O filmie i ocenotwórcach

Film sam w sobie jest wspaniały, występują w nim dziesiątki eastereggów, których przeciętny zjadacz białego pieczywka nie wyłapie, zdecydowanie polecam go wszystkim graczom (cyfrowym). Współczuje również mało ambitnym człekom, którzy weszli na FILMWEBA, aby napisać jak bardzo różni się od książki itp. Blah blah blah, czego to nie pomineli, co upłycili, zniknijcie. Film 11/10, pojutrze zamierzam wstąpić ponownie, tym razem na seans 3D
C;

24
  • Szkoda na tych narzekaczy czasu. Sama czytałam powieść dwa razy i nawet mi się podobała. Ale nigdy nie stawiałam jej na piedestale i od początku zdawałam sobie sprawę, że tak wprost nie da jej się przenieść na ekran. Dzięki decyzjom, jakie podjęli Cline i Spielberg byłam zaskoczona rozwiązaniami mimo przeczytania powieści i super się bawiłam.
    A książkę polecam z całego serca. Miłe, wartko napisane czytadło.

  • Ja dziś byłem ze znajomymi drugi raz, ale tym razem IMAX i jeszcze więcej rzeczy wyłapałem :D Ale to wszystko to i tak dla mnie przyjemne dodatki tło. Po prostu uwielbiam wizje takiej rozrywki i ten przygodowy klimat wymieszany z romansem i walką o to co wszyscy kochają w tym świecie. Ogólnie film uwielbiam i to nawet super, że jest od WB bo dzięki temu już wiem iż w jakość 4K wyląduje na półce :D

  • Warto wybrać się na seans 4DX (3D). Myślę, że w 2D zrobiłby na mnie jednak trochę mniejsze wrażenie.

  • Nie egzaltuj się nadmiernie. Film stanowi tanią rozrywkę, na weekend dla rodziny, ale nie ma w nim niczego szczególnego, ani nadzwyczajnego. Nie będzie to żadne dzieło ponad czasowe, a powiem więcej - zapewniam, że za dłuższy czas, większość o filmie zapomni. Podoba mi się puszczanie oka do starszego widza - takiego jak ja - niemniej to jedynie widowiskowy blockbuster dla nastolatków. Dobra, rozrywka i tyle, nic przełomowego, ani wartego zapamiętania. Historia jakich wiele, w ładnym opakowaniu. Momentami film był nużący i to pomimo fajerwerków na ekranie - nieco infantylny, a nade wszystko przewidywalny. Brak wartości dodanych. Musisz umieć przyjąć odmienny punkt widzenia i uszanować go. Mnie osobiście tutaj nic nie zachwyciło. Obejrzeć, zjeść popcorn, popić colą, wyjść z kina i zapomnieć.

    • A może Steven zebrał grono mądrych i zapytał o przepis na zapełnienie kina młodziakami. Odpowiedzieli: supermeni już się przejedli, superaktorzy to kupa kasy więc 1.fantastyka 2.dla miłośników gier komputerowych 3.bieganina i stzelanki 4.najlepszy wygrywa 5.bohater który jest trochę jak ja. No i technicznie: 1. kupę efektów 2. w innych krajach najlepiej z dubbingiem, żeby młodzieży nie zmęczyć.
      To wszystko wrzucili w produkcję i wyszło TO

  • „Ready Player One” to niesamowity, kolorowy, tętniący życiem teledysk, w którym gościnie występują nasze najlepsze wspomnienia, a zespół, zamiast na instrumentach, gra na naszych sentymentach. Nie sposób nie bawić się niczym dziecko. Najlepsze filmowe doświadczenie z ostatnich lat.

    cała recenzja: http://redaktorego.blogspot.com/2018/04/blondynka-vs-brunet-...

  • No bez przesady. Film dobry, efekty fenomenalne, tematyka wyborna, nawiązania też wyśmienite, ale...Scenariusz, fabuła i co najważniejsze motywacja głównego bohatera to po prostu jakaś kpina. Nie mówiąc już o masie przypadków i generalnie targetowaniu bajki do dzieci.

    Film fajny, a sceny bitwy na końcu po prostu mnie rozbroiły, jednakże 7 to max jak dla mnie. Jak Spielberg mógł tak rozłożyć motywację bohatera to ja nie wiem.

    • A co jest nie tak z jego motywacjami? Możesz rozwinąć tą myśl?

      • W filmie jest pokazane, że chcą z nimi wygrać bo IOI posiada swoją firmę windykacyjną, w książce jest ciągle podkreślane, że IOI chce zarobić na oasis wprowadzając abonament (oasis jest darmowe i wystarczy konsola, którą twórcy rozsyłali do biedniejszych osób).
        Oasis jest odskocznią od rzeczywistości ponieważ panuje kryzys energetyczny, trwają wojny i powszechny głów, co jakiś czas wybucha grzyb atomowy. A co robią bohaterowie? Wyłączają oasis we wtorki i czwartki by ludzie mogli popatrzeć na świat jak z Mad Maxa.

        • Jeśli chodzi o kwestię przejęcia OASIS, przez IOI to jest ona wystarczająco mocno przedstawiona jako "ZUO" i niepotrzebne byłoby dodatkowe tłumaczenie kwestii abonamentu. To mi nie przeszkadzało. Rzeczywiście dodano to drugie zakończenie, ale czy jest ono znowu takie złe? Dzieje się już po tym, co opowiedziano w książce, więc Cline mógł coś takiego wymyślić i zmienić przesłanie filmu na bardziej optymistyczne.
          I teraz w kwestii samego pomysłu na wyłączanie OASIS. Czy nie jest tak, że ludzie uciekając od rzeczywistości stracili na nią wpływ i tylko pogarszali sytuację? Jeśli ich zmusić do wyjścia poza świat fantazji, może zaczną coś robić, by i ten realny świat poprawić.

          • Generalnie ta kwestia w filmie była znikomo przedstawiona. Mieliśmy nieco przygłupiego głównego bohatera, który od czasu do czasu zdobył się na bycie świetnym mówcą x.x i który na początku nie wiedząc nic o tej rebelii i prawdziwych czynach korporacji walczył z nią, bo tak(Bo korpo jest złe i zmieni grę). Mniej więcej tak to było w filmie przedstawione. Chłopak jest biedny, mieszka w okrutnej dzielnicy, ale jak mu gość z korpo oferował na początku 15 milionów(Wtedy jeszcze sobie nie zdawał sprawy z powagi sytuacji) to wolał gierkę i igrał z nimi, co przyczyniło się bezpośrednio do śmierci jego ciotki.

            Drażnił mnie jeszcze fakt, że taki trochę ograniczony chłopak o przeciętnych zdolnościach potrafił lepiej rozwiązywać łamigłówki, niż setki światowej sławy ekspertów pracujących dla korpo lub sam fakt, że wygrywał każde starcie z innymi graczami mimo, że jak było podkreślone w filmie sam mega umiejętności mieć nie powinien(brak klanu, nikt go nie znał z nicka, taki wolny strzelec). Jeżeli ktoś gra w gry online to powinien wiedzieć jak ciężko opanować coś do perfekcji, a i tak zawsze znajdą się setki(tysiące) lepszych graczy. Co dopiero mając grę, w którą gra cała populacja... Oczywiście wszyscy bohaterowie są tego samego wieku, z tej samej dzielnicy x.x Główni bohaterowie mają tarcze zdolne obronić ich przed 10 strzałami, a każdy inny player pada na hita(łącznie z łowcą, który miał łupy z 10 lat gry) :p. Główna bohaterka przedostała się do biura głównego szefa bez najmniejszych problemów. Spróbujcie sobie wejść do gabinetu głównego szefa google tak po prostu. :p Nawet do ogrodzenia nie podejdziecie :p
            To mi tak na szybko podczas pisania do głowy leciało, ale takie sytuacje są przez cały film na każdym kroku. Ja rozumiem Sci-Fi, ale jeżeli nakreślamy jakieś universum to należy się go trzymać. Film jest mocno nastawiony na kino familijne i na schematyczną bajkę.


            A i jeszcze ten wątek miłosny wrzucony na siłę(mówię cały czas o filmie, nie wiem jak to było w książce).

            • No i tu jest problem, bo książka tłumaczyła wątpliwości, które masz, a ja ją czytałam. Tam był czas na rozwinięcie się uczucia między Parzivalem a Artemis, na obserwowanie, jak Parzival obsesyjnie grał w gry, które lubił Halliday i ile czasu poświęcał na poszukiwania. Nie był jedynym gaunterem bez klanu. Było takich sporo i radzili sobie wystarczająco dobrze. A że był dobry w rozwiązywani zagadek? No przecież inaczej nie byłby "wyjątkowy" i nie miałby szansy zostać głównym bohaterem powieści :)
              Co do odrzucenia propozycji IOI, to Parzival zrobił to z przyczyn ideologicznych. IOI było powszechnie znienawidzone przez gaunterów. Szóstki były przez nich tępione bez wyjątku, trudno się więc dziwić, że napchany ideałami dzieciak odrzucił propozycję dużych pieniędzy. Dzieciaki nie kalkulują na chłodno, nie ważą racji, nie obliczają prawdopodobieństwa. Takie zachowanie bohatera uważam za wiarygodne - pisze to matka dwóch gimnazjalistów. Widzę takie same podejście do życia u nich.

  • Jak się bierze na warsztat książkę czy grę i robi się z niego film to nie ma się co dziwić, że osoby, które je czytały czy grały będą oceniać je pod tym względem. Gdyby Kisix wziąć do serca Twoją radę by tego nie robić to Uwe Boll powinien mieć dożywotnie prawa na ekranizacje wszystkiego.

  • Film był świetny, pierwsza połowa niesamowicie mnie wciągnęła, miałem wrażenie że sam przeniosłem się do Oasis (byłem w IMAX), ale końcówka mnie zirytowała - Spielberg w pełnej krasie.
    Nagle okazuje się, że dzieciaki, które wymiatają w wirtualnym świecie, w rzeczywistości są nie gorszymi badass'ami (np. motyw z samurajem). No sorry, ale to było świetne w całej tej idei, że ktoś kto nic nie znaczył w realu i był mięczakiem, słabeuszem, looserem, czy nawet zwykłym gościem, pracującym na etat - w Oasis liczyły się tylko jego umiejętności. W gry komputerowe gram sporadycznie, ale odniosłem wrażenie jakby na siłę próbowano mi pokazać jaki świat jest piękny i po co ja w ogóle loguje się do wirtualnej rzeczywistości, skoro liczy się tylko rzeczywistość i w ogóle to marnuję czas...

  • Dawno nie bawiłem się tak dobrze na filmie w kinie. Świetna rozrywka!

    • Prawda? Jeżeli ktoś wychowywał się na ATARI, pamięta czasy Holy Hand Grenade (w tej chwili w kinie pomyślałem sobie "wygrali tym") po prostu nie może się dobrze nie bawić na takim filmie! Leci do ulubionych... Poza tym muzyka genialna.
      Typowy film dla konkretnego pokolenia, które potrafi wyłapać z tego filmu ogrom dodatkowych odniesień.
      A i jeszcze STEJIN ELAJW mnie rozwaliło :D Klasyka :) Jak nawiązali do teledysku Take on me też mi stanął przed oczami a razem z tym połowa dzieciństwa... I tak w kółko przez cały seans.
      Szczerze polecam każdemu 25+ i nie tylko.

  • Film podobnie uważam za wspaniały, zarówno pod względem pomysłu ogólnego, kreatywności twórców tego filmu, jego realizacji, efektów specjalnych, fabuły i pewnego przesłania, jakie film ze sobą niesie. Po prostu arcydzieło na czasie.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: