lekkie rozczarowanie

idąc do kina spodziewałam się filmu poetyckiego, ale nie do tego stopnia...... nudnego. Rozumiem, że to charakterystyczna cecha kina artystycznego - umiar i pewna 'niedostępność' - ale w miarę trwania filmu czułam się coraz mniej zaangażowana w opowieść, zżyta z bohaterami. Fabuła swoją drogą bardzo schematyczna. Tylko zdjęciom nie można w żaden sposób nic zarzucić. Aktorstwo niezłe. Reżyserka popełniła niestety podstawowy błąd, bo życie ludzkie nie ogranicza się do spojrzeń i półsłówek, co nie znaczy, że nie rozgrywa się w pewnym sensie 'między słowami'. Ale w pewnym momencie film stał się po prostu zbyt pretensjonalny (jak dla mnie). I nie chodzi o to, że nie potrafię poznać się na tego typu kinie, wręcz przeciwnie. Ale spójrzmy np. na ostatni film Sofii Coppoli. Podobny, prawda? A jednak jaki inny w odbiorze! Poza tym rzuciła mi się w oczy jakaś niespójność psychologiczna. Film złożony jest zwykle z krótkich, 'milczących' ujęć, których siła tkwi wyłącznie w obrazie, a to bardzo ryzykowne podejście do samej historii. Dość 'bezlitosny' montaż, który ucina widzom scenę w momencie, kiedy zaczyna się ona tak naprawdę rozwijać, tylko po to, by pokazać uśmiech dziewczyny jadącej na motorze czy tego typu inny detal. A szkoda, bo można by wyciągnąć z tego o wiele, wiele więcej. Wizualna delicja, która stara się sięgnąć na zbyt wysoką półkę psychologiczną- taka jest moja opinia.

1
  • Muszę się zgodzić, czegoś mi w tym obrazie brakowało, a z nieskrywanym uwielbieniem podchodzę do spokojnie ciągnących się filmowych historii. Trochę taki niewykorzystany zamysł, bo koncepcja ciekawa (i te kapusty!), ale wszystko jest dość dziwacznie poszatkowane i daje wrażenie jakiegoś niedosytu, co smuci dotkliwie, bo fabularna idea na plus.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: