bartoszstaszczyszyn

nie podano imienia i nazwiska

Wpis został dodany do obserwowanych

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Obserwujesz ten wpis

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Przestałeś obserwować wpis

Blog został dodany do obserwowanych

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Obserwujesz tego bloga

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Przestałeś obserwować bloga

Moje recenzje
| 12 komentarzy
Tutaj możecie podzielić się opiniami na temat moich recenzji, kopać po kostkach, wytykać błędy i rugać za brak gustu. Zapraszam!
Udostępnij

komentarze

Bardzo dobra recenzja do Świętych z Bostonu 2 :]

Kiedy na ekrany kin trafiali "Święci z Bostonu", łatwo było dostrzec, skąd czerpie inspiracje debiutujący wówczas Troy Duffy. Chyba źle odrobiona lekcja, ponieważ jedynka została od razu wypuszczona na kasety wideo, a nie do kin, pisze o tym nawet w ciekawostkach.

$comment.user użytkownik usunięty

"ostentacyjnie banalna muzyka Guya Farleya – przejmujące piski rozlegające się w scenach zagrożenia"
Nie poddaje komentarzowi Pana oceny merytorycznej wspomnianego filmu, gusta sa rozne, rozne elementy dzialaja na kazdego w odmienny sposob. W zasadzie kurtyne milczenia moznaby spuscic rowniez na Pana refleksje zwiazane z montazem The Broken, choć tu stosunkowo latwo obalic ogolnikowe słowa mowiace o banale. To kwestia Pana "warsztatu", profesjonalizmu. Natomiast dyletanctwem i brakiem profesjonalizmu jest zacytowana przeze mnie Pańska wzmianka tyczaca sie opracowania muzycznego.Zapewniam Pana jak wiekszosc zawodowych muzyków i aranzerow, ze jakkolwiek moznaby okreslic ta muzyke to z pewnoscia nie bełkotliwym "ostentacyjnie banalna". Coz znaczyc ma okreslenie "przejmujace piski w scenach zagrozenia".W wypadku tego filmu jest akurat zupelnie na odwrot- mamy do czynienia z zupelnie innym strukturowaniem niz to ktore sie Panu "wydalo". Prosze nie wchodzic w krytyczne oceny elementow, ktore sa Panu obce, to jakas plaga dzisiejszej "krytyki" wolajaca o pomste do nieba.

Niestety, zupelnie nie zrozumiales recenzowanego przez siebie dowcipu. Dowodem niech bedzie to, ze wg Ciebie jednym z najlepszych elementow filmu jest, cytuje "uroczy duet Rudd-Janssen", ktory jest zdecydowanie najslabszym, spowolniajacym akcje i zwyczajnie przymulajacym fragmentem. Dziwie sie, ze nie rozsmieszyly Cie absurdalne scenki, z ktorych sklada sie "The Ten". Osobiscie znam pare osob, ktore uwazaja go za jedna z najlepszych komedii, jakie ogladaly w zyciu. Moze nie spodobal Ci sie, gdyz znaczaco odbiega od typowych amerykanskich komedii o najaranych nastolatkach. Wg mnie "The Ten" jest nie tylko profesjonalnie wyrezyserowany (scena przesluchiwania lekarza przez gline jest wysmienita), ale rowniez rewelacyjnie odegrany przez znanych aktorow, ktorych obecnosc w tym filmie jest istnym powiewem swiezosci w ich karierze, obdarzony znakomitymi dialogami i niekonwencjonalnymi pomyslami.

Wyjątkowo niekompetentna, świadcząca o nieznajomości kultury i kina rosyjskiego recenzja "Baby".

$comment.user użytkownik usunięty

Urzekła mnie Twoja recenzja na temat ,,Blue Jasmine". Doceniam lekkość pióra i kiedy tylko wrócę do tego filmu, z przyjemnością znów ją przeczytam.

Ja własnie przeczytałem Twoją recenzję do ''Mój biegun''.
Tuż po wczorajszym seansie, padło wiele słów, ba całych zdań, pomiędzy mną, a moją żoną, które identycznie nakładają się z tym jak Ty opisałeś ten film, mało tego, według mnie, bardzo trafnie to zrobiłeś.
Naprawdę szkoda potencjału, który drzemał w tej historii, bo był tak ogromny, jak oba bieguny, które zdobył ten niesamowity Jasiek Mela. Pozdrawiam

Jak dobrze, że jest tu miejsce na wylanie jadu. Właśnie przeczytałam recenzję "Medicusa". Daj sobie spokój z pisaniem rencenzji, bo to, do napisałeś woła o pomstę do nieba. Streszczenie całkiem zgrabne, nie powiem, ale gdzie tu recenzja? Poza tym, żydzi pozytywnymi bohaterami? No chyba nie. Mizoginia? Weź się w łeb palnij, zanim się pokusisz o takie sądy. Oczekiwałeś, że kobieta będzie się parała nauką w tamtych czasach, że będzie grać jakąkolwiek rolę pierwszoplanową? Takie były realia, przykro mi. Polecam się doedukować. I na to właśnie przeznaczyć swój czas, zamiast marnować go na pisanie "recenzji".

w recenzji "Sekretne życie zwierzaków domowych" jest byczek :)
proszę przeczytać komentarz użytkownika Fum lub mój pod tą recenzją.

Oi, jak mi przykro, że boli dupsko lewackiego recenzenta. Czy wszyscy krytycy muszą mieć wrażliwość w typie Raczka i przejawy tradycyjnego porządku, nawet w bajkach i świecie zwierząt, są od razu nazywane zacofaniem? Tfffuuu.

Czasami ciężko przyznać się przed innymi i przed sobą samym, że danego filmu się nie zrozumiało, o wiele łatwiej wykpić się stwierdzeniem - "pseudofilozoficzny bełkot". Trafiłem na pański blog Panie Bartoszu po rzeczytaniu recenzji "Pewnego razu w Anatolii" i z pewnością zaglądam tu nie po raz ostatni bo ów krótki tekst, ktory Pan popełnił to najlepsza moim skromnym zdaniem recenzja, jaką miałem okazję przeczytać na tym portalu; tym cenniejsza, że wskazała mi jakość, której w tym obrazie sam nie byłem w stanie dostrzec. 1 minuta czytania uratowała 2,5 godziny seanu:)

Słaba recenzja "400 batów", ledwie opis filmu i skrobnięta analiza, do tego błędna i płytka. Zresztą napisałem tam w komentarzach.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:

Wpis został dodany do obserwowanych

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Obserwujesz ten wpis

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Przestałeś obserwować wpis

Blog został dodany do obserwowanych

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Obserwujesz tego bloga

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Przestałeś obserwować bloga

dodaj komentarz

gorące wpisy

archiwum