ygrek offline

  • ostatnio zalogował(a) się o 7:32, 10 stycznia 2010
  • (Warszawa, Polska)
  • dodaj do ulubionych

    Przepadam za polskim kinem lat 60... Mogę uzasadnić tę sympatię na 100 sposobów, ale po co? Powiem tylko o tym, że niesamowicie wciąga mnie klimat tych filmów sprzed lat. Właśnie, klimat! Tamte filmy miały klimat! Niektóre oglądałem chyba ze sto razy... To taka tęsknota za czymś, co było piękne, proste, czyste i niepowtarzalne. Cóż jeszcze? Oczywiście oglądam tony innych filmów, ale nie mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że mam jakiś ulubiony gatunek. Jeśli coś mi wpada w oko, to na długo i już. Na półce mam mniej więcej tyle samo komedii, filmów obyczajowych, akcji czy klasyków kina. Jak chyba większość ludzi oglądam to, na co w konkretnej chwili mam ochotę czy na co pozwala mi nastrój. Przecież dokładnie tak samo jest ze słuchaniem muzyki, prawda?
liczba punktów: 0 (44),  jak zdobyć?

Przepraszam, ale nie wdaję się w dyskusję z ludźmi, którzy są tu całkowicie anonimowo. Bez obrazy, ale lubię wiedzieć z kim rozmawiam. Uzasadnienie chyba nie jest konieczne.

Pozdrawiam!
j
Pokaż cały wpis »
15 marca 2008 20:23 // Gustaw Holoubek
Kilka dni temu oglądałem "Kabaret Starszych Panów". Obejrzałem łącznie 4 dvd wydane niedawno przez TVP. Jaki to ma związek z Gustawem Holoubkiem? Otóż w jednym z odcinków Jeremi Przybora mówi skromnie, że nie potrafi "patrzeć Holoubkiem"... Dzisiaj z kolei zerknąłem na film "Spotkanie w +Bajce+" i "Pętlę"... No i chyba już wiem co miał na myśli pan Przybora... Dla pewności obejrzę jednak jeszcze kilka innych moich ulubionych filmów z panem Holoubkiem w roli głównej.

Plakat
Plakat
Kadr z filmu
Kadr z filmu
Wiadomo...
Wiadomo...
Najbardziej znany plakat
Najbardziej znany plakat
Zobacz więcej zdjęć [10] »

Nie wiem czy wiecie, ale dzisiaj właśnie "Casablanca" kończy 65 lat! Czy bardzo się zestarzała? Niech każdy sam oceni. Dla uczczenia tej rocznicy proponuję urodzinowe uroczyste obejrzenie tego filmu raz jeszcze!

Do zobaczenia!
Jarek

p.s.

Dołączam kilka plakatów i fotek. Dwa najbardziej znane zdjęcia I. Bergman i H. Bogarta, kadry z tego filmu, są poniżej.
Prawda jakie to proste i piękne zarazem?
Prawda jakie to proste i piękne zarazem?
Zresztą może tu nie chodzi o czerń i biel, ale o ludzi, scenariusze, reżyserów nie z tej epoki? Przecież nadal powstają znakomite filmy o miłości, choć Love Story powstała raz i nie da się jej już powtórzyć, nadal produkuje się świetne mroczne kryminały, choć Ojciec chrzestny już dawno nie trzymał do chrztu żadnego dziecka, niemal codziennie rozśmieszają nas do bólu brzucha nowe komedyjki, choć Charlie Chaplin już nigdy nie założy swojego melonika... No to o co właściwie mi chodzi? Ponieważ sam sobie zadałem to pytanie, to spróbuję na nie odpowiedzieć, mając nadzieję, że kiedyś ktoś się z moimi przemyśleniami zgodzi.

Otóż światowe kino uległo (bo musiało) globalnej komercjalizacji i dzisiaj większość aktorów i ludzi kina stała się przedsiębiorcami, graczami giełdowymi, właścicielami winnic i hoteli, co z kolei musiało wpłynąć na ich podejście do sztuki filmowej. Kino przestało być świątynią i stało się przybytkiem taniej rozrywki. Może dramatyzuję, ale szkoda mi tego czasu, tej epoki, kiedy aktorzy z najwyższej półki byli gwiazdami kina, teatru i nie rozmieniali się na drobne, kiedy scenarzyści spisywali genialne pomysły na film oparci o bar tonący w oparach alkoholu i dymie z cygar, kiedy reżyserzy czy producenci byli postrzelonymi dziwakami o fantazji wyprzedzającej kilka epok... Tak, to nie tylko czerń i biel, to kino traktowane jak sztuka, to niepowtarzalny klimat starych filmów budowany wspólnymi siłami przez aktorów, reżyserów, operatorów, scenografów i proste techniki sceny. Taaaak, brakuje mi tych ludzi... Dobre w tym wszystkim jest to, że zostały filmy, genialne filmy, do których w każdej chwili możemy wrócić. I tylko za to jestem wdzięczny współczesności.

Chyba jeszcze będę wracał do tego tematu, bo zbyt głęboko siedzi we mnie żal i tęsknota za złotą epoką kina.
Czy nie sądzicie, że współcześni aktorzy tracą styl, klasę i nieco talentu w chwili kiedy stają się rozchwytywanymi gwiazdami? I nie chodzi tu o psującą charakter kasę, ale o rutynę, która powolutku zabija w nich to, co jeszcze niedawno było tak bardzo widoczne - bezkompromisowe, radosne i płynące z serca oddanie sztuce. Przecież aktorstwo jest sztuką, tylko że współczesne kino zrobiło z tej profesji biznes.

Wydaje mi się, że zarówno młodzi jak i starsi aktorzy (ale niezbyt popularni lub popularni, ale bardzo starannie dobierający role dla siebie), do każdej roli podchodzą jak zakochany sztubak do spotkania z panią swych marzeń. Po prostu mają czas i wielką ochotę na wejście w skórę granej przez siebie osoby, zwracają uwagę na każdy detal, każdy gest, spojrzenie czy intonację słowa. Wprawdzie bardziej ulegają sugestiom reżyserów, ale jednak nie potrafią wyzbyć się swojej osobowości, swojego "pierwotnego" spojrzenia na rolę, co w sumie daje niezły efekt, bo grana postać ma zawsze piętno grającego ją aktora.

Aktorzy - hurtownicy, czyli przede wszystkim gwiazdy z najwyższych półek, nawet jeśli mówią o tym jak wiele czasu poświęcili przygotowaniu do roli, to i tak grają jakby się spieszyli... Są świetni, grają jak z nut, ale brak w tej grze oddania, a może serca? Oczywiście nie mówię o wszystkich mistrzach sceny, ale o większości. Może tylko ja mam takie wrażenie, może się czepiam? Nie wiem...

Mam wrażenie, że aktorzy są jak sportowcy, którzy na pewnym etapie życia przechodzą z 'amatorki' na sport za grubą kasę - są świetni, biją rekordy, ale brak im polotu, fantazji i entuzjazmu. Nie tyle grają już dla ludzi, co za konkretne pieniądze, dla sławy, dla pobicia kolejnego rekordu.

Na szczęście są aktorzy, którym liczba proponowanych ról, stan konta i popularność nie przeszkadzają być przekonywującymi na scenie. Oni nie odcięli się od korzeni i stale czują się jak na deskach miejskiego teatru, gdzie widza można zobaczyć, dotknąć i posłuchać jak klaszcze zachwycony grą. Oni właśnie, Ci nieliczni geniusze teatru i filmu, są wytrwanymi Mistrzami, Guru, którzy mają moralne prawo nauczać fachu innych. Im właśnie należą się pokłony i słowa najwyższego uznania.

Jeszcze niedawno miałem nadzieję, że komercjalizacja w polskim kinie nie zepsuje naszych aktorów, ale teraz już się nie łudzę. Dlatego właśnie kiedy tylko mogę sięgam po filmy sprzed lat, gdzie prawdziwe talenty można było rozpoznać na pierwszy rzut oka.
Dodaj wątek RSS
 

W sieci od 18 marca 1998 roku, od 20 stycznia 2000 jako pierwszy serwis w Polsce dostępny w WAP. Pobierz logo Filmweb.
Znak filmweb jest zarejestrowanym znakiem towarowym podlegającym ochronie prawnej na mocy ustawy Prawo własności przemysłowej oraz Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych; wyłączne prawo do używania znaku posiada
Omnigence sp. z o.o.

Created by agencja interaktywna - artegence.