Taki sobie

Temat ekranizacji wspomnień z Afryki, zwłaszcza Kenii, widać powoli się rozszerza. Jednak
w porównaniu z Out of Africa Nigdzie w Afryce wydaje się raczej niedostatecznie
wykorzystanym materiałem. Niby świetne tło: okres międzywojenny w Europie, Żydzi z
Niemiec, końcówka epoki kolonialnej, w tle niemiecki Wrocław i bardzo dobra muzyka -
wszystkie ważne składniki na bardzo dobrą opowieść. W efekcie film bardzo rozwlekły, z
niejasnym wątkiem, postaci niejednoznaczne, przez to nieprawdziwe. Film do nikąd nie
prowadzi, być może o to chodzi w tytule - Nigdzie w Afryce? I to co mnie razi - sposób
prowadzenia kamery. Wielokrotnie pojawia się rażący chwyt - szybkiego oddalania kamery
w górę, jakby kamerzysta odlatywał samolotem z miejsca akcji. Do niczego to nie pasuje i
chyba jest zbędną manierą. Obejrzałem wiele niemieckich produkcji. Brak im tego czegoś.
Raczej nie są narodem filmowców. Za mało romantyzmu, za dużo dramatyzmu! Jest kilka
fajnych scen, ale w całości wypada blado.

2

    Zgłoś nadużycie

    Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: