a ja nie rozumiem.

więc proszę, uświadomcie mnie - co tu było takiego świetnego?
czytając znakomite recenzje i wychwalające komentarze wydaje mi się, jakby to było o innym filmie..
sama historia, w sumie poważna, przedstawiona jakoś tak.. prosto :|
.. za prosto?
przez cały film główny bohater ma niemal identyczny wyraz twarzy. A tu nagle zdanie Irmy w stylu "widzę, że ożywiłeś się ostatnimi czasy"..
.. co jest grane?
co tu jest takiego wspaniałego, czego ja nie widzę?..
pozdrawiam

  • Dialogi.

  • Dokładnie tak jest - reżyserowi udało się "wpisać" w obowiązujący od pewnego czasu nurt, w którym kicz i tandeta jest dziełem artystycznym. Kiedyś, żeby być cenionym artystą trzeba było coś umieć, coś sobą reprezentować - dziś wystarczy mieć odpowiednie nazwisko i snobistyczne lobby. Film ten co prawda nie jest aż tak tragiczny, jak jego najnowsze dzieło pt. "Człowiek z Hawru", ale posiada podobne wady tj. sztuczna, stylizowana na teatralną reżyseria, chaotyczny i bezsensowny scenariusz, bardzo sztuczne i słabe aktorstwo oraz żenujące dialogi. Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to, że istnieją osoby, które uważają to za sztukę wysokich lotów...

    • Rozumiem, że ten film Ci się nie podoba i nie podoba się on wielu ludziom, ale chciałbym Cię zapewnić, że są ludzie, którzy uważają ten film za jeden z najlepszych jakie widzieli, a takim kimś jestem ja. Ja jestem wprawdzie w połowie Finem, a w połowie Polakiem i być może trzeba mieć to coś fińskiego w sobie żeby ten film lubić.

      • To, że istnieją ludzie, którzy dany film uważają za najlepszy jaki w życiu oglądali (lub jeden z lepszych), nie oznacza, że sam film jest znakomity. "Człowiek bez przeszłości" to dzieło, które z pewnością warto przynajmniej raz zobaczyć: dla nastroju, scenerii, muzyki, pozytywnego przesłania. Arcydziełem jednak ten film z pewnością nie jest. Można go nazwać co najwyżej obrazem dobrym, a i to z zastrzeżeniem, że jest tak w wypadku widzów, którzy lubią nieco nostalgiczne kino atmosfery w którym poza nią nie daje się znaleźć wiele więcej.

        7/10, nie więcej (a pewnie byłoby niżej, gdybym miał za sobą inne filmy tego reżysera, o którym coraz częściej się mówi, że kręci wciąż to samo i tak samo)

        • Przecież to wszystko zależy od gustu. Człowiek bez przeszłości to najlepszy film na świecie i może i najgorszy film na świecie, albo średni, zależy kto co lubi.

          • Dla jednych mistrzynią jest Doda elektroda a dla innych Kate Bush. To też kwestia gustu choć tu nie ma względności.

            "Człowiek bez przeszłości" to dobry film szczególnie dla kogoś kogo poniesie jego specyficzny klimat. Ale arcydziełem na pewno nie jest niezależnie od tego jak ci się wydaje. Sorry.

            • a co sprawia, że jesteś w stanie tak jednoznacznie ocenić, że film nie jest "arcydzieł". To że dla ciebie nie jest - ok, ale dlaczego tak kategorycznie stwierdzasz, że ci którzy tak uważają mylą się?

              może podaj jakieś podstawy by uznać twoje zdanie za prawdziwsze niż moje czy juhamatti? tylko nie mów o obiektywnych ocenach - bo takich nie ma. Sorry.

              • Co sprawia? No to samo co pozwala dostrzec mi wielką artystkę w Kate Bush a tandetę w Dodzie. Wychowanie, doświadczenie, literatura, praktyka, wiele obejrzanych filmów, dyskusji, itd itd To wszystko co składa się na wyrobienie i smak.

                Wspominanie natomiast o przesłankach obiektywnych w przypadku oceny artystycznej dzieła jest ryzykowne. Owszem można poddać dzieło ocenie w oparciu o akademickie kryteria ale osobiście ani nie czuję się na siłach ani nie jestem zwolennikiem takiego rodzaju oceny dzieła artystycznego.

                • To w sumie nic nie wyjaśniłeś.
                  Przyjmując jak piszesz, że doświadczenie jest podstawą do wygłaszania bardziej uniwersalnych opinii niż tylko subiektywna ocena popełniasz ten sam błąd. Stawiasz swoje doświadczenie ponad innymi - więc znów muszę zapytać: na jakiej podstawie? co sprawia że twoje doświadczenie jest lepsze niż moje? Zwłaszcza, że właściwie nic nie wiesz o mnie.

                  Więc powtórzę: masz pełne i święte dla mnie prawo do własnej subiektywnej oceny - ale kiedy próbujesz z niej robić prawdę uniwersalną ("Ale arcydziełem na pewno nie jest niezależnie od tego jak ci się wydaje") to chcę poznać podstawy do takiego działania.

                • A wytłumaczysz miłośnikowi Disco Polo dla którego to najwspanialsza muzyka na świecie, że to kicz i szajs? Co mu powiesz kiedy zapyta o "podstawy" ? Co mu odpowiesz kiedy powie, że ma takie samo prawo do subiektywnej oceny jak ty i jeśli on uważa, że to jest najwspanialsza muzyka na świecie to znaczy, że tak jest i koniec? Sorry ale dla mnie takie podejście to zwykła ignorancja.

                • No właśnie nic mu nie powiem poza tym, że to moja opinia, a on ma własną. I obie są prawdziwe - ale jedynie w odniesieniu do osób, które je wypowiadają a nie wszystkich. Mogę mu co najwyżej wytłumaczyć dlaczego się z nim nie zgadzam.

                  Śmiesznie to wychodzi, kiedy zarzucasz mi "zwykłą ignorancję" dlatego, że bronię prawa do własnego zdania a kiedy słyszę Twoje to pytam o argumenty (i nie uznaję takich w stylu "bo ja wiem lepiej"). Chcesz poznać moje to spytaj - czego nie zrobiłeś.

                  I to już jest niezła ironia, bo zarzucasz mi ignorancję równocześnie sam stawiając swoją opinię ponad moją na podstawie wiedzy i doświadczenia, a równocześnie nic o mnie nie wiesz.

                • Główną siłą „Człowieka bez przeszłości” jest oryginalność formy. Twórca zastosował eksperymentalny zabieg polegający na tym, iż ekspresja filmu została odfiltrowana z emocji. W filmie mamy wiele sytuacji które w normalnych ludziach wzbudzają emocje jednak aktorzy ich nie okazują. Zabieg ten spowodował, że z obrazu bije prymitywistyczny minimalizm i co naturalne pewna sztuczność (umowność). Ekspresja filmu jest pozbawiona emocji ale to nie znaczy, że nie może ich wywołać u widza (oczywiście nie od początku bo najpierw widz musi przyzwyczaić się do tej specyficznej i raczej niespotykanej formy). To jest możliwe choć na pewno nie dla wszystkich. Dlatego ktoś kto potrafi przyswoić tę formę i da się ponieść nastrojowi odbierze ten film lepiej.
                  Fabuła filmu jest prosta i została oparta na pewnym znanym zabiegu emocjonalnym polegającym na tym, iż w widz ma poczuć współczucie do głównej postaci tak jak z reguły wzbudza wykorzystywanie kogoś bezbronnego - krzywdzone dziecko, bity pies, perfidne wykorzystywanie naiwności chorego psychicznie (najlepszym filmem wykorzystującym ten zabieg jest „Tańcząc w ciemnościach” Larsa Von Triera). Na koniec mamy wątek miłosny „upośledzonego” który ma chwycić za serce podobnie jak chwyta słynna scena z Forresta Gumpa kiedy bohater mówi do Jenny „może nie jestem zbyt mądry ale wiem co to miłość”. I to się w sumie udaje.
                  Jednak to co w tym filmie jest jego siłą czyli oryginalna prymitywna forma jest równocześnie jego wielkim ograniczeniem. Coś jak z dziełami artystów prymitywnych, którzy mają swoją własną kategorię a ich działa nie są uznane w sensie uniwersalnym. I taki jest ten film. Trochę jak eksperyment. W sumie udany ale jednak eksperyment. Wyjątkowy ale nie w sensie uniwersalnym. Dlatego moim zdaniem został wyróżniony (nominacja do oskara) ale nie został ostatecznie nagrodzony.

  • Co jest moim zdaniem wspaniałego w tym filmie? Cały pozytywny wydźwięk tej historii, przedstawienie bohaterów, ludzkie dobro spotykane w niespodziewanych momentach, klimat, emocje (ukryte), dialogi, które mają sens. Przed obejrzeniem tak bardzo fińskiego filmu, trzeba trochę rozumieć fińską mentalność, wtedy nie będzie dziwił brak mimiki aktorów lub długie nieme sceny. Moim zdaniem to jest właśnie ich urok. Dla mnie ma duże znaczenie, że filmy Kaurismakiego nie dołują, chociaż są o czymś smutnym. Zawsze człowiek się uśmiecha lub wzrusza i czuje podniesiony na duchu.

    Geniusz zazwyczaj tkwi w prostocie ;) Jest wiele filmów, które w zamyśle miały być ambitne, ale są przekombinowane i gdzieś tracą sens. Jeżeli udało się powiedzieć coś poważnego w lekki sposób to jest sukces twórcy.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: