arthor44 arthor44
ocena: 9

Jest to jeden z bardzo nielicznych filmów które oglądałem po kilka albo nawet kilkanaście razy (!!!) Klimat tego filmu jest naprawdę wciągający a sylwetka głównego bohatera epatuje niesamowitym stylem i jest kojąca . Uważam - najlepsza rola Mickeya (ponoć najlepszą jest rola św. Franciszka ale nigdzie nie mogę złapać tego filmu) .
Powstało już nie mało filmów o pewnego rodzaju "zapuszczaniu się" głównego bohatera ale gra Rourke czyni tą role niesamowicie wyjątkową i prawdziwą . Dla mnie Henry Chinaski rzeczywiście istnieje ponieważ nie było ani chwili w filmie abym pomyślał ,że to tylko gra .
Specyficzny film i nie każdemu się może podobać myślę ,że odnajdą się w nim ludzie po trzydziestce którym klimat nie "i-pod'owych" czasów dostarczał wiele radości .

  • Jack_Holborn Jack_Holborn
    ocena: 7

    Ja tu nic do Twojego opisu nie dodam, bo nakreśliłeś to niezwykle celnie. Co tu dużo gadać, to najlepsza rola Mickey'a. Ja to oglądałem najpierw jeszcze na VHS, co prawda wówczas po dwudziestce, a nie po trzydziestce, ale też pochłonął mnie wtedy całkowicie:-)

  • rzabacyklop rzabacyklop
    ocena: 8

    Film bardzo przygnębiający, brud się wylewa z ekranu i zanurza widza aż po szyję. Wspaniała rola Rourke - od sposobu chodzenia po drobne detale jak brud za paznokciami. Najbardziej utkwiła mi w pamięci scena, w której dziadek, stary już alkoholik zamawia whiskey w barze Jima, ale nie może jej wypić z powodu trzęsących się rąk, obwiązuje więc je szmatą tak, żeby podnieść kieliszek. Bardzo wymowne i dobrze oddaje klimat całego filmu.

    • creepy creepy

      Znam problemy z alkoholem dlatego ten film był dla mnie bardzo przygnębiający. Henry zdawał się być człowiekiem wrażliwym, ale tam gdzie jest alkohol nie ma miejsca na uczucia. Smutne, ale prawdziwe - dla alkoholika nie ma nic ważniejszego niż gorzała.

      • arthor44 arthor44
        ocena: 9

        Z twojej wypowiedzi wynika , wedle mojego odczucia , że nie zrozumiałeś przesłania , także wiem co potrafi złego zrobić alkohol możesz mi wierzyć , film ten jest natomiast zupełnym przeciwieństwem tej sytuacji i staje się pewnego rodzaju buntem przeciwko powierzchownym normom rzeczywistości w której to co normalne jest bardziej chore niż to co uznane za margines . Ten rodzaj drogi to według mnie wyraz buntu przeciwko zastanemu społeczeństwu czego dowodem są jego wiersze , alkohol staje się wyborem tego buntu nie najlepszym ale według bohatera lepszym ..wybiera być a nie mieć bo w społeczności w której jest członkowie są bliżej niż w innej nie mają jednocześnie nic i nie pragnąc niczego więc ponad to co mają ..

        • creepy creepy

          Może inaczej - zrozumiałam na swój sposób. Za bardzo wzięłam go na serio (można powiedzieć, że postać Wandy pokazała mi jaką kobietą mogę się stać). Poczytałam trochę więcej Bukowskiego i nabrałam dystansu do jego specyficznego stylu.

          • arthor44 arthor44
            ocena: 9

            ..a ja dopiero po tej wypowiedzi zrozumiałem ,że rozmawiam z płcią ..inniejszą niż ta którą przyszło mi poznać na własnej skórze ..;) ..z perspektywy kobiety życia Henriego - Wandy sytuacja wygląda zapewne inaczej ..ona według mojego odczucia zagrała (świetnie zresztą) nieco pesymistycznie "swój alkoholizm" i to dopiero w Henrym znalazła oparcie i sens ..

  • echoarte

    Zgadzam się:) Mickey zagrał bardzo prawdziwie..ten jego specyficzny styl, na pograniczu brutalności i poetyki, ten ciepły miękki głos i kanciasta fizjonomia cholernie przekonywująca. Coś w tym jest, że i - podowa rzeczywistość wydaje się faktycznie oddalać od takiego stylu życia, choć znam takich co piją skwapliwie w domku po pracy do komputerka, więc temat alkoholowy adaptuje się do każdych czasów, tylko powody się zmieniają;) wydaje mi się, że jednak w czasach wolnych od wszelakich gadżetów elektronicznych to picie było bardziej uspołecznione, chyba więcej czasu się siedziało z ludźmi i topiło to i owo niż uciekało w gry komputerowe? A tak ogólnie to...zazdroszczę niektórym żelaznej wątroby, bo...jakaś cząstka anarchistyczno - nihilistyczna mnie chciałaby się zanurzyć w takim "PRAWDZIWYM" życiu, pójść czasem takim pokrzywionym torem wolnym od wszelkiego "muszę" i "powinnam"...;)

    • arthor44 arthor44
      ocena: 9

      ..lepiej tego nie rób..prawda wygląda o wiele bardziej naturalistycznie niż fikcja i nosi znamię ciężaru własnego cielska ...
      ..a propos oglądałem Św.Franciszka w wykonaniu Rourke ...powiedziałbym ,że na podobnym poziomie co Barfly ale bardziej przytłaczający i ciężki emocjonalnie film ...

      • echoarte

        Mówisz...?Kiedyś mi się św. Franciszek pojawił, ale niestety bez napisów pl., a należę do tych leniwych i się z nim rozminęłam...:/
        Chociaż myślę, że dla rurki warto sięgnąć nawet samego dna, mam na myśli oczywiście kino;) " Harry Angel", też ma w sobie to "coś", a teraz myślę, że poetyka "rumble fish" jest trochę podobna do ćmy, choć chyba nie należy się dziwić, bo i tu i tu maczał palce Coppolla:) A co do życia na "trzeźwo" i "na mokro" to czasem myślę, że po prostu lepiej jest poczuć mocno nawet tą najbardziej chropowatą i paskudną stronę życia, pod warunkiem że wiąże się z prawdziwymi emocjami...wiem, że podjeżdża trochę turpizmem, ale...jakoś bardziej to do mnie przemawia niż poruszanie się na "trzeźwo" w społeczeństwie zakłamanym i pełnym obłudy, szczególnie w wielkomiejskich środowiskach, gdzie każdy się z każdym ściga i emocje podlegają zafałszowaniu, albo w ogóle wręcz panuje znieczulica...zdaję sobie jednak sprawę, że każdy ma inne doświadczenia. Na pewno masz swoje powody aby mnie ostrzegać, tak jak ja mam swoje aby rozważać taką ewentualność:) pozdrawiam

        • arthor44 arthor44
          ocena: 9

          Zakłamana rzeczywistość to fakt . Choć nie można wszystkiego brać do siebie ..swego wnętrza... . Odkąd przestałem oglądać tv i ograniczyłem urzywania telefonu jakoś tych wielkich przyjaciół ubyło ...no cóż..jak mawiał Ashioka "Prawda Cię wyzwoli ". Witkacy już kombinował z róznymi odmianami rzeczywistości i ..sam nie wiem czy mu to wyszło na dobre... Po za tym tyle jest sposobów na ucieczkę ilu ludzi ..pewnie ... .
          Co do Francesco też oglądałem bez napisów ....pewnie nie wszystko dobrze zrozumiałem ale my ślę ,że lepiej niżby miał tłumaczyć podobny "ktoś" kto tłumaczy angielskie tytuły ;-)
          ...wypić trzeba czasem ...chociażby po to żeby zobaczyć kim się jest i jakim się chcemy widzieć ... .Pozdrawiam.

          • baron666 baron666
            ocena: 9

            Zaryzykował bym stwierdzenie, że film lepiej ogląda się przy jakimś trunku. Dzięki temu można jeszcze bardziej wczuć się w jego klimat. Rourke oczywiście fantastyczny, ale trzeba podkreślić, że Faye też spisuje się świetnie. Film przygnębiający tylko na pozór, optymizm głównego bohatera bardziej do mnie przemawia. Żyje on po swojemu i nie ma w tym nic dołującego.

            "Some people never go crazy. What truly horrible lives they must lead. " Ta myśl chyba najtrafniej obrazuje jego filozofię życia.

            • statnik statnik
              ocena: 10

              przyznam sie ze ten film widzialem dwa razy na trzezwo i pare razy jak se dobrze wypilem, albo ogladalem caly od poczatku wypity wlewajac w siebie dalej albo po prostu jak juz bylem zbyt spity i zmeczony to wlaczlem poczatek i wybrane sceny ;)

  • statnik statnik
    ocena: 10

    zgadzam sie z toba i podpisuje sie pod twoimi slowami - swietny film! zasluzona ocena 9, swietna rola rourke po prostu uwielbiam tego aktora, jedyny minus tego filmy dla mnie ze jest za krotki

    • statnik statnik
      ocena: 10

      obejrzalem go jeszcze raz, przemyslalem pare rzeczy i zmieniam zdanie: ocena 10! napewno go jeszcze nie jeden raz obejrze

      • drsmierc drsmierc
        ocena: 9

        Cholera ja przy tym filmie caly czas myslalem aby pojsc do sklepu po jakis alk,na szczescie mi przeszlo.Mickey tu zagral nadzwyczajnie,chyba jego najlepsza rola.

      • arthor44 arthor44
        ocena: 9

        Najlepsze jest to ,że nie ma tutaj moralizatorstwa ...a jeśli jest to z podwójnym dnem ...a mianowicie nie pokazuje ,że nie mamy się zapić na śmierć ale ,że nie mamy się zapić ze smutku ale pewności ,że to jest droga którą się obrało i ,że żyje się tak jak się chce .
        Z drugiej strony jest to uświadomione obranie sobie władzy nad sobą w postaci "picia" odrzucając władzę nad sobą dobrobytu, ludzi majętnych i systemu wartości świata tak zwanych "normalnych ludzi" ...

wczytuję Ladowanie

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: