Duże zwierzę

(2000)

0
Duże zwierzę (2000)

ocena społeczności: bardzo dobry

7,6

7.285  głosów 926. w rankingu światowym

2.041

osób chce zobaczyć ten film

0

opisy filmu (3) dodaj opis filmu

  • Poetycka czarno-biała opowieść o małżeństwie Sawickich, które zaopiekowało się znalezionym przypadkowo wielbłądem. Niestety, nie podoba się to współmieszkańcom ich miasteczka. Postanawiają oni pozbyć się zwierzęcia za wszelką cenę. Przed domem Sawickich rozpoczynają się pikiety, urzędnicy domagają się specjalnych opłat i podatków. Czy małżeństwo ulegnie presji społeczeństwa?

    zgłoś poprawkę
  • Rzecz dzieje się w małej górskiej miejscowości. Szanowany obywatel, pracownik Banku pan Sawicki pojawia się pewnego dnia na ulicach miasteczka z wielbłądem. Może zostawił go odjeżdżający cyrk? Może zapomniał? Sawicki wzbudza sensację. Ludzie są w szoku. "Panie Sawicki czemu wielbłąd" - pytają - Jaki w tym sens ?" Sawicki wraz z żoną, przedszkolanką nie potrafią odpowiedzieć. Wiedzą tylko, że coraz bardziej lubią wielbłąda. Pomału jednak społeczność mobilizuje się i rusza do ataku. Urzędy domagają się rejestracji, specjalnego podatku za zwierzaka, do różnych instytucji zaczynają napływać donosy: a to, że rozprasza dzieci w szkole, a to, że zanieczyszcza ulice, a co najważniejsze, że może być nosicielem jakiejś szczególnej odmiany afrykańskiej choroby wenerycznej. Przed domem Sawickich pojawiają się pikiety, oni ze swym wielbłądem czują się coraz bardziej samotni, osaczeni. Sawickiej w przedszkolu odbierają dzieci na żądanie rodziców, Sawickiego nie chcą w orkiestrze dętej, w której gra od lat na klarnecie, architekt protestuje przeciwko kształtom i rozmiarom stajni, którą Sawicki wznosi dla wielbłąda, którego wbrew wszelkiej normalnej logice kochają coraz bardziej. Są też tacy, którzy na wielbłądzie chcą zrobić interes. Fotograf miejscowy chciałby go do zdjęć wynająć, lokalna telewizja widzi wielbłąda w reklamie soku, przedstawiciele Straży Pożarnej bardzo chcieliby go jako fant w loterii, w której będzie do wygrania samochód marki FIAT. Zbliża się bowiem jubileusz miasta i wszyscy przygotowują się do święta. Sawiccy są jednak nieprzekupni, ale i coraz bardziej samotni. Orkiestra ćwiczy nowy utwór, ale już bez Sawickiego, dzieci przygotowują przedstawienie, ale już bez Sawickiej. Pewnego dnia przychodzi list. Sawicki zostaje wezwany na specjalną sesję Rady Miejskiej. Tam w majestacie prawa radni osądzają Sawickiego i jego dziwną miłość. Burmistrz daje mu ostatnią szansę: jeżeli zgodzi się oddać wielbłąda to miasto da fundusze na powstanie Mini-zoo, którego wielbłąd byłby główną atrakcją. Sawicki bez słowa opuszcza sesję. Jest już teraz wrogiem wszystkich...
    [filmpolski.pl]

    zgłoś poprawkę
    ghostek ghostek
  • Państwo Sawiccy mieszkają w niewielkim górskim miasteczku gdzieś w Polsce. Żyją spokojnie, powoli, bez większych problemów. On (Jerzy Stuhr) pracuje jako księgowy, a jego żona (Anna Dymna) jest przedszkolanką. Ich niemal sielską egzystencję przerywa niespodziewane pojawienie się po domem wielbłąda. Sawiccy nie widzą innego wyjścia, jak tylko zająć się zwierzakiem, który najwyraźniej został "wykolegowany" z objazdowego cyrku. Dają mu kąt na swoim podwórku i opiekują jak nie przymierzając psem. Pojawienie się dużego zwierza wywołuje natychmiastową reakcję sąsiadów państwa Sawickich. Początkowo jest to tylko ciekawość - za wielbłądem szaleją dzieciaki, a ich rodzice życzliwie dowcipkują sobie z właścicieli tak oryginalnego czworonoga. Z czasem jednak sytuacja zaczyna się zmieniać - okazuje się, że nie jest łatwo być posiadaczem wielbłąda. Wszystko zaczyna się od namolnego fotografa, który za wszelką cenę chce zarobić na zwierzęciu. Proponuje Sawickiemu układ - udział w zyskach za wypożyczenie wielbłąda do pozowanych zdjęć á la Dolina Nilu. Potem zjawia się ekipa lokalnej TV z ofertą nakręcenia reklamy, oczywiście z rolą dla zwierzaka. Sawicki, po naradach z żoną, odrzuca pierwszą propozycję - nie chce zarabiać na wielbłądzie, z którym zdążył się już zżyć. Skuszony ogromnymi, jak na jego warunki, pieniędzmi zaczyna wprawdzie zdjęcia do reklamy, ale styl pracy "filmowców" zupełnie mu nie odpowiada. Woli nie zarobić, niż dać sobą pomiatać.
    Ludziom w miasteczku nie podoba się to, że Sawicki nie chce zarobić na wielbłądzie. Po co mu więc taki zwierz? Dlaczego wciąż go trzyma? Trudno uwierzyć im w bezinteresowne przywiązanie do wielbłąda... Zaczynają się szykany, plotki, pomówienia. Najpierw "o swoje" upomina się urząd podatkowy - Sawicki musi zapłacić za hodowlę wielbłąda. Tyle tylko, że takie zwierzę nie figuruje w żadnym spisie. Jednak płacić trzeba, a skoro nie można określić stawki za wielbłąda, to Sawicki wniesie opłatę... jak za konia. A czemu nie? Podatek to jednak najmniejszy z kłopotów, jakie czekają Sawickich. Jak na biblijnego Hioba sypią się na nich nieszczęścia - z lubianych i szanowanych mieszkańców miasteczka stają się osobami niepożądanymi, któ rym wszyscy starają się rzucać kłody pod nogi. Dochodzi z tego powodu do wielu absurdalnych, groteskowych sytuacji w urzędach, pracy, na ulicy. Sawicki żegna się z lokalną orkiestrą, w której grał na klarnecie, jego żona ma poważne kłopoty w przedszkolu. Pojawiają się anonimy z żądaniem wydalenia wielbłąda z okolicy, bo prawdopodobnie "jest nosicielem afrykańskich chorób wenerycznych". Pogłoski o rzekomym niebezpieczeństwie grożącym ludziom z jego strony nie przeszkadzają mieszkańcom miasteczka w próbach wykorzystania wielbłąda do swoich celów. Rada miasta planuje zorganizowanie mini-zoo, a organizatorzy świątecznej loterii widzą go jako jedną z atrakcyjnych nagród. Krótko mówiąc, społeczeństwo domaga się "uspołecznienia" zwierzęcia albo pozbycia się go. Całość niebezpiecznie przypomina dom wariatów, w którym zaczyna się bezsensowne polowanie na czarownicę. Bo cóż winny jest poczciwy wielbłąd? Że nie jest koniem? Że nie potrafi się bronić? A co zawinił Sawicki? Ulitował się nad bezdomnym stworzeniem, dał mu dach nad głową... Gdyby zaopiekował się jakimś mniej egzotycznym zwierzęciem, nie byłoby problemu. Mógłby hodować dzika, lisa, ale na Boga, nie takiego dziwoląga. Lepiej już, żeby Sawicki kłuł sąsiadów w oczy nowiutkim "garbusem", bo samochód, nawet najdroższy, to zawsze samochód, a nie takie nie wiadomo co. Największy problem to właśnie "inność" wielbłąda, to że nie jest stąd, że nie przypomina żadnego "normalnego" zwierzęcia", że jest dziki, afrykański i w ogóle "nie nasz". Sawiccy stają przed prostym wyborem - albo ugną się pod presją większości, albo kosztem poprawnych stosunków z sąsiadami zostawią w domu kłopotliwego gościa. Jakkolwiek by nie wybrali, nie będą szczęśliwi.

    zgłoś poprawkę
    _______________ _______________
podstawowe informacjeopinie i nagrodymultimediapozostałe

twórz stronę
Duże zwierzę

Zobacz wszystkie elementy, które możesz współtworzyć! »

Sprawdź, co dodali inni użytkownicy, zanim zaczniesz uzupełniać dane

Zobacz oczekujące materiały »

poznaj ocenę znajomych

  • Twoj znajomy ??
  • Twoj znajomy ??
  • Twoj znajomy ??

Zobacz co łączy z tym filmem Twoich znajomych. Znajdź ich poprzez

gdzie obejrzeć ten film

w Twoim kinie, na Blu-ray/DVD lub w TV