"Czy możliwym jest być jedną i tą samą osobą w tym samym czasie?"

(...)

Od tego nie można się uwolnić. Sama świadomość spektaklu, iluzoryczności zostaje pokonana przez życie. Krem na noc, małżeństwa, grzechy, miłości, całe to śmieszne aktorstwo, ale ból jest prawdziwy. Największa obojętność, najzimniejsze zwierciadło, milcząca maska reaguje na okrucieństwo, nie jest obojętna na ból. Ból jest pierwotny.

Jednak zimna obojętność jest w nas. Jej długie, chłodne włosy. I jedynie śmiech, nieelegancki śmiech w trakcie grania przedstawienia.
To obopólna walka. Milczenie, pełne skupienia, chłodnie świadome walczy wyśmiewając życie, cały ten teatrzyk marionetek, i życie, pełne rozterek, współczucia, walczy z obojętnością. To tylko film. Ale nie można być na niego obojętnym.
Tragedia człowieka, jego nieprawdziwość, wielość granych ról, samotność w fałszu wielu masek, nie może znaleźć rozwiązania w obojętności, w zamknięciu się, próbie ?wymazania?. Jedyne, co nam pozostaje to ?nadzieja na zbawienie?

Jak życie, świadomość człowieka uwikłana w to życie, niewinnie i szczerze otwiera się na ciemność i obojętność ciszy, chcąc ją zapełnić, oddać jej część siebie, a jednocześnie ukoić własne wyrzuty, własne lęki. Jak obojętność odpowiada chłodnym śmiechem, czysta i wieczna, przejrzawszy iluzyjność spektaklu tego świata. ?Krzyki naszej wiary i zwątpienia w obliczu ciemności i ciszy są jednymi z najstraszliwszych dowodów naszego żalu i naszej walczącej świadomości?.
Jak zmusić ją do krzyku, do odezwania się, pokazania ludzkiej twarzy? Zbitym szkłem, zastraszeniem garnkiem z gorącą wodą? Przez chwilę naprawdę się bała. Jak wtedy, gdy widziała prawdziwe cierpienia ludzi.
Zabierając jej ludzkie wnętrze, ludzką przeszłość, przecież odrzuconą przez nią.
W poszukiwaniu pod bielą, nieskazitelnością skóry milczenia ludzkich obaw, wypływających z brudnych źródeł przeszłości, tej magmy utworzonej z odrzuconych kamieni życia, istnieje ryzyko zamknięcia się w tej bieli, narzuceniu sobie maski chłodu. Gra mimesis. Jak w ?Pokojówkach? Geneta, gdy Clair, wcielając się w rolę Pani, chcąc zadośćuczynić sobie poniżeń, wypija truciznę, nie tyle zamiast Pani, ale jako Pani.
Walcząc z czymś, zabierając temu życie, możesz się w to zamienić. Nauka pierwotnych plemion, dziś ostrzeżenie przed wejściem do jednych z pokoi ?magicznego teatru?. O ile podatniejsze na ubieranie masek jest miękkie, plastyczne życie ? ?walcząca świadomość człowieka?.
Tylko ból może nas obudzić. Tylko czy chodzi o przebudzenie ?
?Czy to naprawdę ważne nie kłamać, mówić prawdę, mówić szczerym tonem głosu?
Czy można żyć całkowicie bez swobodnego mówienia? Kłamstwo, dewiacje i omijanie pewnych rzeczy. Czy nie lepiej pozwolić sobie być leniwym, zaniedbanym i fałszywym?
Może polepszyłoby ci się, gdybyś była po prostu sobą??
Jednak to właśnie Alma staje przed milczącym lustrem Elisabet i rozbiera się przed nią do nagości duszy ukazując najskrytsze myśli, grzechy i przeszłość. Jej zmienna, ludzka twarz, jej ciepła , tragiczna świadomość, jednego pragnąca, co innego czyniąca, nieodporna na odrzucenie, na śmiech, na zimno, przyciska się do chłodnej tafli prosząc o usprawiedliwienie. Tafla w umyśle ludzkim, jak niebezpieczne lustro, co pochłania i zjada.

?Czy możliwym jest być jedną i tą samą osobą w tym samym czasie? Mam na myśli to, czy byłam wtedy dwoma różnymi osobami? ??

(...)

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: