::________________________________

♥ Fred Astaire
"Zamiast tupać ze złości – naucz się stepować. "

________________________________ :::________________________________

♥ Coco Chanel
"Gwiazdor to człowiek, który latami pracuje jak opętany, by zyskać popularność, a potem zakłada ciemne okulary, żeby go nie rozpoznano. "

________________________________ :::________________________________

♥ Charles Chaplin
"Filmy mówione? Możecie napisać, że ich nie cierpię. One zniweczą najstarszą sztukę świata, sztukę pantomimy. One unicestwią wielkie piękno milczenia. "

________________________________ :::________________________________

♥ Colin Farrell
"Jasne, a kiedyś wyczytałem w jednej z gazet, że biorę ślub. I pomyślałem: fajnie, tylko szkoda, że nie zostałem zaproszony! "

________________________________ :::________________________________

♥ Marlon Brando
"Siebie samego nie sposób zrozumieć. "

________________________________ :::________________________________

♥ Edith Piaf
"Za miłość płaci się gorzkimi łzami  "

________________________________ :::________________________________

♥ Quentin Tarantino
"Nigdy nie chodziłem do szkoły filmowej – chodziłem do kina. "

________________________________ :::________________________________

♥ Nicole Kidman
"Będę popełniała błędy. Będę odnosiła sukcesy. Będę czuła, że żyje. "

________________________________ :::________________________________

♥ Adrien Brody
"Porównują mnie do Ala Pacino. Schlebia mi to i doceniam takie porównania. Wolałbym jednak być postrzegany jako „pierwszy Adrien Brody” niż „nowy Al Pacino”! "

________________________________ :::________________________________

♥ Monica Bellucci
"Myślę, że gwiazdy już nie istnieją. Nawet najbardziej dziś sławna aktorka nie może porównywać się z legendami kina, jak Sophie Loren. Dzisiejsi artyści są zbyt blisko "śmiertelników"... "

________________________________ :::________________________________

♥ Marilyn Monroe
"Kariera to piękna rzecz, ale nie możesz się do niej przytulić w zimną noc. "

________________________________ :::________________________________

♥ Alan Rickman
"Jesteśmy kim jesteśmy. Sumą naszych niedostatków. "

________________________________ :::________________________________

♥ Elizabeth Taylor
"Ciężki jest los współczesnej kobiety. Musi ubierać się jak chłopak, wyglądać jak dziewczyna, myśleć jak mężczyzna i pracować jak koń. "

________________________________ :::________________________________

♥ Brian May
"Jacyś durnie opowiadają, że zrobiłem sobie trwałą. Czy oni nie rozumieją, że niektórzy ludzie rodzą się z kręconymi włosami? "

________________________________ :::________________________________

♥ Brigitte Bardot
"Świat jest mały, ostatecznie wszyscy kiedyś spotkamy się w łóżku."

________________________________ :::________________________________

♥ Gustaw Holubek
"Aktor nie znosi samotności. Dosłownie umiera w samotności, przestaje czuć i myśleć. "

________________________________ :::________________________________

♥ Freddie Mercury
"Miłość jest rosyjską ruletką. "

________________________________ :::________________________________

♥ Al Pacino
"Nigdy nie szukałem kontaktu z ludźmi. Nie robię tego. Nie wiem, być może jestem po prostu nieśmiały. "

________________________________ :::________________________________

♥ Audrey Tautou
"Na tym właśnie polega współczesne niewolnictwo – jesteśmy niewolnikami przedmiotów i własnego wyobrażenia o luksusie. "

________________________________ :::________________________________

♥ Penelope Cruz
"Johnny Depp jest niesamowity, zupełnie jak Marsjanin. Tak go zresztą nazywam. "

________________________________ :::________________________________

♥ Robert De Niro
"Nie lubię oglądać swoich filmów. Zasypiam na moich filmach. "

________________________________ :::________________________________

♥ Alan Rickman
"Przekleństwem naszych czasów jest to, że wymagają od ciebie byś w wieku 16 lat wiedział, co chcesz robić w życiu i tej decyzji się trzymał. "

________________________________ :::________________________________

♥ Coco Chanel
"Moda przemija, styl pozostaje. "

________________________________ :::________________________________

♥ Vivien Leigh
"Nie ma brzydkich kobiet, są tylko kobiety, które nie wiedzą, że są piękne. "

________________________________ :::________________________________

♥ Quentin Tarantino
"Kradnę z każdego pojedynczego filmu, jaki kiedykolwiek powstał. Jeśli ludzie tego nie lubią, niech na nie nie idą i ich nie oglądają, jasne? Kradnę ze wszystkiego. Wielcy artyści kradną, nie składają hołdów. "

________________________________ :::________________________________

♥ Colin Farrell
"Ja? Zły chłopiec? Kochanie, mało się znamy, ale jak poznamy się lepiej, to udowodnię ci, że jestem aniołem. "

________________________________ :::________________________________

♥ Marilyn Monroe
"Lepiej złamcie mi serce niż nos. "

________________________________ :::________________________________

♥ Kurt Cobain
"Z definicji Pop niesamowicie wpada w ucho, czy tego chcesz czy nie. Są takie piosenki popowe, których nienawidzę, ale nie mogę ich wyrzucić z głowy. Nasze piosenki też mają typową popową budowę: Zwrotka, refren, zwrotka, refren, solówka, marna solówka. W gruncie rzeczy, myślę że brzmimy jak The Knack i Bay City Rollers molestowani przez Black Flag i Black Sabbath. "

________________________________ :::________________________________

♥ Marlon Brando
"To aktorstwo, nie prostytucja, jest najstarszym zawodem świata. "

________________________________ :::________________________________

♥ Johnny Depp
"Jest we mnie coś, co nie pozwala mi iść na łatwiznę. "

________________________________ :::________________________________

♥ Nicole Kidman
"Przed Moulin Rouge uważałam się za typ Katharine Hepburn czy Ingrid Bergman. Teraz patrzę na kobiety takie jak Ginger Rogers, Cyd Charisse i Judy Garland i myślę: "Wow, są tak niedoceniane! Były tak wszechstronne!" "

________________________________ :::________________________________

♥ Charles Chaplin
"Jestem smutny, bo stałem się bogaty, grając biednych. "

________________________________ :::________________________________

♥ Freddie Mercury
  "Nie potrafię sobie poradzić, gdyż jestem bardzo miękki. "

________________________________ :::________________________________

♥ Keith Richards (za ten cytat dziękujcie ulterior_dreamer nie mi ;))
""Mam problem z piciem. Dwie ręce, a tylko jedna gęba."

________________________________ :::________________________________

♥ Kurt Cobain
"Mam prośbę do naszych fanów. Jeżeli którykolwiek z was w jakikolwiek sposób nienawidzi homoseksualistów, ludzi o innym kolorze skóry, lub kobiet, zrób nam jedną przysługę – odwalcie się od nas! Nie przychodźcie na nasze koncerty i nie kupujcie naszych płyt. "

________________________________ :::________________________________

♥ Colin Farrell
"Byłem jak świeca, która płonie z obu stron. Wypaliłem się. "

________________________________ :::________________________________


Dziękuję. Możecie komentować :))



::: WOLNY :::
Barcelona
Barcelona
Body Language
Body Language
Bohemian Rhapsody
Bohemian Rhapsody
"Is this the real life..."
"Is this the real life..."
Zobacz więcej zdjęć [41] »

... i raz umiera.




♣ Był najlepszym co spotkało muzykę w XX wieku.
♣ Był genialnym wokalistą
♣ Był fanem Johna Lennona i „Pół żartem pół serio”
♣ Był charyzmatyczny
♣ Niepowtarzalny
♣ Idealny
♣ Był królem
♣ Był...


Freddie Mercury


Możesz być kochany przez wszystkich, ale mimo to być bardzo samotnym.”

"Dziesięć lat temu znałem trzy chwyty gitarowe. Dzisiaj, w 1982... znam trzy chwyty gitarowe."

W miłości nie kontroluję się. Rozpuszczam ukochane osoby, bo dawanie drogich prezentów sprawia mi przyjemność.”

Pieprzę rocka, przerzucam się na operę. „


„It's not easy love, but you've got friends you, can trust...”

________________________ ♥ ♥ ♥________________________

"Be your Valentino just for you. Ooh love Ooh lover boy..."

________________________ ♥ ♥ ♥________________________

"And shake the foundations from the skies. Ah,Ah,Shaking all our lives..."

________________________ ♥ ♥ ♥________________________

„Mama just killed the man, put a gun against his head...”

________________________ ♥ ♥ ♥________________________

"It's all so beautiful. Like a landscape painting in the sky..."

________________________ ♥ ♥ ♥________________________

"I'm just a singer with a song. How can I try to right the wrong..."

________________________ ♥ ♥ ♥________________________

"I think I'm a banana tree... Oh dear..."

________________________ ♥ ♥ ♥________________________

„Listen - what people do to their souls. They take their lives - destroy their goals...”

________________________ ♥ ♥ ♥________________________

"I'm just the shadow of the man I used to be..."

________________________ ♥ ♥ ♥________________________

„So honey, spread your wings and fly away...”

________________________ ♥ ♥ ♥________________________

"Jaws was never my scene.And I don't like Star Wars... "

________________________ ♥ ♥ ♥________________________

"Is your conscience all right. Does it plague you at night..."

________________________ ♥ ♥ ♥________________________

"Caviar and cigarettes well versed in etiquette..."

________________________ ♥ ♥ ♥________________________

„ Jealousy, look at me now, Jealousy, you got me somehow...”

________________________ ♥ ♥ ♥________________________

"The days were endless, we were crazy, we were young..."

________________________ ♥ ♥ ♥________________________


We ♥ You Freddie :)


"Oczywiście, że żyje. Gwiazdy żyją tak długo, jak długo pamiętają o nich fani, a o kimś takim jak Freddie nie zapomina się nigdy. On jest wieczny i ponad wszelkie granice..."




::: WOLNY :::
 



Dni zostały policzone, a wesele zaplanowane. Victor Van Dort (głosu użyczył Johnny Depp) zostaje zmuszony przez swoich rodziców do ślubu z nieznajomą- Victorią Everglot (głosu użyczyła Emily Watson). Jednak, w wyniku nieporozumienia, poślubia Emily (głosu użyczyła Helena Bonham Carter) - piękną, młodą damę, która... pożegnała się już z życiem. Czy taki związek ma jakiekolwiek szanse?
♥____________________________   * * *  _________________________________♥

 Dzięki wrodzonemu uporowi i zawziętości dostałam w końcu w swoje ręce kolejne dziełko pana Burtona. Nie do końca wiedziałam czego się spodziewać, w końcu każdy film Tima zaskakuje. „Gnijąca Panna Młoda” także, ale...w bardzo pozytywnym sensie ;).

  Akcja rozgrywa się w konserwatywnym, wiktoriańskim miasteczku, gdzie mieszka Victor Van Dort- przyszły pan młody, oraz jego wybranka, (wybrana mu przez rodziców oczywiście) Victoria. Chociaż młodzi nie znają się, zakochują  się w sobie od pierwszego spotkania. Czyżby szykował się kolejny romans, tyle, że animowany? Nic z tych rzeczy! W „Gnijącej Pannie Młodej” aż czuć rękę Burtona, jego mroczny, gotycki styl i niebanalne poczucie humoru. Zamiast więc przykładnej ceremonii zaślubin otrzymujemy związek małżeński nie z tej ziemi- z niewiastą lekko nadgniłą, lecz nadal uroczą. Emily zabiera swojego nowego męża do świata, w którym żyje- świata oczywiście trupów. Dla kontrastu jest on pokazany jako miejsce radosne, pełne zabawy i przyjaźni. Victor jednak nie jest tym zachwycony.

 Bohaterowie „Gnijącej Panny Młodej” są bardzo charakterystyczni. Wysokie, smukłe sylwetki, wielkie oczy, blada cera, płynne ruchy. Można nawet powiedzieć, że byli czasami wzorowani na samym reżyserze, lub aktorach udzielających im głosu- mi np.: Victor nieustannie przywoływał na myśl Ichaboda Crane'a z „Jeźdźca bez głowy”. Czego innego jednak spodziewać się po Burtonie, który lubi utożsamiać się ze swoimi postaciami.

 Scenariusz to kolejna, wielka zaleta tej bajki. Nie można wręcz opanować śmiechu widząc niezdarność głównego bohatera, słuchając dialogów, lub obserwując mimikę i wygląd różnych postaci. Podoba mi się też odwrócenie zazwyczaj przekazywanego schematu, według którego ziemia jest wspaniała i radosna, a zaświaty mroczne i niedostępne. Tutaj to żywi mogą przerażać, a zmarli bawić.

 Muzyka idealnie oddaje klimat animacji. Czego innego jednak spodziewać się po Dannym Elfmanie, tak wspaniale komponującym (się) z Timem ;).

 Jest też za co chwalić samego reżysera. Pomysł na zrobienie „Gnijącej Panny Młodej” techniką poklatkową był strzałem w dziesiątkę i oryginałem, wśród innych animacji.

 Czy było coś, co mi się nie podobało? Cóż...na początku lekko rozczarowało mnie zakończenie. Nie zdradzę go oczywiście (dla tych, którzy nie widzieli tej produkcji), ale powiem, że inaczej to sobie układałam podczas seansu. Ale... wolna wola pana Burtona. Zaskoczył mnie, a może tak właśnie miało być- zaskakująco?

 Niemniej jednak „Gnijąca Panna Młoda” to animacja, która robi wrażenie. Dopracowana w 100 %, oryginalna, z klimatem jaki lubię i z bohaterami, jakich lubię. Wrócę do niej nie raz i nie dwa, ale bardzo często i na pewno namówię niejedną osobę, żeby obejrzała tą wspaniałą bajkę.

♥____________________________   * * *  _________________________________♥

UWAGA- Gnijąca Panna Młoda może Was naprawdę oczarować... ;)

Moja ocena- 10/10 (możliwe, że zawyżona, ale filmy Tima to przecież inna kategoria oceniania ;p)

Obejrzane 01.01.2009 (oby więcej takich cudeniek w nowym roku ;)).

Posłuchajcie TEGO- wspaniałe! ;))




::: WOLNY :::
Zacznijmy od Ed Wooda- mojego ulubieńca ;)
Zacznijmy od Ed Wooda- mojego ulubieńca ;)
"Stój, bo szczelam!". Sands
"Stój, bo szczelam!". Sands
"A teraz Wam cos zaspiewam... "
"A teraz Wam cos zaspiewam... "
Szczęściary, nie ma co ;)
Szczęściary, nie ma co ;)
Zobacz więcej zdjęć [120] »

• Aktor z Hollywood, który nigdy nie był hollywoodzkim aktorem.
• Zupełnie normalny dziwak.
• Wiecznie uśmiechnięty Ed Wood, będący rzadko (albo i wcale) uśmiechniętym Williamem Blake.
• Współczesny buntownik, który przestał się buntować.
• Nie-zdobywca Oscara.
• Właściciel domu we Francji i rzeszy rozwrzeszczanych fanek.
• Właściciel najładniejszych włosów według telewizji E!
• Przyjaciel Tima Burtona.
• Narzeczony Vanessy Paradis.
• Były Winony Ryder i Kate Moss.
• Dłużny mi około 222zł. (tyle wydałam na filmy i biografie <dotychczas>)
• Mój ulubiony aktor.

JOHNNY DEPP

Galeria stworzona ot tak- bo mam akurat czas.
I dobry humor ;p

Oczywiście możecie komentować- czy ja kiedykolwiek mówiłam, ze nie? ...

Do posłuchania i pooglądania

Bryan Adams- "When You love someone" (z Axelem z "Arizona Dream" w roli głównej ;))

Bryan Adams- "When a man loves a woman" (sceny z filmów Johnnego)

Nie powiem wam ile razy słuchałam tych piosenek, bo już dawno przestałam liczyć ;).
Powiem wam, że Bryan jest wspaniały! ;)

P.S. The Woman Who Sold The World- pomyłka naprawiona ;)



::: WOLNY :::

 Nowiutkie. Świeże jak paszteciki pani Lovett. Dość drogie. Wywołało mój niepohamowany entuzjazm i uśmiech na twarzy, którym obdarowałam cała rodzinę, sąsiadów i pana listonosza- tak, na dokładkę ;). Dzięki niemu już do końca dnia nuciłam „Epiphany” pod nosem. Smaczne i lekkostrawne. Demoniczne. Szczelnie zapakowane. Przyszło dziś pocztą.
2-PŁYTOWE WYDANIE DVD SWEENEY TODDA.
Tak, mam je na własność. Tak, możecie mi zazdrościć. Tak, przed chwilą skończyłam oglądać. Tak, właśnie czytacie wstęp do mojej jakże smakowitej recenzji. Cóż...jak na razie mogę powiedzieć jedno- polała się krew!




Benjamin Barker- skazany przed laty na banicję za...głupotę i niewinność golibroda powraca do Londynu. Jako Sweeney Todd ma zamiar pomścić utraconą- jak myśli- żonę Lucy i porwaną córkę Johannę, która przebywa w zamknięciu w rezydencji sędziego Trupina. W tym celu udaje się do Pani Lovett- właścicielki piekarni z najgorszymi pasztecikami. W pokoju nad sklepem urządza swój demoniczny zakład, w którym każdy klient ma zapewnione darmowe golenie. No, prawie darmowe, bo jak się potem okazuje zysk można czerpać z przeróżnych- niekoniecznie legalnych źródeł...


Sweeney Todd & Mrs. Lovett (Johnny Depp & Helena Bonham Carter)

 Cóż, znacie mnie i moje zamiłowanie do filmów Burtona. Postaram się być jednak obiektywna i obok plusów filmu wymienić minusy, które niestety się pojawiły, nie psując jednak przyjemności czerpanej z seansu.
 Jak zawsze podzielę film na części. Zacznę od fabuły.
 Film powstał na podstawie sztuki autorstwa Stephena Sondheima. Nigdy takowej nie widziałam, ale muszę przyznać, że historia- na pierwszy rzut oka- jest prosta i dość banalna. Skazaniec, wygnany przed laty i (jak mniemam) zmuszany do ciężkich prac powraca by mścić się na swoich oprawcach. Przy tym chce odzyskać córkę. Sytuacja nieco komplikuje się, gdy Sweeney wraz z panią Lovett knują mroczną intrygę przyrządzania wybornych wręcz pasztecików z nadzieniem...z klientów. Wszystko okraszone mnóstwem (jak to w musicalu) piosenek. Nie zabrakło też wątku miłosnego.
 Może w innym filmie to byłoby za mało. Tutaj jednak wystarcza. Film nie jest typowym thrillerem czy horrorem, pozostaje jednak mroczny (ach, te burtonowskie klimaty!) i na swój sposób tajemniczy, co na pewno jest zasługą zdjęć i scenografii.


Sweeney Todd & Mrs. Lovett (Johnny Depp & Helena Bonham Carter)

 Wspomniałam wyżej o nieodłącznym elemencie filmu- piosenkach. Były one, według mnie (a nie jestem krytykiem muzycznym, ani żadną znawczynią) wykonane więcej niż poprawnie. Być może wrażliwe na takie niuanse ucho wyłapałoby parę nieczystości, czy wahań głosu, ale- bądźmy szczerzy- szerszej widowni wystarcza ładny głos, rytm i melodyjność. A żadnej z tych rzeczy nie zabrakło. Johnny z Helenką tworzyli uroczy duet wyśpiewując kolejne wersety, osobno także nie zawiedli moich oczekiwań. Powiem więcej- nie spodziewałabym się że amatorom uda się wykonać wszystkie utwory tak dobrze. Laura Michelle Kelly grająca Lucy- żonę Sweeneya- także zaskoczyła mnie pozytywnie. Jamie Campbell i Jayne Wisener, czyli Anthony i Johanna, chociaż mieli mniejsze pole do popisu pokazali, że potrafią przygotować się w miarę profesjonalnie. Troszkę mniej podobał mi się śpiew zawsze przeze mnie lubianego Alana Rickmana, ale- powtarzam- nie psuło to filmu w żaden poważny sposób. Po prostu, jednym może się podobać, innym nie. Ja wolę kiedy pan Rickman mówi ;).
 Skoro już jesteśmy przy aktorach powiem co nieco o ich grze. Hmm...zacznijmy od Pani Lovett w wykonaniu Heleny Bonham Carter (a tak, na przekór, w końcu zawsze zaczynają od Johnnego ;)).


Mrs. Lovett (Helena Bonham Carter)

 Pani Lovett to pełna klasy, energii i rozsądku dama, która pomimo pozorów nie miała złego charakteru ani serca. Myślę, że Helena grając ją i interpretując w taki sposób chciała pokazać, że Pani Lovett tak naprawdę robiła wszystko by przypodobać się Sweeneyowi. Gdyby nie on i jego zemsta nigdy nie zrobiłaby przecież tego co zrobiła. Ona ślepo wierzyła w swoją miłość i w to, że uda jej się ułożyć życie z Toddem. Niestety, z wiadomych przyczyn się nie udało. Jeśli jednak ktoś nadal uważa Panią Lovett za tzw. czarny charakter niech przyjrzy się jej rozmowom ze Sweeneyem. Robiła to co jej kazał. On mówił „Wyjdź!”- wychodziła. Mówił „Przyprowadź Tobiego”- przyprowadzała. Chociaż pomysł pasztecików był jej według mnie zrobiła to z miłości do Sweeneya. Dlatego czuje do jej postaci coś w rodzaju sympatii.


Sweeney Todd & Mrs. Lovett (Johnny Depp & Helena Bonham Carter)

 Sweeney, ach ten Sweeney...Johnny zagrał kolejną oryginalną postać w żaden sposób nie odwołując się do pozostałych ról. Sweeney Todd jest od początku do końca rolą stworzoną od nowa, nie wzorowaną na żadnym z pozostałych jego bohaterów.
Myślałam, miałam nadzieję, że go polubię. Polubiłam średnio (może to i dobrze ;)). Momentami mu kibicowałam, momentami myślałam- co to, do cholery, za człowiek?! Ale chyba o to właśnie chodziło. Czyż demoniczny golibroda nie miał być egoistyczny, nerwowy, żądny zemsty, a przy tym cierpiący, zagubiony..?W sumie poznajemy jego naturę dopiero po obejrzeniu całego filmu, nie można wydać werdyktu o Sweeneym po powiedzmy 20 minutach oglądania. Nie był do końca zły, ale dobry w żadnym wypadku też nie. Dlatego mam mieszane uczucia co do niego.
To dowodzi jednak, że Johnny się spisał. Nie była to rola oscarowa, ale myślę, ze udana. Chociaż miał lepsze w swojej karierze.


Anthony (Jamie Campbell Bower)

 Nie wiem co napisać o odtwórcach ról Anthony'ego i Johanny. Czy mieli jakąś możliwość wybicia się ponad głównych bohaterów? Nie, dlatego po prostu zagrali to, co mieli w scenariuszu. Ot, wątek miłosny, troszkę mdły, czasami nawet liczący się na minus w całej historii. Bo niby jak- przez okno się zakochali? I ona nagle chciała z nim uciec? No ok, nie chciała być z sędzią, ale to znaczy, że tylko wykorzystała biednego Antosia ;) (że się tak swojsko wyrażę ;)). Nie wiem co myśleć o tym wątku, bo aktorzy zdecydowanie nie wyróżniali się niczym szczególnym. Zagrali dobrze i tyle.
 Alan Rickman po raz kolejny był „tym złym”. Oj, pasują mu te role. Nie było go za wiele w filmie, ale pojawiając się przykuwał uwagę widza. Scena w sądzie i wyrok na małego chłopca zdecydowanie pokazały jaki „przyjemny” miał charakterek ;). Alana nie umiem nie lubić, więc i w tym filmie podobało mi się to co zaserwował. Ja to kupuję.
 Lucy vel żebraczka to też mało rozbudowana postać. Na pozór lekko obłąkana, a tak na prawdę jako jedyna znająca tajemnicę Pani Lovett od początku filmu. Postać, wiadomo, potrzebna. Widzowie na pewno nie zapamiętają jej jako tej najważniejszej, ale jak to zrobić będąc na ekranie tak rzadko? Według mnie zagrała i tak świetnie dysponując tak krótkim czasem.
 Na koniec Toby, postać także drugoplanowa, ale ważna. Przecież to on wyczuł w pewnym momencie, że coś jest nie tak z Panem T. To on oddał mu potem „przysługę”. Ed Sanders zagrał dobrze. Nie mogę go szczególnie chwalić, bo jego rola nie wymagała wielkiego talentu, mogę jednak powiedzieć, że dał sobie radę i odnalazł się w filmie. Poza tym naprawdę świetnie poradził sobie z piosenkami.


Sweeney Todd & Mrs. Lovett (Johnny Depp & Helena Bonham Carter)

 Zdecydowanie podobały mi się scenografia, kostiumy i zdjęcia. Wszystko przesiąknięte było klimatem XIX-wiecznego Londynu i oczywiście wszystko w stylu Burtona. Tym bardziej jestem dumna, że Dariusz Wolski- Polak- miał swój wkład w tą lepszą część filmu :).
 Co na minus? Hmm...nie uważacie, że pokazanie zbrodni Sweeneya jedna za drugą było średnio udanym zabiegiem? Oczywiście, skróciło czas, nadało dynamiki fabule i spodobał mi się pomysł połączenia tego z piosenką o Johannie. Ale z drugiej strony wiadomo było co stanie się za chwilę. Sceny migały nam przed oczami niczym w teledysku. Jeden, drugi trzeci...co się stanie za chwilę? No tak, zginie czwarty i piąty. Mam mieszane uczucia do tego fragmentu. Chociaż sama nie wiem jak można by było inaczej to pokazać.


Sweeney Todd (Johnny Depp)

 Wydaje mi się, że taki film był już od dawna marzeniem Tima. Co więcej, pierwsze co przyszło mi na myśl na widok charakteryzacji Johnnego- „Jaki on podobny do Edwarda Nożycorękiego!”. Wiadomo, nie w 100 %, ale jeśli dobrze się przyjrzeć. A jak wiadomo „Edward...” miał być w zamyśle komedią muzyczną. Może więc Tim powrócił po latach do pomysłu, ubierając jednak wszystko w nieco mroczniejszą szatę i dawkując humor, zamiast niego serwując chwilę grozy?
 Czy to spełnione marzenie? We mnie film pozostawił leciutki niedosyt, chciałabym zobaczyć więcej z życia Sweeneya, może więcej jego pracy. Nie, nie chodzi tu o podcinanie gardeł. Chodzi o sam motyw zemsty, do której w końcu dążył, że tak po wiem „po trupach”. Po trupach do celu? Niestety, Panie B. Tym razem strzał okazał się troszkę chybiony. Jak dla mnie 9/10.
 I nie myślcie, że film mi się nie podobał. Nadal jestem zachwycona :).


Sweeney Todd (Johnny Depp)

OBEJRZANE 14.07.2008 na DVD

• • •

A tu coś jeszcze- wiersz na podstawie filmu :)

"Pyszności"

W ręce brzytwa,
W oczach obłęd i zacięcie.
To Sweeney szykuje swe krwawe przyjęcie!
Ach proszę! Siadaj! Fotel jest wygodny!
A ty mej zemsty dzisiaj jesteś godny!
To tylko moment, a potem.
Przy odrobinie szczęścia do domu trafisz z powrotem!
Bo z czego lepsze może być w ciastkach nadzienie?
Co bardziej zaspokoi podniebienie?
Niż szlachetne wnętrzności,
Twe i innych mych gości!
Pani Lovett- czy ciasto gotowe?
Do naszych pyszności mam składniki nowe!
W repertuarze z księdza i sędziego,
Nie może zabraknąć także tego!
Za wszystkie krzywdy wyrządzone,
Skończysz jako nadzienie przemielone!

HA HA HA!!! Wiem, ze to jedna wielka kupa, ale nie mogłam się powstrzymać ;))



EDIT:
Ocena zmieniona na 8/10.
Bowiem iż ponieważ my dear...

FILMU NIE OCENIA SIĘ PO JEDNORAZOWYM SEANSIE.



::: WOLNY :::
 Jeżeli ktoś nie oglądał "Marzyciela" i nie chce psuć sobie wrażeń niech lepiej nie czyta tej recenzji- pewne wątki filmu są ujawnione, a to zawsze zaważa na dalszym oglądaniu.



* * *

 James Barrie to znany dramaturg. Jego ostatnie sztuki nie przypadają jednak do gustu krytykom. Także widzowie wydają się być znudzeni. Brak weny i pomysłów niespodziewanie znika, gdy pisarz spotyka w parku piękną Sylvię Llewelyn Davies i jej synów- George'a, Michael'a, Jacka i Petera. Przyjaźń z nimi doprowadzi do stworzenia największego dzieła Jamesa- „Piotrusia Pana”. Doprowadzi też do pewnych problemów...

* * *

 Wczorajszy seans był już trzecim, jeśli chodzi o “Marzyciela”. Jednak dwóch poprzednich nie mogę zaliczyć do udanych. Zawsze miałam zbyt wiele innych spraw na głowie, by do końca móc skupić się na filmie. Teraz postanowiłam usiąść przed telewizorem z kompletną pustką w głowie. Nie myślałam o niczym innym i nie przejmowałam się niczym innym- tylko historią przedstawioną na ekranie. Dzięki temu film zauroczył mnie. Zobaczyłam, że ma naprawdę niepowtarzalny klimat. Muzyka, scenografia, kostiumy- to wszystko co złożyło się na magię “Marzyciela” wreszcie do mnie przemówiło. Także sama fabuła wydała mi się o wiele bardziej interesująca, a dialogi przemyślane. W pewnym momencie zauważyłam, że nie ma nic za wyjątkiem tej produkcji. Po prostu- dałam się oczarować ;).
 Zacznę od wspaniałych kostiumów i scenografii, które są dla mnie ważne w każdym filmie, który nie opowiada o naszych czasach. Były wymarzone. Pozwalały przenieść się w czasie razem z bohaterami i uwierzyć, że tak naprawdę wyglądał np.: James Barrie. Podobne odczucia miałam przy oglądaniu “Ed Wooda”. Aktorzy nie grali swoich postaci- po prostu nimi byli i w dużej mierze ułatwiła im to właśnie wspaniała sceneria i kostiumy.
 Fabuła na pierwszy rzut oka była prosta. Pisarz zakochuje się i tworzy swoje największe dzieło. Przy tym można było jednak zobaczyć np.: fałsz ludzi z wyższych sfer, którym wystarczyła jedna plotka by odwrócić się od osoby, o której się plotkuje. Nawet jeśli nie było to prawdą. Także małżeństwo Jamesa- na pozór idealne, miało swoje wady i okazało się pomyłką. W końcu choroba Sylvii ukrywana przed jej synami i wzmożona chęć Petera, by w końcu dorosnąć. By w końcu nie cierpieć po stracie ojca i naprawdę wiedzieć co dzieje się z jego matką.
 Oprócz problemów w filmie pokazano (przynajmniej według mnie), że każdy może cieszyć się życiem. Nawet jeśli to życie miałby niedługo stracić, lub codziennie wracać do trudnych problemów. Autorom udało się zawrzeć przesłanie, że nie warto tracić nawet jednego dnia. A to wszystko w pięknej, prostej historii o miłości i przyjaźni.
 Odtwórcy głównych ról- Johnny Depp i Kate Winslet według mnie poradzili sobie całkiem nieźle ;).
 Rola Johnnego wcześniej wydawała mi się zupełnie zwyczajna na tle postaci lekko szalonych i nieszablonowych z innych filmów tego aktora. Teraz dotarło do mnie, że może takie postacie są właśnie najtrudniejsze do zagrania. Z dokładnością obserwowałam jego mimikę, gesty, wsłuchiwałam się w to co mówi. Zdałam sobie sprawę z tego, że odegrał tą postać realistycznie, co było jedną z ważniejszych rzeczy w filmie. Mówiąc wprost- polubiłam tą postać od nowa, bo wcześniej nie wydawała mi się interesująca.

 “Ja nie jestem Piotrusiem Panem- on nim jest”- słowa Petera najlepiej oddają charakter Jamesa Barriego :).

 Kate po raz kolejny udowodniła, że ma klasę i talent. Była świetna w roli matki, która wie, że zostało jej niewiele czasu, ale nie ma serca by zadręczać tym swoje dzieci.
 Największe wrażenie wywarła na mnie jednak postać Petera, grana przez Freddiego Highmore. Uważam, że to jeden z najlepszych młodych aktorów i jestem w stu procentach pewna, że odniesie sukces. Bo karierę aktorską ma zapewnioną. Widać było, że ma wielką świadomość swojej roli i rozumie co przeżywała jego postać. Na pewno pracował nad tą rolą, ale zagranie tak nieufnego i jednocześnie zagubionego chłopaka, który być może nie chce, ale myśli, ze musi być dorosły wymagała talentu. Po prostu talentu.On go niewątpliwie ma.
 Warto wspomnieć też o apodyktycznej i zimnej matce Sylvii, która była inspiracją dla postaci Kapitana Hooka, oraz najstarszym synu Sylvii Georgu, świetnie wykreowanym przez Nicka Roud.

 Na koniec chciałabym powiedzieć słowo o muzyce. Muzyce, która była równie klimatyczna i magiczna co cały film. Muzyce, której słucha się i nie można przestać. Muzyce wręcz genialnej. Idealnie uzupełniającej niektóre sceny w “Marzycielu”. Muzyce, która jest niewątpliwym atutem tej produkcji. Chwała Panu Kaczmarkowi za ten soundtrack ;)!

 Podsumowując- nie żałuję tego, że wczorajszy wieczór spędziłam oglądając “Marzyciela”. Co więcej- nie żałuję tego, że nagrałam ten film. Do takich produkcji miło się wraca, szczególnie wtedy, gdy zgubimy własną Nibylandię.

FILMWEB i JA ;) polecają ;)

“To była magia. Dziękuję.”



Obejrzane 24.06.2008 (po raz kolejny :)) na TVP2 o 22:10
Moja ocena- 10/10 (zmieniona z 9/10)



Sylvia Llewelyn Davis (Kate Winslet)


James Barrie&Peter Llewelyn Davis (Johnny Depp&Freddie Highmore)


James Barrie (Johnny Depp)




::: WOLNY :::

W sieci od 18 marca 1998 roku, od 20 stycznia 2000 jako pierwszy serwis w Polsce dostępny w WAP. Pobierz logo Filmweb.
Znak filmweb jest zarejestrowanym znakiem towarowym podlegającym ochronie prawnej na mocy ustawy Prawo własności przemysłowej oraz Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych; wyłączne prawo do używania znaku posiada
Omnigence sp. z o.o.

Created by agencja interaktywna - artegence.