Z odzysku (S. Fabicki)
|
Wojtek ima się różnych zawódów. Czyścił zbiorniki, pracował przy świniach w chlewie. W miarę dobre wyniki na ringu umożliwiły mu wejście w świat pracowników ochrony. W końcu zajął się ściąganiem długów. Na dodatek musi zmierzyć ze swoją miłością do starszej od siebie Ukrainki, która ma własne problemy. Kolejny film pokazujący jak to na Śląsku brzydko i ponuro. Środowisko tutejsze musi dobrze wpływać na depresyjną wenę scenarzystów, bo akurat aż tak źle to tutaj nie ma. Wojtek musiał po prostu być ogniskową całego złego fatum w okolicy. Kłopoty ma w zasadzie na kazdej płaszczyźnie, no, nie wiemy czy przypadkiem nie ma jakiegoś nowotworu, ale to już by chyba lekkie przegięcie. Ten film opowiada o dorastaniu do bycia dorosłym, o podejmowaniu własnych decyzji, na których się uczymy. Wojtek stara się być samodzielny, lecz niemal każdą decyzję musi opłacić. Mamy tu kilka drastycznych scen, których nam oszczędzają operatorzy, licząc na naszą wyobraźnię. Wiadomo przecież, że nieraz bardziej boli, to czego nie widać, czego uczył nas już
Michael Haneke w
Funny Games. Jego dylematy wydają się być z innego świata. Raz je pokonuje, raz się poddaje, ludzka słabość. Wielka zasługa tu twórców
Sławomira Fabickiego oraz
Denijala Hasanovicia, którzy sukcesywnie pracują nad formą polskiego kina. Aktorsko jest na dobrym poziomie.
Antoni Pawlicki, grający Wojtka, trochę drażni swoją gładkością, jest jakiś taki wymuskany, ale może dlatego łatwiej przełknąć jego dylematy. Mam tylko uwagę o zakończenie - ostatnie ujęcia były niepotrzebne, narzucające interpretację, trochę szkoda, ale i warto na ten film przeznaczyc chwilę.
7/10