sz_adam sz_adam
ocena: 6

Piękny film od strony rerżyserskiej, plastycznej i aktorskiej. Razi natomiast scenariusz i kiepska znajomość historii, żeby nie powiedzieć: ideologiczne zaangażowanie. Inkwiozycja była niewątpliwym złem, jednak gdyby życie osób duchownych było tak zwyrodniałe i zakłamane jak to ukazał scenarzysta, to Kościół nie przetrwałby nawet jednego wieku. Ponadto istnieją tu zasadnicze przekłamania faktograficzne:
1) Żydzi byli wypędzeni z Hiszpanii (kilka wieków wcześniej), ale w żadnym razie nie poddawano ich torturom - zwłaszcza nie stosowano ich wobec teologicznie nieświadomych dziewek (które co najwyżej mogły być posądzone o czary, a nie o żadną herezję); Taki sposób ukazania chrześcijaństwa jest równie mdlący, jak jego przesłodzone idealizowanie.
2) Tortury nie były w tak powszechnym użyciu, jak epatuje nimi obraz filmu - a jeśli się zdarzały, to wymierzone były wobec faktycznych wrogów i szpiegów, od których można było wydobyć cenne informacje (oczywiście nie jest to żadnym usprawiedliwieniem zła, tylko uściśleniem historyczności tego problemu).
3) Wysoce wątpliwą realność ma również sama scena torturowania całkowicie obnażonej kobiety (nie wspomnę już o niepsychologicznym charakterze tej sceny) - ale to już pozostawiam Waszej ocenie, bo może może to wynikać z mojego subiektywnego odbioru.

W samej dramaturgii filmu też widzę pewne niedostatki - na co już ktoś z wcześniej wypowiadających się zwrócił uwagę: głównie chodzi tu o zbytnie rozproszenie i brak jakiegoś osiowego problemu. Można by rzec, ze jest nim ofiara inkwizycji, ale rozmywa sie to wobec wątków obocznych. Postać centralna umieszczona jest w środku akcji, ale potraktowana została bardzo powierzchownie. Mylący jest też sam tytuł - w rezultacie nie był to film ani o "duchach Goi", ani też o demonach inkwizytorów czy Alicii - co najwyżej o zmorach ideologicznych uprzedzeń, jakie próbują kreować własną wersję historii.

Podsumowując film mógłby stanowić bardzo dobre kino historyczne z ciekawie wplecionym dramatem, jeśli autor uwolniłby się od antyklerykalnych uprzedzeń. Nie chodzi tu jakiś postulat idealizowania Kościoła (bo wszyscy znamy czarne karty z jego historii) - chodzi tylko o wyzbycie się jednostronnego u wysoce uproszczonego przekazu, kreującego szlachetnych rewolucjonistów (którzy w podłym zakonniku wyzwalają wrażliwy i oświecony umysł) oraz napoleońskich wyzwolicieli (którzy wnoszą do Hiszpanii powiew prawdziwej cywilizacji).

  • derjak

    Gdzie uzyskałeś takie informacje o inkwizycji?

    ,,chodzi tylko o wyzbycie się jednostronnego u wysoce uproszczonego przekazu, kreującego szlachetnych rewolucjonistów (którzy w podłym zakonniku wyzwalają wrażliwy i oświecony umysł) oraz napoleońskich wyzwolicieli (którzy wnoszą do Hiszpanii powiew prawdziwej cywilizacji)".
    Nie powiedział bym że rewolucjoniści byli w tym filmie szlachetni skoro strzelali w kościele do księży, kradli hiszpańską sztukę, a jednym z nich był ten potwór grany przez Bardena.

    • sz_adam sz_adam
      ocena: 6

      Zastrzelenie księdza (po wyraźnym zlekceważeniu nowej władzy i dłuższej chwili konsternacji ze strony strzelającego) było ukazane, na tle zupełnie nieporównywalnych zbrodni kościelnych, jako przejaw "rewolucyjnej konieczności". Gdyby scenarzysta (i reżyser) chciał zachować pozory obiektywności, postarałby się też odsłonić okrucieństwo "nowego ładu", pokazując choćby jedną zbiorową egzekucję z zastosowaniem zbiorowej odpowiedzialności (a egzekucje takie były w tamtym czasie na porządku dziennym). Z kolei wywożenie hiszpańskich dzieł sztuki było tylko "niewinnym aktem kontrybucji" w obliczu tego, co dokonywał wcześniej król Hiszpanii wespół z władzą kościelną. Taki był obraz filmu. Czy sprawiedliwy?... Dziękuję jednak za tę uwagę, która pozwoliła nieco poszerzyć wątek. Pozdrawiam!

      • derjak

        O.K. Masz rację że okrucieństwo kościoła było ukazane o wiele wyraziściej. Ale napisałeś o kreowaniu postaci szlachetnego rewolucjonisty a ja tego w tym filmie nie dostrzegam.

        A jeżeli chodzi o mylący tytuł. No cóż, film nie ma tytułu Goia tylko właśnie Duchy Goi, a osią filmu nazwałbym skutki walki człowieka o to w co wierzy, albo też samą wiarę i jej potrzebę.

        • sz_adam sz_adam
          ocena: 6

          Hmmm, skutki walki ...lub pragnienie wiary, powiadasz? Zastanawiam się nad tym, w jakim sensie odsłaniają się u Goi skutki wewnętrznej walki? (którą niewątpliwie w sobie toczył). Albo też jakiej wiary pragnął? Być może te duchy to kołaczące się w nim sumienie? W takim wymiarze byłaby i walka i wiara zarazem. No, ciekawe naprowadzenie...

          • saph25

            Co do inkwizycji, to przekaz w filmie nie byl w jakikolwiek stanie wyolbrzymiony. Tak wlasnie postepowano, idealnie zostal pokazany sposob, w jaki podejrzewano ludzi o heretyzm. M.in. Kosciol przez takie okrucienstwo przetrwal :) Ponadto chcialbym podkreslic, jak dla mnie, swietna role Natalie Portman, a takze zakonczenie, ktore oceniam jako majstersztyk.

            • sz_adam sz_adam
              ocena: 6

              Choć w historycznej interpretacji się różnimy, to w ocenie Natalie Portman stuprocentowa zgoda! :)

  • kacpog123 kacpog123

    Zgadzam się z sz_adam w 100 procentach. Film trochę przekłamany, jednak warty polecenia jako bardzo dobry przykład jak należy robić filmy kostiumowe.

    • sz_adam sz_adam
      ocena: 6

      Tak, od strony kostiumowej film zrealizowany wzorcowo. Można powiedzieć, że epoka wciąga tu swoją realnością, jeśli tylko pominąć wspomnianą tendencyjność ideologiczną. Pozdrawiam!

      • pantyszek
        ocena: 10

        Witam. Właśnie o to chodzi, ująłeś to doskonale ' epoka wciąga tu swoją realnością'. Ową realność czy się to komuś podoba czy nie współtworzył wtedy kościół katolicki. Czy przejaskrawione są jego okrucieństwa - być może, ale raczej jako równowaga do dzisiejszej 'gloryfikacji' kościoła. Ciekawe, że jak mówimy o zbrodniach faszystów, komunistów, hunt wojskowych - wszystko jest ok. a jak o zbrodniach kościoła - to mówimy jak to określiłeś o ideologicznym zaangażowaniu. Film w dużej mierze traktuje o bezsilności jednostki w starciu z systemem - to problem osiowy, którego brak zarzucasz w pierwszym poście. A tytuł jest bardzo w porządku i odnosi się do całej, pełnej mrocznych duchów rzeczywistości w której żył i tworzył Goy'a. Zastanów się, czy chciałbyś żyć w takim (kreowanym przez k.katolicki) świecie, gdzie nawet (co podają źródła historyczne) sam tytułowy Goya, gość wysoko postawiony w ówczesnej społecznej hierarchii, musiał tłumaczyć się katolikom ze swojej twórczości. Władza narzucająca siłą swoje przekonania bez względu na to, czy jest to PRL czy Kościół Katolicki, czy coś co pewnie powstanie w naszej przyszłości ;) jest zła dla rozwoju człowieka i powinniśmy o tym pamiętać.

        • sz_adam sz_adam
          ocena: 6

          Masz rację, totalitaryzm zawsze zostanie totalitaryzmem i jako taki jest złem - czy w formie faszystowskiej, czy religijnej. Jednak Kościół to nie tylko wynaturzone działania niektórych hierarchów (którzy z pewnością mieli wówczas wpływ na ograniczenie przestrzeni wolności, a nawet odpowiedzialni byli za pewne formy zniewolenia). Chodzi o to, że jeśli film pokazuje zło, które pojawia się w jakiejkolwiek religii, warto też dla obiektywności pokazać również dobre jej strony. Ponadto samo zło można przedstawić tak, że jeden cień urasta do skali monstrualnej (co w moim odczuciu tutaj miało miejsce). Nie słyszałem o torturach bezpośrednio stosowanych przez mnichów, natomiast owszem - zakony włączały się w świeckie procesy prowadzone na tle religijnym i osoby duchowne asystowały przy egzekucjach. To jednak zupełnie co innego niż pokazuje film.

          • pantyszek
            ocena: 10

            Prawie się rozumiemy, ale tu nie chodzi o wynaturzone działania pojedynczych hierarchów kościelnych czy cień urastający do skali monstrualnej (wiadomo, że marginalne zwyrodnienie obecne jest w każdej większej społeczności) Mówimy o świętej inkwizycji czyli o ŚWIADOMYM, TRWAŁYM, POWSZECHNYM, I KILKUSETLETNIM DZIAŁANIU INSPIROWANYM PRZEZ PAPIESTWO (KOŚCIÓŁ KATOLICKI) zmierzającym do eliminowania setek tysięcy ludzi i zastraszania milionów dla swojej korzyści - Możemy debatować czy kościół katolicki w ujęciu historycznym jest odpowiedzialny za rytualne mordy, czy za ludobójstwo ale ciągnące się przez wieki zniewolenie to na pewno nie 'cień' a bardziej 'czarna odchłań'


            PS.
            Swoją drogą ciekawe, co by było gdyby okupacja Polski przez Nazistów trwała 600lat a po tych 600 latach Naziści uznając że są wystarczająco silni i bogaci stwierdzili - otwórzmy szkoły, przytułki, uczmy że jesteśmy dobrzy i wspaniali - pewnie mówilibyśmy wtedy o wspaniałych Niemcach i rysie, marginalnych, zwyrodniałych wyjątkach z 1942.

            • sz_adam sz_adam
              ocena: 6

              Bezwzględny zwycięzca z czasem ulega procesowi "cywilizowania", bo wymusza to na nim instytucjonalizacja zła (zła, które z czasem przybiera postać bardziej zakamuflowaną) - i odwrotnie: wrażliwy człowiek, żyjący wartościami duchowymi, gdy zbyt nagle i bez przygotowania zyskuje władzę, może stać się bezrefleksyjnym tyranem...

              Simone Weil napisała kiedyś: "Prawda pierwsza umyka z obozu zwycięzców" - być może to właśnie miało miejsce, gdy chrześcijaństwo zaczęło sięgać po władzę świecką? Z pewnością jest w tym jakaś refleksja, którą powinniśmy poważniej przemyśleć. Pozdrawiam z Biesczadów - cieplutko, choć przy -27 C.

              • pantyszek
                ocena: 10

                Druga część Twego postu zdaje się być dobrą puentą naszej rozmowy - również z całym przekonaniem pozdrawiam. Zastanawiam się tylko, czy o Bieszczadach (których swego czasu byłem częstym gościem) wspomniałeś przypadkiem czy z rozmysłem. Stawiam na rozmysł ;)

  • Lisia_Kita Lisia_Kita
    ocena: 9

    Czy jednak na takiej podstawie warto aż tak zaniżać punktację filmu, skoro piszesz, że "Piękny film od strony reżyserskiej, plastycznej i aktorskiej". Przecież nikt nam nie każe się z niego uczyć historii, podobnie jak z książek A. Dumas'a (o.). Według mnie fabuła filmu wciągająca, abstrahując od tego w jakim stopniu poparta faktami.

    • sz_adam sz_adam
      ocena: 6

      I tu przyznam Ci rację (z pewnym wyrzutem sumienia, bo chyba zadziałałem pod wpływem impulsu). Czy można to gdzieś zweryfikować?

      • adeck92 adeck92

        Najprościej będzie jak zmienisz ocenę.

        • sz_adam sz_adam
          ocena: 6

          Aha, nie wiedziałem, że tak się da - dzięki za radę! :)

wczytuję Ladowanie

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: