Zeke offline Ma łeb na 10000 punktów

  • ostatnio zalogował(a) się o 22:42, 19 grudnia 2008
  • (Gliwice, Katowice, Polska)
  • dodaj do ulubionych

    'Gdy jesteśmy szczęśliwi, zawsze jesteśmy dobrzy, ale gdy jesteśmy dobrzy nie zawsze bywamy szczęśliwi' - Oscar Wilde

    26.11.2005 - pierwszy Łeb :)
    30.12.2005 - drugi Łeb :)
    06.01.2006 - nasze Zaręczyny
    08.11.2006 - trzeci Łeb :)

    GG - 2512898
    E-MAIL: zeke85@o2.pl
    AWATAR - Ja (zdjęcie z Chorwacji)
liczba punktów: 0 (12636),  jak zdobyć?
Kindla ;D
Kindla ;D
OTH
OTH
Tak to już w zyciu bywa, że to co lubimy robimy w weekendy :) to samo tyczy się mojego dziennikarstwa. Wszystko fajnie, artykuły są, tyle tylko, że za "honorarium" z tego tytułu człowiek nie wyżyje. Dlatego trzeba wybrać coś innego. Miałem szczęscie. Wydział Kadr i Szkolenia w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Katowicach to fajna fucha :D

Tymczasem czytam sobie otrzymaną na urodzinki książkę S. Kinga - "Komórka". Polecam wszystkim bo pozycja jest to godna uwagi :)

Ciao!

Madona - (...) it's like a dream, no end and no beginning."
Szukajcie w Trójmieście
Szukajcie w Trójmieście
Mniam...
Mniam...
Licencjat wybroniony, to teraz trzeba odpoczać od tego wszystkiego, gdzieś nad morzem.

Do zaklikania w sierpniu Filmwebowicze ;) Pozdrawiam Wszystkich, którzy wpadają na tego bloga :)

Ciao!
Bohater wywiadu - Bogdan Wita
Bohater wywiadu - Bogdan Wita
Carrantuohil l w całej okazałości
Carrantuohil l w całej okazałości
Trochę nie na temat :) Ale nie powstrzymam się, żeby tego nie wlepić
Trochę nie na temat :) Ale nie powstrzymam się, żeby tego nie wlepić
Postanowiłem tutaj wkleić mój wywiad (który oczywiście pójdzie do gazety)...

Carrantuohill to zespół istniejący na polskiej scenie muzycznej od października 1987 roku. Od początku swojej działalności trupa rodem z Rybnika zajmuje się folkową muzyką z Irlandii i Szkocji. Jak sami mówią, grupa opiera się na ?celtyckich korzeniach? i ?słowiańskim duchu?. W przeciągu dwóch dekad zagrali kilkaset koncertów za granicą. Niedawno zostali uhonorowani najważniejszą nagrodą muzyczną w kraju ? Fryderykiem ? w kategorii etno-folk. Seamus Heaney ? irlandzki poeta i Noblista z 1995 roku ? powiedział: "...nieoczekiwanie poczułem się jak w domu podczas spotkania z zespołem Carrantuohill, polskimi muzykami grającymi irlandzkiego jiga i reela w takim stylu i z takim szelmostwem, że nawet Irlandczycy nie zrobiliby tego lepiej". Naszym rozmówcą jest Bogdan Wita, określany przez kolegów jako ?człowiek orkiestra?. W zespole (którego notabene jest menadżerem) gra na gitarze akustycznej.

Skąd wzięła się nazwa zespołu Carrantuohill?
- To jest nazwa własna najwyższego szczytu w Irlandii. 1041 metrów nad poziomem morza. Zależało nam na tym, ażeby nazwać się czymś mocno związanym z Irlandią. Przyznam jednak szczerze, że nazwa jest mało komercyjna i trudna do zapamiętania, ale jak już ktoś się z nią zetknie to?pamięta do końca życia (śmiech).

Co was tak ujęło akurat w irlandzkiej muzyce?
- Usłyszeliśmy dwadzieścia lat temu kilka takich fajnych tematów. Faktycznie, była to wtedy rzadko spotykana w mediach muzyka. Zresztą do dziś tak jest. Natomiast, gdy Kwartet Jorgi nagrał na jednej płycie fragmenty irlandzkiej muzyki, nas to jakoś tak zainspirowało, że zaczęliśmy grzebać, szukać, dociekać tego typu klimatów. I tak jakoś samo z siebie zapadło nam w duszy i pokochaliśmy tą muzę. Zostało tak do dzisiaj.

Jak na ?Szmaragdowej Wyspie? Irlandczycy zareagowali na Polaków, grających ich muzykę?
- Oczywiście zawsze na początku jest to jakieś zdziwienie. Niemniej Irlandczycy są przyzwyczajeni do tego, że ich muzykę gra się na całym świecie. Dosłownie wszędzie. Ich wielka wieloletnia, wielowiekowa w zasadzie emigracja powodowała, że muzykę irlandzką ludzie zawieźli w najdalsze zakątki świata. Grają Australijczycy, Amerykanie, więc żadne już to zdziwienie, że nawet Polacy przywożą ich muzykę na Zieloną Wyspę.

Gdyby Pan porównał polską publiczność z tą z Wysp?
- Polacy mają niesamowicie radosną duszę. Irlandczycy i Szkoci też. To takie nasze podobieństwo (śmiech). Myślę jednak, że nasi rodacy są bardziej dynamiczni i żywiołowi. Charakteryzują się taką naturalną radością i skocznością. Mają po prostu dryg do tej muzyki. Ale jeśli już mielibyśmy te nacje porównywać, to Irlandczycy są od razu za nami (śmiech). Przykład tego tanecznego usposobienia mieliśmy dziś w Świętochłowicach, gdzie już po kilku minutach przed sceną pląsało kilkadziesiąt osób.

Jakie są Wasze plany na najbliższą przyszłość?
- Mamy dużo wyjazdów zagranicznych. Przez wakacje odwiedzimy Danię, Niemcy, Szwajcarię, Francję, Rumunię i prawdopodobnie we wrześniu zahaczymy jeszcze o Irlandię. Oczywiście mamy do tego mnóstwo koncertów w Polsce. Przygotowujemy się także do obchodów naszego jubileuszu. Mamy pod koniec roku, w październiku dwudziestą rocznicę urodzin i już zaczynamy powoli myśleć, jak to święto wyeksponować.

Czego wypada życzyć Carrantuohill na dwudziestą rocznicę urodzin?
- Kolejnych dwudziestu lat (śmiech). Co najmniej! Chcielibyśmy się z tą muzyką zestarzeć. Dodatkową motywacją do pracy było przyznanie nam miesiąc temu nagrody Fryderyka w kategorii etno-folk.

Dziękuję bardzo za rozmowę.
- Ależ proszę (śmiech).
Nasze logo...
Nasze logo...
...drogi...
...drogi...
...hotele...
...hotele...
...i boiska treningowe :(
...i boiska treningowe :(
Wszystkie karty, jeśli chodzi o organizację Mistrzostw Europy w 2012 roku zostały rozdane. Ku ogólnemu zaskoczeniu, gospodarzami zostały państwa, do nie dawna ?zza żelaznej kurtyny? ? Polska i Ukraina. Wielka radość i euforia w całym kraju, a szczególnie Warszawie, Wrocławiu, Poznaniu i Gdańsku, gdzie będą rozgrywane turniejowe mecze. Cieszy się, ale przez łzy również Górny Śląsk ze swoim Stadionem Narodowym - było nie było, symbolem polskiej piłki.

Przykre dla całego naszego regionu jest to, że stadion umieszczony został jedynie na liście rezerwowej (wraz z Krakowem). Do niedawna tliła się nadzieja. Prezes PZPN Michał Listkiewicz zapewniał, że w 90% spotkania Euro 2012 odbędą się także w Chorzowie. A to ze względu na zwiększenie liczby uczestników turnieju finałowego z 16 do 24 zespołów. Rzeczywistość okazała się jednak nad wyraz brutalna.
? Zdecydowaliśmy, że nie będziemy zwiększać liczby uczestników Euro 2012 do 24 drużyn ? oznajmił w walijskim Cardiff Gerhard Mayer-Vorfelder ? vice-prezydent UEFA.
Te słowa brzmią dla Górnego Śląska jak wyrok. Na nic zdały się obietnice PZPN-u. Jedyną nadzieję musimy, więc upatrywać w klęsce innych. Tylko niepowodzenie prac budowlanych w Gdańsku lub innych miejscowościach, będzie szansą dla Śląskiego.
? Stadion Śląski jest gotowy do goszczenia uczestników Euro 2012. Przygotowane jest też miasto. Dla nas wielkie mecze to nic nowego. Rozgrywane są tu od lat. Nie wierzę, że w pięć lat powstanie nowy stadion w Warszawie, a tym bardziej Baltic Arena na Pomorzu. My mamy już stadion, który wymaga jedynie kilku unowocześnień ? relacjonuje prezydent Chorzowa, Marek Kopel.

Musimy zastanowić się, gdzie popełniliśmy błąd. Dlaczego oferta z Górnego Śląska potraktowana została po macoszemu? Czego brakuje nam np. w stosunku do stolicy? Są drogi, dwa lotniska, hotele. Na naszym Stadionie Narodowym trwają ciągłe modernizacje - kończą się prace przy tworzeniu sal odnowy biologicznej na światowym poziomie, powstanie trawiaste boisko treningowe a w najbliższej przyszłości trybuny zostaną zadaszone. Dołączając do tego instalację podgrzewanej murawy, koszty oscylować będą w granicach 11-12 milionów złotych. Nieporównywalnie mniej, aniżeli należałoby zainwestować w Stadion X-lecia, na którym obecnie żadnego meczu nie uraczymy, a ze sportem kojarzą nam się jedynie dość marne podróbki renomowanych firm odzieżowych.

Nie powinniśmy jednak rezygnować z marzeń. Czasem (jak w przypadku samej decyzji o przyznaniu nam turnieju) się spełniają. Nie możemy także rezygnować z prac modernizacyjnych. Być może powodem odsunięcia Górnego Śląska od Euro 2012 nie był brak zaplecza, ale jego jakość. Pamiętajmy, że impreza na taką skalę jak Mistrzostwa Europy to nie tylko stadion, gdzie rozegrany zostanie mecz piłkarski. To także, wiele innych czynników, które niestety musimy poprawić. Najważniejszymi z nich są:

- boiska treningowe (aby zagrać o Mistrzostwo, trzeba mieć bazę treningową z prawdziwego zdarzenia. Mimo, że śląskie stadiony klubowe prezentują się okazale, warunki nie są już tak dobre i w wielu miejscach boiska mają formę klepiska);
- hotele (kilka monumentalnych wieżowców w centrum Katowic, to za mało, aby przyjąć rzeszę kibiców. Zresztą nie zawsze są to ludzie pływający w pieniądzach i nie każdego stać na pobyt w pięciogwiazdkowej noclegowni. Może by tak odratować niszczejące budynki?);
- drogi (niby je mamy, DTŚ nasza chluba, ale nie w każdej miejscowości jest kolorowo. Pytanie, czy amortyzatory zagranicznych samochodów wytrzymają, aby dojechać do stadionu?);
- restauracje (każdy kibic zjeść i wypić musi, nie pozwólmy jednak, by zastali gorzelnie oraz knajpki rodem z przeszłej epoki. Być może zabieg ten sprawi, że raz na zawsze pozbędziemy się spelun goszczących jedynie typów spod ciemnej gwiazdy).

Nie wypadliśmy jednak sroce spod ogona i swoje zalety również mamy:

- Stadion Śląski (komentarz wydaje się tu zbędny ? największy w kraju stadion tego typu, wymagający jedynie korekt, a nie pracy od podstaw. Mecz można tutaj zorganizować praktycznie od zaraz);
- bliskość portów lotniczych w Balicach i Pyrzowicach (jedyne takie w kraju, obsługujące rocznie prawie cztery miliony pasażerów);
- zagęszczenie linii kolejowych (Górny Śląsk posiada najwyższy wskaźnik gęstości linii kolejowych w kraju);
- walory turystyczne (Województwo śląskie to nie tylko kopalnie i huty. W jego skład wchodzą także Beskidy, Wyżyna Krakowsko-Częstochowska itp. Ponadto samo centrum naszego regionu oferuje wiele, poza sportowych atrakcji, np. unikalny w skali europejskiej Wojewódzki Park Kultury i Wypoczynku);
- kibice (gdzie przychodzi najwięcej fanów na imprezy sportowe? Oczywiście, że na Górnym Śląsku. Potwierdza to frekwencja na meczach Ruchu Chorzów, Górnika Zabrze i GKS Katowice).

Pytanie, do kogo zwrócić się z naszymi pomysłami? Kto nam może pomóc? Stare porzekadło mówi jednak: ?umiesz liczyć, liczyć na siebie?. I chyba musimy się z tym zgodzić, skoro nikt, nawet we władzy centralnej nie chce wesprzeć naszego regionu. Nie wspominając o tym, że na budowę stadionów w Warszawie dodatkowy kapitał się znalazł?
Remek Jezierski
Remek Jezierski
Trener Edward Lorens
Trener Edward Lorens
Trener Antoni Piechniczek
Trener Antoni Piechniczek
Dariusz Dziekanowski
Dariusz Dziekanowski
Zobacz więcej zdjęć [8] »

Nie ma to jak pracować i pisać o swoim ulubionym klubie piłkarskim. Nie wspominając o zakolegowaniu się z piłkarzami, których wcześniej oglądało się tylko w telewizji. Na początek krótki wywiad z nowym bramkarzem Ruchu - Chorwatem Matko Perdijicem:

===============================================================
- Matko, co sądzisz o nowym klubie?
Wszystkiego najlepszego (śmiech).
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
- Jak myślisz, czy już niedługo ciebie będziemy oglądać między słupkami?
Mam taką nadzieję. Wszystko zależy od trenera i jego asystentów.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
- A jak układają się relacje z resztą drużyny, no i Twoimi konkurentami do bramki ? Sebastianem Nowakiem i Robertem Mioduszewskim?
Cała drużyna to bardzo dobre chłopaki. Seba i Robert to świetni bramkarze, ale jak już wspominałem, nie przyjechałem do Polski na wczasy.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
- Gdybyś porównał Ekstraklasę Chorwacji z II ligą w Polsce, to gdzie umieściłbyś Ruch Chorzów?
Gdyby ?Niebiescy? występowali w chorwackiej I lidze zapewne zajęliby miejsce w połowie tabeli. Może nawet wyżej. Myślę, że mogliby powalczyć o 5 miejsce. Trochę im brakuje do drużyn takich jak Hajduk Split, NK Zagrzeb, Dynamo Zagrzeb czy też HNK Rijeka.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
- A jak kibice?
Zrobili na mnie duże wrażenie. Są naprawdę ekstra. Tak samo żywiołowi jak Torcida ze Splitu.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
- Jak Ci się podoba życie w Polsce?
Jeśli chodzi o jedzenie to powoli się przyzwyczajam. Jestem tutaj już dwa miesiące. Trochę doskwierało mi zimno. W mojej Chorwacji jest teraz ponad 15 stopni.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
- Nauka polskiego idzie Ci dobrze?
Nie różni się dużo od chorwackiego. Bardzo dużo rozumiem, gorzej jest jednak z wysławianiem się.
===============================================================
:)
Dżemseszyn do rana :)
Dżemseszyn do rana :)
W sumie zaczyna się chyba moja ostatnia poważna sesja na WSEiA :) Później już tylko obrona pracy. Oby było dobrze. Opuszczam więc do lutego FW, ale jeszcze tu wróce :)

SESJA NR. 5 PRAWIE ZAMKNIĘTA :)

Profesor Mieczysław Stolarczyk - 4,5
Doktor Stanisław Michalczyk - 5 & 4,5

Pozostał Doc Szymon Hrebenda i jego "Polska myśl polityczna" - wziąłem 3 bo nie byłem już w stanie :)

Byle do przodu!!! - Jest!!!
Santa Claus :D
Santa Claus :D
Karpik...kom uny wspomnień czar ;)
Karpik...kom uny wspomnień czar ;)
Choineczka pachnąca :P
Choineczka pachnąca :P
Idą Święta idą?

I nie zatrzymają ich żadne postulaty Watykanu. Bo te grudniowe święta po prostu żyją własnym życiem. I raczej Papa Benedetto ich nie odwoła. A dlaczego? Bo grozi to niemiłym paradoksem. Skoro chciał coś odwołać, to równoznacznie zaprzecza istnieniu wydarzeń, które celebrujemy. Kilka dni pytałem sam siebie?To jak to? Nie było Betlejem, stajenki, pastuszków i Trzech Króli? Dobrze, że w porę dopadła Go?magia i mistycyzm Bożego Narodzenia. Uff?

Chyba zgodzicie się, że tu nie chodzi tylko o to, iż mamy wolne od szkół, uczelni, pracy i zmartwień. Mimo, że np. ten karp i szalenie długie kolejki za nim, to jedna z ostatnich naleciałości ?dawnych czasów?, to przecież nikt nie narzeka?

Tak to już jest w naszym wesołym kraju, który pod koniec roku przechodzi miłą metamorfozę (przynajmniej na kilka dni). Politycy siedzą cicho (może też łowią karpie), z radia płyną wszystkim znane pastorałki. Niekoniecznie krajowe, gdyż częściej usłyszymy ?Last Christmas?, ?Merry Christmas Everyone? lub ?White Christmas?. To jednak chyba taka nasza nowa, stara, świecka tradycja. Podobnie jak propozycje telewizyjne. Wieczerzy wigilijnej znów (już bodaj 10 raz) potowarzyszy nam ?Kevin sam w domu?. Ale to nic. To tradycja i my ją pielęgnujemy!

Zawsze mnie fascynowało jak wiele części różnych kultur składa się na nasze Boże Narodzenie. Jeszcze niedawno do dzieci przychodził Dziadek Mróz, a dziś już Santa Claus (made in America). Do tego tradycyjna śląska mocka, makówki czy siemiotka leży na stole ?w zgodzie? z polskimi piernikami, kutią, kulebiakiem i innymi. Chyba tylko w te szczególne dni wszystko jest możliwe i nic nikomu nie przeszkadza.

Tylko szkoda, że tego śniegu wciąż niema.

Dość dziwne Boże Narodzenie, ktoś może powiedzieć. Bo gdzie miejsce dla Boga? W końcu to dzięki Jezusowi mamy te święta. Spokojnie! Dla Niego miejsce zawsze się znajduje. W serduchach?O północy na Pasterce!

Najlepsze Życzenia!

Radosnych i Pogodnych
Świąt Bożego Narodzenia
Wszystkim zasiadającym
Przy Wigilijnym stole.
Niech ta wyjątkowa noc
Trwałym blaskiem opromieni
Cały nadchodzący Nowy Rok!

ZEKE

P.S SMACZNEGO JAJKA :)
Pokaż cały wpis »
19 października 2006 21:46 // FOOTBALL, FOOTBALL
Hubert Kostka w swoim mieszkaniu :)
Hubert Kostka w swoim mieszkaniu :)
Ja z Eugeniuszem Lerchem w kafejce Ruchu Chorzów
Ja z Eugeniuszem Lerchem w kafejce Ruchu Chorzów
W gabinecie Jana Furtoka - prezesa GKS Katowice
W gabinecie Jana Furtoka - prezesa GKS Katowice
Ja i Marian "Ecik" Janoszka - legenda Radzionkowa
Ja i Marian "Ecik" Janoszka - legenda Radzionkowa
Zobacz więcej zdjęć [11] »

Może trochę wyłamię się z poprzedniego tematu, poświęconego UFO a nawet i religii, i wspomnę o piłce nożnej, która dla mojego zawodu - dziennikarza sportowego, jest rzeczą naczelną. Oczywiście nie tylko zawodowo zajmuję się tym zjawiskiem. Jest to moja pasja :) Ciesze sie ze na studiach mogę spełniać swoje marzenia i przeprowadzać wywiady z ludźmi, których wcześniej widziałem jedynie w akcji na boisku. To świetna sprawa uścisnąć dłoń i wypić herbatę w towarzystwie Mistrza Olimpijskiego jakim jest bramkarz Hubert Kostka. Lub też w kawiarni Ruchu Chorzów (mojego ukochanego klubu) podywagować z Eugeniuszem Lerchem, napastnikiem w klubie 100, który uczył grać w piłkę chłopców na Antypodach. Miło wspominam spotkanie z Janem Furtokiem, który opowiadał o grze w Niemczech. Marian Janoszka zaś, w swoim stylu - po śląsku - tłumaczył tajniki swojej długowieczności oraz jak "opierdolił" Zidane'a w meczu Pucharu UEFA: GKS-Bordeaux. Ma ponad 45 lat a wciąż gra! To jest fenomen...Co jeszcze? Pić piwo i rozmawiać o footballu z Walterem Winklerem - byłym obrońcą Polonii Bytom i RC Lens, który swego czasu bez problemu wyłączał z gry wielkiego Gersona, a we Francji wygryzł ze składu samego Rogera Lemerre'a. No i wspomnę również Pana Kazimierza Trampisza - już nestora polskiej piłki. Nie patyczkował się nigdy z komuną i w wywiadze "bez cenzury" nie bał się użyć wielu gorzkich, ale prawdziwych słów...

"Moje marzenia są moimi celami"....ciekawa sentencja :)
Czy wierzyć w NOL-e? Co kryje za sobą kosmos? Czy to tylko nieskończona pustka, z jedną oazą życia w postaci Ziemi? A co ze zjawiskami paranormalnymi, znanymi nam od pradziejów? Zapraszam do dyskusji!
Pokaż cały wpis »
24 września 2006 13:50 // HRVATSKA - Sierpień 2006
Widok na centrum OMISA
Widok na centrum OMISA
Rejs po kanionie Cetiny
Rejs po kanionie Cetiny
Miami Beach? Nie Riva w Splicie, ale też robi wrażenie ;)
Miami Beach? Nie Riva w Splicie, ale też robi wrażenie ;)
SALONA - pozostałości po starożytnym mieście
SALONA - pozostałości po starożytnym mieście
Zobacz więcej zdjęć [5] »

Tegoroczna podróż do Chorwacji koncentrowała się na terenie środkowej Dalmacji. Około 25 kilometrów od Splitu. Wybraliśmy auto-kamp Sirena w małej miejscowości Lokva-Rogoznica. Najbliże większe miasto to Omiš, oddalony od obozowiska 8 kilometrów.

Kilka słów o wspomnianym "OMISZU" (pisownia fonetyczna). Miasto z portem w przepięknym ujściu rzeki Cetina, przez który zbudowany jest nowoczesny most. Warto zainwestować około 20 kuna (1 kuna = 58 groszy) i odbyć dwugodzinny rejs po kanionie rzeki. Widoki są świetne! Spoglądając z tych malutkich łodzi na brzegi, można sobie wspomnieć film "Anakonda" ;) Robi wrażenie. Stare miasto Omisz znajdujące się pod stromymi gołymi skalistymi cyplami jest miasteczkiem wąskich ulic i małych rynków. Na zachód stąd rozciąga się 1 km długa plaża piaszczysta. Resztki osiedla rzymskiego Oneum leżą w wiosce Barak nad miastem Omisz. W średniowieczu Omisz był miastem z fortem w dominacji chorwackiej i niechlubnie był znany jako twierdza piratów. Pod panowanie Wenecji dostał się w połowie 15. w. Resztki twierdzy Starigrad (Fortica) znajdują się na skalistym występie nad miastem i pochodzą z tamtego czasu. W starym miejskim jądrze dochowała się część miejskiego muru z bramą miejską. Do kilku budynków z okresu baroku z 16. wieku należy kościół Sw. Mihovil z 1629 r. z bobfitą dekoracją i klasztor franciszkański. Dom z okresu renesansu zawiera kolekcję miejskiego muzeum. Na prawym brzegu rzeki Cetina stoi preromański kościół Św. Petar z 10. stulecia, który jest jednym z najciekawszych kościołów tego okresu w całej Dalmacji. Czyli jest to coś dla fanów zwiedzania dawnych budowli - mnie osobiście się podobało (polecam zakupienie w polsce przewodnika Pascala, on was dobrze poprowadzi).

Jeśli chodzi o jedzenie, to musicie spróbować "burka". Kosztuje 7 kuna. Jest to coś a'la ciasto francuskie z mięsem mielonym, białym serem lub jabłkami. Je się to na ciepło. Świetna narodowa potrawa (znana jedynie w miejscowościach nadmorskich). Opłaca się zjeść też pizzę. Jesli sobie zażyczycie, za 40 kuna dostaniecie półmetrową!!! Dosłownie!!

Kolejna miejscowość to jedno z największych miast w Chorwacji - SPLIT.

Na wybrzeżu tego pulzującego turystycznego miasta znajdziemy kilka hoteli, plaży i 5 maryn. Split oferuje dużo zabytków kulturalnych, należą tu archeologiczne, etnograficzne, morsko-przyrodowe historyczne muzeum, galeria Mestrovic i Teatr Narodowy. Wierzchołek wzgórza Marjan (175 m n.p.m.) w zachodniej części półwyspu wraz z najpiękniejszym parkiem w Splitu i zoo oferują wspaniały widok jak na miasto i jego okolice, tak i na przylegające wyspy. Poprzednikiem Splitu była siedziba Aspalathos, wybudowana handlowcami greckimi w dobrze chronionej zatoce. W 2. i 3. dziesięcioleciu naszej ery były prawdopodobnie wybudowane rozległe budowle, według źródeł łacińskich niosło osadnictwo nazwę Spalatum. Majestatyczny pałac, wybudowany około r. 300 n. e. rzymskim cesarem Diocletianem, był zawsze dominantą miasta. Na planach i lotniczych zdjęciach Splitu jest dobrze rozpoznawalne pierwotne jądro miasta, umieszczone w placu wspaniałego pałacu. Zachowany został mur około pałaca. W czasie rozwoju śródniowiecznego Splitu rozpoczął się Pałac Dioclatiana zmieniać w ruiny. Na początku 7. w. zostało zniszczone sąsiednie miasto Salona, nietkórzy obywatele znaleźli dom ochronny w rozpadającym się pałacu. Nowo przybyli nie uszanowali jego pierwotny wygląd i dlatego starowieki budynek zaczął się mienić. Upadek Salony znaczył rozwój średniowiecznego Splitu wewnątrz i za rzymskim murem. Do znanych zabytków w Diocletainovym pałacu należy kościół Sw. Duje, który był mauzeleem, chrzcicielnicą (kiedyś to była katedra Jupitera), dziedziniec, westybul, podziemne korytarze pod pałacem, 4 pałacowe bramy, pałac gotyczny Papalic (teraz muzeum miejskie) i dalsze zabytki. Najważniejszymi pamiątkami oprócz pałacu jest były ratusz, klasztor i kościół Sw. Frane, stary chorwacki kościół Sw. Nikola i mnóstwo innych. Miasto i pałac cesarza są zaewidowane w liście światowych kulturalnych zabytków spadku UNESCO.

Niestety nie warto spać w centrum, gdyż zjedzą nas ceny. Lepiej gdzieś tuż za miastem wynając prywatne kwatery. Bardzo sie opłacają, gdyż właściciele są na ogół gościnii i obdarowywują nas świerzymi figami (jesli chcecie je zakupić, a polecam, trzeba pytać o smokvice) i rakiją.

Warte zwiedzania jest takze starożytne miasto, a raczej to co z niego zostało - SALONA (oddalona o 1 km od Splitu). W prehistorycznych czasach terytorium zostało osiedlone przez Illyranów, później przez Greków, i obywateli wyspy Issa (Vis). W 78 roku p.n.e.zostali pokonani Rzymianami, którzy wybudowali miasto Salona na terytorium współczesnego Solinu.I tak stało się jednym z najważniejszych miast rzymskiego imperium, z wszystkimi świeckimi i sakralnymi budynkami, które charakteryzują rzymską cywilizację. Na początku 7. w. (około 614 r.) była Salona pokonana Awarami i Słowianami, którzy miasto zniszczyli a jego mieszkańców wygnali. Niektórzy uciekli do ofortowanego pałaca Diocletianów. Resztki Salony są uważane za najważniejsze archeologiczne miejsce w Chorwacji. Do dnia dzisiejszego dochowały się części muru miejskiego, rynek, teatr, amfiteatr, uzdrowisko, wcześnie chrześcijańska bazylika i dalsze zabytki pokazujące kiedyś sławne miasto. Część akwaduktu, średniowiecznego systemu zaopatrzenia wodą jest do dziś używana.

No i na sam koniec zwiedźcie TROGIR. Pierwotna część miasta leży na wyspie, połączonej z lądem mostem z kamienia, przechodzącym przez wąską cieśninę i z wyspą Ciovo, na której miasto się poszerzyło, z ruchliwym mostem, który się nigdy nie podnosi. Dzięki swemu położeniu, dochowanym średniowiecznym wizerunkiem i licznymi zabytkami kulturalnymi Trogir stał sięł znanym turystycznym miastem/muzeem. Przedstawia jedno z najładniejszych miast wybrzeża adriatyckiego. Miasto zwane Tragurion zostało na tym miejscu wybudowane przez Greków w 3. w. p. n. e. Na końcu 1 w. p.n.e. stało się rzymskim osiedlem Tragurium i rozwinęło się w osiedle miejskie s siecią ulic, rynku miejskiego, budynków sakralnych i murów ochronnych. Również w następnych epokach miasto pojawiało się w annałach pisemnych. Po upadku imperia rzymskiego w 11. w. było pod panowaniem rzeszy bizantyjskiej. W 9.w. została tu zbudowana diecezja, wzniesiona w 1828 r. W 1107 r. miasto stało się autonomią węgierskiego-chorwackiego państwa. W 1132 r. zostało zniszczone przez Arabów a w następnym wieku zaczęło się powoli rozwijać. W latach 1420 – 1797 było pod panowaniem Wenecji, którego okresu dochowało się mnóstwo budynków. Tę oto epokę potwierdza budowa muru miejskiego, silnej twierdzy Kamerlengo z wieżą ochronną Sw. Marko, katedrą, miejskim budynkiem z arkadiami i następne bardzo ważne budynki, które dochowały się do współczesności. W latach 1797 i 1918 był Trogir pod panowaniem Austrii, z krótkim okresem w latach 1806 – 1814, kiedy to Europę opanowali Francuzi. W tym czasie została zniszczona część muru, ale dochowały się liczne zabytki, które mówią o interesującej historii miasta. Do najważniejszych należy katedra Sw. Lovro z 13. – 15. w z kaplicą Sw. Ivana, najładniejszy renesansowy budynek w Dalmacji, zbudowany w latach 1468 – 1497. Miejskie mury z bramą główną, mniejsza bazylika Sw. Barbary z 9. albo 10. wieku, najstarsza dochowana budowa w mieście, kościół Sw. Ivana Krstitelja (Sw. Jana Chrzciciela) z 1270 r., klasztor benedyktyjski z kościołem Sw. Nikola, klasztor dominikański (z 14.w.) z kościołem Sw. Dominika i miejski budynek z arkadiami z 1308 r. Zupełnie dochował się pałac Cipiko, pałac Lucic i pałac Garagnin-Fanfogna z miejskim muzeum. Bogate ścieżki historii Trogiru są zaznaczone w muzeum Sakralnym sztuki i w miejskim muzeum. Przechadzka labiryntem wąskich uliczek i małych rynków w pierwotnej części miasta jest niezapomnianym wrażeniem z odcieniem średniowiecznej atmosfery. Pierwotne jądro Trogiru na wyspie zostało zapisane na listę światowego kulturalnego dziedzictwa UNESCO.

Część z tych faktów zaczerpnąłem z przewodnika o którym wspominałem. Żeby ktosik nie powiedział, że pozjadałem wszystkie rozumy i sie wymądrzam :) Zapraszam do czytania i wygłaszania swoich opinii :) W razie pytań chętnie odpowiem...

W sieci od 18 marca 1998 roku, od 20 stycznia 2000 jako pierwszy serwis w Polsce dostępny w WAP. Pobierz logo Filmweb.
Znak filmweb jest zarejestrowanym znakiem towarowym podlegającym ochronie prawnej na mocy ustawy Prawo własności przemysłowej oraz Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych; wyłączne prawo do używania znaku posiada
Omnigence sp. z o.o.

Created by agencja interaktywna - artegence.