Całość wydała mi się przerostem formy nad treścią. Film chyba chciał udać ambitne kino sensacyjne co moim zdaniem się nie za bardzo udało.
Było wszystko (intryga, muzułmanie i chrześcijanie, strzelaniny, mordobicie, wybuchy, polityka, plenery) i nic.
Lutz jako Travers strasznie drewniany. Rourke też jakoś nie...