pokochałam ten film, o dziwo!

ze wstydem, z zażenowaniem przyznaję, że kocham ten film, kocham każdy jego moment. mogę oglądać go bez końca, przewijać niektóre sceny, zatapiać się w nich, w tamtych czasach. jest po prostu uroczy, zabawny, lekki, wzruszający :) polecam :))

7
  • Ze wstydem...:)
    Nie jesteś sama, ja również kocham ten film. Jest magiczny, ma niesamowity klimat.
    I Matthew Macfadyen jako pan Darcy jest naprawdę fantastyczny. Keira pasowała wizualnie. Wypadła całkiem możliwie. Są momenty za które ją lubie, a inne wolałabym pominąć.
    Wiele osób porównuje ten film z serialem z 1995. Serial i film. Dlaczego? Przecież co 6 h to nie 2h. A dla mnie ten film zawiera najważniejsze wątki. Jest taki jak powinnien być. No prawie:) Ale i tak go kocham, bo widok ideału byłby naprawdę przerażający;)

  • Zgadzam się również! Chociaż nie znoszę Keiry i w tym filmie także mi nie pasowała do roli Elizabeth, to i tak film jest przepiękny, całkowicie zgodny z duchem książki. Niektóre sceny są zabójcze, ta chemia między Darcym a Elizabeth!! Aż nie wiem, co mnie w tym tak fascynuje?:)

    • Jestem zdeklarowaną fanką Jane Austen i kompletnie ten film nie współgra z duchem jej powieści, więc wybaczcie ale się nie zgodzę. Film nazwałabym raczej "wariacją na temat" a na pewno nie ekranizacją ksiązki. Powodów jest kilka: Darcy w filmie jest nieśmiałym trochę zagubionym w swoim przystojnym ciele młodzieńcem z wyższych sfer. Tymczasem w ksiązce ( i w serialu) Darcy jest zwyczajnie DUMNY w dobrym i złym tego słowa znaczeniu, dostojnym, a na pewno nie nieśmiałym człowiekiem. Liz jako wyzwolona ni to feministka ni to kto inny która szczerzy zęby i harcuje w kierpcach na środku izby to zdecydowanie nie Lizzy wymyślona przez Jane. Owszem mozna sobie ładnie ugłaskać- piękne sceny, romantyczne, wzruszające, ładne stroje, usmiechy. Ale co z tego? Skoro Jane Austen to na pewno nie jest...

      • Też jestem fanką Jane Austen. I dla mnie ten film był cudowny. Darcy jest dumnym mężczyzną. W książce też jest trochę zagubiony. Przecież nigdy nie miał zbytniej śmiałości. A Lizzy? Moim skromnym zdaniem jest taka jaka powinna być, szczera, zabawna, chwilami zadziorna. Dziewczyna wyprzedzająca swoją epokę, obdarzona inteligencją i dowcipem. Film cudowny. A Matthew Macfadyen... ciacho! Uwielbiam go za tą rolę. Prawdziwy mężczyzna tamtych cudownych czasów!!!

      • Myśle, że można w różny sposób spojrzeć na niektóre postacie czy sceny nie niszcząc przesłania. Dla mnie najważniejsze jest, że oddano ducha tej powieści, epoki.

  • Mam dokładnie tak samo. Jestem całkowicie zakochana w tym filmie i uwielbiam każdą jego sekundę.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: