Oj nie, nie polecam

Mimo sympatii do Meg Ryan, która i w tym filmie zagrała nieźle, film marny. Wiele minusów, wiele nieścisłości. Po pierwsze Cage w roli anioła to jakaś pomyłka, ani spojrzenie, ani oczy, ani uśmiech, nic anielskiego, po prostu "Pan Życia i Śmierci". Travolta w filmie Michael kładzie go na łopatki. Upadek z wieżowca niczym parodia upadku Jasia Fasoli z czołówki serialu. Czarny płaszcz? Upadły anioł czy matrix? A w wersji zbiorowej, anioły na plaży lub w holu budynku niczym zlot zombie. Nic dziwnego, że Meg pyta czy jest bezdomnym lub perkusistą. Poza tym w jednej z kolejnych scen mówi, że chciałaby go zobaczyć mimo, iż z wcześniejszych dialogow wynika, że widzi jak wygląda. No i zakończenie...
Na plus rzeczywiście dobrze dobrana muzyka i kilka fajnych, sensualnych scen. Mimo to 5.

5

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: