Specjalnie na ten komentarz założyłem konto na fw

Jestem facetem, oglądałem ten film kilka razy. Nie będę się rozdrabniał nad formą, bo nie obchodzi mnie ona. Liczy się dla mnie treść. A treść wzbudza we mnie pogardę. Nie tyle dla teściowe, głupiej i zakłamanej starej baby, która dawno nie zaliczyła solidnego upadku na ryj i wydaje się jej, że jest wybawcą świata, bo finansuje nieporadną rodzinkę syna. Nie tyle dla kochanki Bartka, która z premedytacją rozbija rodzinę. Nie tyle dla niewychowanych, już wcale nie małych dzieci tego małżeństwa (była scena, w której tak mocno brakowało szacunku do matki, nie wiedziałem, czy mam się śmiać, czy płakać- to była całkowita groteska). Do Beaty nie odczuwałem żadnej pogardy, naiwność, świat przeciwko niej, słaba psychicznie, ale wzbudzająca empatię i sympatię, bo w niej było najmniej fałszu z całej tej chorej plejady postaci. Najwięcej pogardy wzbudził we mnie Bartek, mąż Beaty. Cieszyłem się, gdy nareszcie dostał wpierdziel na końcu filmu od brata Beaty, chociaż miałem niedosyt, bo był zdecydowanie za słaby. Patrzyłem na ten film, na Bartka i pytałem się w myślach tej ci***ty - gdzie Twój honor, ambicja, męskość, Ty idiotyczny maminsynku? Ile Ty masz lat, że słuchasz się mamusi i ona Cię utrzymuje? Po cholerę zakładałeś rodzinę, jeżeli jesteś taką skończoną pi**ą? Co gorsza, nie jest to tylko i wyłącznie fikcja literacka. Moim zdaniem film opowiada o kryzysie męskości i pewnym rodzaju matriarchatu w dzisiejszych czasach. Nie wiem, czy autorzy mieli taki zamiar, jednak to najbardziej rzuca się w oczy. Obraz mężczyzny wypaczony do granic możliwości. Mężczyzna tylko z nazwy. Mężczyzna bez honoru. Mężczyzna bez jaj. Dzięki.

3

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
o