Charlize, dla ciebie mogłabym być lesbijką!

Charlize Theron znów, po roli Furiosy w Mad Maksie, jest tu silną babką, która rozstawia mężczyzn po kątach. Z tym że akurat jest również kobietą, która wygląda zabójczo! A przy tym leje facetów aż furczy! I oczywiście to ostatnie już jest przyczynkiem do krytyki typu: "o, rany, znów jakieś feministyczne bzdury, gdzie dziewczyny spuszczają łomot facetom w nierealistycznych scenach walki". Jasne, bo jak faceci spuszczają łomot facetom, to wyłącznie realistycznie! Szowinistycznych buców najwyraźniej strasznie boli, że coraz częściej w kinie protagonistką jest silna kobieta, która nie tylko nie jest "odpoczynkiem wojownika", ale sama jest wojowniczką. Nie leży i nie pachnie, nie szuka desperacko męża, tylko strzela antagonistom między oczy, pije Stoliczną z lodem, a gdy akurat ma ochotę na seks, to idzie do łóżka z poznaną w klubie agentką francuskich służb specjalnych. :)

Jeśli ktoś się spodziewa (jak np. recenzentka z "Polityki") czegoś w stylu ekranizacji Le Carre'a (jak np. świetny skądinąd "Szpieg" Alfredsona), to niech porzuci wszelką nadzieję. To jest przede wszystkim rozrywka, a dopiero potem kino szpiegowskie. Fabuła szpiegowska jest pretekstem, choć moim zdaniem bardzo dobrze wykorzystanym. Postacie są interesujące i pełnokrwiste, tło - rewelacyjnie nakreślone, a jest rok 1989, Berlin, tuż przed upadkiem muru. Z ekranu płyną ówczesne szlagiery, gdy nasza bohaterka masakruje kolejnych agentów KGB. Czysta, żywa radocha z kina!

I jeszcze jedno, a propos realizmu - Charlize, przyjmując ciosy, zbiera na nieskazitelnej buźce siniaki i zadrapania. Do tego stopnia, że w pewnym momencie widzimy ją, jak broczy krwią i nie ma ani grama makijażu. Ktoś sobie przypomina, by jakiś męski bohater kina akcji miał twarz obitą jak bokser po walce? No właśnie.

48

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: