W zasadzie jedyną rzeczą, która mnie bawiła była gra aktorska Armstronga. Serio, nie rozumiem, dlaczego właściwie ten film został zakwalifikowany jako komedia. Ale w porządku, to jest kwestia indywidualna.
Druga sprawa, soundtrack. Słaby. Nawet bardzo. Spodziewałam się czegoś lepszego, no i się zawiodłam. O ile...