Afryka bez ściemy.

Szkocki doktor medycyny, świeżo po studiach, pragnie przygód i leci do Ugandy leczyć tubylców. Typek jest niepokorny, arogancki i naiwny. Przypadkiem poznaje generała Amina, który niedawno dokonał zamachu stanu i mianował się prezydentem. Nicholas, bo tak ma na imię ów Szkot, zostaje nadwornym lekarzem rodziny prezydenckiej. Początkowa sielanka i podziw dla Amina zmieniają się w strach i wstręt kiedy wychodzą coraz to nowe zbrodnie i psychopatyczny charakter satrapy. Genialna rola Whitakera (oscar w pełni zasłużony), genialna rola McAvoya, genialne zdjęcia i piękne pejzaże Afryki. Film jest brutalny ale nie epatuje przemocą ponad miarę. To wystarczy, żeby robić ogromne wrażenie i trzymać w napięciu do ostatnich minut. Fakt, że część z wydarzeń to prawdziwa historia tylko potęguje emocje widza. Zdecydowanie trzeba zobaczyć.

Naszła mnie głębsza refleksja po filmie. Zazwyczaj nachodzi po podobnych obrazach. ZUS, KRUS, SRUS, OFE, Tusk, dziurawe drogi, przegrane eliminacje, Sosnowiec i inne takie. Ciągle słyszymy albo sami powtarzamy (łącznie ze mną) w nerwach, że Polska to dziki kraj, bez sensu, nie da się tu żyć, trzeba wyjechać, bla bla bla.

Ja wiem, że są miejsca gdzie jest lepiej, ja naprawdę wiem, że wiele jest tu do poprawy ale - patrząc właśnie na takie filmy - mamy k.urewsko dużo szczęścia, bo żyjemy w (niedoskonałym ale jednak) raju. Każdy kto czasem twierdzi, że tu się nie da normalnie żyć robi z siebie ignoranta i głupka, najdelikatniej ujmując. I dotyczy to wszystkich, łącznie ze mną.

6

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: