Dwugodzinny teledysk

Ale ludzie dziś lubią oglądać muzykę zamiast jej słuchać, więc nie dziwię się, że się podoba.
Warstwy fabularnej nie ma co oceniać , bo jej nie ma, scenariusza też nie ma. Kolorowy dwugodzinny obrazek o niczym.
Wszystko było by sympatyczne gdyby zamknęło się w 15', bo dwie godziny oglądania niedorzecznych pościgów i słuchania nieśmiesznych dialogów wypowiadanych ustami drewnianych aktorów, którzy nawet nie starają się dać czegokolwiek od siebie, to za dużo.
Aż się wierzyć nie chce, że to wszystko spod ręki gościa, który zrobił bardzo dobre "Hot Fuzz" i "Shaun of the Dead".

95

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: