Film postcyberpunkowy - MUSOWO dla fanów Dukaja, Zbierzchowskiego, Wattsa, Chianga itp. czy Lema.

Poniżej na szybko wrażenia/recenzja z uzasadnieniem tytułowej kategoryzacji/rekomendacji.
Forma w jakiej są utrzymane animacje - mistrzostwo: od skali mikro do płodu dziecka i urbanistyki miast-serwerowni przyszłości. Zawsze konkret, wyekstrahowany koncept możliwy do zobaczenia i usłyszenia - jak w zasadzonych na specyficznych pomysłach hermetycznych prozach tytułowych autorów.
Te wszystkie animacje-audiowizualizacje przeplatane migawkami obrazów kosmosu, Ziemii, biosfery, ludzi, zjawisk fizocznochemicznych, sztuki, lekcji z zakonserwowanego mózgu itd. itp., właściwie nie trzymając się chronologii, nawet poruszanego przez narratora aktualnie tematu. Do tego wstawki z wywiadu i spokojnego życia rodziny w Polsce(przedstawicielstwa homo sapiens jak w dokumentach przyrodniczych) - jedne z nielicznych elementów tego audiowizualnego eseju osadzającego go w rzeczywistości tu i teraz - bez tego i kilku sarkastycznych wstawek w komentarzu lektora film byłby totalną abstrakcją, sztuką audiowizualną o postmodernistycznej pseudonarracji. Ta dziwna narracja z różnych niepasujących do siebie elementów(na pierwszy raz) zupełnie jak u wielu niedbających o jasność i czytelność swoich powieści i opowiadań wspomnianych pisarzy sci-fi.
Kierując się ku treści. Mimo w miarę przystępnego języka i ogromnych skrótów i uproszczeń, w całości widz tego i tak nie ogarnie. Na niekorzyść tego działają wspomniany wcześniej sarkazm lektora, kalejdoskopowość kompozycji, niepokojące zdjęcia(dla niektórych może i wstrząsające), surowość animacji. A przede wszystkim - końcowa sekwencja traktująca o wizji przyszłości. Esej w eseju, ciężkie jak końcowe strony "Robota" Wiśniewskiego-Snerga. Mamy tu do czynienia z opartym na skali Kardaszewa koncepcie rozwoju cywilizacji, nieco zaktualizowanym w związku z infocybernetyzacją ludzkości w kierunku transferu umysłu, aż do rozpłynięcia się świadomości jednostkowej w niedookreślonych informacyjnych osobliwościach, do tego apokaliptyczne wizje nanokatastrof, ostatecznie powstrzymanie entropii wszechświata przez doskonale efektywną sieć jednostek wykorzystujących każdy foton we wszechświecie. Cóż - przecież to jak sen fanów i twórców hard sci-fi, miód dla oczu i uszu.
Fantastycznie pasuje do tego dość mrocznego filmu głos Chyry. To zachrypnięcie, ironiczny ton pasuje mi do typu bohatera hard sci-fi - bohater przemielony przez przyszłą/alternatywną rzeczywistość, ale na tyle łebski, że daje radę coś ugrać i zmienić, niejako kształtując ten świat/fabułę - dokładnie jak narrator/naukowiec z wywiadu przedstawiając na swój sposób historię wszechświata, życia i cywilizacji dodając na koniec swoje futurystyczne trzy grosze.
Zdecydowanie polecam ludziom, którzy choć musnęli sci-fi, czy trafili kilkukrotnie na popularnonaukowe artykuły/ksiązki/filmy/klipy i zrozumieli je oraz nie boją się podejść z dystansem do suchej, scjentystycznej wizji świata.

4

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: