Witam :). Dziś temat trochę inny niż na co dzień. Hm..., od lat nie miałam notki tematycznej...
► NOTKA ZE SPECJALNĄ DEDYKACJĄ DLA ALI282 ◄ Dziękuję za każdą odpowiedź, wyrozumiałość, gdy byłam szczególnie męcząca, miłe słowo ;*, za to, iż nasza korespondencja ciągnie się już tak bardzo, a nadal mamy o czym "rozmawiać". No i oczywiście za wątek o happysad ;). Bardzo się cieszę, że przyczyniłam się do czegoś, może małego, ale... to już coś, haha. Wymyślam :). A tak wgl., niby napisałam "ze specjalną dedykacją"... To jest jakaś niespecjalna?! xD.
Wśród moich ulubionych polskich zespołów wysoką pozycję zajmuje: ♫♪♫ HAPPYSAD ♫♪♫
...czyli banda podejrzanych dzikusów z piosenkami, które zwalają z nóg ^^.
Jeśli ktoś jest zainteresowany głębszą historią tej grupy, proszę zajrzeć TUTAJ.
Zaś fakty odnośnie mojej znajomości z tym zespołem prezentują się następująco... Pewnego pięknego dnia udało mi się załatwić sobie ich 3 piosenki. Mowa o:
-Zanim pójdę
-Wszystko jedno oraz
-Mów mi dobrze ♥.
Pierwszym utworem, jaki odsłuchałam była właśnie ta oznakowana ♥. Sentyment? Prawdopodobnie tak. Szczególnie uwielbiona i w pewnym sensie niedozwolona piosenka, której lepiej nie słuchać przy rodzicach. Przy słowach:
"Rozłóż przede mną, księgę zaklęć i wróżb Okutą w obwolutę twoich ramion i ud I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój"
... można poczuć się trochę nieswojo (oczywiście nie możemy zapominać o tytułowym "Mów mi dobrze", który pojawia się na tyle często, by upewnić się, iż dobrze odczytaliśmy tę piosenkę).
Oto i ona, w całej swej pełni:
Owy historyczny dzień to 29.10.2011r. (16;7). Wówczas do mojej biblioteczki na dobre zawitali Ci panowie, robiąc spore zamieszanie w mej ogólnej hierarchii. Przecież wielka przeciwniczka polskiej sceny muzycznej, która po zapakowaniu jej w 99% do worka zwanego "komercyjnymi pierdołami" nie może tak nagle przeskoczyć do fascynacji jednym z rodzimych zespołów. A jednak ;). Błąd naszego światka muzycznego polega na tym, że rozgłośnie radiowe zamknęły się na jedno i to samo, ukryte pod różnymi nazwiskami. Tylko czy taka Farna, która plecie trzy po trzy i robi za ówczesną idolkę jest lepsza od tej grupy? Może tak, może nie. Zdania są podzielone, wypowiadać się nie będę. Szkoda tylko, iż dajmy na to,powiedzmy hity Blue Cafe <hihi> są wałkowane tak często, że chcąc nie chcąc po tygodniu znamy je na pamięć. A gdzie miejsce dla innych? Brak...
Taa, rozpisałam się, gorycz popłynęła, teraz czas wrócić do tematu ;).
Jest taka jedna baardzo nietypowa piosenka. Nosi prawdopodobnie odstraszający tytuł ("W piwnicy u dziadka" xD), jest jednak tak fantastycznie intrygująca i pociągająca swoją prostotą i ewidentnym urokiem, że nie mogę jej się oprzeć.
"Ale któregoś pięknego dnia zaraz przed tym jak wszystko trafi szlag ja sięgnę do pamięci dna no i stamtąd wyciągnę ten ślad."
To jest chyba jedyny fragment, który mogę zacytować, gdyż inne mogą Wam się wydać dość dziwne.
Jeśli ktoś jest zainteresowany, można przesłuchać:
Uroku dodaje fakt, że mamy tutaj duecik i tekst nabiera jeszcze większej mocy :)
Wróćmy jeszcze do jednej piosenki, której tytuł już się tu przewinął, a mianowicie: "Zanim pójdę". Może nieświadomie, ale można tam się dopatrzyć doskonałej definicji miłości ze świetnymi, dość życiowymi przykładami, które nie są opisywane jako "motylki w brzuchu" czy inne równie nostalgiczne stwierdzenia, które można sobie wmawiać...
"Miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty. To też nie diabeł rogaty. Ani miłość kiedy jedno płacze a drugie po nim skacze. Miłość to żaden film w żadnym kinie ani róże ani całusy małe, duże. Ale miłość - kiedy jedno spada w dół, drugie ciągnie je ku górze."
Wyciągnijmy więc ku górze wszystkie swoje opadające miłości i przestańmy skakać po nich, bo jeszcze połamią sobie kręgosłupy i nici z wielkiego uczucia...
Aaaach, chyba jednak ♥ się należy...
Jest jeszcze jedna, baaardzo niezwykła piosenka. Chyba tą można uznać za najwspanialszą. Szczególnie uderzający tekst, perfekcyjne wykonanie... "Taką wodą być" ♥.
"I taką wodą być, co otuli ciebie całą, ogrzeje ciało, zmyje resztki parszywego dnia. I uspokoi każdy nerw, zabawnie pomarszczy dłonie, a kiedy zaśniesz wiernie będzie przy twym łóżku stać. I taką wodą być, a nie tą, co żałośnie całą noc tłucze się po oknie. Wczoraj... wczoraj. I taką wodą być, co nawilży twoje wargi, uwolni kąciki ust, gdy przyłożysz je do szklanki. I czarną kawę zmieni w płyn, kiedy dni skute lodem. A kiedy z nieba poleje się żar, poczęstuje chłodem. I taką wodą być, a nie tą, co żałośnie całą noc w gardle pali ogniem. Wczoraj... wczoraj nie liczy się,bo wczoraj, bo wczoraj..."
Ta piosenka to zbiór najpiękniejszych zapewnień, wspaniała.
Ostatnio stałam się baaardzo tkliwa :/. To widać, słychać...
Skoro jesteśmy przy sentymentach, kolejny przykład, wymieniona także w początkowej części notki: "Wszystko jedno".
"A miało być tak pięknie miało nie wiać w oczy nam i ociekać szczęściem miało być "sto lat! sto lat!". Miało być tak pięknie miał się nam nie kurczyć świat ale przede wszystkim miało być "sto lat! sto lat!""
Tym razem piosenka skierowana bardziej ku tej mniej radosnej części życia...
Ewidentny przykład bolesnego faktu, iż czasami szczęśliwe zakończenie jest zakazane. Hymn dla wszystkich pechowców tego świata.
Ta piosenka miała bardzo dużo zmienić (czyli trochę odsunąć mnie od "Taką wodą być"). Niezwykle popularna w kręgach osób słuchających happysad. Początek może nie do końca taki, na jaki liczyłam, ale później zachwyt jak najbardziej wskazany. Kolejny utwór z mojej listy "naaaj...", czyli "Ja do Ciebie"♥.
"Nieproporcjonalnie wiele rzeczy nas dotyczy, które mało nas obchodzą Chyba więcej szczęścia mają nie co ci się rodzą, a ci co umierają Tamci wynaleźli bomby ci niezrozumiałe akty prawne Trudno to wszystko zrozumieć Trudno w to wszystko uwierzyć naprawdę..."
Pierwsza zwrotka trochę przypomina mi nutę innego polskiego zespołu, aczkolwiek końcowy fragment porusza w 100%, jak to tylko panowie z happysad potrafią.
"Kiedyś kupię nóż i powyżynam wszystkich wkoło Kupię nóż zostawię tylko dwoje
"Sami sobie" uderzyła we mnie dość późno. Potrzebowałam trochę czasu (czyt. przesłuchań), by ją poczuć. Jednak kiedy już to do mnie... dotarło, zyskała u mnie bardzo.
"No a ludzie to już osobny gatunek, oni zrobią ci dziurę w głowie, a na szyi zaplączą sznurek..."
Bardzo trafne i prawdziwe, szczególnie dla wszystkich pesymistycznie nastawionych do świata...
Jakże idealnie pasuje ^^.
Ten utwór także można zaliczyć do trochę dołujących - "Nie ma nieba".
"Nie, bo tu nie ma nieba Jest prześwit między wieżowcami No a serce to nie serce To tylko kawał mięsa No a życie... jakie życie? Poprzerywana linia na dłoniach. A Bóg? nie ma Boga. Są tylko krzyże przy drogach..."
Ach, jakże wielu z nas zapomniało, do czego serce jest potrzebne...
Idealna na wszelkiego rodzaju "doły", świetny dodatek do ogólnego smutku / złości / żałości...
Ostatnią piosenką, jaką Wam tutaj zaprezentuję, to najnowsza z tej grupy, niezwykle urocza, wciągająca, poruszająca, otwierająca usta przy refrenie, zamykająca wraz z powrotem zwrotek, bo słowa się mieszają (heh). Moje cudowne, orzeźwiające "Słońce" ♥.
"No ale kiedy mówisz do mnie słońce traktuję to co nieco opacznie ty jesteś jednym a ja drugim końcem daleko nam do siebie strasznie..."
Uwielbiam ten refren :).
Ach! Może nie jest tak znana, jak inne utwory happysad, ale dla mnie to jedna z najlepszych.
JEDNAK... Nie wszystkie piosenki tego zespołu lubię. Są i takie, które mnie odrzucają. Szczególnie nie przepadam za "Łydką" (która dla odmiany jest bardzo lubiana). Póki co na minusie jest również "Noc jak każda inna" (tutaj jest jednak szansa na poprawę stosunków :)).