jeden z najlepszych filmów wszechczasów

dlaczego? ano dlatego, że pod płaszczykiem efektów specjalnych i zgranej milion razy roli superbohatera (skromnego w życiu prywatnym hehe) przemycona jest naprawdę głęboka myśl filozoficzno-polityczna. dzięki stronie wizualnej film przyciągnął do kin dziesiątki (setki chyba?) milionów widzów, na pewno tylko niewielki procent rozważał przesłanie, chociaż w niektórych momentach jest wykładane wręcz łopatologicznie.
ale nawet jeśli tylko część widowni "zajrzała głębiej" to jest to ogromna zasługa tego filmu. a lepszy jest od najlepszego nawet dokumentu właśnie dzięki temu, że ma moc przyciągania milionów widzów.
sam film oceniam na 7, ale za jego oświeceniowy charakter daję dyszkę :)

ps. to, jakie praktyczne konsekwencje wyciąga się z przedstawionych w filmie postulatów, to rzecz wtórna. dla mnie idea walki z matriksem jest utopią taką samą, jaką jest matrix. bajer polega na tym, że każdy może zinterpretować to po swojemu. liberał może uznać - zgodnie z mieszkańcami Syjonu - że "wolność" jest najważniejsza, nawet jeśli nie do końca potrafi zdefiniować to pojęcie. relatywizm - względność - to główna idea filozoficzna płynąca z tego filmu. bo - zastanówcie się moi drodzy - czy na prawdę lepiej walczyć o życie w brudzie i syfie pod ziemią, zamiast "normalnego życia", tylko dlatego, że to pierwsze jest niby bardziej "prawdziwe"? ja bym pewnie wolał negocjować niewielką poprawę warunków życiowych w matrixie ;)

pzodrawiam

54
  • użytkownik usunięty

    Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem

  • ogólnie się zgadzam w 100% z Twoją teorią, świetnie powiedziane, ale co do jednego mam problem

    "ja bym pewnie wolał negocjować niewielką poprawę warunków życiowych w matrixie ;)"

    maszyny zniewoliły nas i nasze dzieci, aby pobierać z nas energie, a my po prostu prosimy je, żeby w programie komputerowym wpisali nam kod na lepsze życie co i tak jest niemożliwe. Bo w pierwszej części Agent Smith opowiada, że próbowali zaprogramować świat bez zła i bez cierpienia, ale nie dało się sprawić, żeby to działało, bo to przeciwko ludzkiej naturze i musieli zrobić "zwykły" świat.

    • słuszna uwaga, pamiętam tą wypowiedź Smitha, jednakże zwróć uwagę, że ja nie pisałem o świecie doskonałym, tylko "trochę lepszym". i znów sięgając po filozofię - jestem też zwolennikiem twierdzenia, że warunkiem istnienia dobra jest istnienie zła (można to nazwać manicheizmem).
      natomiast druga kwestia to to, co nazywasz "zniewoleniem". co to znaczy, że maszyny nas zniewoliły? że zamknęły nas w kapsułkach z wodą? mi to by nie przeszkadzało, o ile sen, który bym śnił (matrix) byłby naprawdę piękny.... o tym właśnie pisałem. co mi po "prawdziwości" życia i "wolności", skoro to wszystko jest względne? a jak to udowodnie? bardzo prosto - udowodnij mi, że Syjon (rzeczywistość w jaką wierzyli uwolnieni z matrixa) nie był niczym więcej niż kolejnym matrixem, z którego też można się obudzić w jeszcze innej rzeczywistości? albo że to Syjon był "matrixem" a ten filmowy matrix był rzeczywistością? podpowiem - tego się nie da udowodnić.

      pozdrawiam

  • Racja ludzie, niektórzy powiedzą że szukamy dziury w całym, że na pewno jest lepiej niż kiedyś tylko że jak słyszę takie słowa od razu przypomina mi się rok 1984 Orwella, w tej książce tak samo ludzie albo nie pamiętali jak zylo się 50 lat wczesniej albo urodzili sie juz w panstwie policyjnym w ktorym wmawiano wlasnie ze kiedys na pewno bylo gorzej a teraz z kazdym dniem jest lepiej; czy wam sie to tez z czyms nie kojazy? Trzeba być świadomym! ,nie dawać dupy mass mediom, tzw. opini publicznej ze o politykach juz nie wspomne.

    • tylko powiedzmy sobie szczerze - gdyby dziś nagle okazało się, że żyjemy w matrixie i byłby na to "niezaprzeczalny dowód" (dajmy na to jakaś awaria, która chwilowo wyłączyła matrix i budzimy się w tych całych kokonach) to ilu z nas tak naprawdę chciałoby "żyć naprawdę"? daję głowę, że nie więcej jak 10%, nawet mniej - 5 albo 2%... reszta natychmiast żądałaby usunięcia awarii a całe wydarzenie błyskawicznie puściła w niepamięć i uznała za zły sen.
      i ja również. na pewno wole swojego matrixa ze wszystkimi jego wadami i niedoskonałościami od rzeczywistości, w której (jak dobrze pamiętam z filmu) atmosfera jest do d***, przyrody nie ma itp itd.

      • Tak tylko nie do konca o to mi chodzi, troche odbiegam od fabuly matrixa ale tez mowilem o swiecie urojonym tylko z "innej bajki".
        Natomiast jesli odrzucasz zycie w prawdzie i nie robi dla ciebie roznicy czy jestes bateria czy swiadomą galaretą trzeba sobie zadac pytanie czy ogolnie to ma sens, wiem ze glupie pytanie ale "jakie" zycie ma sens ?

        • przepraszam, że odpowiadam pytaniem na pytanie, ale to moje jest jakby "wcześniejsze" w kolejności - co masz na myśli mówiąc, że "odrzucam życie w prawdzie". jaką prawdę masz na myśli? po czym poznajesz, że ta prawda o której mówisz jest prawdziwa?
          nie wiem kim jesteś, nie chcę przybierać protekcjonalnego tonu, zawsze szanuję rozmówców i proszę nie odbieraj tego pytania jako ataku. zwyczajnie zapala mi się lampka, gdy ktoś mówi o prawdzie, a zwłaszcza życiu w prawdzie, nie określając wcześniej, co dla niego oznacza prawda.

          • racja latwo sie pogubic w tej rzeczywistosci, jednak mnozac urojone swiaty popadniemy w paranoje i tu tez zaciera sie sens ale to troszke inny temat; chodzilo mi o to ze gdybym by pewny ze ktos wciska mi jakze slodki i przyjemny ale jednak kit to chcialbym sie temu przeciwstawic i zrozumiec czemu jestem oklamywany

            • mam wrażenie, że dalej nie łapiesz o czym mówię, a problem jest fundamentalny. otóż chodzi o to (i to właściwie - choć nieświadomie - już Kartezjusz 500 lat temu udowodnił), że tak naprawdę NIGDY nie jesteś w stanie odróżnić rzeczywistości od snu, PRAWDY od fałszu. "gdybym był pewny" - co to znaczy gdybym był pewny? kiedy można być pewnym?
              otóż spróbuję trochę naprowadzić, nie zagłębiając się zbyt w meandry filozoficznych rozważań.
              ogólnie przyjęte jest (na tym opiera się nasza cywilizacja i kultura, ale i to można by podważyć, co zresztą niektórzy robią), że istnieją sądy, którym można przypisać atrybut absolutnej pewności. nazywa się je często sądami analitycznymi. jakie to na przykład sądy?
              ano weźmy dwa przykłady:
              1. "dwa plus dwa równa się cztery" - tego możemy być absolutnie pewni (choć oczywiście pełne brzmienie powinno być poszerzone o wskazanie, że chodzi o naszą arytmetykę), bo matematyka zbudowana jest w oparciu o logikę i jej sądy mają walor prawdziwości.
              2. "żaden człowiek nie jest kaloryferem" - tego też możemy być absolutnie pewni, z innego powodu - znamy definicję słowa człowiek i słowa kaloryfer i możemy z nich wyprowadzić wniosek, że żadna myśląca dwunożna istota nie jest metalowym, zawieszonym na ścianie przyrządem emitującym ciepło.

              co łączy te zdania? ano to, że nie musimy sięgać do DOŚWIADCZENIA, żeby stwierdzić ich prawdziwość (lub fałszywość, na przykład dla zdania - "pięć razy pięć równa się zero"). z samego znaczenia słów wynika, że zdanie jest prawdziwe lub fałszywe (weźmy jeszcze przykład "słowo "kot" składa się z trzech liter" - mogłeś w życiu kota na oczy nie widzieć, a wiesz, że zdanie jest prawdziwe).
              natomiast drugą klasę zdań stanowią zdania, dla stwierdzenia prawdziwości których musimy sięgnąć do naszych zmysłów. na przykład zdanie "istnieją czarne koty" jest prawdziwe, jeśli widziałem kiedyś czarnego kota (a właściwie i to nie wystarczy, ale o tym za chwilę).
              inny przykład "nie istnieje słoń z dwoma trąbami" - żeby stwierdzić, czy to zdanie jest prawdziwe, trzeba by zbadać wszystkie słonie na ziemi.
              a nawet gdy sprawdzimy wszystkie słonie na ziemi, to musimy się jeszcze upewnić, że nigdzie we wszechświecie nie ma dwutrąbnych słoni. mam nadzieję, że rozumiesz o co mi chodzi.
              i teraz do rzeczy. mamy zdanie
              "ktoś mi wciska kit, że świat w którym żyję jest prawdziwy, podczas gdy prawdziwy jest zupełnie inny świat"
              którego rodzaju jest to zdanie? bezwzględnie do weryfikacji jego prawdziwości nie wystarczy interpretacja słów, z których jest zbudowane. to nie jest zdanie typu "każdy kawaler nie ma żony". żeby dowieść jego prawdziwości (lub fałszywości) trzeba sięgnąć poza rozum, trzeba sięgnąć do doświadczenia. a doświadczenie nigdy nie da nam odpowiedzi na to pytanie, gdyż nasze zmysły nie są w stanie dać takich odpowiedzi.
              Ignoramus et ignorabimus - oznacza "nie wiemy i nigdy się nie dowiemy". Twoje zdanie należy do tej kategorii. jakie inne zdania należą do tej kategorii? np "ile dokładnie wynosi liczba pi?" albo "co działo się przed początkiem czasu?" - nie da się na nie odpowiedzieć sensownie. a jeśli nie da się - nie ma sensu mówić. mam nadzieję, że w miarę jasno to napisałem... dawno już nie mam kontaktu z filozofią, ale starałem się trochę przybliżyć te kwestie. pozdrawiam.

              • OK niczego nie mozna brac za pewnik, za wyjatkiem tego kaloryfera i dodawania choc dwa i dwa nie zawsze daje cztery. Ale tu wlasnie dochodze do sciany, umysl czlowieka jest ograniczony ale tak jak u Neo mysle ze kazdy z nas ma jakas podswiadomosc, instynkt ktory czasem nam powie wbrew logice ze cos jest nie tak. Nie sadzisz ze inaczej, zdajac sie wylacznie na rozum Neo nigdy by sie nie odlaczyl. Wlasnie to takie dziwne uczucia nadzieja, wiara milosc, to chyba tylko dzieki nim jeszcze nie zwariowalismy w tym chorym swiecie
                . Czasem trzeba czuc a nie rozumiec, stad wynikalaby moja rzekoma pewnosc.

              • A ja stwierdzam, że trochę Cię poniosło w tym wykładzie i odbiegasz nieco od zasadniczych pytań stawianych w filmie. Co mają wspólnego przykłady ze słoniami i proste ćwiczenia matematyczne ze słynnym "łyżka nie istnieje" ? Twoje przykłady biorą się z ćwiczeń logicznych, podczas gdy u sedna filmu są założenia religijne i metafizyczne, i filozoficzne, a filozofia a logika, jeśli dobrze zapamiętałem, to jednak dwie odrębne dziedziny? A gdzie religia i logika dopiero.

  • Jesteś jednym z tych wyedukowanych ludzi którzy mogą podważyć całą wypowiedź czepiając się jakiegoś słowa na podstawie logiki lub filozofii, ale spróbuje napisać post w tym temacie.

    "Ja bym pewnie wolał negocjować niewielką poprawę warunków życiowych w Matrixie ;)"
    Przeszło 20 lat temu w Polsce był system komunistyczny czy coś o podobnym charakterze. W tedy też byli ludzie którzy siebie i innych sprzedawali i negocjowali niewielką poprawę warunków. Takich ludzi delikatnie mówiąc nazywa się oportunistami. Cypher też był takim człowiekiem. Po zawarciu umowy pomiędzy Agentem a Cypherem wysłali mątwy żeby zniszczyły statek Nabuchodonozor (czy coś takiego) i nie przejmowali się że nie dotrzymają umowy zawartej z Cypherem. Cytat z piosenki - "Są tacy to nie żart dla których jesteś wart mniej niż zero". A Ty się chciałeś z nimi układać.

    "Mi to by nie przeszkadzało, o ile sen, który bym śnił (matrix) byłby naprawdę piękny"
    W realnym rzeczywistości masz wybór i to ty decydujesz. W Matrixie jesteś hodowany, uprawiany, sterowany o twoim życiu lub śmierci decyduje kto inny. Możesz mieć złudzenie wolności że to ty decydujesz do puki nie spotkasz "agentów" na swojej drodze którzy będą mogli zrobić z Tobą co chcą i cała twoja wiara w sprawiedliwość i w prawo legnie w gruzach.
    Przypuśćmy że żyjesz w Matrixie i wszystko jest dobrze do czasu kiedy dowiadujesz się że byłeś hodowany jako dawca organów tak jak np. w filmie "Wyspa". Albo taka świnka która żyje sobie beztrosko w oborze do czasu gdy nie spotka rzeźnika. W realnej rzeczywistości możesz się bronić bo jesteś na to przygotowany. W Matrixie jesteś bez szans. Dla mnie "lepiej walczyć o życie w brudzie i syfie pod ziemią" i żyć naprawdę.Szara rzeczywistość nie musi być szara, wszystko zależy jak na nią patrzysz. Ludziom którzy nie mają nic wystarczy mała poprawa na lepsze żeby poczuli się szczęśliwi. A wolność dla mnie to (cytat z piosenki - "Mój jest ten kawałek podłogi więc nie mówcie mi co mam robić")

    • niestety nie mogę na ten post nic odpisać, czego już nie napisałbym w postach powyżej. z porównania matrixa do systemu PRL wynika, że nie za bardzo zrozumiałeś, co miałem na myśli.
      pozdrawiam.

    • Witam
      To mój pierwszy post na forum więc witam wszystkich.
      Wydaje mi się, że i Ty, i Sowabezoka macie rację, tylko wypowiadacie się na dwa różne tematy. Trudno w takim układzie dojść do porozumienia. Założyciel tematu mówi o tym, że Matrix, oprócz masy efektów specjalnych niesie ze sobą przesłanie, ideę. Jakkolwiek by tego nie nazwać, to tylko część osób widzi w Matrix coś więcej niż tylko napierdzielanie się i "męczenie murzyna" w toalecie. Z kolei Ty odwołujesz się bezpośrednio do swoich odczuć co do tego filmu. To chyba jest największy problem w Matix. Na przykład ja wolałbym żyć w nim, nie wiedząc o nim. Takie życie niczym nie różniłoby się od zwykłego życia jakie prowadzimy teraz. Nie zwracalibyśmy uwagi na to, że maszyny wysysają nas do ostatniej kropli krwi. Bardziej przejmowalibyśmy się późną emeryturą czy narzekaniem na Tuska.

      Moje odczucia odnośnie filmu bardzo pozytywne, ale dopiero po obejrzeniu go po raz piętnasty (będąc w wieku, w którym zdołałem ten film w końcu ogarnąć) zrozumiałem jego przesłanie. Więcej nie piszę, bo byłoby to tylko kalką poprzednich postów.
      Pozdrawiam i polecam, Piotr Fronczewski:D

      • Dla mnie to jest przerażające co się stało z ludźmi albo ja miałem błędne wyobrażenie o ludziach. Teraz ludzie zgodzą się na wszystko byleby im było dobrze. Nie znam się dobrze na tych określeniach a jakbym to miał nazwać swoimi słowami to dla mnie jest to podobne do prostytucji.

        • Jedynym sposobem by się przekonać, co by się wybrało, jest życie w tamtym świecie. Z pewnością nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić ile rozterek przeżywał Neo (inni ludzie również) gdy "poszedł sprawdzić dokąd prowadzi królicza nora". Nasz Syjon mógłby wyglądać zupełnie inaczej, a wybory stałyby się trudniejsze. Nie wiem czy byłbym w stanie poświęcić rodzinę, którą kocham, przyjaciół, nawet wierząc w Matrix, dla uzyskania niezależności, która w Syjonie i tak stałaby pod znakiem zapytania, a odpowiedzi na to pytanie i tak pewnie nigdy nie uzyskam.

          • Wplątałeś w to rodzinę i przyjaciół i dobrze bo to jest ważny argument. Pomijając to że nie wiadomo czy byłbyś dzieckiem swoich rodziców i czy twoje dzieci byłyby twoimi biologicznymi dziećmi w Matrixie. Ale niech będzie że wszystkie dzieci nasze są i dzieci przynosi bocian albo znajduje się je na polu kapusty. niestety o miłości niewiele mogę napisać a o miłości przez kabel w Matrixie zupełnie nic nie mogę napisać. Co do niezależności to nie jesteśmy tak całkiem niezależni w społeczeństwie i wszystko jest dobrze dopóki zależność nie zaczyna zamieniać się w niewolnictwo, pasożytnictwo lub wyzysk. Jeszcze o tym poświęceniu dla rodziny i przyjaciół. Jakiej niegodziwości człowiek jest się w stanie dopuścić w realnym życiu wobec siebie i innych ludzi dla swoich najbliższych? Nie odpowiadaj na to pytanie bo jest osobiste tylko się zastanów. Nie wiem jak jest teraz ale gdy ja chodziłem do szkoły opowiadano mi o dzieciach które nosili granaty w plecakach (czy coś takiego) i pomagali jak mogli w walce o wolność. A z tego tematu dowiaduje się że żyje w społeczeństwie potencjalnych kolaborantów.

            • Jeżeli chodzi o rodzinę i przyjaciół, to o tych, których mam teraz, przyjmując, że mógłbym zostać poinformowany o istnieniu Matrix w najbliższym czasie. Dlatego właśnie wolałbym żyć w nim, ponieważ nie potrafiłbym sobie wyobrazić, że wszyscy, których znam są tak naprawdę zupełnie mi obcy (jeżeli chodzi o pokrewieństwo, choć nie wiadomo dokładnie jak to się tam odbywało) i musiałbym ich opuścić. Neo nie miał tak trudnego wyboru: był sam i miał nudną pracę, więc nie miał za bardzo za czym tęsknić.

              A o niezależności myślałem dokładnie to samo co Ty, tylko nie wiem czy mnie dobrze zrozumiałeś. Niezależność w Matrix i w realnym świecie niczym by się nie różniła. I tak byli byśmy wykorzystywani przez tych, którzy nami rządzą. Nieważne czy byłby to parlament, czy rada starych dziadków z Syjonu. Tak było od zawsze i tak zawsze będzie, że ci, którzy posiadają władze będą wykorzystywać "tych słabszych".

              Co do tej walki o wolność. Żyjemy w społeczeństwie potencjalnego pokoju. Gdyby jednak coś się wydarzyło, to jestem pewien, że wszyscy Polacy znowu zjednoczyliby się, chcąc odebrać to co stracili. Na co dzień tego nie widać, ale ludzie walczą o swoją prywatną wolność. W swojej osobistej walce o za wysokie ceny leków potrafią się zjednoczyć, napisać petycję, wniosek, zrobić strajk, ale to jednak nie jest to samo co zbrojna walka o niepodległość. Właśnie dlatego społeczeństwo tak się zmieniło. Wojna jest dla nas przeszłością, którą należy szanować, ale nie można się w tym zatracać. Trzeba się skupić na teraźniejszości i przyszłości, bo rozpamiętywanie starych dziejów w niczym nie pomoże (choć są wyjątki). Odnośnie "społeczeństwa potencjalnych kolaborantów". Równie dobrze może to być "społeczeństwo potencjalnych złodziei", albo "społeczeństwo potencjalnych morderców swoich chomików". Każdy wychowywał się w innym środowisku, w innym okresie i w innym miejscu. Mogę się założyć, że nie znasz wszystkich ludzi, którzy się tutaj wypowiadają. Potencjalny kolaborant może być również potencjalnym miłośnikiem pierogów, albo jedenastoletnim trollem. Raczej nie trzeba brać sobie do serca wszystkich uwag co niektórych osób. Ja jednak nie widzę w swoim otoczeniu "spiskowców", ale może po prostu nie dokładnie patrzę.

  • film mega, efekty specjalne przewyższają te kręcone w teraźniejszości mimo braku 3D i innych udogodnień. szkoda że nie miałem okazji obejrzeć go w kinie, jednak gdyby takowa okazja się znalazła byłbym pierwszym w kolejce kupujący bilet ;) a reinkarnacja filmu w 3D byłaby wspaniała - tak jak to zrobili z star wars (raczej nie lubię chodzić na filmy 3d ale myślę że dla matrixa zrobiłbym wyjątek)

  • Nie każdy ma umiejętność tworzenia podobnych dzieł

  • Nie przesadzaj... jeden z najlepszych filmów wszechczasów? Raczej NAJLEPSZY film wszechczasów!
    Pozdrawiam.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: