Francuskiego kina kolejny bubel..

użytkownik usunięty

Pragnę dodać na wstępie, iż bardzo lubię, doceniam, i szanuję kino francuskie. Niestety raz na jakiś przez francuską kinematografię zostaje wypluty bubel taki jak "Życie Adeli – Rozdział 1 i 2". Jestem wielce wyrozumiałym widzem, obejrzałem w życiu całą masę różnorakiego badziewia. Wiem, rozumiem, że kino "badziewiaste" potrzebne jest wielce, gdyż często przez takie filmy mniej znani lub w ogóle nie znani aktorzy, filmowcy, przy takich produkcjach mają miejsce na czynienie swoich pierwszych szlifów w zawodzie oraz mają szansę by zaistnieć. I OK - niech sobie takie filmy klasy B czy C będą. Nie rozumiem, i nigdy nie zrozumiem natomiast jednego: jak to jest możliwe, iż wokół filmów słabych, takich jak "Życie Adeli.." budowane są otoczki filmów: genialnych, wybitnych, ponadprzeciętnych. Rozumiem, że tak działa filmowe lobby. Ktoś inwestuje pieniądze w daną produkcje, ktoś ma znajomości, i uruchamiana jest lawina lobby produktu - ale na miłość niebios - przecież ten kto chwali, ten kto przyznaje nagrody takiemu przeciętnemu filmowi, staje się natychmiastowo niewiarogodny! Złota Palma? Cannes? Złote Globy? Orły, Cezary i inne badziewia - przecież to jest śmiech na sali!

"Życie Adeli – Rozdział 1 i 2" - jest to zwykły, nic nie wnoszący do życia, przeciętny film. Nie będę streszczać fabuły gdyż nie ma po co. Kto zainteresowany jest przeczyta opis filmu, kto ciekawy obejrzy. Wart wspomnienia jest natomiast fakt, że jest to chyba pierwszy film, który wywołał u mnie zerowe emocje, przy tak wielkiej rozpaczy głównych bohaterów/bohaterek. Nic, zero. W kulminacyjnej scenie, wywołał wręcz u mnie śmiech (co było dla mnie szokiem). A przyznaję się, że jestem widzem wrażliwym. Sceny obyczajowe/ egzystencjalne, są maksymalnie wydłużone w tym filmie. Dzięki czemu widz jest katowany główną bohaterką, dziewczyną o dziwnym, przymulonym wyglądzie twarzy, przez całe trzy godziny! Co jest niemal abstrakcją. Sceny erotyczne są z niezrozumiałego powodu zbyt wyeksploatowane. Gdybym chciał obejrzeć lesbijskiego pornosa, gdzie dwie miłe panie, często ładniejsze, z większym doświadczeniem w takich produkcjach, robią na ekranie wszystko co trzeba by wywołać podniecenie, to obejrzał bym takowego pornosa.

Jakie wartości wnosi ten film? Jakie problemy porusza? Nieszczęśliwej miłości? Niezdecydowania w życiu? Takich filmów było milion, i 99% nie dostało tylu nagród, i nie było tak chwalonych. Problemy mniejszości seksualnych porusza? A co to - Francja to Iran? Lesbijki są tam kamieniowane żywcem na runku miast? To już prędzej u nas w Polsce, egzystowanie jako mniejszość seksualna, to był by to temat tabu, ale nie we Francji.. Wybitne aktorstwo? Gdzie? Jedyne co dobrze wychodziło odtwórczyni głównej roli Adèle Exarchopoulos, to sceny płaczu/rozpaczy. Reszta filmu, to jej przygłupi, wkurzający wyraz twarzy oraz mętny wzrok. Zresztą widać przepaść aktorską pomiędzy pierwszą panią, a Léa Seydoux, która to jest aktorką dużo lepszą. Odnośnie pani Seydoux, to dziwie się, będąc już aktorką o ugruntowanej pozycji zagrała w takim filmie z takimi mocnymi scenami erotycznymi. Pamiętam swojego czasu, gdy Halle Berry zagrała odważne sceny erotyczne w "Monster's Ball" z 2001r. Tylko, że dramat jej postaci widz czuł niemal na wylot, a ów sceny erotyczne okazały się niewinnymi igraszkami przy tym co można zobaczyć w "Życie Adeli..".

Gdybym wiedział jaki jest to słaby film, to bym nie obejrzał. Przeczytałem gloryfikujące opinie o tym filmie, obejrzałem zajawki pt: "ą", "ę", i straciłem trzy godziny z życia. I czuje się oszukany..

38

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: