Zarrock
- ostatnio zalogował(a) się o 13:42, 17 marca 2010
- (Kielce, Swietokrzyskie, Polska) dodaj do ulubionych
"I am a Wonderlust King"
Pokaż cały wpis »
27 sierpnia 2009
10:39 // Nekrofilia idzie w parze z nerwicą natręctw.
Byli już rycerze, chłopcy w spódnicach ,buntownicy ,bikiniarze, super bohaterzy czy też okularnicy w przykrótkich togach z wierzbową witką w ręce...Dlaczego więc nie spróbować czegoś innego-Stwierdziła Stephenie i opadła na fotel razem z jej pękającym z dumy alter ego...Uśmiechnęła się do siebie " łobuzerskim" uśmiechem ,ten który najbardziej lubiła .Wyszła z pokoju i poszła oglądać atomówki…
Apropo atomówek...
Kobieta naooglądała się za dużo kreskówek i to mnie dręczy...W tym wieku bajki?
No cóż.
"Zmierzch" tak jak i inne części tej sagi, to nic innego jak czerpanie garściami z takich klasyków jak Atomówki-jedno przyznam. Ma kobieta czelność.
No bo mamy "stwórcę" Carlisa i " stwórcę" prof. .Atomusa.
Obydwoje mieli cel...Stworzyć idelalne istoty posiadająe super moce.Czy tego właśnie nie zrobiła Stephanie? Dodała "trochę" cukru," szczyptę" słodyczy i pięknych rzeczy. Jednak byłoby zbyt słodko więc do fabuły dolała trochę związku X.
Ale czy się mylę? Może po prostu Stephenie w dzieciństwie nie była pięknością ,a co za tym idzie nie miała powodzenia. A teraz jej „stosunki” z mężczyznami ograniczają się jedynie do kupienia gazety w kiosku, czy rozmowa z brodatym taksówkarzem.
Wracając do związku X-to nic innego jak pokręcone relacje człowiek/wampir i ich dziki seks na wyspie Nim. Jednak nie to mnie dręczy. Czy aby Stephenie nie ma jakiś problemów?
Lubowanie w trupio zimnych ludziach to chyba nie normalne zjawisko…Nekrofilia. Ciekawe preferencje seksualne?
Chyba że profanacja zwłok u niej wiąże się z czymś innym…Alkoholizm nerwica natręctw, zaburzenia psychiczne… Czyli mamy tam wszytko czego potrzeba w fabule bestsellera:
Naszą idealną Mary Sue- czyt. Edwarda rycerza bez skazy , życiową fajtłapę Belle (Stephenie), oschłego ojca nie potrafiącego mówić o swoich emocjach, (być może to zaczerpnęła ze swego pokręconego dzieciństwa) spora garstka czarnych charakterów, przerośnięte wilki i mamy HIT!
Jednak pomimo wszystko, pomimo swojej prostej, schematycznej fabuły ,nijakich, mdłych postaci i durnych dialogów osiągnęła sukces. Co jest dla mnie tak samo wielką tajemnicą jak kamień filozofów. I jak fakt ,że wampiry mienią się w słońcu…
Jestem pewna że krucyfiks ,czosnek czy woda święcona też spaliłyby na panewce w starciu z atomówkami. Bo przecież do zabicia wampira potrzebujesz jedynie tipsów i zapalniczki…
…Obudziła się z potwornym bólem głowy i przemożną chęcią zwymiotowania do kuwety jej kota Edi.
Połykając zbierająca się żółć w gardle ,złapała za słuchawkę telefonu i wystukała znany jej na pamięć numer…
Stłumione pukanie dobiegało z frontowych drzwi, więc pobiegła otworzyć.
W drzwiach stał blady ,czarnowłosy mężczyzna ,ubrany w skórzane spodnie i białą koszulę z żabotem przy szyi. Pukle jego czarnych włosów, opadały kaskadami na jego umięśnione ramiona.
-Och-wyrwało się Meyer
-Tak jak pani chciała?- odezwał się niskim barytonem
-Tak ,oczywiście, jesteś idealny…Zapraszam- wskazała ręką sypialnie i zatrzasnęła drzwi
Apropo atomówek...
Kobieta naooglądała się za dużo kreskówek i to mnie dręczy...W tym wieku bajki?
No cóż.
"Zmierzch" tak jak i inne części tej sagi, to nic innego jak czerpanie garściami z takich klasyków jak Atomówki-jedno przyznam. Ma kobieta czelność.
No bo mamy "stwórcę" Carlisa i " stwórcę" prof. .Atomusa.
Obydwoje mieli cel...Stworzyć idelalne istoty posiadająe super moce.Czy tego właśnie nie zrobiła Stephanie? Dodała "trochę" cukru," szczyptę" słodyczy i pięknych rzeczy. Jednak byłoby zbyt słodko więc do fabuły dolała trochę związku X.
Ale czy się mylę? Może po prostu Stephenie w dzieciństwie nie była pięknością ,a co za tym idzie nie miała powodzenia. A teraz jej „stosunki” z mężczyznami ograniczają się jedynie do kupienia gazety w kiosku, czy rozmowa z brodatym taksówkarzem.
Wracając do związku X-to nic innego jak pokręcone relacje człowiek/wampir i ich dziki seks na wyspie Nim. Jednak nie to mnie dręczy. Czy aby Stephenie nie ma jakiś problemów?
Lubowanie w trupio zimnych ludziach to chyba nie normalne zjawisko…Nekrofilia. Ciekawe preferencje seksualne?
Chyba że profanacja zwłok u niej wiąże się z czymś innym…Alkoholizm nerwica natręctw, zaburzenia psychiczne… Czyli mamy tam wszytko czego potrzeba w fabule bestsellera:
Naszą idealną Mary Sue- czyt. Edwarda rycerza bez skazy , życiową fajtłapę Belle (Stephenie), oschłego ojca nie potrafiącego mówić o swoich emocjach, (być może to zaczerpnęła ze swego pokręconego dzieciństwa) spora garstka czarnych charakterów, przerośnięte wilki i mamy HIT!
Jednak pomimo wszystko, pomimo swojej prostej, schematycznej fabuły ,nijakich, mdłych postaci i durnych dialogów osiągnęła sukces. Co jest dla mnie tak samo wielką tajemnicą jak kamień filozofów. I jak fakt ,że wampiry mienią się w słońcu…
Jestem pewna że krucyfiks ,czosnek czy woda święcona też spaliłyby na panewce w starciu z atomówkami. Bo przecież do zabicia wampira potrzebujesz jedynie tipsów i zapalniczki…
…Obudziła się z potwornym bólem głowy i przemożną chęcią zwymiotowania do kuwety jej kota Edi.
Połykając zbierająca się żółć w gardle ,złapała za słuchawkę telefonu i wystukała znany jej na pamięć numer…
Stłumione pukanie dobiegało z frontowych drzwi, więc pobiegła otworzyć.
W drzwiach stał blady ,czarnowłosy mężczyzna ,ubrany w skórzane spodnie i białą koszulę z żabotem przy szyi. Pukle jego czarnych włosów, opadały kaskadami na jego umięśnione ramiona.
-Och-wyrwało się Meyer
-Tak jak pani chciała?- odezwał się niskim barytonem
-Tak ,oczywiście, jesteś idealny…Zapraszam- wskazała ręką sypialnie i zatrzasnęła drzwi
komentarzy [9] dodaj komentarz »
Pokaż cały wpis »
16 maja 2009
08:57 // Polly Jean Harvey - Bogini Rocka!
Zobacz więcej zdjęć [8] »
PJ Harvey....Poprostu kobieta awangarda :)
Nietuzinkowa uroda,piękny głos,wspaniała osobowość...
Polly Jean Harvey urodziła się w miejscowości Yeovil w hrabstwie Somerset. Wychowywała się na farmie należącej do rodziców, w Corscombe - małej wiosce w południowo-zachodniej Anglii. Ojciec oprócz prowadzenia farmy pracował jako kamieniarz, matka była rzeźbiarką.
Pomimo odizolowania jakim była mała miejscowość, Polly dzięki rodzicom, od dziecka miała kontakt z muzyką bluesową, art-rockiem, jazzem. W późniejszych wywiadach wspomina jak duży wpływ wywarli na nią artyści, których słuchała w młodości: John Lee Hooker, Howlin' Wolf, Robert Johnson, Jimi Hendrix, Captain Beefheart.
W wieku kilkunastu lat, zaczęła się uczyć gry na saksofonie, skrzypcach, gitarze, perkusji, interesowała się także rzeźbiarstwem, studiując w Yeovil College. Wtedy też zaczęła pierwsze występy z lokalnymi zespołami: Bologna, The Polekats, The Stoned Weaklings. W wieku 17 lat poznała muzyka, który w znacznej mierze wyznaczył drogę jej muzycznego rozwoju - Johna Parisha. Parish zaangażował ją do swojego zespołu Automatic Dlamini, z którym nagrali dwie płyty: From A Diva To A Diver i Here Catch Shouted His Father. Po rozpadzie zespołu w 1990 roku, Polly wyjechała do Londynu, aby kontynuować studia rzeźbiarskie w Central Saint Martins College of Art & Design w Londynie. Wkrótce potem z byłymi muzykami Automatic Dlamini: Ianem Olliverem i Robertem Ellisem, założyła swój pierwszy zespół PJ Harvey
komentarzy [8] dodaj komentarz »
Pokaż cały wpis »
27 listopada 2008
16:02 // Wielcy ludzie,wielka pasja,wielcy muzycy...
Zobacz więcej zdjęć [11] »
Jak widać temat będzie o muzyce i o muzykach,któryzy waszym zdaniem zasługują na miano : "Wielkich"
moje typy:
-Kurt Cobain
-Janis Joplin
-Ryszard Riedel
-Jim Morrison
-Jimi Hendrix
-Czesław Niemen
-Ian Curtis
To ci najważniejsi dla mnie osobiście.
A teraz tych "wielkich" jest może trochę mniej ale napewno są:
-PJ Harvey
-Ozzy Osbourne
-Devendra Bahnhart
-Kaki King
i inni...
Tym tajemniczym zakończeniem kończę ;)
Adieu!
Jak widać temat będzie o muzyce i o muzykach,któryzy waszym zdaniem zasługują na miano : "Wielkich"
moje typy:
-Kurt Cobain
-Janis Joplin
-Ryszard Riedel
-Jim Morrison
-Jimi Hendrix
-Czesław Niemen
-Ian Curtis
To ci najważniejsi dla mnie osobiście.
A teraz tych "wielkich" jest może trochę mniej ale napewno są:
-PJ Harvey
-Ozzy Osbourne
-Devendra Bahnhart
-Kaki King
i inni...
Tym tajemniczym zakończeniem kończę ;)
Adieu!
komentarzy [8] dodaj komentarz »
Pokaż cały wpis »
2 września 2008
10:20 // Ciekawe intrygując,zabawne...Cytaty znanych i lubianych :)
Czasem coś Wam wpada do głowy.
Śmieszny dialog,bądź słowo lub poprostu coś oryginalnego ,wypowidziane przez jakąś sławną osobę.
Niezaleznie czy jest to Doda,czy Królowa Elżbieta,jeśli coś macie to dorzućcie do tych ,które już tutaj istnieją na mojej liście.
Kurt Cobain:
~Grunge, isn't that some gross shade of greenish orange?~
~I started being really proud of the fact that I was gay even though I wasn't~
~ hate myself and I want to die..~
~I'd rather be hated for who I am, than loved for who I am not. ~
~I'd rather be dead than cool. ~
Jim Morrison:
~Mother, I wanna fuck you!~
~I'll tell you... No eternal reward will forgive us now for wasting the dawn~
~I am the Lizard King. I can do anything~
Billie Joe Amstrong:
~Czuję trawkę! Uhuhu, Jezus was udupi. Dobra, kogo my chcemy oszukać? Jezus wygląda jak niezły ćpun, no nie?~
~Punk to nie tylko muzyka, to także styl życia ~
Jimi Hendrix:
~When the power of love overcomes the love of power, the world will know peace~
Ryszard Riedel:
~Kiedyś chciałem umrzeć młodo jak Jim Morrison, ale z czasem zacząłem patrzeć na to inaczej...~
~Zawsze, dla Was zawsze będę śpiewał... do końca... ~
Woody Allen:
~Dla ciebie jestem ateistą, dla Boga – konstruktywną opozycją. ~
~Gdyby tylko Bóg dał mi jakiś jasny znak! Na przykład złożył solidny depozyt w szwajcarskim banku na moje nazwisko~
~Wierzę, że tam w górze jest coś, co czuwa nad nami. Niestety, jest to rząd~
~Masturbacja to seks z kimś kogo naprawdę kochasz~
~Moje życie jest żałosne. Ostatni raz byłem w kobiecie zwiedzając Statuę Wolności.~
Myślę ża z mojej strony tyle wystarczy,a teraz Wy przejmijcie pałeczkę :)
Niedługo mam w planach kolejny temat także zagladajcie do mnie częsciej.A Ci co zaglądają bez pobożnych próśb,to chwała IM za to!
Śmieszny dialog,bądź słowo lub poprostu coś oryginalnego ,wypowidziane przez jakąś sławną osobę.
Niezaleznie czy jest to Doda,czy Królowa Elżbieta,jeśli coś macie to dorzućcie do tych ,które już tutaj istnieją na mojej liście.
Kurt Cobain:
~Grunge, isn't that some gross shade of greenish orange?~
~I started being really proud of the fact that I was gay even though I wasn't~
~ hate myself and I want to die..~
~I'd rather be hated for who I am, than loved for who I am not. ~
~I'd rather be dead than cool. ~
Jim Morrison:
~Mother, I wanna fuck you!~
~I'll tell you... No eternal reward will forgive us now for wasting the dawn~
~I am the Lizard King. I can do anything~
Billie Joe Amstrong:
~Czuję trawkę! Uhuhu, Jezus was udupi. Dobra, kogo my chcemy oszukać? Jezus wygląda jak niezły ćpun, no nie?~
~Punk to nie tylko muzyka, to także styl życia ~
Jimi Hendrix:
~When the power of love overcomes the love of power, the world will know peace~
Ryszard Riedel:
~Kiedyś chciałem umrzeć młodo jak Jim Morrison, ale z czasem zacząłem patrzeć na to inaczej...~
~Zawsze, dla Was zawsze będę śpiewał... do końca... ~
Woody Allen:
~Dla ciebie jestem ateistą, dla Boga – konstruktywną opozycją. ~
~Gdyby tylko Bóg dał mi jakiś jasny znak! Na przykład złożył solidny depozyt w szwajcarskim banku na moje nazwisko~
~Wierzę, że tam w górze jest coś, co czuwa nad nami. Niestety, jest to rząd~
~Masturbacja to seks z kimś kogo naprawdę kochasz~
~Moje życie jest żałosne. Ostatni raz byłem w kobiecie zwiedzając Statuę Wolności.~
Myślę ża z mojej strony tyle wystarczy,a teraz Wy przejmijcie pałeczkę :)
Niedługo mam w planach kolejny temat także zagladajcie do mnie częsciej.A Ci co zaglądają bez pobożnych próśb,to chwała IM za to!
komentarzy [6] dodaj komentarz »
Pokaż cały wpis »
31 maja 2008
11:09 // Wasi idole na patyczkach od lodów?
Zobacz więcej zdjęć [6] »
W tym temaie chę poruszyć ważny aspekt tak zwanego marketingu.
O zarabianiu na nazwiskach i z niezależnych,niekomercyjnych zespołów robić sznurówki insygnowane nazwiskiem typu Mercury.
Co to ma być?
Pieprzona propaganda ludzi z kołkiem w przełyku!
Trampki,paski,majtki,kubki...Co jeszcze? Deski klozetowe?
Żerując na wielkich ludziach,którzy byli podziwiani i szanowani przez masy ,zbijają kupę kasy.
Choćby papież i wszelkie książki i płyty na Jego temat.To ma być oddwanie hołdu?!Raczej zachłannośc ludzka!
Prywatne dzienniki Kurta na trampkach?I na podszwie Jego nazwisko?To niby jakaś aluzja...Jestem idolem.Twoim idolem.Wdepnij we mną gówno i poczuj się równo...!
W tym temaie chę poruszyć ważny aspekt tak zwanego marketingu.
O zarabianiu na nazwiskach i z niezależnych,niekomercyjnych zespołów robić sznurówki insygnowane nazwiskiem typu Mercury.
Co to ma być?
Pieprzona propaganda ludzi z kołkiem w przełyku!
Trampki,paski,majtki,kubki...Co jeszcze? Deski klozetowe?
Żerując na wielkich ludziach,którzy byli podziwiani i szanowani przez masy ,zbijają kupę kasy.
Choćby papież i wszelkie książki i płyty na Jego temat.To ma być oddwanie hołdu?!Raczej zachłannośc ludzka!
Prywatne dzienniki Kurta na trampkach?I na podszwie Jego nazwisko?To niby jakaś aluzja...Jestem idolem.Twoim idolem.Wdepnij we mną gówno i poczuj się równo...!
komentarzy [19] dodaj komentarz »
Pokaż cały wpis »
15 kwietnia 2008
16:32 // Smell...the Perfume
Zobacz więcej zdjęć [34] »
Like most babies smell like butter
His smell smelled like no other
He was born scentless and senseless
He was born a scentless apprentice
aaaaaaaaaa! Go away!
Go away!
Every wet nurse refused to feed him
Electrolytes smell like semen
I promise not to sell your perfume secrets
There are countless formulas for pressing flowers
aaaaaaaaaa! Go away!
Go away
aaaaaaaa!
I lie in soil and fertilize mushrooms
Leaking out gas fumes are made into perfume
You can't fire me because I quit
Throw me in the fire and I won't throw a fit
aaaaaaaaaa! Go away!
Go away!
Go awaaaaaaaaaaaaaaaahhhy!
W osiemnastym stuleciu żył we Francji człowiek, którego spośród jakże licznych w tej epoce genialnych i odrażających postaci zaliczyć wypada do najbardziej genialnych i najbardziej odrażających. Jego dzieje mają być przedmiotem niniejszej opowieści. Nazywał się Jan Baptysta Grenouille, a jeżeli nazwisko to w przeciwień¬stwie do nazwisk innych genialnych potworów, jak na przykład de Sade, Saint-Just, Fouche, Bonaparte itd., popadło dziś w zapomnienie, to z pewnością nie dlatego, iżby Grenouille ustępował owym głośniejszym niegodziwcom w pysze, pogardzie dla ludzi, braku moralnych zasad, jednym słowem - w bezbożności, lecz dlatego, że geniusz jego i jedyna ambicja ograniczały się do dziedziny, która w historii nie pozostawia śladów: do ulotnego KRÓLESTWA ZAPACHÓW...
A tytuł tematu stąd ,że to właśnie "Pachnidło" było ulubioną książką Kurta.
Dziwne bo moją też została,jeszcze przed tym jak się o tym dowiedziałam...
No nieważne,reasumując:znów temat woly, daję polę do popisu.
Like most babies smell like butter
His smell smelled like no other
He was born scentless and senseless
He was born a scentless apprentice
aaaaaaaaaa! Go away!
Go away!
Every wet nurse refused to feed him
Electrolytes smell like semen
I promise not to sell your perfume secrets
There are countless formulas for pressing flowers
aaaaaaaaaa! Go away!
Go away
aaaaaaaa!
I lie in soil and fertilize mushrooms
Leaking out gas fumes are made into perfume
You can't fire me because I quit
Throw me in the fire and I won't throw a fit
aaaaaaaaaa! Go away!
Go away!
Go awaaaaaaaaaaaaaaaahhhy!
W osiemnastym stuleciu żył we Francji człowiek, którego spośród jakże licznych w tej epoce genialnych i odrażających postaci zaliczyć wypada do najbardziej genialnych i najbardziej odrażających. Jego dzieje mają być przedmiotem niniejszej opowieści. Nazywał się Jan Baptysta Grenouille, a jeżeli nazwisko to w przeciwień¬stwie do nazwisk innych genialnych potworów, jak na przykład de Sade, Saint-Just, Fouche, Bonaparte itd., popadło dziś w zapomnienie, to z pewnością nie dlatego, iżby Grenouille ustępował owym głośniejszym niegodziwcom w pysze, pogardzie dla ludzi, braku moralnych zasad, jednym słowem - w bezbożności, lecz dlatego, że geniusz jego i jedyna ambicja ograniczały się do dziedziny, która w historii nie pozostawia śladów: do ulotnego KRÓLESTWA ZAPACHÓW...
A tytuł tematu stąd ,że to właśnie "Pachnidło" było ulubioną książką Kurta.
Dziwne bo moją też została,jeszcze przed tym jak się o tym dowiedziałam...
No nieważne,reasumując:znów temat woly, daję polę do popisu.
komentarzy [5] dodaj komentarz »
Pokaż cały wpis »
12 marca 2008
15:13 // Moja zamiłowanie,drodzy panowie i panie :)
Miał być temat o ostatnio obejrzanych filmach,lecz nadal lista się niebezpiecznie powiększa,więc może odłoże to na później...A teraz umieszczę kilka moich rysunków,mojej produkcji i z mojej fabryki ;D Jednoosobowej...
Więc czas zacząć!
Zabawmy się prz tym odrazu.
Ja nie mówię kogo przedstawia rysunek,to Wy mi mówicie.
1 .zdjęcie przedstawia osobę którą bardzo cenię...Za grę,jak i za urodę :D
Nie da się ukryć.No,koniec podpowiedzi.
2.Hm...Tu również model nr.1(czyt.uroda+talent) W kolorze będzie niedługo.
3.Tą trojkę zamyka ktoś z innej bajki,ktoś kogo zawsze będe uwielbiać.Nie tylko za niebieskie oczy :)
Następne rysunki będą dodawane kiedy tylko znów coś nasmaruję.
Więc czas zacząć!
Zabawmy się prz tym odrazu.
Ja nie mówię kogo przedstawia rysunek,to Wy mi mówicie.
1 .zdjęcie przedstawia osobę którą bardzo cenię...Za grę,jak i za urodę :D
Nie da się ukryć.No,koniec podpowiedzi.
2.Hm...Tu również model nr.1(czyt.uroda+talent) W kolorze będzie niedługo.
3.Tą trojkę zamyka ktoś z innej bajki,ktoś kogo zawsze będe uwielbiać.Nie tylko za niebieskie oczy :)
Następne rysunki będą dodawane kiedy tylko znów coś nasmaruję.
komentarzy [14] dodaj komentarz »
Pokaż cały wpis »
28 stycznia 2008
17:37 // ...
Dużo filmów obejrzanych,dużo ocenianych...Jak? Napiszę w najbliższym czasie ,ponieważ dziś coś mi nie idzie...
Staram się zdobywać punkty, dlatego jestem mało aktywna na swojej stronie domowej,ale to się zmieni jak będe miała ich powyżej 100 :)
O ile weryfikacja wszytkich moich aktywności nastąpi szybko to mogę się tej upragnionej liczby spodziewać powiedzmy w ...Czerwcu.
A jak narazie mam ich dwa ;> i nie jest mi z tym dobrze...Trzeba zatem się wziąźć zebrać w sobie i działać ,co też robimy.
Pozdrawiam...Nie....to nudne.Więc pomacham.
....
Jestem żałosna ;)
Staram się zdobywać punkty, dlatego jestem mało aktywna na swojej stronie domowej,ale to się zmieni jak będe miała ich powyżej 100 :)
O ile weryfikacja wszytkich moich aktywności nastąpi szybko to mogę się tej upragnionej liczby spodziewać powiedzmy w ...Czerwcu.
A jak narazie mam ich dwa ;> i nie jest mi z tym dobrze...Trzeba zatem się wziąźć zebrać w sobie i działać ,co też robimy.
Pozdrawiam...Nie....to nudne.Więc pomacham.
....
Jestem żałosna ;)
komentarzy [7] dodaj komentarz »
Pokaż cały wpis »
16 grudnia 2007
13:32 // Saga o Mordimerze Madderdinie Jacka Piekary.
Zobacz więcej zdjęć [5] »
Więc tak.Niedawno zapoznałam sie bliżej z Panem Mordimerem Madderdinem Inkwizytorem jego Ekscelencji biskupa Hez-hezronu.Jest to nadzwyczaj ciekawa postać,która zarówno intryguje jak i wzbudza lęk i podziw.I bardzo pociąga płeć piękną swoimi cechami.Swoją męskością i hardem ducha.Jak dotąd Saga o Mordimerze składa się z :
"Sługa Boży"(2003)
"Młot na czarownice"(2004)
"Miecz aniołów"(2004)
"Łowcy Dusz"(2006)
Ale na nasze szczęście to jeszcze nie koniec ekscesów naszego przyjaciela,moi mili.Spotkamy się jeszcze z naszym uniżonym sługom:)Bez obaw.
już niedługo bo na początku 2008 roku ukaże się nowy tom przygód Mordimera,zatytułowany "Czarna Śmierć"A w 2009 możemy spodziewać się "Rzeźnika z Nazaretu"
A teraz kilka słów o stworzycielu "naszego" kochanego,miłego Inkwyzitora.
Jacek Piekara urodzony 19 Maja w 1965 roku.W...Krakowie.
Pisarz fantasy ,dziennikarz prasowy .Czasopism min."Gambler","Click" i "Gameranking"
Pseudonim:Randall.
Redaktor naczelny czasopisma "Fantasy"Studiował prawo i psychologię.
Prawo na Uniwersytecie Warszawskim.
Wyjechał za granicę,lecz obecnie mieszka w Warszawie.
Największa popularność przyniosła mu właśnie postać Mordimera.
Jak twierdzi pisarz nasz bohater sam przyszedł do niego i zapukał do jego drzwi.
I opowiedział mu zapewne jego historię,a Piekara opisał to jak kiedyś uczniowie Jezusa Chrystusa spisywali słowo Boże.
No i kilka słów o moich ulubionych bohaterach prócz Godryga Bemberga :D(Kto czytał ,zrozumie mój jakże błyskotliwy dowcip)
Moją pierwszą opisaną kreacją będzie kreacja Kostucha,a raczej młodego Klingbeila.Zachariasz ujął mnie swoją odrębnością.A w moim wyobrażeniu blizna pokrywająca jego twarz dodawała mu uroku.Nie można również odmówić mu ekscentryczności i dość cierpkiego poczucia humoru.:
"-Kostucha-powiedziałem bardziej chyba do siebie niż do niego.-Wyglądasz jak kostucha ,synu.
I wtedy ,możecie mi wierzyć lub nie,powieki człowieka,który sprawiał wrażenie trupa,uniosły się
.A przynajmniej uniosła się prawa,czyli ta niezasłonięta opuchlizną.
-Kostuch-wymamrotał niewyraźnie.- Jeśli już,to Kostuch"
Od tego mementu poczułam do tego "przystojniaczka"niekrytą sympatię.
I lubię również jego porywczość .Budził we mnie podziw tak samo jak w Mordimerze,w chwili gdy miał okazję sprzedać swą szablę,wzamian za wioskę.Ale Kostuch się nie to nie zgodził,wolał przymierać głodem niż ją oddać:
"Miał charakterek ten mój Kostuch i za to, między innymi go ceniłem"
Nic dodać,nic ująć.Ma charakterek.I jak dla mnie urok,w pewnym sensie.
Nie obeszło by się również bez posatci Bliźniaków.Pierwszego i Drugiego. ;)
Pierwszemu nie można było odmówić "śmiertelnego" poczucia humoru i dość nietypowego sposobu bycia.I znów wpomogę się cytatem:
"-Ale lalka - powiedział,przeceiągając dłonią po jej piersiach. - Mogę...prawda,Mordimerze?Powedz,że mogę...
Skinąłem głową, bo jej i tak już nic nie mogło zaszkodzić,a bliźniak lubił zabawy z niezupełnie żywymi kobietyami.
Często odnosiłem wrtażenie,że podniecały go bardziej niż te żyjące."
"Mordimer został,prawda niańką-poiedział.";D
Teraz kilka słow o drugim...Cóż był również zabawny,jak i jego brat.Był chyba najbardziej zabawny z całej czwórki.Miał wyszukane poczucie humoru ;) Nie omieszkam podać cytatu:(a jak;D)
"-A teraz pójdziemy sobie spokojniutko.Wszadzę cię na mojego konia...
Drugi,słysząc te słowa,parsknął głupim śmiechem i poklepał się po udach,spojrzałem na niego w taki sposób,że uśmiech zgasł mu natychmiast z twarzy.
Bliźniak odwrócił wzrok i udał,że strzeouje coś z nogawic."
Nie skokmentuję tego cytatyu,sami to zrobicie o wiele lepiej,jak sądze.
"-Pomożemu ci ,jeśli tylko będziemy mogli.
-O ,tak,pomożemy.-Drugi wykonał charakterystyczny ruch biodrami"
...I tego też chyba nie muszę wyjaśniać.
Obydwaj z bliźniaków mieli również nazdzwyczajne umiejętności.
Pierwszy potrafił wykryć tajne przejście,zapadnie w ścianach,i trzeba przyznać,był w tym fobry,wręcz nieomylny.
Drugi zaś potrafił niezawodnie wykopywać tunele,wszędzie,niezależnie od miejsca,lecz bardzo przy tym cierpiał.
Nie zapominajmy o Kostuchu. Zachariasz miał niesamowitą pamięć.
Mógł odtworzyć w swej głowie rozmowy sprzed tygodnia i zacytować je kropka w kropkę.Również wiadomości,zamieszki uliczne i przykłady herezji .Wszytkie te czasem nader cenne wiadomości dla Mordimera i jego Trójcy były zawsze dostępne-dzięki naszemu kochanemu Kostuchowi.
Myślę że choć trochę przybliżyłam Wam treśc tych książek i że tych którzy ich jeszce nie czytali,czytać będe chcieli.:) Oby tak było.
Jestem pewna że jeszcze pojawi się u mnie nie raz nasz uniżony Sługa Mordimmer.
Bo już całkiem niedługo następny tom...Na który czekam z utęsknieniem.
Naprawdę na samą myśl o przyjemności jaką będe czerpać z czytania jej,nie mogę się powstrzymać od ironicznego uśmiechu.
Uwielbiam całą twórczość Piekary,
a w szczególności o Mordimerze Madderdinie.
To to tyle.
Więc ,Na Miecz Pana!
Komentujcie :D
Mam nadzieję żeście mi jeszce nie pozasypiali...zzzzz...:)
Więc tak.Niedawno zapoznałam sie bliżej z Panem Mordimerem Madderdinem Inkwizytorem jego Ekscelencji biskupa Hez-hezronu.Jest to nadzwyczaj ciekawa postać,która zarówno intryguje jak i wzbudza lęk i podziw.I bardzo pociąga płeć piękną swoimi cechami.Swoją męskością i hardem ducha.Jak dotąd Saga o Mordimerze składa się z :
"Sługa Boży"(2003)
"Młot na czarownice"(2004)
"Miecz aniołów"(2004)
"Łowcy Dusz"(2006)
Ale na nasze szczęście to jeszcze nie koniec ekscesów naszego przyjaciela,moi mili.Spotkamy się jeszcze z naszym uniżonym sługom:)Bez obaw.
już niedługo bo na początku 2008 roku ukaże się nowy tom przygód Mordimera,zatytułowany "Czarna Śmierć"A w 2009 możemy spodziewać się "Rzeźnika z Nazaretu"
A teraz kilka słów o stworzycielu "naszego" kochanego,miłego Inkwyzitora.
Jacek Piekara urodzony 19 Maja w 1965 roku.W...Krakowie.
Pisarz fantasy ,dziennikarz prasowy .Czasopism min."Gambler","Click" i "Gameranking"
Pseudonim:Randall.
Redaktor naczelny czasopisma "Fantasy"Studiował prawo i psychologię.
Prawo na Uniwersytecie Warszawskim.
Wyjechał za granicę,lecz obecnie mieszka w Warszawie.
Największa popularność przyniosła mu właśnie postać Mordimera.
Jak twierdzi pisarz nasz bohater sam przyszedł do niego i zapukał do jego drzwi.
I opowiedział mu zapewne jego historię,a Piekara opisał to jak kiedyś uczniowie Jezusa Chrystusa spisywali słowo Boże.
No i kilka słów o moich ulubionych bohaterach prócz Godryga Bemberga :D(Kto czytał ,zrozumie mój jakże błyskotliwy dowcip)
Moją pierwszą opisaną kreacją będzie kreacja Kostucha,a raczej młodego Klingbeila.Zachariasz ujął mnie swoją odrębnością.A w moim wyobrażeniu blizna pokrywająca jego twarz dodawała mu uroku.Nie można również odmówić mu ekscentryczności i dość cierpkiego poczucia humoru.:
"-Kostucha-powiedziałem bardziej chyba do siebie niż do niego.-Wyglądasz jak kostucha ,synu.
I wtedy ,możecie mi wierzyć lub nie,powieki człowieka,który sprawiał wrażenie trupa,uniosły się
.A przynajmniej uniosła się prawa,czyli ta niezasłonięta opuchlizną.
-Kostuch-wymamrotał niewyraźnie.- Jeśli już,to Kostuch"
Od tego mementu poczułam do tego "przystojniaczka"niekrytą sympatię.
I lubię również jego porywczość .Budził we mnie podziw tak samo jak w Mordimerze,w chwili gdy miał okazję sprzedać swą szablę,wzamian za wioskę.Ale Kostuch się nie to nie zgodził,wolał przymierać głodem niż ją oddać:
"Miał charakterek ten mój Kostuch i za to, między innymi go ceniłem"
Nic dodać,nic ująć.Ma charakterek.I jak dla mnie urok,w pewnym sensie.
Nie obeszło by się również bez posatci Bliźniaków.Pierwszego i Drugiego. ;)
Pierwszemu nie można było odmówić "śmiertelnego" poczucia humoru i dość nietypowego sposobu bycia.I znów wpomogę się cytatem:
"-Ale lalka - powiedział,przeceiągając dłonią po jej piersiach. - Mogę...prawda,Mordimerze?Powedz,że mogę...
Skinąłem głową, bo jej i tak już nic nie mogło zaszkodzić,a bliźniak lubił zabawy z niezupełnie żywymi kobietyami.
Często odnosiłem wrtażenie,że podniecały go bardziej niż te żyjące."
"Mordimer został,prawda niańką-poiedział.";D
Teraz kilka słow o drugim...Cóż był również zabawny,jak i jego brat.Był chyba najbardziej zabawny z całej czwórki.Miał wyszukane poczucie humoru ;) Nie omieszkam podać cytatu:(a jak;D)
"-A teraz pójdziemy sobie spokojniutko.Wszadzę cię na mojego konia...
Drugi,słysząc te słowa,parsknął głupim śmiechem i poklepał się po udach,spojrzałem na niego w taki sposób,że uśmiech zgasł mu natychmiast z twarzy.
Bliźniak odwrócił wzrok i udał,że strzeouje coś z nogawic."
Nie skokmentuję tego cytatyu,sami to zrobicie o wiele lepiej,jak sądze.
"-Pomożemu ci ,jeśli tylko będziemy mogli.
-O ,tak,pomożemy.-Drugi wykonał charakterystyczny ruch biodrami"
...I tego też chyba nie muszę wyjaśniać.
Obydwaj z bliźniaków mieli również nazdzwyczajne umiejętności.
Pierwszy potrafił wykryć tajne przejście,zapadnie w ścianach,i trzeba przyznać,był w tym fobry,wręcz nieomylny.
Drugi zaś potrafił niezawodnie wykopywać tunele,wszędzie,niezależnie od miejsca,lecz bardzo przy tym cierpiał.
Nie zapominajmy o Kostuchu. Zachariasz miał niesamowitą pamięć.
Mógł odtworzyć w swej głowie rozmowy sprzed tygodnia i zacytować je kropka w kropkę.Również wiadomości,zamieszki uliczne i przykłady herezji .Wszytkie te czasem nader cenne wiadomości dla Mordimera i jego Trójcy były zawsze dostępne-dzięki naszemu kochanemu Kostuchowi.
Myślę że choć trochę przybliżyłam Wam treśc tych książek i że tych którzy ich jeszce nie czytali,czytać będe chcieli.:) Oby tak było.
Jestem pewna że jeszcze pojawi się u mnie nie raz nasz uniżony Sługa Mordimmer.
Bo już całkiem niedługo następny tom...Na który czekam z utęsknieniem.
Naprawdę na samą myśl o przyjemności jaką będe czerpać z czytania jej,nie mogę się powstrzymać od ironicznego uśmiechu.
Uwielbiam całą twórczość Piekary,
a w szczególności o Mordimerze Madderdinie.
To to tyle.
Więc ,Na Miecz Pana!
Komentujcie :D
Mam nadzieję żeście mi jeszce nie pozasypiali...zzzzz...:)
komentarzy [4] dodaj komentarz »
Pokaż cały wpis »
12 grudnia 2007
18:02 // Temat wolny.:)
Nie mam narazie klawiatury (piszę pomocniczą) więc temat wolny.
Piszta co chceta,jednym słowem(no prawie)
Pisze żebyście sie nie martwili(martwa cisza .. ....) ;D no...
A no i jest drugi punkt.:)
Do uslyszenia...Niedlugo napiszę znowu :D
Piszta co chceta,jednym słowem(no prawie)
Pisze żebyście sie nie martwili(martwa cisza .. ....) ;D no...
A no i jest drugi punkt.:)
Do uslyszenia...Niedlugo napiszę znowu :D
komentarzy [9] dodaj komentarz »



















![Z całkiem innej beczki ale moje ;]więc się nada](http://gfx.filmweb.pl/blog/589750/399392.0.jpg)

![A to tak,żeby było miło;]](http://gfx.filmweb.pl/blog/589750/399381.0.jpg)






