Zerocool

nie podano imienia i nazwiska

Zerocool
RSS

Wpis został dodany do obserwowanych

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Obserwujesz ten wpis

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Przestałeś obserwować wpis

Blog został dodany do obserwowanych

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Obserwujesz tego bloga

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Przestałeś obserwować bloga

Dlaczego głosowałem na Leppera ?
| 2 komentarze
Kiedy mówię ludziom że głosowałem na Leppera stukają się w głowę. Dlaczego ?
Czy naprawdę uważają że Kaczyński albo Tusk będą godniej reprezentować ten kraj ?
Co skłoniło mnie do tego żeby jednak głosować na Leppera ?
Zwyczajnie wydaje mi się że gorzej już w tym kraju być nie może. Kierując się bodajże słowami Korwina "trzeba nie zmieniać, a odgonić świnie od koryta" pomyślałem że taki Lepper mógłby być w tym temacie bardzo przydatnym osobnikiem.
Taki mały dreszczyk emocji dla niektórych polityków :) a nóż widelec dzisiaj Lepper przyczepi się do mnie :P
Myślę że chwilowy chaos spowodowany jego rządami mógłby zdecydowanie dobrze wpłynąć na interesy drobnych ciułaczy takich jak ja na ten przykład, o giełdzie już nie wspominając.
Lepper, Tusk, Kaczyński i reszta nierobów będzie kraść, wiem o tym i każdy normalnie myślący człowiek również zdaje sobie z tego sprawę. Jednak pytanie brzmi : od kogo będzie kraść ?
Myślę że Lepper ze względu na swój ograniczony horyzont kradłby najbliżej siebie, czyli dokładnie tam gdzie należałoby to zrobić.
Jestem praktycznie przekonany że Lepper zrobiłby taki rozpierdziel w przeciągu kilku miesięcy w naszym kraju, że zamiast szukać nowych form opodatkowania pospolitego człowieka, posłowie zastanawiali by się, jak zdjąć Leppera ze stanowiska i nie dać się wysłać na zieloną trawkę.
Ktoś mi powiedział że gdyby Lepper zaczął rządzić mielibyśmy tu kołchozy i brak internetu - świetnie :) cofnąć nas do roku 1990, wtedy twórcy WP i ONET znowu mieliby swoją szansę.
No i proszę mówią że podróże w czasie są niemożliwe :) a ja mówię że właśnie są możliwe ! Wystarczy tylko mieć wyobraźnię i odpowiedniego kandydata do sejmu.
Blokady na drogach ? Nigdzie się nie wybieram, moją ostatnią podróżą była wycieczka na wieś w swojskiej atmosferze nawozów naturalnych.
Zdrowy wiejski burak i kartofel to właśnie to czego mi trzeba, zupełnie nie ruszają mnie reklamy FRUGO ponieważ konserwantów ci u nas dostatek a naturalny kompocik tylko u babci :)
Mamy najlepszą szynkę na świecie, oscypki, świeże i naturalne pomidorki , więc z głodu nie zdechniemy.
Panie Lepper powiem Panu tak: moją nawiększą potrzebą życiową jest zdrowe polskie żarcie. W afryce niektóre plemiona żyją spokojnie po 120 lat żywiąc się tym co rośnie na drzewach i polując na gołębie, a w tym kraju moja matka wydaje po 200 zł miesięcznie na leki żeby nie wykończyć się od tego co kupuje w sklepie :| co Pan na to ?
Panie Kaczyński mam prawo Pana nie lubić. Nie głosowałem na Pana i nie uważam żeby Pan cokolwiek dobrego zrobił dla mnie.
Panie Tusk, pana też nie znam, nie wiem kim jest Pana dziadek, wujek ciocia ojciec, ale wiem że mnie Pan nie zna, nie głosowałem na Pana także ponieważ nie wierzę że cokolwiek zrobi Pan dobrego dla mnie.
Żadnemu Prezydentowi Polski jak do tej pory się to nie udało.
Co więc zrobię ? To co zwykle, co nie jest zabronione jest w tym kraju dozwolone, więc jak zwykle sobie dam radę i nie dam się w tyłek załadować waszymi obietnicami. Będę dalej odliczał od podatku co tylko się da i żył tak żeby karmić swoje dzieci a nie was. Wiecie dlaczego ?
Bo na was nie głosowałem, nie lubię was, nie wierzę wam i jak nie zobaczę "że jest lepiej" to nie uwierzę.

No i to tyle, a jak mi któryś z was na działkę wejdzie to psem poszczuję.
"Mój dom to moja twierdza, w twierdzy tej jem i pierdzę".
Mój pierwszy raz
| 2 komentarze
Wbrew pozorom nie będzie to opis tego o czym pomyślałoby 90 % osób które przeczytały tytuł wpisu. Otóż ażeby rozwiać wszelkie wątpliwości związane z moim życiem seksualnym powiem w wielkim skrócie swoją przygodę z klientem i jego kupą ... ekhm znaczy się stroną internetową.
Wszystko zaczęło się jakieś 5 miesięcy temu kiedy to swobodnie klepałem biedę starając się być tym "kreatywnym" grafikiem i tworzyłem całkiem ładne stronki WWW ( ładne w mniemaniu człowieka o jakimś tam guście i nie ślepnącego ).
Trafiło mi się proste zlecenie od firmy zajmującej się wszelakimi materiałami dla ciężarówek jak się potem okazało także i do czołgów :) no i nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że ciągnie się to do dziś i końca tegoż zlecenia nie widać. Jednak nie to jest w tym wszystkim najlepsze.
Pomijając już fakt że wziąłem już po raz drugi wypłatę za ten sam projekt i po raz drugi projekt zmienia wykonawcę generalnego, to najciekawsze w tym wszystkim jest to że im projekt brzydszy tym klient bardziej zadowolony. Co klient, to teoria, mogę już teraz śmiało powiedzieć, a dlaczego ? No więc pisałem trochę wcześniej jak to klienci uwielbiają tarzać się w różowej kupie ... ekhm znaczy się stronie internetowej, aż do czasu kiedy nie natknąłem się na klienta który ma już wspaniałą pomarańczową witrynkę z roku 1999 ( o ile dobrze pamiętam ) i chciałby ją odświeżyć.
No dobra, ale co chciałby pan odświeżyć ?
No więc nauczony doświadczeniem postawnowiłem zrobić coś kompletnie nowego i do tego "z jajem". Zadanie okazało się proste i przyjemne, klient od razu stronę zaakceptował, więc panowie handlowcy wykonali telefon z prośbą o wysłanie kilku tekstów w stylu "Nasza firma to firma którą założyła ciocia Jadzia z wujkiem Marianem w czasie kiedy Jaruzelski ogłaszał Stan Wojenny".
Jednak klient okazał się sprytniejszy stwierdzając, że przecież mówił i pisał, że strona mu się nie podoba i nic nie zapłaci, ani nie wyśle zanim jej nie zaakceptuje !
Hmmm zapomniałem o czymś ? Czy ja coś pominąłem ? Nie, chyba nie !
Kiedy już doszedłem do siebie i kiedy to samo uczynili handlowcy, wtedy stwierdziłem żeby kopnąć klienta w dupę i zapomnieć o tym zleceniu, ale handlowcy nie podzielali mojego entuzjazmu i postanowili jeszcze raz zaatakować naszego klienta.
Co zrobili ? No więc ni mniej ni więcej tylko dali mu do podpisania cyrografik, w którym klient stwierdza jak docelowa strona ma wyglądać i co mu się NIE podoba w obecnej. Buraczyna łyknął haczyk.
No ale co z tego ? Kiedy przeczytałem jak wygląda wizja klienta, to w zasadzie nie różniła się od poprzedniej strony poza zmianą z koloru pomarańczowego na kolor szary :) zapomnijcie o tym że nie widzicie ( zapewne tak samo jak ja ) sensu robienia nowej strony i skupmy się na kasie.
Cena kusząca, klient o kant dupy potłuc, czasu mało.
Zrobiłem więc remake starej strony w odcieniach szarości i paskudnym granatowym odcieniu loga. Co na to klient ?
Łyka kupala prosto w dupala, w wolnym tłumaczeniu akceptuje ten shit :)
No więc kiedy już poprawiłem kilkadziesiąt szczegółów dotyczących zasranych akapitów, czcionek i adresów mailowych przyszedł czas leżakowania i oczekiwania na materiał.
W międzyczasie 90% kadry zdecydowało się założyć własną firmę i odejść z obecnej. Jak łatwo się domyślić straciłem kontakt z klientem. No ale nie ma tego złego, bo kiedy szef doszedł do siebie, a klient skopał mu dupę za to że nie skończyliśmy strony, wziąłem się ostro do roboty inkasując ponownie sumkę za wykonanie tego co zacząłem, a to z powodu tego, że zasadniczo przestałem już pracowac tej firmie i nie podpisałem umowy na sprzedaż źródeł do tego projektu.
Szczęście w nieszczęściu rzekłbym.
No więc kiedy już doszedłem do porozumienia z byłym szefem co do kwestii finansowej zabrałem się za kupę którą juz jakiś czas temu zrobiłem i która przestała już nawet całkiem cuchnąć.
Okazało się, że klient ma już nawet materiał i jakiś tekst ! Niespotykana rzadkość ! Przystąpiłem do działania i naniosłem wszelkie poprawki które jak się okazało zdołały tak oszpecić stronę że pogwałciło to moją teorię że bardziej nie można.
Nie można ? Jak to nie można ? Polak potrafi :) dodajmy trochę kupy w środek, zmieńmy trochę kolory i dodajmy trochę rzadkiej kupy w postaci większej czcionki w tekście. Jest już całkiem niezła kupka, ale to nie koniec, teraz powinniśmy już tylko ściągnać trochę pomysłów z innych stron ( uwaga to nie plagiat :P ) i zapodać menu flashowe, które cytuję : "nie powinno sprawić Panu problemu, bo tak to wszystko ładnie Pan tworzy". Czasami wydaje mi się że im chujowsza strona tym klient bardziej zadowolony, nie czujecie podobnie ?
No i w ten oto sposób poznałem klienta który nie tyle nie ma gustu, co po prostu ma nasrane we łbie ! Tak, to mój pierwszy raz kiedy klient nie zdaje sobie sprawy, że strona wygląda jak gówno ze śliwkami i który nie jest świadom tego że tak naprawdę mam w dupie jak to wygląda, bo interesuje mnie tylko i wyłącznie zysk ze zlecenia.
Myślę że któregoś pięknego dnia, po prostu wyślę im adresy URL z linkami do tych moich przemyśleń na ten temat, niech gówno w którym się na codzień obracam spłynie im jak zimny pot po plecach i zostanie na długo w pamięci.
Czasem wydaje mi się, że tylko ja trafiam na takich ludzi, być może przyciągam do siebie przeciwności ? Być może moi klienci to grupa perwersyjnych fetyszystów i wąchaczy szamba ? A może po prostu przesadzam i takie są teraz trendy :)
Tak czy owak, zasypiam z myślą o tym że następny dzień to kolejna zyskowna zabawa w odchodach.
Nowe Stanowiska Pracy
| 0 komentarzy
Ostatnio buszując w sieci, bo mam taki zwyczaj szukając pracy, lub z nudów oglądając ogłoszenia o pracę w gazecie (Wyborcza na ten przykład), natknąłem się na coraz nowsze stanowiska pracy.
Przebrnąłem przez setki ogłoszeń charakteryzujących się wyszukaną formą i angielsko łamaną polszczyzną. Co to dla nas, starych wyjadaczy oznacza ? No więc podam może dla przykładu nazwę mojego jednego z pierwszych stanowisk pracy a był to "Service Contact Mailing Office" no czyż nie brzmi bosko :) ale co to znaczy ? Znaczenie Polskie owego stanowiska to "Pracownik Poczty Wewnętrznej", całkiem nieźle prawda ? Co więc to dla nas oznacza ? Wystarczy teraz dobrać angielskie odpowiedniki naszych obecnych pustych w słowie i jakże nijakich stanowisk polskich i wzbogacić ich strukturę polsko-komunistyczną na polsko-europejską. Tak więc na przykład : rolnik nie jest już rolnikiem tylko "Farm Managerem", babcia klozetowa może napisać w swoim CV "Public Personel Administration Executive", pracownik KFC, MC Donald's lub Burger King, śmiało może się pochwalić swoim "Customers Food Service Managment" lub też "Nutritive Provision Client".
Nowe nazewnictwo to także nowe pensje, dla przykładu rolnik zarobi 1000 zł netto, ale ten sam Unijny rolnik zwany "Farm Manager" zarobi 6000 zł. Cała sztuczka polega na błyskotliwym dobraniu odpowiedniku naszego obecnego stanowiska.
Ja osobiście z niecierpliwością czekam na bardziej futurystyczne nazewnictwa jak "Account Junior Atari Operator", lub "Senior Trabant Executive Manager", ewentualnie "Sales Oral Relation Specjalist".
Tak jest panie i panowie, wkraczamy do Unii wielkimi krokami, pozbywamy się tradycyjnych zwrotów jak "Cześć" czy "Pozdrawiam" zastępując je nowymi jak "Hello" czy "Yo man". Jakkolwiek nie staralibyśmy się jednak wkraczać do Europy, wciąż daje się odczuć posmak staropolskiej mowy w zwrotach "nerka", "nara", "spoko", "luz", choć już słyszałem tu i tam odpowiedniki jak "see ya", "bye", "cool", "chill out", czy oznacza to także postęp ? No cóż, jakby na to nie patrzeć staliśmy się społeczeństwem obytym w stosunkach międzynarodowych, więc śmiało możemy się bratać z "brotherami" i "sisterami" z zachodu, jako postępowy naród chłopski. Oczywiście społeczeństwo posługujące się zwrotami "ziomale", "ziomalki" jeszcze o tego postępu trochę brakuje, aczkolwiek zbliżają się i oni dosyć dużymi krokami.
Nie obyło się w moim przypadku także bez pomyłek, na co szczególnie uczulam młodych i niezorganizowanych poszukiwaczy pracy. Tak więc skuszony magicznym tytułem "Senior Designer" myślałem o stanowisku "Stary Projektant Tapet Windows", jakże się pomyliłem :) Więc nie sugerujmy się pochopnie tytułem stanowiska i czytajmy wymagania dotyczące potencjalnego pracownika.
Czasami w ogłoszeniach ukazują się tytuły "Get the free sample" co jak się okazuje nie dotyczy darmowego zobywania doświadczenia, ale "Zdobywania Darmowych Próbek". No tak, ale jak zdobyć takie darmowe próbki przy obecnym bezrobociu ? Liczba kandydatów na tą pozycję wynosi aż 8 na jedno miejsce ! No, ale zawsze warto spróbować i zobyć taką darmową próbkę.
Jeśli chodzi o tytuły "Learn Photoshop in 3 months" nie jest to stanowisko "Nauczyciela Photoshopa na okres 3 miesięcy" ale zwyczajne kursy obsługi tegoż programu, więc nie wiąże się to z zarabianiem pieniążków, a raczej z ich wydawaniem. Nie jednemu wydawało by się to oszustwem, ale jest to w pełni legalna procedura reklamowa, która to śmiało może być zamieszczona w dziale "Praca", ponieważ przygotowuje do zawodu grafika.
Pojawiają się także Polskie ogłoszenia jak "Operator klawiatury", czy "Starszy operator kiosku Ruchu", jednak w stosunku nazwa stanowiska-pensja wciąż wygrywa "Keyboard Operator" i "Senior News Stand", w ogólnych wynikach sondażu dalej prowadzą Angielskie nazwy.
Reasumując to wszystko można stwierdzić, że stosunek Funta Brytyjskiego do Polskiej Złotówki jest dobrym wyjaśnieniem tej sytuacji. Tan na przykład jeśli 6PLN = 1 GBP wystarczy pomnożyć swoją pensję przez 6, aby uzyskać Europejski odpowiednik swojego wynagrodznia w obecnej pracy. Jeśli nasza pensja wzrośnie 6-krotnie (a z reguły matematycznej tak wynika) oznacza to, że powinniśmy jak najszybciej zmienić nazwę swojego stanowiska na Angielski odpowiednik i rokoszować się podwyżką.
Czym jest design ?
| 0 komentarzy
Zacznę jak zwykle od porównania grafika do dziwki ? Nie, to bardziej skomplikowane :) No więc dobra : mamy pomysł, mamy klienta, mamy szefa, czego nie mamy za dużo ? Czasu rzecz jasna. Od czego w takim razie zaczynamy ? Ja osobiście zaczynam od pytania
- a ile za to będzie ? -
zabawne, pytanie, zupełnie jak rozmowa z prostytutką, a podobno ja nią jestem bo się sprzedaję jako grafik :D. No wiec panie i panowie uświadomcie sobie kilka spraw, my graficy doświadczeni przez życie 3 latami aktywnej pracy :
- jesteśmy ludźmi
- jesteśmy czasem omylni
- jesteśmy profesjonalistami (lub amatorami, ale zakładam że już wiemy co jest wektorem a co rastrem i nie mieszamy granatowego z bordowym).
-a co najważniejsze, nie jesteśmy tani
Dlaczego od tego zaczynam ? Bo to podstawowy problem z jakim zetknęliśmy się zapewne nie raz. Bandy nastoletnich pseudo grafików, uzbrojeni po zęby młodociani freelancerzy ze szkoły średniej robiący projekty PSD za 50-100 zł (skąd my to znamy?) z autopsji jak sądzę.
Za ile powinniśmy się sprzedać ? W zasadzie "sprzedać naszą pracę", ale zwykliśmy mawiać że sprzedajemy siebie, dlaczego ? Ot z prostej przyczyny, projektując cokolwiek staramy się pokazać jak najlepszy projekt, zupełnie tak jakbyśmy robili to dla siebie. Czy rzeczywiście robimy to dla siebie ? Czy dla pieniędzy ? Jeśli odpowiecie sobie na te pytania, mogę przewidzieć waszą przyszłość w tym kraju.
Reguła jest prosta : jeśli projektujesz dla siebie, dla satysfakcji z wykonywanej pracy - już wkrótce przekonasz się, że źle to rozegrałeś, a twoja pensja to podstawowe minimum jakie możesz zarobić. Plusem rzecz jasna jest to, że realizujesz siebie, jesteś kreatywny, oryginalny, nie cierpisz na nadwagę (w lodówce pusto), no i nie masz problemu z kobietami (bo ciężko jest słuchać przez 3 lata, że do niczego nie doszedłeś i jak wyobrażasz sobie swoją przyszłość ?).
Jeśli jednak projektujesz "dla klienta", którego wizja różowego, lub szaro-granatowego projektu zupełnie nie robi na nim wrażenia i po prostu chce to w takich odcieniach, to jesteś na właściwej drodze do osiągnięcia tej rzeczy, której tak nam wszystkim brakuje - kasiory :)
OK, przypuśćmy że klient twierdzi - ta strona musi być różowa, takie mamy logo, więc nie chcemy aby nasi klienci pomylili nas z kimś innym - no tak, jasne, jakby kolor tła różowego miał w tym przypadku zagwarantować mu sukces. Spójrzmy na fakty :
Apple ma przynajmniej 3 kolory loga i zmienia je chyba w każdym produkcie jaki wprowadza na rynek, nie zmienia się zasadniczo kształt jabłka, ale kolor dostosowuje się do charakteru produktu.
Ludzie z Apple wiedzą jedną rzecz, której bezmózgie yeti, zwane także klientem nie wie - ludzie lubią to, co nowe, a klienci lubią to, co sprawdzone.
Jak myślicie ? Dlaczego Cola Company wprowadza Mirindy, Mountain Dew, Sprite ? To zupełnie tak samo jak z filmem, oglądając po raz setny "Czterech Pancernych" albo "Vabank" po prostu się porzygamy. Jednakże pokazując te dwa filmy w czasie świąt, lub w rozpiętości 6 miesięcy, możemy policzyć już tylko zyski z reklam miedzy filmami.
Do czego zmierzam ? Polski klient który twierdzi że nie chce zmieniać wizerunku firmy i robi wszystko aby upodobnić ostatni projekt do teraźniejszego, ma baaardzo niskie szanse na przyszłość. A my ? Czy przejmuję się losem tych pozerów ? Absolutnie nie ! Ponieważ kiedy mówię - nie jestem pewien czy to będzie dobrze wyglądać - mam na myśli - czy ciebie kompletnie pojebało człowieku ?! - Z reguły właśnie tak jest i mierne firmy pozostają mierne, lub całkiem kończą działalność, a firmy z ugruntowaną pozycją, inwestują w przyszłość i wykorzystują coraz nowsze metody (co tyczy się także designu) i rosną w siłę. I to jest właśnie nasza przyszłość !
Ja sam jestem typem ssacza, wysysam kasę z mniej, lub bardziej upartych klientów. Wyjaśnię jak powinien zachować się grafik podczas propozycji koloru różowego i czcionki Tahoma 18 pt - świetna decyzja, sam bym tego lepiej nie wymyślił, hej, uczęszczał pan do ASP ? - po czym inkasujemy okrągłą sumkę i obserwujemy jak nasz wizjoner stacza się w dół twierdząc po niedługim czasie, że strona internetowa wcale nie jest mu potrzebna, przecież tam i tak nikt nie zagląda, a już na pewno nic nie zamawia.
Taaak, niewiedza jest błogosławieństwem ? Czyżby ? Chyba wyjątek potwierdza regułę :)
Ciekawe daczego nikt nie zagląda na pańską stronę ? No cóż, być może dlatego że ten różowy kojarzy mu się bardziej ze stronami porno, a nie z logiem firmy. Być może dlatego że widząc w grafice silikonową laskę (którą klient sam wybrał, bo twierdził że się ładnie uśmiecha) potwierdza to jego domysły o stronie porno. No i w końcu może dlatego że tekst który wymyślił klient mówiący : "Mamy tu fantastyczną ekipę, a naszym celem jest zadowalenie klienta" do końca przekonał użytkownika że trafił na stronę porno. Tak więc pamiętajmy że to nie nasza strona, jeśli klient chce różowy, dostaje to. Jeśli klient chce ładną laskę jako tło pod tekstem o firmie, dostaje to. Jednak jednej rzeczy nie może wymagać - tego żeby jego klienci myśleli tak jak on. To jest podstawowa zasada, której nie zmieni nic, nawet zaślepiona wizja klienta, który nie ma zielonego pojęcia jak w internecie jest potrzegana jego firma.
W czym takim razie jest design ? Skoro klienci lubią jak coś błyszczy, świeci, przelatuje przez ekran, ogólnie jak coś się na stronie dzieje. Przy okazji : ostatnio szef stwierdził że ma świetne animacje Strusia Pędziwiatra i można je wykorzystać w tych stronach :). Czy to nie jest brak kreatwności ? Nasza degradacja ? Brak samorealizacji ? Tak :) i bardzo się z tego powodu cieszę bo wiem, że eliminując takich właśnie klientów, robimy miejsce dla nowych, bardziej otwartych na nowe rozwiązania ludzi, którzy lubią mawiać - pan jest profesjonalistą, wierzę że zrobi to pan jak najlepiej - a my to po prostu zrobimy. A czy wtedy będziemy mieć satysfakcję ? No cóż, z pewnością 4000 czy 5000 zł za zlecenie od człowieka który w pełni nam ufa, jest bardziej satysfakcjonujące, niż 400 czy 500 zł, od kretyna który twierdzi że on wie lepiej bo jego córka ma zdolności plastczne.
Motywacja drodzy twórcy, designerzy, graficy, najlepsza jest w gotówce, a ludziom motywujacym słowami - jak będzie kasa dowiesz się pierwszy - na razie dziękujemy. Bo w świecie grafika, nie ma miejsca na obietnice. Za to jest klient, projekt , konkretne pieniądze i deadline, którego musimy się trzymać. A tuż za plecami już czają się jakieś dzieci, trzymają w ręku piracką kopię Photoshopa i Flasha, nie wymagają na początek dużego wynagrodzenia, no i oczywiście ich projekty, są dokładną wizją klienta bez wizji :)
Coś dla Freelancera
| 1 komentarz
No tak, życie freelancera usłane różami nie jest :) chociaż takim freelancerem to w zasadzie nie jestem, to można z całą pewnością powiedzieć że fucha tu i tam zła nie jest.
No więc pomyślałem że skoro zarabiam na stałym etacie takie gówniane pieniążki, to można by od czasu do czasu sobie trochę dorobić, no i odpowiedziałem na ogłoszenie portalu o nazwie GO3 i ich ogłoszenie w sprawie pracy zdalnej (dla nie wtajemniczonych to praca którą można wykonać gdziekolwiek, na przykład w domu).
No więc jak to zwykle bywa podchodziłem do tego typu pracy niepewnie i z dystansem, ale zachęciła mnie do współpracy kwota jaką miałbym otrzymać za 4-5 podstron, z kawałkiem grafiki i Flashem a było to 400 zł. Nie jest to dużo, wiem :) ale wykonanie takiego zadania zajmuje mi zwykle 2-3 dni więc za 2-3 dni pracy to calkiem niezła sumka. Nadszedł czas dostarczenia projektu, poszedł pierwszy, wiadomo do poprawki :) zawsze pierwszy projekt idzie do poprawki, ale wpadłem na inny pomysł, więc wysłałem poprawiony i zupełnie nowy projekt, buum ! Wybrali drugi :) wiadomo zwykle zawsze tak właśnie jest, no ale co dalej ? Teraz dostałem specyfikację i fotografie do użycia na witrynie, specyfikacja w formacie Word była tak niezrozumiała, że wcale się nie dziwię że się zgubiłem w połowie drogi (pamiętajmy że wszystko musi być tak proste jak to tylko możliwe, ale nie prostsze).
No dobra wykonałem projekt. W sumie zgadza się ze specyfikacją, więc wysyłam spakowany projekt do kierownika. Po chyba tygodniu dostaję informację że muszę się zarejestrować na forum i tam będą zadawane wszelakie pytania odnośnie projektu (ma to na celu oczywiście usprawnić wykonywanie projektów, kótre wykonuje podobno około 150 osób na zlecenie). Czy rzeczywiście je usprawnia ? Zobaczmy. Zarejestrowałem się, ale nic nie widzę, ot zwykłe forum PHP BB, i brak rozpoczętych tematów, krótko mówiąc cisza. Więc chyba projektu jeszcze nie zaczęliśmy bo admin nie utworzył tematu, tak mi się raczej zdaje :).
No więc czekam, nagle ktoś odzywa się na Gadu-gadu i oznajmia : - Cześć co słychać ? - poirytowany, sądząc że jest to jakaś kolejna małolata która nie ma z kim gadać odpowiadam oschle - kto i co ? - po krótkiej wymianie zdań i braku przedstawienia się osobnika z którym rozmawiam (wiem że jest to kobieta, wnioskuję z opisu) wciskam przycisk blokady usera :P. Czekam dalej, czekam pojawia się mail : co się dzieje panie (...) proszę wrzucić projekt na forum ! - zaskoczony pytaniem, bo w końcu projekt już wysłałem, odpisuję - Jak na razie nie wiem jak to wykonać na forum, ponieważ nie mogę utworzyć nowego tematu (posta), ani wkleić linka po zalogowaniu . Po niespełna tygodniu, po załatwieniu sprawy z kierownikiem okazuje się że admin już nadał mi prawa dostępu do forum ! Hip hip na cześć admina !
Już wszystko widzę po zalogowaniu :) a co ja widzę ? Tu już temat się ciągnie i już chyba z 15 tematów zostało założonych : kiedy projekt ? co z projektem ? klient się niecierpliwi ! znajdzcie innego grafika ! - czytam z szerokim uśmiechem, bo co się okazuje ?
Pani która raczyła się do mnie odezwać na GG, to pani handlowiec ! Szkoda że nie powiedziała że pracuje dla tej firmy, bo z pewnością bym ją inaczej potraktował :).
Wszyscy czekają na mnie, a ja nic nie mogłem zrobić bo nie mialem nadanych praw administratora ! No więc wklejam linka do projektu i wyjaśniam sprawę, nikt nie ma pretensji bo wiadomo że to nie moja wina tylko kiepskiej organizacji, a pani handlowiec oznajmia że teraz przedstawi projekt klientowi.
Czekamy kilka dni, moze tygodni (kto by liczył, co nie?) pani handlowiec oznajmia, że projekt nie jest zrobiony zgodnie ze specyfikacją ! Zdziwiony sprawdzam, kurza stopa ! Ma rację, jak mogłem to przeoczyć ? Poprawiam w kilka minut bo to nic wielkiego ale cóż ... czekamy kilka dni bo pani handlowiec znowu pełznie do klienta i przedstawia poprawioną wersję. - Znów źle - no kufa mać co jest ? Ślepy jestem czy jak ? Poprawiam i tak kilka razy, w końcu piszę posta na forum, proszę o kolejną i czytelną specyfikację witryny i zamieszczenie jej na forum.
Co się okazuje ? Pani handlowiec nie zna Worda :) robi jakieś niewidzialne ramki, tekst się dubluje, znika, albo zmienia kolejność i dlatego tak dużo poprawek mam :D No ale teraz wkleiła normalnie na forum i czytelne jest to jak łza :)
Uff przebrnęliśmy najcięższe stadium, teraz już tylko drobne poprawki dotyczące tekstu, wypunktowania takie małe pierdy (2 tygodnie z oczekiwaniami na odpowiedzi na forum). Teraz proszę zrobić administrtora do jednej podstrony - o przepraszam,tego w umowie nie było ! Nie za tą cenę ! W porządku nasz programista się tym zajmie ! - No macie szczęście :) już miałem się wkurzyć.
Udało się zakończyliśmy projekt !!! Ile to już minęło ? 3 miesiące !!!??? prawie 4 !!!??? Miało być 3-4 dni, czy jakoś tak :) no cóż dobrze że mam stałą pracę, bo bym na pewno z głodu zdechł, ale wracajmy do sprawy.
- Teraz proszę wydrukować umowę z naszej strony, wypisać i odesłać, a pieniążki zostaną przelane. - No dobra, ale mam problem z kilkoma punktami umowy, może więc kogoś zapytam o pomoc ?
Pani z księgowości odpisuje na moje pytania i proponuje coś innego : - niech pan mi poda te dane ja wypiszę umowę i wyślę do podpisu a pan mi ją odeśle - świetnie ! mniej roboty dla mnie :)
Wysałem dane i czekam na kasę :P. Mija miesiąc. Wysyłam maila że przelewu nie ma, dostaję odpowiedź że pamiętają o mnie i już niebawem kasa się pojawi (standardowa odpowiedź, dla zadających za dużo pytań). Czekam więc kolejny miesiąc.
Wysyłam maila z ponagleniem że w sumie to czekam na kasę i czy nie mają nic przeciwko żebym ją dostał :). Odpowiedź przychodzi nadzwyczaj szybko : - właśnie to sprawdzamy ! - świetnie ! już myślałem że dostanę kasę po nowym roku :). Kolejna odpowiedź : - przykro nam, ale nie dostaliśmy jeszcze umowy ! księgowość zaprzecza żeby takową dostała ! - no kurwa ręce mi opadły (lol) Odpisuję że wcale mnie to nie dziwi i wysyłam kopię maila od księgowej, że to ona miała mi umowę wypisać i wysłać ! I co dostaję ?
- No panie (...) kobieta panu na rękę idzie, a pan co ? - No kurwa ładnie mi idzie na rękę ?! Mogła powiedzieć że jej się tej 90kg dupy nie chce znieść z fotela, to bym wysłał sam.
No dobra wydrukowałem, wysłałem czekam tydzień !
- Co z moją kasą że tak zapytam wprost ? - nie dostaliśmy jeszcze rachunku z rozliczniem potrąceń od podatku i innych rzeczy -
No kurwa świetnie, a skąd ja mam go wziąść ? - Wyśle to panu nasz księgowy - zajebiście :) mam nadzieję że dojdzie. OK, doszło, szkoda że w formacie SXW :) załama po prostu !
Piszę że preferuję format Word, bo ni chce mi się instalować Open Office, więc już po 2 dniach dostaję to w formacie Word (za późno już zainstalowałem Open Office i zmieniłem na DOC).
Wysłałem rachunek i poirytowany napisałem, że takie informacje powinni także umieścić na swojej stronie internetowej - Dobra myśl, przekażę komu trzeba - nic dodać nic ująć za podejście.
No dobra projekt zrobiony, umowa wysłana, rachunek wysłany, minęło już chyba 6 miesięcy w sumie, pora zapytać gdzie pieniądze :) A oto odpowiedź : - pamiętamy - (ha ha ha ha !!!)Chyba nikt tak o mnie nie pamięta jak firma GO3, ale kasy jak nie było, tak nie ma.
No i jak wiadomo, skoro nie ma kasy to źródeł plików FLA i PSD także nie będzie :D a pomijając fakt że mam dostęp do serwera i mogę w każdej chwili usunąć stronę klientowi (ciekawe co by zrobił) to ta sytuacja coraz bardziej mnie flustruje.
Na dzień dzisiejszy spodziewanych pieniążków nie otrzymałem, otrzymałem za to kopię umowy z pieczątką firmy i podpisami osób upoważnionych, więc zawsze mam podkładkę na sprawę w sądzie. Jednak zadajcie sobie to pytanie co ja : czy było warto ? Czy za 400 zł warto się tak jebać z ludźmi ? A na pytania : dlaczego tylu ludzi kradnie ? Odpowiedzcie sobie sami, bo w takim burdelu jak ten kraj, ZA CHUJA do Unii nie wejdziemy :)
PS. Doczekałem się w końcu swojego wynagrodzenia + odsetki :) kosztowało mnie to kilkadziesiąt maili i straszenia sądem pracy, ale udało się :)
Internetowa kupa
| 0 komentarzy
Moi klienci lubią kupę, po prostu uwielbiają stare kupy. Są sceptycznie nastawieni do fiołków, wszelakich nowości, jakiejkolwiek nowej formy innej niz dorodna, stara, sprawdzona kupa.
Klienci lubią sprawdzone metody, jedną z nich jest internetowa kupa, a co to takiego ? Postaram się to opisać w kilku zdaniach. Internetowa kupa, to stara wersja serwisu internetowego stworzonego z reguły w latach 80-90 do której właściciel już się przyzwyczaił i każda kolejna wersja to po prostu odświeżona stara kupa. Taki przypadek to częsta sprawa, przy pierwszej rozmowie z klientem dowiadujemy się że chciałby coś nowego, oryginalnego no i przede wszystkim funkcjonalnego, jeśli pójdziemy na łatwiznę i od razu wykonamy remake starej kupy usłyszymy że przecież to stara wersja ! Jeśli jednak zrobimy coś nowego, oryginalnego i coś co sami z chęcią byśmy kupili, usłyszymy porady w stylu, chcialibyśmy zachować kolory z starej kupy, układ podobny do starej kupy, a po chwili dociera do nas że klient chce nową wersję starej dorodnej kupy :) Dlaczego więc internetowa strona jest kupą ? A to bardzo proste ... na przykładzie procesorów AMD i Pentium, a także kupowania komputera na giełdzie i kupowania w Hipermarketach można to szybko wyjaśnić. Złudzienie klientów nie zna granic, podobno płaci się za niewiedzę i w istocie tak jest. Tysiące klientów słyszało markę Pentium, Celeron, a jak często słyszymy markę Athlon, Duron, Sempron ? No właśnie, dobra sprawdzona i droższa kupa jest lepsza :) bynajmniej dla pospolitego szefa firmy - prostaka, ale dla ludzi myślących decyzja Athlon vs Pentium to prosta decyzja. A jeśli chodzi o kupowanie w markecie i na giełdzie to chyba proste i jasne staje się powiedzenie hiper shit, oczywiście wierzyć w złudzenia marketów jest prościej niż odnaeźć pierwszy lepszy serwis internetowy i złożyć osobiście komputer. Tak samo jest z kupą internetową. Klient ma zawsze rację, nawet jeśli twierdzi że kupa nie śmierdzi ! Zagadka ta daje się wyjaśnić w jeden sposób ... klient wie że nowy pomysł muy się podoba, wie że to jest dobre i z chęcią zdecydowałby się kupić od razu projekt, ale ... nie wypada się przyznać że to mu się podoba, w końcu jestem klientem i swoje zdanie mam, jeśli go miał nie będę ... muszą wiedzieć kto jest panem :P Ot w taki właśnie sposób, internetowa kupa rozprzestrzenia się na przełomie wieków i dekad, a tymczasem firmy IBM, Apple, Microsoft, Adobe, Corel, Macromedia i wiele wiele innych buduje swój monopol tworząc nowe trendy, które już w nidługim czasie nasi klienci - prostacy kupią jako nowość z Ameryki, którą etc. mieli juz okazję widzieć w Polsce ale wtedy jeszcze nie była modna :)
Tak więc rośnij kupo internetowa, rośnij bo po co tworzyć ? Lepiej odświeżać stare sprawdzone kupy, postęp moi mili do tego kraju szybko nie dotrze, bynajmniej nie ze wschodu :D
Piję pifko właśnie
| 1 komentarz
Kto pije, traci zdrowie ... kto nie pije, nie wie co traci :)

gorące wpisy