Pocisk trzepoczący skrzydałmi motyla

Mocny, dosadnie emocjonalny dramat. Iñárritu kreśli nieprzyjemny obraz świata, w którym niebezpieczeństwa zagrażające naszym "małym stabilizacjom" są przerażająco, wręcz prozaicznie bliskie. Wystarczy mała chwila, pojedyncza zła decyzja, niewłaściwe słowo, żeby gwałtownie przenieść się z bezpiecznego uniwersum na ciemną stronę rzeczywistości. Często nawet bez złej a nawet własnej woli. Kostki domina gdy zaczynają padać poruszają się nawet po całych kontynentach nie oceniając już kto dobry a kto zły ale czy stoi na ich drodze czy nie. Efekt motyla w pełnej krasie.

Jest w tym obrazie dużo dobrej gry aktorskiej ale jednak głównymi bohaterami są tu same historie. Postacie służą w pewnym sensie podkreślaniu barwy i realności świata każdej opowieści a każda historia posiada z kolei szeroki zbiór charakterystycznych osobowości. Nawet sama część marokańska nie byłaby pełna bez pasażerów autokaru czy nie tylko całej rodziny marokańskich pasterzy ale nawet policjantów i tubylców. Podobnie w swojej specyfice część japońska czy meksykańska.

Niemniej jednak świetna, bardzo charakterystyczna rola Cate Blanchett. Dobry Pitt. Bardzo dobre role dzieci na czele z marokańskimi chłopcami. Ciekawa i wartościowa kreacja Amelii. Ale trzeba podkreślić, że generalnie film szczyci się świetnym doborem postaci do właściwie każdej roli - nawet drugo- czy trzecioplanowych.

16

    Zgłoś nadużycie

    Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
    o