Film o dążeniu

Lav Diaz to reżyser, który wymaga. Wybierając się na jego film, warto przygotować się na ponad co najmniej trzygodzinny pobyt w kinie (choć filmy Filipińczyka rzadko zobaczymy w szerokiej dystrybucji), czarno-białe zdjęcia i długie, przeciągnięte ujęcia. Na najnowszy film Diaza (a zarazem jeden z jego najkrótszych - jedyne 3h 46min) wybrałem się podczas otwarcia MFF T-Mobile Nowe Horyzonty 2017.
Zobaczyłem film bardzo ludzki, tym razem nie tyle skupiony na historii Filipin czy wiejskim życiu rolników, co na fascynującej bohaterce i jej dążeniu do nowego życia.
Po 30 latach Horacia zostaje wypuszczona z więzienia, kiedy nowe fakty w jej sprawie wychodzą na jaw. Kobieta postanawia odpłacić się pięknym za nadobne człowiekowi, przez którego straciła najlepsze lata swojego życia. Na swojej drodze napotyka jednak trzy postaci (niezdarnego sprzedawcę, chorą psychicznie dziewczynę i transseksualną kobietę), które zmienią jej spojrzenie na świat. Sounds cheesy?
Tak, jednak Diaz idealnie balansuje tę opowieść, dogłębnie przedstawiając bohaterów, analizując ich sytuację w nieoczywisty sposób. W pewnym momencie motyw zemsty schodzi na drugi tor, jednak wraca w dość przewidywalnym, acz emocjonującym finale.
Nie będę rozwodził się nad przepięknymi zdjęciami czy moimi ukochanymi długimi ujęciami, bo pod względem technicznym ten film to majstersztyk. Pewne momenty fabularne nie do końca wybrzmiały tak jak powinny, ale Diaz ponownie nakręcił świetny film. Wymaga skupienia, ale daje wiele w zamian.

Więcej pisze o filmach tutaj: https://www.facebook.com/zeszytyfilmowe/

3

    Zgłoś nadużycie

    Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: