• A
  • A
  • A

Dać się oszukać. O kinie Christophera Nolana
[Artykuł] (2010-07-30 11:13)

NOLAN PRZED I PO "INCEPCJI"


W swoich filmach Christopher Nolan dokonuje niezwykle ryzykownego, a z logicznego punktu widzenia wręcz karkołomnego zabiegu. Mianowicie, projektuje podświadomość bohaterów. Starając się nadać kształt czemuś z definicji bezkształtnemu, niespodziewanie odnosi sukces.


photo.title Gdyby powstawały o nim dowcipy, humoryści musieliby celować w jego perfekcjonizm. Nikt się jednak nie śmieje. Zarówno Christopher Nolan, jak i jego kino, wydają się śmiertelnie poważni. To z powodu Brytyjczyka blogger Andy McKenzie opracował matematyczny system, sprawdzający, który z żyjących bądź nieżyjących artystów jest najlepszym reżyserem wszechczasów (zgadnijcie, kto wygrał). Za Nolanem stoją liczby, wykresy, statystyki. Kolejne procenty pozytywnych opinii w Internecie, coraz większe budżety, fanowskie recenzje na blogach. "Ciekawe, jak nakręciłby to Chris Nolan?" – zastanawiam się w schyłkowym momencie każdego nieudanego seansu. "Zamiast odpowiadać na pytanie, kto jest moim ulubionym twórcą, zadaje sobie inne: czyj kolejny film będzie rozbijającym-moją-głowę-na-kawałki, pieprzonym arcydziełem?" – pisze anonimowy internauta. Wyrażana w ten sposób estyma to w recepcji kultury popularnej norma. Nie byłoby warto o niej wspominać, gdyby nie fakt, iż w filozofii kina wg. Nolana to widz jest najważniejszy i to właśnie on okazuje się najkompetentniejszym egzaminatorem wrażliwości i talentu artysty. Najczęściej, bohaterowie jego filmów rozliczają się z publicznością w finałowym monologu. Poddają się ocenie, dziękują za uwagę.


(anty) Gatunek

Nikomu nie pokazuj. Będą błagać cię i schlebiać ci, aby poznać sekret, ale jak tylko im go przekażesz, będziesz dla nich nikim. Rozumiesz? Nikim. Sekret nie robi na nikim wrażenia. Trik, w którym go używasz jest wszystkim.
Alfred Borden, "Prestiż"

Choć wierni fani chcieliby inaczej, Nolan nie wyłonił się z morskiej piany, ani nie wypełzł z głowy Zeusa. Urodził się (w Londynie, czterdzieści lat temu), wykształcił (literaturoznawczo), zainspirował (Kubrickiem) i zaczął kręcić filmy. Najpierw krótkie metraże ("Doodlebug", 1997; nieudostępnione potomności "Larceny" i "Tarantella"), potem niezależne filmy niskobudżetowe ("Following", 1998; "Memento", 2000), wreszcie – średnie i duże produkcje ("Bezsenność", 2002; "Batman: Początek", 2005; "Prestiż", 2006; "Mroczny rycerz", 2008; "Incepcja", 2010). Nie udzielał się jako producent cudzych filmów, ani scenarzysta na zamówienie. Z rzadka, na zdjęciach pojawia się w towarzystwie dwóch mężczyzn. Jednym z nich jest jego brat, Jonathan Nolan, współautor scenariuszów do trzech filmów, drugim kongenialny operator Wally Pfister. Biografia w pigułce – przewidywalna, raczej nieciekawa. Zabawa zaczyna się dopiero w kinie.


"Kategoria gatunku stała się kategorią pejoratywną, bo odnosi się do czegoś tak mocno zrytualizowanego, że mającego zablokowany dostęp do swojej pierwotnej świeżości, potencji. Staram się stworzyć nowoczesne odpowiedniki tych gatunków, które jakimś sposobem ową świeżość ponownie odkryją" – mówił w jednym z wywiadów reżyser. I rzeczywiście, jego "gatunkowe" wybory poświadczają prawdziwość tych słów. Nolan kręcił już film neo-noir, remake, ekranizację komiksu. W każdej z konwencji czuł się jak u siebie, gdyż najbardziej interesował go jej dramaturgiczny rdzeń, wynikający pośrednio z ontologii świata przedstawionego. Weźmy nurt czarnego kryminału, któremu autor oddał hołd w trzech pierwszych pełnometrażowych filmach. Centralnym mitem kina noir jest opowieść o wygnaniu z raju. Upadłe dzieci Hammeta i Chandlera trafiły w miejsce, którego Bóg, jeśli istnieje, dawno nie odwiedzał. O jego nieobecności nikt nie mówi, zostaje ona jednak fabularnie wyrażona. Jej przejawem jest władza ludzi sprytnych, bezwzględnych, egoistycznych. Wygrają ci, którzy przechytrzą innych. Nikt nie jest bez winy, ale kara spotka najprzyzwoitszych z nieprzyzwoitych.


Brytyjczyk układa swoje filmy tak, by temat fabuły pokrywał się z jej konstrukcją. "Following" przypomina szaradę zrodzoną w płodnym umyśle bohatera, aspirującego pisarza. "Memento" jest łamigłówką o dwóch (chronologicznej i achronologicznej) płaszczyznach narracyjnych, naśladujących sposób działania uszkodzonej pamięci krótkotrwałej. W "Bezsenności" wraz z pogłębiającą się insomnią głównego bohatera, zaczynają dominować senne, "mleczne" zdjęcia. Przewijający się przez wszystkie filmy motyw obsesji stanowi komentarz do samego procesu twórczego. W innym filmie ze swojego dorobku reżyser obsesyjnie walczy o tytułowy "Prestiż". W tę batalię wciąga widzów, dla których prestiżem jest jak najszybsze rozwiązanie zagadki.


Obsesja kontroli

Szaleństwo jest jak grawitacja, wystarczy leciutkie popchnięcie
Joker, "Mroczny rycerz"

W krótkometrażówce "Doodlebug" obserwujemy mężczyznę zduszonego w ciasnej, ekspresjonistycznej przestrzeni swojego mieszkania, polującego na tajemnicze żyjątko. Karaluch? Wredna mysz? Uciekające "coś" zakryte jest szmatką, a on sam miota się niczym szaleniec w pokoju z miękkimi ścianami. Tropiąc "karalucha" w końcu podniesie szmatkę, ale to, co odkryje, wcale go nie ucieszy.


To jeden z obrazów obsesji w kinie Chrisa Nolana – pierwszy, ale nie ostatni. Część jego filmów rozpoczyna się ujęciem ludzkich rąk podczas niemal kompulsywnego wykonywania jakiejś czynności. Leonard Shelby z "Memento", cierpiący na zanik pamięci krótkotrwałej, osusza zdjęcie z polaroidu, policjant Will Dormer z "Bezsenności" fabrykuje dowody na miejscu zbrodni, by obciążyć przestępcę, który przechytrzył system. Pierwszy ogarnięty jest obsesją odnalezienia zabójcy swojej żony. Drugi udaje się na Alaskę, by uczestniczyć w sprawie morderstwa nastolatki. Tropiąc podejrzanego w gęstej mgle, bohater zabija przez przypadek swojego partnera, który nosił się z zamiarem złożenia na Dormera doniesienia do wydziału wewnętrznego. Zaczyna więc śledzić pisarza Waltera Fincha, stojącego za śmiercią dziewczyny i pośrednio za jego dramatyczną pomyłką. Obsesja zwalczania niesprawiedliwości staje się udziałem Bruce'a Wayne'a-Batmana, w obsesję przeradza się rywalizacja dwóch magików z "Prestiżu" – zdolnego, ale pozbawianego scenicznej charyzmy Alfreda Bordena oraz nadrabiającego techniczne braki aktorskimi umiejętnościami Ruperta Angiera. Obsesyjne śledzenie ludzi jest przyczyną upadku bohatera "Following", z kolei Dom Cobb z "Incepcji" zaprasza do świata sennych marzeń żonę, z której odejściem nie może się pogodzić.






Świat usuwa się Nolanowskim bohaterom spod nóg. Poza indywidualnymi obsesjami łączy ich wielka obsesja kontroli. "Dla mnie, największym strachem, ewokowanym przez kino noir i psychologiczne thrillery jest strach przed konspiracją, przed utratą kontroli nad własnym życiem" – przekonuje autor.

Kiedy poznajemy protagonistów Nolana, w ich życiu nie ma porządku, nie posiadają nad nim żadnej władzy. Uczucie to intensyfikowane jest przez nietypowe fizyczne stany – brak pamięci krótkotrwałej, bezsenność, kalectwo. Bohaterowie tworzą więc swój własny system kontroli, często symbolizowany przez konkretny rekwizyt. Zapominalski Leonard tatuuje sobie na ciele ważne informacje i nie rozstaje się z wysłużonym polaroidem, Batman kieruje się własnym kodeksem etycznym (reprezentowanym przez "niezabójcze" gadżety) i nie zabija złoczyńców, Angier posiada pamiętnik swojego konkurenta, który pomaga mu uporządkować myśli, bohaterowie "Incepcji" używają tzw. totemów, czyli przedmiotów, pozwalających odróżnić sen od rzeczywistości. Jednocześnie wszyscy, zgodnie z założeniami kina gatunków, realizują model bohatera "oswojonego", bliskiego szerokiej widowni. Dormer, który z racji swojej bezsenności mógłby zostać Cioranowskim "teoretykiem samobójstwa", jest jedynie twardym gliniarzem, którego przerosła sytuacja. Batman, choćby uwikłał się w dylematy egzystencjalne godne Hamleta, pozostaje facetem, który wkłada gumowe uszy i szaleje po nocach w lateksowym kostiumie.


Brak kontroli prowadzi do obsesji, ta zaś kończy się samotnością. Nolan wierzy w miłość, dlatego konfrontuje bohaterów z jej utratą. Żonę tracą Shelby i Angier, W "Początku" Bruce Wayne jest świadkiem śmierci swojej rodziny, a w "Mrocznym rycerzu" – ukochanej. Powrót do przeszłego życia nie jest możliwy. Ów fabularny aksjomat jest sankcjonowany przez gatunki, które Nolan wybiera. Na tym właśnie polega u niego gra napięć między konwencją a jej zaprzeczeniem, między schematem a jego dekonstrukcją.


W pułapce podświadomości

Świat nie znika, kiedy zamykam oczy
Leonard Shelby, "Memento"

W swoich filmach Nolan dokonuje niezwykle ryzykownego, a z perspektywy logiki wręcz karkołomnego zabiegu. Mianowicie, projektuje podświadomość bohaterów. Stara się nadać kształt czemuś z definicji bezkształtnemu. Raz za pomocą achronologicznej narracji, kiedy indziej – doprowadzonego do perfekcji montażu równoległego. W najnowszej "Incepcji" tematyzuje ten motyw i rozciąga go na całą fabułę.


Drużyna złodziei potrafi dzięki specjalistycznemu urządzeniu kraść informacje ukryte w podświadomości innych osób. Zajmuje się w tym celu budowaniem rzeczywistości sennych marzeń. Jest to pretekst do wielu efektownych scen akcji i scenariuszowych przewrotek, ale nie tylko. Triumf Nolana polega na tym, że wymyślił precyzyjny mechanizm artystycznej samokontroli. W przeciwieństwie choćby do Guya Maddina, który w sztandarowym "Moim Winnipeg" zaprojektował własną podświadomość od A do Z, porządkując ją za pomocą nostalgii, wypełniając traumami dzieciństwa, Nolan czuje respekt przed Tajemnicą, z którą przyszło mu się zmierzyć. Jego film opowiada nie tyle o śnie, ale o wyobrażeniu snu, który posiadamy. Pojawiające się w nim postaci architektów "myślą" snem. Konstruują labirynty, zmieniają prawa fizyki, uprawiają sztukę totalną. Rzeźbią we własnej wyobraźni, lecz nie w podświadomości, która pozostaje czymś niepojętym, niezgłębionym. W "Incepcji" pojawiają się wolne pola, przestrzeń nieodkryta – mroki tego, co podświadome. Z tych ciemności wyłania się Mal (po francusku – a zapewniam, że język ma tu znaczenie – "zło"), nemezis głównego bohatera. W tych ciemnościach dochodzi do incepcji – zaszczepienia w umyśle innej osoby konkretnej idei.


Dać się oszukać

Efektem ubocznym wszystkich tych zabaw jest autotematyczny wymiar utworów Nolana. "Prestiż", "Memento" oraz "Incepcja" odsłaniają mechanizmy filmowej iluzji, zabierają widza za kulisy. Ustawiają go w roli sceptyka wchodzącego na scenę, by zbadać inwentarz iluzjonisty. Istotą tego kina o kinie, pytającego o granice tego, co obiektywne, jest antropocentryzm. W jego sercu leży człowiek. "Możecie szukać sekretu, ale oczywiście go nie znajdziecie, ponieważ, oczywiście, nie patrzycie jak należy. Tak naprawdę, nie chcecie go znać. Chcecie być oszukanymi. – mówi John Cutter z "Prestiżu". Nie mogę się doczekać aż Christopher Nolan oszuka mnie po raz kolejny.
Podziel się z innymi:
źródło:
  • Filmweb

Zobacz też:

komentarze

Dodaj komentarz
manypakiao7 manypakiao7

Geniusz

Jehanne Jehanne

Ciekawa jestem tych przedpremierowych pokazów - pierwszy raz się wybieram.

Redgard Redgard

Korelując paralelę Incepcji i Memento można ukazać dekadentyzm jak pisanie inkaustem tak teraz przydrożnie stoi żubr. Ale co my tam wiemy jesteśmy Dyletantami.

Jak ja lubie taki pseudo-bełkot na portalach dla mas. Yeaaa pokażmy się jacy to jesteśmy inteligentniii!!!!:D Hahaha

mrubiniec mrubiniec

rewelacyjny tekst - wiecej takich

Costradeus Costradeus

@VisitorQ - mnie się odechciało

omnia omnia

Ok, jedziemy dalej...Od kiedy to aksjomaty potrzebują być sankcjonowane albo (słowo "sankcjonować" ma dwa przeciwstawne znaczenia) mogą być sankcjonowane, toć aksjomat=rzecz niepodważalna i niepotrzebująca potwierdzenia... Z tym "ekpresjonistycznym" pomieszczeniem w "Doodlebug" również polemizowałabym na rzecz "turpistycznego", podobnie z "antropocentryzmem" na rzecz "humanizmu", ale ja nie piszę artykułów w internecie, więc może sie nie znam. Z mojego puktu widzenia, Autor chcąc pozować na erudytę wysmażył tekścik nie dość że niestrawny, to najeżony błędziochami. Nie jest, drogi Autorze grzechem i plamą na honorze pisać po ludzku, każdy szanujący się humanista tudziez wyznawca atropocentryzmu Ci to powie...

barney_w_spodnicy barney_w_spodnicy

ad 1) Dlaczego artykuł jest podpisany imieniem i nazwiskiem? Co mi po imieniu i nazwisku - tutaj ludzie mają konta i nicki ; ).
ad 2) Chyba jestem wykształciuchem albo coś, ale ja nie zwróciłam uwagi na to, żeby tu były używane jakieś "trudne i nieużywalne" słowa...

szumm szumm

Nolan jest poprostu dobry. Widać ,że Nolan lubi długą i ciężką akcję pod koniec filmu , która jak już się zacznie to bez wytchnienia ciągnie się aż do punktu kuluminacyjnego jak w Incepcji. Nie wiem czy lubie taki nawał akcji , tak długo.

kilstrit kilstrit

@ darek_xan - Niekoniecznie. Punt widzenia zależy od punktu siedzenia. To artykuł raczej dla fanów Nolana, czy nie?

Progresywna Progresywna

What_The_Fuck - haha, wymiatasz.

tomactro tomactro

@ What_The_Fuck - dobre;)

darek_xan darek_xan

Przerost formy nad treścią. Jak i w artykule tak i w Incepcji.

miguel_de_la_jatsurion miguel_de_la_jatsurion

Według mnie fllmy które robi są świetne. I niech jest "najlepszym reżyserem" bo jeśli takie tytułowanie otworzy mu furtkę do najdroższych produkcji, to dobrze.

What_The_Fuck What_The_Fuck

Doszedłem do konkluzji iż ewenement jest ewidentnym paradoksem konstruktywnej rekapitulacji skolidowanej na adekwatnych arkanach pryncypialnej dystrybucji.

aldo_apacz aldo_apacz

dobry reżyser, ale czasami zdaża mu się nakręcić gniota typu TDK

tomasz_user tomasz_user

zgadzam się z La_Pierem. niezły reżyser , nic więcej.

La_Pier La_Pier

Najbardziej przereklamowany reżyser ostatnich lat. Hochsztapler, nikt inny.

BUNCH BUNCH

Cris Nolan to mój ulubiony reżyser. Najbardziej cenię go za "MEMENTO" (tak przy okazji to jeśli ktoś chce je zobaczyć w wersji chronologicznej, dodatkowo z lektorem to zapraszam do mnie na stronę - sam poukładałem film). Oglądałem wszystkie jego filmu i już jutro ide na Incepcje, pierwszy raz do kina na jego film. Tego tekstu powyżej nie czytam w obawie o spoilery.

omnia omnia

Kongenialny operator??? Kongenialny=zgodny z oryginałem, dorównujący oryginałowi. Jako, że w tekście nie ma wzmianki o szanownych rodzicach tegoż opeatora, wnioskuję, że nie to poeta miał na myśli...:)

Jud Jud

Ani razu podczas czytania tego artykułu nie poczułam, że słowa zostały źle dobrane. Nie rozumiem konceptu autora, zniżającego się do poziomu czytelników.

Smurfed

"Ów fabularny aksjomat jest sankcjonowany przez gatunki, które Nolan wybiera."... czasem pisząc coś takiego przydałoby się przemyśleć, do kogo tekst kierujemy... Fajny artykuł, ale można by nieco spuścić z tonu : )

MaruSlot MaruSlot

Charlie_Pace - oczywiście, że są takie osoby, ale to inie zmienia faktu, że robią się trochę... śmieszni :) Ale może faktycznie, tak jak napisał VisitorQ, "autor ma jakiś ukryty cel polegający na edukowaniu niektórych użytkowników filmwebu" :) Wówczas - chapeau bas! :)

Mr_MarQx Mr_MarQx

Ja się czułem jak podstarzała Kate Winslet w "Lektorze";]. Fakt, niektóre słówka utrudniają odbiór tekstu. Przed przeczytaniem całości, a po przeczytaniu kilku pierwszych komentarzy nie mogłem zrozumieć marudzenia o tym, że autor tekstu popisywał się swoim bogatym słownictwem, ale po przeczytaniu artykułu całkowicie je zrozumiałem.

VisitorQ VisitorQ

Charlie_Pace - oczywiście moge wziąć słowni i sobie sprawdzić jakies słówko, którego nie znam i nie boję sie przyznać, że słysze je pierwszy raz, jednak czy to na tym ma polegać? Oczywiscie nie chcę tu bynajmniej mówić, że autor powinien zmienić styl. Nie, nie mam zamiaru w jakikolwiek sposób wpływać na swego rodzaju cenzurowanie go. Taki ma styl pisania i dobrze. Jednak trzeba pamiętać, że utrudnia to odbiór danego tekstu a przecież te same słowa można zastąpić innymi bardziej znanymi co by to ułatwiło. Chyba, że autor ma jakis ukryty cel polegajacy na edukowaniu niektórych użytkowników filmwebu. Nie mniej czasem czytając jego teksty czuję się jak Natalie Portman w "Gdzie serce twoje".

Justyna_0288 Justyna_0288

teraz wszyscy męczą Nolana, jaki ten swiat przewidywalny

Charlie_Pace Charlie_Pace

MaruSlot - są osoby które tak mówią / piszą normalnie i używają takich słów nawet tam gdzie nie trzeba tego robić ale to nie znaczy że się popisują.

Charlie_Pace Charlie_Pace

Ja kilku słów nie zrozumiałem ale jak mi sie bedzie chciało to sprawdze co znaczą. "Walkiewicz lubi się w swoich tekstach popisywać trudnymi słówkami" Dla niektórych sa to TRUDNE SŁÓWKA a dla innych jest to słownictwo używane na codzień. Po to mamy zdolność nauki aby poznawać rzeczy których nie znamy :D A artykul jak dla mnie jest dobry i niev wyrzuciłbym z niego ani jednego słowa. Co do "Incepcji" to w najbliższym czasie muszę ogladnąć ten film bo uwielbioam dzieła Nolana .

MaruSlot MaruSlot

yoozio, nie chodzi o to, że my tych słów nie rozumiemy, tylko o to, że w niektórych przypadkach ich występowanie w takiej formie jest zbyteczne i wynika z popisywania się przez autora ich znajomością, a nie koniecznością występowania tych słów w tekście :)

Charlie_Pace Charlie_Pace

VisitorQ - polecam słownik ...

Clair_Boston88 Clair_Boston88

AAAA!!!! Właśnie wrociłam z Incepcji...jedyne co moge z siebie wydosuic to WOW! no i moze jeszcze tylko to ze Incepcja zainfekowala moj mozg;P

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: