Zerwane więzy przyjaźni...

Opowieść o przyjaźni dzieciaków, usytuowanych na nizinie i wyżynie społecznej prosto z Chile i to przed dzień rewolucji.
I gdyby nie aspekt polityczny, nakręcający oryginalność tej historii nie było by czego tu oglądać.

Owszem, to obraz z ambicjami – dorośli (z jednej i drugiej strony) nie potrafią przełamać marazmu nienawiści do innej klasy społecznej, zdobywają się na to tylko dzieci, ale one nie mogą przełamać impasu, bo decyzje podejmują starsi…i koło się zamyka.

Z czasem jednak wszystko sprowadza się do mocno mdłej opowieści (jest nawet chilijska wersja „Captain, my captain”, gulp!) o próbie przełamywaniu barier, które wciąż zakleszczone w ziemi złamać się nie dają, tym bardziej, że w pewnym momencie główny bohater wypiera się znajomości z inną grupą i daje do zrozumienia, że pojednanie klas nigdy nie nastąpi. Też mi odkrycie…

Moja ocena - 5/10

  • Ktoś tu chyba nie bardzo zrozumiał zakończenie.Gonzalo ratował skórę.Żołnierze po prostu by go wywieźli.Jak na mój gust zakończenie wskazuje,że Gonzalo nie zapomniał Silvany.
    Obie strony konfliktu są przedstawione obiektywnie.Żadna ze stron nie jest ani wybielana,ani gloryfikowana.A na pewno obie się szczerze nienawidzą i skaczą sobie do oczu.Nawet nie próbując zrozumieć swoich racji.
    W tym filmie dzieci się na nic nie zdobywają(z jednym wyjątkiem),skaczą sobie do oczu.Przyjaźń Pedra i Gonzalo nie jest wcale taka słodka i usłana różami.Bardzo szybko dochodzą do głosu dzielące ich różnice.Przez co film jest bardzo prawdziwy psychologicznie.Myślę ,że na początku są siebie bardzo ciekawi.Potem jednak prawdziwe życie szybko upomina się o swoje prawa.Sytuacja przerasta chłopców.Włażą między młot,a kowadło.

    Film jest rewelacyjny.

    • Bo tak naprawdę świat dzieci jest odbiciem świata dorosłych. Czy chcą czy nie prędzej czy później muszą się opowiedzieć po czyjejś stronie. W ostatecznym rozrachunku to dorośli jednak okazują się mniej dojrzali niż ich dzieci. Gdyby nie antagonizmy dorosłych, dzieci by się dogadały. Ale tak nie jest. Dlaczego? Bo świat nie jest doskonały. Ale czas płynie i wszystko się zmienia. Powoli na Bliskim Wschodzie padają reżimy, które wydawały się nieśmiertelne. Jeśli społeczeństwa nie zastąpią ich innymi jest szansa że wszystko się zmieni nawet tam. Tak jak i w Chile.

    • Moim zdaniem koniec filmu nie miał ukazać czy Gonzalo zapomniał czy nie zapomniał Silvany. Koniec filmu pokazał że ojciec Machuca się nie mylił. Bierny Gonzalo ostatecznie nie stanął po stronie przyjaciół, wyparł się ich mówiąc żołnierzowi że nie jest stąd, żeby przypadszył się jego ubiorowi. Mina Machuca była dobitna...

      • Obejrzałem film raz jeszcze i podniosłem mu ocenę.
        Zastanawiam się, czy relacje między Gonzalem, a Muchucą można nazwać przyjaźnią. Pedro nie jest zafascynowany Gonzalem, tylko rzeczami, które on ma: książka, adidasy. Pedro Machuca nie jest dobrym uczniem, nie jest pracowity. Właściwie jego jedyną zaletą jest, że jest biedny. Jego dom, mimo że zamożny, wygląda jednak an syty, (może poczęstować gościa podwieczorkiem) i pełen miłości. A na pewno wygląda na cieplejszy, niż dom Gonzala Infante. Mimo to Infante jakichś wyższych uczuć nie przejawia. Wyżywa się bezceremonialnie na Gonzali, gdy ten gryzie Silvanę. Bo dziewczyna się denerwuje i z całowania nici. Przezywa go od dupków, zabiera mu rower, naigrawa się z niego, mimo, ze wiele mu zawdzięcza(dobre oceny). Jedynym gestem, an jaki zdobywa się Machuca, jest pożegnanie księdza.
        Właściwie dlaczego Gonzalo miał się ich nie wyprzeć w tej ostatniej scenie? Przecież ci jego nowi znajomi chcieli tylko jego rower. No i skondensowanego mleka. Cały czas mieli go za snoba i dupka, którym przecież nie był. I zachował w sercu upojne chwile z Silvaną.O ile Silvanę mogę zrozumieć- dziewczyna się zgrywała. Chłopak jej się podobał. O tyle Machuca okazał się dupkiem.
        A scena śmierci tej dziewczyny- przejmująca.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: