cew
ocena: 5

No cóż... trzeba przyznać, jest w tym filmie coś innowacyjnego. To narracja ze strony autora filmu. Opowieść zza kadru o jego bohaterach. Ale czy to udany zabieg?... Nie bardzo. Zacznijmy od tego, że sam głos jest nieco drażniący. Ale to kwestia indywidualnego wrażenia. Taka (albo ta) narracja w trzeciej osobie moim zdaniem nie bardzo się sprawdza. Jedyne udane co wnosi to nieco humoru w kilku momentach. Ponadto jest dość nudna, monotonna, rutynowa. Opowieść półsłówkami snuta przez bohatera-detekywa, jego wspomnienia i przemyślenia jako klasyczny element filmu noir są dużo bardziej intrygujące. Przekształcenie tego motywu w bezstronnego narratora moim zdaniem zawodzi.

Po drugie film (poza tematem) nie bardzo wpisuje się w konwencję gatunku noir. Nie ma tu wielu typowych dla noir motywów fabuły i zabiegów realizacyjnych. Jest to oczywiście film czysto policyjno-detektywistyczny, ale to za mało na noir. Nie ma ciemnych kadrów, zaułków, mrocznego miasta, dekadentyzmu, dwuznaczności
moralnych, fame fatale... Prawie nie ma zdjęć nocnych. "Odpowiedni" motyw i nastrój pojawia się w zasadzie tylko na chwilę w scenie nocnej strzelaniny na schodach pożarowych.

Najbardziej przeszkadza to, że nie ma bohatera - czyli cynicznego samotnika, który mierzy się w pojedynkę z okrutnym światem. Jest za to coś w rodzaju bohatera zbiorowego - porucznik policji i grupa jego pomocników. Śledztwo idzie im sprawnie, nie mają większych problemów i dylematów. Moldoon na wszystkie rewelacje reaguje dobrodusznym uśmiechem i dość stoickim spokojem (choć to w sumie dobrze zagrana rola). Do tego policjanci są wzorowymi funkcjonariuszami, mężami, ojcami... Tacy kryształowo czyści stróże prawa.

No i gdzie jest to miasto o którym tak szumnie mowa na początku? Nie za dużo tu ani panoramy ani scen ulicznych. Biuro-mieszkanie-gabinet-biuro-mieszkanie-gabinet...

Na plus filmu można zaliczyć historię morderstwa - nikt z bohaterów nie okazuje się tym kim miałby być. No i ostatnie 15 minut, z pościgami wśród nagrobków i przechodniów jest dość intrygujące i dynamiczne. Finałowa scena na wiadukcie (ach, gdybyż jeszcze działa się o świcie lub zmierzchu) może uchodzić za klasykę gatunku. Także muzyka w tych scenach zdaje egzamin. Ale to nie rekompensuje całego nudnego środka. Poza tym kogo oni tak zacięcie ścigają? - nieznanego gości, wskazanego przez dzieci, który pojawia się niemal w końcówce filmu. Tymczasem od początku powinien istnieć w opowieści - "krążyć" wokół tego morderstwa, umiejętnie mylić tropy i odwracać od siebie uwagę. Patrzeć na prawdziwe oblicze i śmierć znanego nam dobrze bohatera to robi większe wrażenie.

Film może nawet sprawnie zrealizowany, ale poniżej oczekiwań.

wczytuję Ladowanie

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: