Może trochę inne spojrzenie na Appleseed....

Według mnie, kluczem do interpretacji filmu jest cytat z Apokalipsy, jak również początkowa scena walki (zwłaszcza zniszczenia figury). Według mnie jest to film pełen symboli, i należy je odczytywać według klucza podanego na początku. Zaryzykuję nawet tezę, że akcja filmu nie rozgrywa się w przyszłości, ale w teraźniejszości. W dodatku nie w jakimś abstrakcyjnym mieście, ale w umyśle widza.
Moja argumentacja jest następująca:

1. W kulturze japońskiej unika się mówienia o czymś wprost (najciekawsze jest to co jest zakryte). Najlepszym przykładem takiego podejścia do sztuki są gatunki literackie właściwe dla kultury japońskiej: poezja haiku, tanka, czy teatr no. Zwłaszcza ten ostatni obywa się prawie bez dekoracji (w porównaniu do teatru europejskiego). Zatem znając trochę kulturę Nipponu, można się spodziewać, że warstwa wizualna nie musi być najważniejsza.

2. Odwołanie się do Apokalipsy Św. Jana nie może być przypadkowe. Jeżeli pojawia się na początku filmu, to znaczy, że cała symbolika będzie budowana wokół tego cytatu. Można się również spodziewać nawiązań do innych tekstów Biblii. Jeżeli ktoś dobrze pamięta Hymn o Miłości Św. Pawła, to skojarzy kilka faktów:
-Bioroidy nie potrafią nienawidzić, nie znają miłości jako przelotnego uczucia, ale potrafią kochać (bardziej w takim znaczeniu jak opisuje Św. Paweł)
-Bioroidy występują jako nowy człowiek (to znowu przypomina Św. Pawła).

3. Znamy imiona wszystkich głównych bohaterów, ale z jednym wyjątkiem:
Nic nie wiemy o siedmiu starcach rządzących Gają (to z mitologii greckiej - Ziemia). Możemy tylko przypuszczać, kim oni są w rzeczywistości. Jednak można o nich powiedzieć jedno: są mistrzami kłamstwa, rządzącymi ziemią. (Tutaj mam kilka pomysłów na interpretację: - chociażby zło doskonałe (7 - alegoria doskonałości), czy siedem grzechów głównych) Pewne jest jedno: samym starcom można nadać tyle interpretacji, że na pewno te postaci są symbolem.

4. Imię i hasło do 7 działa: Hitomi
Jest to chyba najtrudniejszy do rozgryzienia symbol. Imię Hitomi można napisać po japońsku co najmniej na dwa sposoby:
Znak kanji hito - oznacza człowieka
natomiast jest bardzo wiele znaków kanji, które są czytane jako mi.
Pierwsze, co przyszło mi do głowy, to samo słowo hitomi. Buszując po różnych słownikach znalazłem, że oznacza ono ludzkie ciało. Wydaje się, że to znaczenie jak najbardziej może pasować do bohaterki filmu. Jednakże można również połączyć znak hito ze znakiem mi, który oznacza ziarno. W tym momencie "hitomi" oznaczałoby "ludzkie ziarno", co z kolei mogłoby nawiązywać do samego tytułu "Appleseed".
Jeszcze inne połączenie nad którym trochę myślałem, to zestawienie znaku "hito" ze znakiem "mi" oznaczającym widzieć, patrzeć, wyglądać". W tym przypadku znaczenie imienia Hitomi byłoby "wygląda jak człowiek".
Nie wiem, jak w oryginalnym japońskim wydaniu napisane było to imię. Możliwe jednak, że tylko w katakanie lub hiraganie (za pomocą alfabetu sylabicznego). Jeżeli tak by było, to interpretacja "Hitomi" jest sprawą całkowicie otwartą.

5. Scena przed zatrzymaniem działa kroczącego - "zacięta klawiatura"
W nawiązaniu do punktu 4, wydaje mi się, że celem reżysera nie było budowanie napięcia na zasadzie "zdąży, nie zdąży". Raczej chodzi o podkreślenie tego, że słowo "Hitomi" należy do jednego z głównych słów-kluczy. Być może nawet w tej scenie pokazana jest droga do szukania znaczenia tego imienia (rozdzielenie "hito" oraz "mi" z akcentem na "mi").


Można jeszcze dalej szukać ukrytych znaczeń i symboli w tym filmie. Jednak na pewno to nie jest prosty w zrozumieniu film.

Sui Gan

1
  • witam...przyjemnie jest poczytać czyjeś spostrzeżenia, zwłaszcza, że są one bardziej wnikliwe od własnych...
    Pozdrawiam.

    Rozum to narzędzie, które ćwicząc - rozwijamy...

  • No ale oczywiście sporo ludzi mówi, że fabuła płytka, film bez przesłania lub że to przerost formy nad treścią, jak widać wypowiadają się w ten sposób tylko ci którzy filmu nie rozumieją i polecam im przeczytanie powyższego posta.

    W sumie to zawsze jest tak że jak czegoś nie rozumiemy to jest to dla nas głupie i nudne. Pozdro dla wszystkich filmwebowiczów(jeśli można tak powiedzieć :P).

    • Bardzo mi sie podoba caly ten wywod, naprawde jestem pod wrazeniem Twojej wiedzy i zdolnosci kojarzenia. Nie zgadzam sie z mowiacymi, ze ten film jest ladny ale pusty - mysle ze bylo wiele obrazow, do ktorych ten opis pasowalby o wiele trafniej.

      Przyjrzyjmy sie 'Appleseed', chocby postacie, z nielicznymi wyjatkami mamy ludzi ktorzy stali po roznych stronach barykady w swoim zyciu, nie mozna o nich powiedziec ani 'biali' ani 'czarni'. A do tego jest naprwwde w czym wybierac :). Problem 'nowej rasy' i jej relacji do ludzi takze nie jest przedstawiony w sposob idacy po najmniejszej linii oporu, czyli 'chca nas podbic/zastapic' - to sie zmienia, mamy starcie roznych pogladow. To prawda, pojawiaja sie sceny naiwne w swojej wymowie albo nierealne (ale to sci-fi i kino akcji - prawie zawsze mamy momenty 'o maly wlos' :).

      Mam nadzieje, ze autor nie znalazl czegos czego nie bylo i ze tworcy Appleseed to wszystko umiescili tam celowo :). Pozdrawiam i

  • użytkownik usunięty

    Sui Gan. Brawo. Postarałeś się. Obejrzałeś, podumałeś, poszperałeś i wysnułeś jakieś wnioski.
    Ogromny szacunek dla ciebie.
    Niestety nie wiem czy film załugiwał na aż takie zaangażowanie.
    Jest on bardzo dobry od strony wizualnej, przyjemnie się go ogląda... ale... fabuła... Nie jest może tak toporna jak twierdzą tu niektórzy, ale szczególnie porywająca również nie jest. Taki standard anime.
    Nie wiem czy doszukując się jakiegoś głębszego znaczenia w całej tej symbolice nie wpadasz w pułapkę.
    Może popełniasz ten sam błąd, jaki popełnia wielu fanów Matrixa doszukując się ukrytego znaczenia każdego najmniej nawet istotnego szczegółu, podczas gdy tego znaczenia nie ma... Tj. symbol jest, do czegoś tam się nawet odnosi, ale jakiejś spójnej całości to to nie tworzy. Ot wrzucone X elementów z Y różnych mitologii/religii i Z systemów filozoficznych. Efekt identyczny - nic się kupy nie trzyma.

    W kwesti twoich dociekań. Określenie Gaja jest przynajmniej obecnie określeniem uniwersalnym, tak więc doszukiwanie się w nim jakiegos odniesienia do mitologii greckiej uważam za czas stracony.
    W ogóle... traktowanie wszystkiego jako symbolu może być bardzo zwodnicze. Weźmy na przykład siedmiu starców. Mógłbym pokusić się o interpretacje mówiącą, że ich liczba ma jakiś związek z doskonałością (biroidami których chcą sttworzyć i które jakoby mają być lepsze od ludźi) - w końcu w judaiźmie liczba siedem jest symbolem doskonałości.
    Widzisz chyba co mam na myśli. Zagłębiamy się coraz bardziej w analizę każdego, być może przypadkowego, nic nie znaczącego szczegułu, i tracimy z pola widzenia nie trzymający się kupy obraz całości.

    Może powinniśmy spojrzeć prawdzie w oczy - film korzysta z wyświechtanego post-modernistycznego schematu - łączymy różne wątki (w tym przypadku symbole) i zobaczymy co z tego będzie.

    Niemniej jednak powtarzam wyrazy szacunku.
    Pzdr.

    • "Może popełniasz ten sam błąd, jaki popełnia wielu fanów Matrixa doszukując się ukrytego znaczenia każdego najmniej nawet istotnego szczegółu, podczas gdy tego znaczenia nie ma... Tj. symbol jest, do czegoś tam się nawet odnosi, ale jakiejś spójnej całości to to nie tworzy. Ot wrzucone X elementów z Y różnych mitologii/religii i Z systemów filozoficznych. Efekt identyczny - nic się kupy nie trzyma."

      Spoko, w końcu oglądałeś tylko pierwszą część trylogii - może wraz z nadchodzącymi dwoma częściami otrzymamy bardziej skąplikowaną symbolikę niż w tej części, choć ciągle mi się wydaje, że ta część jest tylko swego rodzaju "kluczem", który ma nam umożliwić interpretacje nadchodzących części.

  • Diabel tkwi w szczegole. A co do analizy autora postu to ciekawe sa slowa w koncowej czesci filmu:
    - Została nam powierzona(chodzi o ostatnia litere hasla)
    - Otrzymaliśmy ją w darze

    • O ile się nie mylę Briarios odnosił się do przyszłości ludzkości a nie do litery... albo miałem coś skopane z tłumaczeniem, nie wiem :P. Anyway, pozdro dla Czarnego Barana. Gaja - "jakieś nawiązanie do mitologii greckiej", taa jasne, szkoda że wg. niej Gaja to matka Ziemia która dała początek tytanom i -co za tym idzie- bogom, i całej ludzkości. Bardzo drobne nawiązanie naprawdę... a że 7 jest alegorią doskonałości już zostało to powiedziane na samym początku. Także pozdro! (krew zalewa... )

      • użytkownik usunięty

        Człooowieku... wyluzuj... po co tyle jadu w wypowiedzi.

        Nie zwróciłem uwagi na to, że autor napomknął o tym, że liczba siedem jest symbolem doskonałości. Mae culpa, błądzić rzeczą ludzką etc. Zresztą to nieważne. Nie o to mi chodziło. W mojej wypowiedzi istotne było nie to co liczba ta symbolizuje, ale z jakiego kręgu kulturowego ta symbolika się wywodzi. Sui Gan o tym nie napomknął, ale wydaje mi się to kluczowe w całej mojej argumentacji. Jak liczba siedem jako alegoria doskonałości wywodzi się z judaizmu. Tak więc proszę Ciebie - powiedz mi asie jaki ma związek judaizm z mitologią grecką i kulturą - ogólnie mówiąc - azjatycką itp? W którym miejscu tworzy to spójną całość? Bo jak dla mnie jest to tylko zabawa nawiązaniami. Symbolika, aby spełniała swoją funkcję (naprowadzała nas na to "co artysta miał na myśli") musi być... hmm... może nie klarowna i spełniająca wymogi logiki formalnej (żart taki)... Ale musi być na tyle spójna żeby przy pogłębionej analizie otrzymać wnioski które sobie nawzajem nie przeczą. Powtórzę to jeszcze raz - wszystko powinno tworzyć spójną całość. No chyba że tzw. "artysta" tworzy sobie sztukę dla sztuki, tak naprawdę nie ma nic do powiedzenia i - to również jeszcze raz powtórzę - żongluje sobie nawiązaniami.

        Co do wątku z Gają. Tu również czepiasz się szczegółów. Nie napisałem, że słowo Gaja nie wywodzi się z kultury antyku. Po prostu stwierdziłem,że o-b-e-c-n-i-e jest ono określeniem u-n-i-w-e-r-s-a-l-n-y-m, służącym do określenia całej planety, Matki Ziemi właśnie. I proszę nie cytuj mi tu fragmentów z mitologii greckiej, bo - wierz mi - mam o niej pojęcie.
        No ale przez sekundę niech będzie po Twojemu - rzeczywiście, jest to nawiązanie do mitologii greckiej. No i rzeczywiście w filmie odnajdziemy reprezentantów tak tytanów, ludzi jak i bóstw. Powiedz mi tylko kto jest kim? Z jednej strony jako tytanów możemy potraktować bioroidy - no bo przecież mają oni cechy "nadludzi". Z drugiej jednak strony ludzie w mitologii greckiej pojawili się "troszkę" po tytanach, prawda? A tutaj ich poprzedzają. W takim razie pewnie to bioroidy są ludźmi - ale takimi "specjalnymi" ludźmi, nowymi, co to zaludnią ziemię od początku, blablabla. Tylko kimże wtedy są zwykli ludzie? Pewnie owymi bóstwami? Stary... W tym czymś nie ma żadnej logiki. Tzn. jest ale nie żadna górnolotna... Myślę, że Gaja traktowana tu jest jako symbol ziemi, która wydaje na swe łono nowy gatunek, który ma teraz stać się tym dominującym. I tyle. Ja tu żadnej Grecji ani greków nie widzę. Stąd też napisałem, że dla mnie nawiązanie do mitologii greckiej jest tu żadne (a jeśli było to jest naciągane nieziemsko). Bo równie dobrze będąc twórcą filmu, mógłbym sobie tę całą maszynę nazwać - na modłę mitologii nordyckiej - Ymirem i sugerować, że miasto w którym on (Ymir, poprzednio znany jako Gaja) się znajduje symbolizuje Midgard a bioroidy ludzi itp. Tylko, że takie miałkie alegoria to można tworzyć na kopy i sensu w tym wiele nie będzie. I mitologia nordycka będzie miała taki sam (żaden) związek z chrześcijaństwem i kulturą Azji, jaki ma z nimi mitologia grecka.

        I stary... proszę bez tego pogardliwego tonu. Bo wiesz, znajomością mitologii greckiej na poziomie Parandowskiego to mi nie zaimponujesz. Tak się bowiem składa, że taki indolentny gnój jak ja liznął trochę tejże, jak również nordyckiej, celtyckiej i pobieżnie trochę wierzeń Ameryki prekolumbijskiej i baaardzo skromnie demonologii japońskiej. Więc stary... Wyluzuj i bez tego tonu wyższości.

        Podsumowując: Moim zdaniem interpretowanie tego filmu na zasadzie szukania symboliki każdego elementu jest tu trochę chybione. Ponieważ - zdanie klucz: moim zdaniem - pod tym względem film oferuje jedynie bardzo luźny i niespójny matrixowy koktajl. Sorry man, ale dla mnie jest to tylko efektowna anime naparzana z taką lekką i przyjemną (jeśli nie traktuje się tego zbyt poważnie) metafizyczną otoczką
        Mimo to, jak pisałem wcześniej, mam wielki szacunek dla autora tematu, który zadał sobie spory trud by to wszystko wykoncepować i wyłożyć forumowiczom.

        I na przyszłość błaaagam: nie przyczepiaj się do poszczególnych słówek, a jeśli masz zamiar to atakuj całość wypowiedzi. No i więcej luzu i dystansu stary.

        Pozdrawiam.

        • ten film jest pigułką... olbrzymią pigułką komiksu w którym fakty opisane przez autorkę/a pierwszego postu są bardzo uwydatnione. To będzie kiepskie porównanie i z góry przepraszam że porównuje taką miernote do appleseeda ale żeby uzmysłowić jakim skrótem myslowym jest ten film powiem tak. Jakby Lostów straścić do jednego fabularnego filmu tez by wyszło takie coś. W komiksie Deunan kilka razy ratuje Gaje. Powstrzymuje też z partnerem zbuntowaną stację bojową( czy jak ja to miałem w tłumaczeniu "wielonozne działo SIC!). Więc wnioski są dobre lecz film krótkawy:-). Ale suma sumarum liczy sie sam fakt i problem poruszany i być może nie tak odległy.. neorasizm? neoantysemityzm? neoaperthaid? nazwy moga być różne choć pewnie powstanie na to nowa... problem sztucznych ludzi... jak będzie wojna może do tego dojść..... i tyle

  • Za dlugi post, nie przeczytam, ale zapewne masz racje :D

  • Ukłon w Twoją stronę.
    Pozwala mi obronić film przed zarzutem - "przerost formy".

  • Z cały szacunkiem Sui Gan, ale lekko przegiąłeś. Podążając tropem twojego myślenia, głęboki film można by zrobić ze wszystkiego i symboliki można by sie wypatrywać w krzyżyku który gdzieś ta migną na ekranie. Jednym słowem troszkę poszedłeś w nadinterpretację. Mi też sie film podobał, ale nie uważam go za jakiś filozoficzny wywód, tylko dlatego że oryginał (czyli manga) taka jest. Nawet sami twórcy filmu robili go z zamiarem lekkiego kina akcji dla szerokiej widowi, aby promować anime. Myślisz że zrobiliby obraz wymagający takiej wiedzy do pełnego zrozumienia.
    Świetne kino akcji z genialnym rodowodem ot co.
    I aby nie było, że sie czepiam spłycam itp. Piszę to jako fan wszelkiej "japońszczyzny" i twórczości Masamune Shirow.
    I tak na marginesie, jak lubisz pomyśleć przy filmie polecam "Angel's Egg".
    Przy tym anime dopiero można sie bawić w interpretacje i tak jak mówiłeś obraz widziany niekoniecznie jest tym właściwym. Serdecznie polecam.

  • Dużo starych komentarzy a nic nowego - to coś napiszę :)

    Bardzo chciałbym wierzyć że Twoja interpretacja jest właściwa, bo inaczej film wydawałby mi się płytki. Jest co prawda parę odniesień do już szeroko omówionych wcześniej przez innych kwestii ale nie tego się spodziewałem. Mangi całej nie przeczytałem, urwałem w połowie serii i w międzyczasie dorosłem ;)
    Teraz tym bardziej chciałbym przeczytać całość bo świat wykreowany przez Shirow jest świetny... W filmie razi luźne podejście do interpretacji mangi - przecież tam wszystko jest narysowane - po co udziwniać choćby początek... Szkoda że poszli w inną stronę ale to tym bardziej mnie przekonuje, że manga jest o wiele ciekawsza od połowy serii niż film od tego samego momentu...
    Animacja nawet na dzisiejsze czasy ( to już 2013 rok! A pierwszy komentarz na tej stronie z 2005 :) jest doskonała!

    Zaraz obejrzę EX MACHINĘ i jestem ciekaw czy film nie wjedzie z resztkami jedzenia do rowu...

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: